G*wno

on, czyli ja
on, czyli ja
20 czerwca 2017
 

Niedziela, późny wieczór. Dzwoni Biologiczna Matka Moich Dzieci. Właśnie kończy się jej tydzień opieki.

Jest ze swoim partnerem w nowym domu. Jego ciężko chore dzieci były z nimi przez weekend.

Dzwoni i pyta co ma zrobić, bo dzieci skarżyły się na swędzenie tyłków i odkryła, że tam się coś może ruszać.

No co masz robić głupia babo? (myślę sobie, ale się nie odzywam, bo i po co). Sprawdź w googlu, umów lekarza..

Sprawdzam ja, bo mnie prosi, żebym sprawdził.

Wynik prosty. Podać lek. Pobrać próbki do badania mimo wszystko. Lek powtórzyć.

Zdarza się. Nic strasznego. Brudne ręce, zbiorowe żywienie.. może pojawić się u każdego.

 

Następnego dnia dzieci już u mnie.

Dzwoni i pyta “czy udało mi się złapać kupę”.

  • Nie, nie udało się, bo kupy nie było.

 

Kolejnego dnia historia się powtarza. Dzwoni i pyta.

  • Nie było kupy w domu. No przecież nie każę dzieciakowi trzymać cały dzień!

 

Na moje pytanie – dlaczego w kluczowym momencie, kiedy widziała robale nie zabezpieczyła próbki odpowiada, że: “to było obrzydliwe”.

 

A ja mam się k.. babrać w gównie szukając próbek.


Krew.

on, czyli ja
on, czyli ja
23 czerwca 2017
 

Byłem na zakończeniu roku szkolnego u syna. Wyrwałem się z pracy, więc koszula, garnitur.. te sprawy.

W drodze, zupełnie nieświadomie, rozdrapałem sobie strupek na szyi. Krwi nie było dużo, ale wystarczyło, żeby na kołnierzyku pojawiła się duża plama. Zauważyłem w toalecie, ale co było robić..

Witałem się z kilkoma kobietami. Każda zauważyła, bo na chwilę zawiesiły wzrok na mojej szyi, ale żadna nie powiedziała słowa.

Pierwszy napotkany facet, ojciec kolegi syna, zapytał po prostu – „wiesz, że masz plamę na kołnierzyku?”.

Baby są jakieś inne.

 


Najlepszy Tata.. i co z tego?

on, czyli ja
on, czyli ja
20 czerwca 2017

Zebranie w szkole podsumowujące kończący się właśnie rok. Oczywiście, że Biologicznej Matki Moich Dzieci nie ma. Oczywiście, bo w tym roku nie zaszczyciła nas swoją obecnością ani razu.

Po zebraniu podchodzi do mnie Pani Wychowawczyni…

 

Czy pan wie, że syn dotarł w poniedziałek do szkoły około południa i to bez mundurka? Jak wszedł do klasy to powiedział.. “proszę się nie dziwić, jestem teraz u mamy”.

Pani Wychowawczyni próbuje zachować na tyle opiekuńczą postawę, że udaje że nic się nie stało.

Syn jednak wie, że się stało, bo nie daje rady ogarnąć potem wszystkiego co dzieci robiły rano. Pracowały na tekście. On nie znał tekstu.. to jak miał pracować?

Kolejnego dnia przyszedł do szkoły – i jak twierdzi Pani Wychowawczyni – oświadczył: “proszę zobaczyć. jestem u Taty. Mam mundurek i jestem punktualnie”.

 

Jasne, jasne, jasne.. jedna jaskółka wiosny nie czyni. Oczywiście, że nie. Nie należy robić problemu. Kazdemu mogło się zdarzyć. Przecież każdy może mieć gorszą noc, zaspać, cokolwiek.

Gorzej, że właśnie tak było przez ostatni rok szkolny. Spóźnienia – non stop. Brak prac domowych, brak mundurka, brak, brak, brak.

Nie chciało się jej nawet wypełnić kart czytania dzieciaka, który dzięki nim dostaje nagrody.

 

Młody pochłania książki. Rodzice muszą jedynie podpisać się, dając potwierdzenie, że faktycznie tak się dzieje w domu.

Od listopada – ani jednego podpisu. Ani k.. jednego.

Pani Wychowawczyni przyznała, że to wbrew zasadom, bo potrzebne są podpisy, ale młody dostanie dyplom.

 

Na koniec uścisnęła mi dłoń i oświadczyła, że “każde dziecko chciałoby mieć takiego Ojca jak ja”.

I co mi k.. z tego? Czy to powód do dumy?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


https://farm-pump-ua.com/

Был найден мной нужный интернет-сайт , он описывает в статьях про Левитра софт https://www.pharmacy24.com.ua/
Этот популярный сайт со статьями про Болденон https://steroid.in.ua