„Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności.”. Brawo MY! A twój syn „coś” potrafi zrobić SAM?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 grudnia 2017
Fot. iStock / RyanJLane
 

– Nie ma już fajnych mężczyzn. Wszyscy sensowni „zajęci”. – narzekają znajome. – Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności. – rozczarowane kolejnymi, nieudanymi znajomościami podsumowują ród męski bezlitośnie. Nawet ostatnia rozmowa z przyjaciółką przynosi jednoznaczne wnioski: facet w jej życie wprowadził głównie chaos, zamęt i dwa razy więcej prania. Tylko, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Jeśli mężczyznę od małego wychowujemy zgodnie z samosprawdzającą się przepowiednią „boys will be boys”, to sorry, ale nie ma co się dziwić. Chłopcy pozostaną chłopcami.

„Daj, to jest trudne” –  babcia zdejmie kurtkę, mama odstawi adidasy…

Ech, wychowanie. Trudna sprawa, jak się coraz częściej przekonuję, nie tylko za sprawą mojej uroczej dwójki dzieciaków. Zwykły poranek w szkolnej szatni. Odprowadzam siedmioletnią córkę na zajęcia. Dziewczynka, tak jak inne koleżanki przebiera się sprawnie, odstawia buciki do szafki, chowa kluczyk do plecaka. W tym czasie pojawia się jej kolega z klasy, ze swoją babcią. Chyba się nie wyspał, mina „zabójcza”. Opiekuńcza babcia rozpina i zdejmuje mu kurtkę, czapkę, rękawiczki… A on stoi. I czeka. Rozglądam się po szatni. Tuż obok, całkiem spory chłopak, czwartoklasista, nieudolnie rozpina kurtkę. Spokojnie, z odsieczą biegnie już mama. – Daj, rozepnę. Spakowałam ci jabłko, obrane. Pokroiłam. – mówi. W ręku trzyma kapcie na zmianę. Ustawia je równo, tuż pod nogami chłopca, a potem biegnie (!) do szafki, żeby odstawić zabłocone adidasy. A chłopiec stoi. I czeka. Niedługo przerośnie mamę.

… a dziewczynka da radę sama

Spoglądam na moją córkę. Od kilku minut gotowa, zerka na kolegę z klasy. We dwoje raźniej wejść w szkolny chaos. Chłopiec wyciąga w jej kierunku paczkę z chusteczkami – Wyjmiesz mi, bo nie mogę – mówi tonem mało uprzejmym. Szczerze mówiąc, nawet nie próbował… Ale babcia już wyrywa mu paczuszkę. – Daj, daj ja wyjmę, to jest bardzo trudne wyjąć te chusteczki.
– Wiesz, jak będziesz dłużej czekać, to się spóźnisz na lekcję – mówię do córeczki. I uderza mnie jedna rzecz. W dorosłym życiu jest przecież czasem podobnie… Ile znam zdolnych, fajnych kobiet w związkach z mężczyznami, którzy je tak „opóźniają”? Ale ONE idą dalej z NIMI w to życie, bo z facetem, jaki by nie był „jakoś raźniej”.
Oczywiście, wychowanie to obowiązek obojga rodziców. Tata powinien być dla chłopca męskim wzorcem. Tylko jak, skoro sam słyszy: „facet to duże dziecko”? Jak ja nie lubię tego powiedzenia! Oznacza ono tyle, co „nie wymagaj od niego przypadkiem zbyt wiele”. A czym jest to „zbyt wiele”? Podstawowymi, codziennymi czynnościami. Nic trudnego: pranie, sprzątanie, ułożenie dziecka do snu. Przygotowanie posiłku, troska o najbliższych.

Zrobiłeś pranie? Ale ty jesteś dzielny…

Znacie ta litościwe spojrzenia, gdy podczas rodzinnego obiadu mężczyzna zabiera się za sprzątanie ze stołu? Zaraz zrywa się tłum pań chętnych do pomocy. – Ty to masz szczęście – mówią do jego partnerki (koniecznie głośno, by tylko ON usłyszał) z niekłamanym podziwem. Mąż mojej przyjaciółki uwielbia w takich sytuacjach podgrzewać atmosferę. – Kochanie, uważaj z tym winem, bo zaplamisz bluzkę. Pamiętasz jak trudno było mi sprać tę ostatnią? – trąbi z miną niewiniątka. – Ideał … – rozlegają się szepty, a moją przyjaciółkę, kobietę pracującą i zawodowo i domowo, szlag trafia. No bo jak ona zapierała jego skarpetki po meczu z kolegami, to nikt jej za to pod niebiosa nie wynosił…

