„Ja to pani szybko usunę” powiedział lekarz, wielki przeciwnik aborcji. Śmiać mi się chce z tej ustawy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 kwietnia 2016
Fot. iStock / RapidEye
 

Jestem Polką, matką, żoną. I jestem ostatnio (wczoraj, przedwczoraj) świadkiem jakiegoś kuriozum. Moje koleżanki, katoliczki planują wyjść z kościoła podczas czytania listu biskupów do wiernych. Moje koleżanki, aktywistki (ale nie tylko) wysyłają Pani Premier wieszak i pikietują pod sejmem. Do grupy „Dziewuchy dziewuchom” (nie związany z żadną grupą polityczną ruch kobiet sprzeciwiających się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej) każdego dnia dołączają setki (i więcej) kobiet.

Śmieszą mnie argumenty tych, którzy tak walczą o zaostrzenie ustawy. A najbardziej argumenty dotyczące tego, że od 93 roku wciąż maleje liczba dokonywanych aborcji i dlatego trzeba ustawę zaostrzyć jeszcze bardziej, bo to przynosi oczekiwany skutek. Tariraram i srututu.

Działa gówno, bo według statystyk organizacji pozarządowych co najmniej 300 kobiet dziennie usuwa ciążę. Ja byłam jedną z tych kobiet. I wiele moich koleżanek też.

Czy jestem z tego dumna? Nie, nie jestem. Ja swojej decyzji żałowałam, przepłakałam wiele nocy, do dziś myślę co by było gdyby…

Mężczyzna, z którym byłam nie chciał tego dziecka. Powiedział: jestem za młody, niegotowy itd.. Może moje cierpienie po aborcji wiązało się z tym, że opłakiwałam też miłość? Może moją decyzję ktoś mógłby zmienić? Może.

Ale znam mnóstwo kobiet, które ciążę usuwały i nigdy tego nie żałowały. Wrzucanie więc nas wszystkich do jednego worka jest nie tylko grubą przesadą, ale i kłamstwem.

Jesteśmy kobietami z dużego miasta, wykształconymi. Mamy lepiej, bo każda z nas zna lekarza, który „to” robi. To przykre, bo lekarz, który usuwał moją ciążę wypowiada się jako zwolennik ustawy aborcyjnej. Zastanawiam się: jaką trzeba mieć moralność, żeby hurtowo (za bardzo duże pieniądze) robić jedno, a mówić drugie.

On jeden? Ależ skąd. Znajomy ginekolog opowiadał mi jak nagle zdanie na temat aborcji, zmieniają skrajni konserwatyści. Ludzie, którzy zawsze mówili: aborcja to zło. Zmieniają, gdy sprawa dotyczy ich. To ich żona ma urodzić śmiertelnie chore dziecko, to ich partnerka jest w ciąży pozamacicznej. Ostatnio nawet powiedział:  „Ten pan X co go pani ogląda w telewizji i który właśnie mówi, że będzie głosował za ustawę, o, jego żonie usuwałem ciążę”.

Sama mam koleżankę, wielką przeciwniczkę aborcji, która gdy się dowiedziała, że jej dziecko urodzi się z zespołem Edwardsa (ciężka wada genetyczna, dzieci, które ją mają umierają najczęściej miesiąc po urodzeniu) jechała do Niemiec, żeby ciążę usunąć.

Znam różne historie i proszę, nie mówmy: „nie”, gdy nie musieliśmy decydować. A nawet jeśli mówimy my, pozwólmy innym podejmować samodzielne decyzje. Bo to oni będą musieli z tym żyć, nie my.Nie dyskutujmy o sumieniu, tego czym jest dla nas aborcja. Zabójstwem czy nie. Nie dyskutujmy gdzie zaczyna się życie – bo o tym dyskutują naukowy i filozofowie i nawet oni nie znają odpowiedzi. Nikt nikogo nie przekona. Przestańmy wierzyć, że zaostrzona ustawa antyaborcyjna coś zmieni. Kobiety usuwały ciążę i będą usuwać.