Rozumiem, często dzielimy się obowiązkami. On zarabia na dom, ona ten dom ogarnia. Dzieci, zakupy, codzienne obowiązki. Ale są takie domy, gdzie kiedy przychodzi sobota, on odpoczywa, a jej dzień dalej nie różni się od pozostałych sześciu w tygodniu. Albo inaczej: zdarza się choroba, nagły wyjazd. On zostaje z dziećmi, bierze sobie wolne od pracy. I zaraz zjawia się tłum chętnych do pomocy pań. Mama, teściowa oświadczają: „Przecież sam sobie nie poradzisz”. No tak, zupełnie jak w tej szatni. Sam przecież chusteczki z paczuszki nie wyjmiesz.

Na litość boską, zacznijmy wymagać od mężczyzn tyle samo co od siebie! Uczmy chłopców samodzielności, dbania o dom, troski o najbliższych. Od małego włączajmy w domowe obowiązki. Wychowujemy dziewczynki na dzielne, odpowiedzialne i zaradne osoby. A chłopców ciągle jeszcze na „zawieszonych w bliżej nieokreślonej przestrzeni Piotrusiów Panów. I w dużych i małych utrwalamy przekonanie, że o ich wartości świadczy sam fakt, że są mężczyznami. Czy takich partnerów widziałybyśmy u boku naszych córek…?


Są rzeczy, które emanują kobiecością. Biżuteria w 5 odsłonach, której jeszcze nie znacie, ale pokochacie!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 grudnia 2017
Fot. Materiały prasowe
 

Kobiety kochają buty, torebki i… i oczywiście biżuterię. Ale – powiecie – nie wszystkie. Zgadza się – jedne marzą zgodnie ze słynnym stwierdzeniem „diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety”, inne – wolą coś znacznie bardziej delikatnego (aż chciałoby się powiedzieć bardziej kobiecego). jedno jest pewne, są takie rzeczy, które po prostu mają magię i urzekają – czasem prostotą,delikatnością, a czasem gustem i klasyką. Poznajcie taką biżuterię – Minty Dot… tu wszystko jest możliwe.

Rozmarzyłyście się? A to dopiero początek, przed wami biżuteria w 5 odsłonach, której jeszcze nie znacie, ale pokochacie!

Fot. Materiały prasowe

To siedem naszych pragnień, zamkniętych w delikatnej, szlachetnej biżuterii…

Fot. Materiały prasowe

Piękne i proste. Bardzo delikatne, dzięki czemu nie odwracają uwagi od tego co najważniejsze – pomysłu, projektu, szalenie precyzyjnego wykonania, ale przede wszystkim – kobiety. Znajdziecie tu – złote lub srebrne, bo każda z nas dobrze czuje się ogrzana w trochę innym blasku.

I co tu kryć – ta biżuteria jest po prostu urzekająca!

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

naszyjnik kołeczko nitkaOchrona przed negatywną energią, nieżyczliwym spojrzeniem. Pomaga zatrzymać i chronić naszą dobrą energię.

A do tego jest wyjątkowo piękna. Nie myślcie, że znajdziecie tu oklepaną niteczkę z jakimś dodatkiem – zdecydowanie nie. –  naprawdę zachwyca i zaskakuje. Do wyboru również spora paleta wzorów i możliwości – złoto srebro i… zobaczcie ten piękny pierścionek z różowego złota… mmm 🙂

Zresztą zobaczcie same i noście na szczęście!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Natural Jesteś moją perełką!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Subtelna i delikatna kolekcja srebrnej i złotej biżuterii z naturalną perłą dopełniona uroczym wyznaniem – Jesteś moją perełką!

I właśnie tutaj moje oczy robią się wielkie jak talary. Kocham perły! Są bardzo kobiece, delikatne, eleganckie – ale równie świetnie pasują do dżinsów. Do tego cudownie wręcz rozświetlają twarz, gdy założymy dyskretne kolczyki-perełki.

Fot. Materiały prasowe

Perły to nie wszystko. W tej kolekcji znajdziecie piękne dary natury – czyli boskie kamienie. Wystarczy, że wybierzesz o czym marzysz – naszyjnik czy kolczyki? A potem, wskażesz swój wymarzony kamień.

Fot. Materiały prasowe

Wyjątkowa „perełka” w tej kolekcji – to bardzo cenny i przykuwający uwagę w przepięknej złotej odsłonie. Soczyście miętowa i pogodna kropka ;).

Wszystkie kamienie używane do wykonania biżuterii są naturalne. To cudo ma średnice około 1 cm – kamień 7ct.

Nowa kolekcja srebrnej i złotej biżuterii. Subtelna, polskie rękodzieło jubilerskie. Kunszt i pasja jubilera widoczne są w każdej ręcznie wyrzeźbionej koronce a czułość i dbałość o najdrobniejszy szczegół nadają biżuterii szlachetnego blasku.

Fot. Materiały prasowe

Bardzo kobieca i nieco retro. Ażurowe wzory pozwalają na zastosowanie nieco większych form – nie tracąc przy tym na lekkości. Doskonałe. Ot, co.

Fot. Materiały prasowe

Wyjątkowa banieczka pełna marzeń:) Pomyśl życzenie, zapisz, zrób rulonik, wybierz kolor sznureczka i zawiąż supełek. h, a my je zamkniemy.. noś .. i pamiętaj wszystko zależy od Ciebie:) nie przestawaj marzyć!

Jeśli ktoś chce znaleźć idealną definicję słowa „spersonalizowany” – powinien zacząć właśnie tutaj 🙂 Bo czy może być coś bardziej osobistego niż marzenia własnoręcznie spisane na kartce? Piękne i delikatne, na szczęście ta magia nie jest ulotna.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Święta tuz tuż, może najlepsza pora, żeby sprawić sobie „małą-wielką” przyjemność?


Artykuł powstał we współpracy z

 


Żyrafka Sophie – zabawka z duszą, którą pokochał świat

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 grudnia 2017
Fot. Materiały prasowe

Biały puch za oknem, świąteczny stół i ekscytujące oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę za oknem… To ukochany czas dla małych i dużych ludzi, idealny, by czynić dobro i sprawiać przyjemność najbliższym. Ta świąteczna otoczka narasta stopniowo, a w rozmowach między rodzicami, pojawiają się nie tylko na tematy pachnącej choinki, czy listy potraw które pojawią się na wigilijnym stole. Każdy rodzic spoglądając na swoje dziecko, obmyśla plan, w jaki sposób sprawić pociesze najwspanialszy prezent.

O czym marzysz skarbie?

Rodzice dobrze znają swoje dzieci. Z łatwością mogą określić ich zainteresowania, podpytując delikatnie starszego smyka o marzenia. Witryny sklepów zachwycają i kuszą kolorowymi ekspozycjami, a dzieciaki z lubością pokazują co powinno jeszcze trafić do ich rączek. Niemowlęta, które nie mówią,  zapewne wcale nie prosiłyby o najmodniejszy gadżet ze sklepu. Z rezerwą więc należy podejść do niezliczonych pomysłów na podarek, ponieważ nie zawsze ta kolorowa, błyszcząca i dźwięcząca zabawka ze szklanego ekranu, będzie tą idealną dla dziecka.

Nie wszystko złoto, co się świeci!

Wybierając prezent dla malucha, nie dajcie porwać się reklamom. Odpowiedzcie sobie, czy wasza pociecha naprawdę potrzebuje kolejnej zabawki, która spocznie na dnie szafy czy pudła z zabawkami. Przypomnijcie sobie swoje dzieciństwo, zabawki które wam sprawiały radość przez długi czas. Z pewnością nie były to elektroniczne gadżety ani interaktywne zabawki, dość szybko nudzące się współczesnym maluchom. Wasze zabawki nie aportowały piłek, nie połykały klocków, i nie opowiadały wam bajek. One nie bawiły się za was, tylko wy bawiliście się nimi, i to było fantastyczne!