I co? Pójdę do więzienia, gdy moja koleżanka się na to zdecyduje, a ja jej dam namiar? Jak bardzo możemy ingerować w decyzje dorosłej kobiety? Możemy z nią rozmawiać, przekonywać, tłumaczyć, ale ona i tak podejmuje swoją decyzję. Księża biskupi nie widzieli chyba zdesperowanej kobiety. Wszystkie nas wsadzicie do więzienia? Cofniemy się do średniowiecza?

Czytałam dziś badania na jednym z portali. 90 proc. Polaków jest przeciwko zaostrzaniu ustawy antyaborcyjnej.

Drodzy Rządzący i Drodzy Biskupi, zajmijcie się może wsparciem psychologicznym dla kobiet, które zachodzą w ciążę zdrową i myślą o tym, żeby usunąć z różnych powodów. Mi nikt nie zapewnił wsparcia, a doktor Pan Sprzeciw w Telewizji słysząc mój wahający głos, powiedział po prostu: „szybciutko to pani usunę”.  Zajmijcie się organizowaniem wsparcia dla kobiet zgwałconych tak, żeby nie bały się zgłaszać tych spraw na policję i dla kobiet, które są w ciąży, a ich dzieci mają urodzić się z ciężką wadą. Zorganizujcie pomoc, a potem zostawcie w spokoju i pozwólcie zdecydować, bo mamy XXI wiek. I to nie jest wasze życie.

Zróbcie coś pożytecznego. Wy drodzy Biskupi też. Zamiast krzyczeć, zaopiekujcie się słabszymi. A opieka to nie kary i nakazy. To tylko i wyłącznie wsparcie.

P.S Moje koleżanki wyszły z kościoła. Wyszły też inne kobiety w Polsce. Na Facebooku krąży świetne zdjęcie, które udostępniają kolejne osoby: „Nie chcesz aborcji? To jej sobie nie rób”.


Jesteś matką? Świetnie, prawdopodobnie jesteś jak disneyowska księżniczka (tylko jeszcze o tym nie wiesz)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 kwietnia 2016
Fot. Screen z / YouTube /Inside the Magic
 

No która nie marzyła o tym, żeby być, jak ta księżniczka z bajki… no która, hę? Nie złośćmy się przez chwilę na te stereotypy itepe, itede… Mam dobrą wiadomość, nawet o tym nie wiesz, ale jeśli jesteś matką, jesteś jak ta księżniczka (i to nie byle jaka, jak ta disneyowska, bajkowa księżniczka!) – gratis, w pakiecie :).

No bo powiedz sama, czy nie jest tak, że:

 Od dawna masz w nosie, co inni pomyślą

Co dzień pieczesz i gotujesz (ze śpiewem na ustach)

Fot. Screen z / YouTube /Liricantando Sempre

Fot. Screen z /

Czasem ledwo stoisz na nogach

Robisz zakupy w dziwnych miejscach

… i wybierasz lokalne i ekologiczne produkty

Fot. Screen z / YouTube /Liricantando Sempre

Fot. Screen z /

Od jakiegoś czasu nieregularnie robisz manicure

Dbasz o domowe ognisko z zangażowaniem

Miewasz problemy ze wstawaniem (ale to nie twoja wina)

Masz w domu dużo, małych ludzi, po których sprzątasz (w kółko)

Twoją ekscytującą rozrywką jest czytanie

Dbasz o urodę! Choć nie jesteś już specem od nowinek kosmetycznych

Twoja fryzura już nie zawsze jest taka idealna (tylko dlatego, że rzadko bywasz u fryzjera)

Czasem miewasz problemy w komunikacji z ludźmi, którzy codziennie widują innych dorosłych

Nieco „dziczejesz” po wyjściu do ludzi, to nie zdarza się zbyt często

Gdy całuje cię przystojny facet, ty… śpisz…

Fot. Screen z / YouTube /hvis

Fot. Screen z /

Masz dziwnych znajomych (albo ich nie masz)

Ubierasz się raczej „praktycznie” w porównaniu z koleżankami (tak, ty stoisz po lewej stronie…)

Fot. Screen z / YouTube /hvis

Fot. Screen z /

Kiedy już macie się pocałować… (wszyscy to znamy)…

Też tak potrafisz się cieszyć z drobnostek (których zwykli ludzie nie doceniają…)


Dziękuję za nutkę inspiracji i źródło do dalszych rozważań.


Coco Chanel – 7 faktów, które musisz poznać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 kwietnia 2016
Coco Chanel - 7 faktów, które musisz poznać
Fot. Screen z / YouTube / CHANEL

„Coco Chanel urodziła się, rozumiejąc kobiety z epoki, która miała dopiero nadejść” – powiedział o niej Karl Lagerfeld. Ikona stylu i jedna ze 100 najbardziej wpływowych osób dwudziestego wieku to niezwykła kobieta, silna i pełna determinacji. Zmieniła świat mody, nadając jej wymiar „codzienności”. Jeśli o Coco Chanel wiecie jeszcze niewiele, przed wami 7 faktów, które zdecydowanie powinniście poznać!

1. Trudne dzieciństwo

Urodzona w 1883 roku Gabrielle Bonheur (co oznacza „szczęście”) Chanel przyszła na świat w domu, w którym się nie przelewało, jako córka praczki i ulicznego sprzedawcy. Jej mama zmarła w wieku 31 lat na skutek powikłań po zapaleniu oskrzeli, a wówczas ojciec oddał córkę do sierocińca. Gabrielle tak bardzo wstydziła się tego faktu, że wymyśliła nawet historię, zgodnie z którą po śmierci żony, ojciec Coco popłynął do Ameryki, a ona mieszkała w przytulnym i czystym domu z dwiema ciotkami, które w rzeczywistości nigdy nie istniały.

Fot. Screen z YouTube / Coco Chanel

Fot. Screen z YouTube /

To właśnie w sierocińcu Coco nauczyła się szyć.

2. Jestem „Coco”

Na początku XX wieku trudno było się utrzymać jedynie z szycia, Gabrielle zaczęła więc występować w kabarecie „La Rotonde”, to tam zyskała przydomek „Coco”, który wywodzi się od słów najbardziej popularnej, wykonywanej przez nią piosenki „Qui Qu’a vu Coco?”.

Coco Chanel - 7 faktów, które musisz poznać

Fot. Screen z YouTube /

3. Mężczyźni się przydają…

Coco Chanel umiała dobierać sobie partnerów tak, by pomogli jej osiągnąć jak najwięcej. Szybko poznała wartość pieniędzy i zalety znajomości z bogatymi mężczyznami. Jej pierwszy kochanek, Étienne Balsan zapewnił Coco dostatnie życie, dach nad głową (w postaci zamku, a później prywatnego apartamentu w centrum Paryża) i możliwość rozwijania swoich umiejętności. To jemu zawdzięcza początki  kariery. Natomiast przyjaciel Balsana, Arthur Capel poradził Coco, żeby otworzyła sklep z kapeluszami i obiecał jej wsparcie finansowe. Niedługo pozniej stał się jej partnerem w biznesie i życiu osobistym. Dzięki jego pomocy Coco zaczęła spełniać swoje marzenia: projektować nie tylko kapelusze, ale i pozostałe części garderoby kobiecej. Szczęście nie trwało jednak długo, w 1919 roku Arthur „Boy” Capel zginął w wypadku samochodowym. Coco oświadczyła wtedy: „Albo również umrę, albo skończę to, co zaczęliśmy razem”. To tragiczne wydarzenie sprawiło, że zaczęła eksperymentować z czarną tkaniną. Niektórzy mówią, że spopularyzowała czarny kolor, aby wszystkie kobiety we Francji mogły nosić żałobę po ukochanym. Coco nie wolno było opłakiwać Arthura oficjalnie, bo nigdy nie go poślubiła.

Fot. Screen z / YouTube / CHANEL

Fot. Screen z /

4. Narodziny perfum. TYCH perfum

Chanel No. 5, jest jedną  z najbardziej rozpoznawalnych i najlepiej sprzedających się zapachów wszech czasów. Szacuje się, że gdzieś na świecie ktoś kupuje butelkę Chanel No.5 co 30 sekund. Nie byłoby tego zapachu, gdyby nie krótki romans Coco z rosyjskim emigrantem, wielkim księciem Dymitrem Pawłowiczem. To książę poznał ją z Ernestem Beaux, którego ojciec przez wiele lat pracował na carskim dworze. Ernesta stworzył dla Chanel 10 próbek perfum  i zaprezentował je projektantce w dwóch grupach. W pierwszej umieścił te ponumerowane od 1 do 5 i to właśnie „piątka” przyciągnęła uwagę Coco. Zapytana dlaczego, odpowiedziała wprost: ta cyfra przynosi mi szczęście.

on

Na liście klientek domu mody Chanel, które używały właśnie TYCH perfum były najpiękniejsze kobiety w wieku. Ale to  Marilyn Monroe wypromowała je najlepiej i zrobiła to za darmo. Na początku 1950 roku, w jednym z wywiadów powiedziała, że do łóżka ubiera się jedynie w  kilka kropli perfum Chanel No. 5. Sprzedaż produktu wzrosła z dnia na dzień.