Gdzie jesteś Sophie?!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Znacie śliczną Sophie? Ta urocza żyrafka, rówieśniczka lalki Barbie, w przyszłym roku 25 maja skończy 55 lat! To całkowita prawda, że ta ”starowinka” cieszy dzieciaki na całym świecie przez cały czas tak samo mocno. Nie warto się oszukiwać, nie chodzi, nie świeci i nie aportuje. Za to ma tyle pozytywów, że na ukochaną zabawkę dla dziecka, wybierają ją mamy na całym świecie. Od kobiet z małych miejscowości, po uznane aktorki jak Sandra Bullock, Naomi Watts czy Sophia Copolla. Jesteście ciekawi dlaczego?

Nie bez powodu dzieci kochają Sophie 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

A wszystko dzięki temu, że żyrafka Sophie nie tylko ślicznie wygląda, ale w prosty sposób pomaga dziecku poznawać świat we własnym tempie.

Oczka dziecka skupiają się na kontrastowych łatkach żyrafki, co jest świetnym ćwiczeniem dla dzieciątka w pierwszym kwartale życia. A czarne oczy Sophie wprost hipnotyzują! Maluch rozwija dzięki temu swój początkowo ograniczony wzrok. Ale malec ma nie tylko oczka, przecież i słuch to wyjątkowy zmysł, który także można stymulować. Sophie wydaje dźwięk, dzięki piszczałce umiejscowionej w brzuchu żyrafki, a dziecko, naciskając na brzuch zabawki, uczy się rozumienia połączenia pomiędzy przyczyną i skutkiem.

Paluszki dzieciątka też odgrywają wielką rolę w odkrywaniu świata. Sophie stymuluje fizjologiczne i emocjonalne reakcje, które uspakajają dziecko, sprzyjając jego zdrowemu rozwojowi i dobremu samopoczuciu, dzięki wyjątkowemu wykonaniu. Bo należy wiedzieć, że  nie jest to zwykła, plastikowa zabawka. w dotyku przypomina skórę, która maluszkowi kojarzy się ze skórą mamy, a to dzięki użyciu w 100% naturalnej gumy z drzewa Hevea.

Wzrok, słuch i dotyk, to nie jedyne zmysły które zyskują na zabawie z

Niemowlęta z zamiłowaniem wykorzystują  zmysł smaku, uczą się poprzez wkładanie do ust różnych przedmiotów. Tak też dzieje się podczas Dziecko ma świetną zabawę połączoną z trenowaniem buźki i rączek, a rodzice nie muszą drżeć o zdrowie niemowlęcia. Sophie poza wykonaniem z gumy, pokryta jest farbą spożywczą, więc jest bezpieczna dla gryzienia, ssania i lizania. Żyrafa jest wspaniałym odpowiednikiem smoczka – można ją possać, ale nie zostaje w buzi i nie osłabia mięśni co może mieć miejsce w przypadku długotrwałego ssania palca czy smoczka.

Oryginalny zapach sprawia, że Sophie jest zabawką wyjątkową i łatwą do identyfikacji dla niemowlęcia spośród innych jego zabawek. Kształt i rozmiar (18 cm) idealnie pasują do malutkich rączek oraz buźki. Szczególnie można to docenić w okresie ząbkowania malucha, gdy Sophie przynosi ulgę dzięki gryzieniu, swędzącym i obolałym dziecięcym dziąsełkom. Naturalne materiały gwarantują bezpieczeństwo dziecku, kosztem wyglądu żyrafki. Sophie to przecież naturalny produkt, który na skutek intensywnego użycia traci łatki, bo farba się po prostu zjada, a sam lateks ciemnieje pod wpływem światła. Taka swoista „biodegradowalność” po długim i intensywnym „spożyciu” przez dziecko, wcale nie jest wadą. Naturalność Sophie zawsze była w cenie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dziecko więc otrzymuje wraz z nie tylko towarzyszkę zabaw, ale i pomoc w nauce. Żadna inna zabawka nie wpływa jednocześnie na wszystkie zmysły malucha, sprawiając w tak prosty sposób tak wiele radości. I to niezawodnie od 55 lat!


Artykuł powstał we współpracy z

 


Zobacz także

Jestem Anastazja, jestem szczęśliwą kobietą. To jest proza, za którą się kocha, albo z powodu której się odchodzi

„W życiu często wiele rzeczy wydarza się naraz i trzeba sobie z nimi radzić”. Wywiad z reżyserem „Loveling”, Gustawo Pizzim

Sztandarowe zdania manipulatora – miej się na baczności, gdy je słyszysz!

www.pills24.com.ua

http://medicaments-24.com

дапоксетин состав