5. Czy masz swoją ” małą czarną”?

We wczesnych latach 20-tych, świat prawie zakończył walkę z nierównością płci. Kobiety miały prawo do pracy, do głosowania, do aborcji, ale moda damska przestała być… kobieca. Wtedy właśnie Coco Chanel wprowadziła na rynek swoją „mała czarną” . Ten decydujący krok przyniósł jej światową sławę, a z prostej w swej formie sukienki uczynił symbol elegancji, luksusu i dobrego smaku. Dziś mówi się, że każda z nas powinna mieć  ją w swojej garderobie. Prosty krój, wąskie rękawy sięgające nadgarstków oraz długość do kolan (Coco uważała, ze sukienka nie powinna być krótsza bo nie wszystkie kobiety mogą pochwalić się zgrabnymi nogami) . Do tego długi sznur pereł lub inna biżuteria, mała kurteczka lub bolerko. Ten zestaw zawsze się sprawdza!

Fotomontaż / Screen z / YouTube / CHANEL

Fotomontaż / Screen z  

 

6. 10 lat przerwy

Druga wojna światowa zmusiła Coco do zamknięcia sklepów w Paryżu, a jej romans z niemieckim oficerem zmusił do opuszczenia Francji na długie 10 lat. Powrót do świata mody po tak długim czasie wydawał się bardzo ryzykowny, a nawet niemożliwy. Rynek pełen był nowych, odważnych projektantów, takich jak na przykład Christian Dior o którym Chanel mówiła żartobliwie: „Spójrz, jak śmieszne są te kobiety, noszą ubrania zaprojektowane przez człowieka, który nie zna kobiet, nigdy nie miałem żadnej, a marzy o byciu jedną z nich”. Po powrocie do Paryża Coco szybko zorientowała się, że większość  nowych projektantów kojarzy nazwę „Chanel” jedynie z perfumami. Wynajęła więc dwa pokoje (mieszkała w nich do śmierci, 1971 roku) w swoim ukochanym hotelu Ritz i zabrała się do pracy.

Coco CHANEL was born on this day in 1883 – revisit her 20 most famous quotes http://vogue.uk/z9BxaQ

Posted by on 

7. I jeszcze… różowy kostium Chanel

22 listopada 1963 roku, kiedy  prezydent John F. Kennedy został zamordowany, jego żona Jacqueline miała na sobie dwurzędowy, truskawkowo-różowy wełniany kostium Chanel wykończony granatowym kołnierzykiem. Tragiczne wydarzenie sprawiło, że  kostium Chanel stał się na długie lata symbolem zabójstwa prezydenta i jednym z kultowych elementów mody. Od tej pory jest nieustannie kopiowany, „ulepszany” przeszyciami i doszywaniem złotych guzików, niemniej jednak, wzór marki „Chanel” pozostaje gwarantem prostoty i elegancji.

Fascynująca Coco Chanel, wizjonerka, rewolucyjna dyktatorka mody pozwoliła kobietom nosić krótkie fryzury, sztuczną biżuterię oraz spodnie (tak!). Pomyślcie o niej ciepło zakładając „małą czarną” lub zwykłą parę dżinsów. Coco kochała kobiety naprawdę i tworzyła z myślą o nich, o ich wygodzie, dobrym samopoczuciu. A tego w dzisiejszym świecie mody często brakuje…


Zobacz także

Mężczyzna, którego pragniesz jest bardziej atrakcyjny dla innych kobiet. Jak to działa?

Wypieramy się was i złościmy, krzycząc, że do diabła z wami, że lepiej już same. I nie wyobrażamy sobie świata, bez waszego zapachu, który otula skrzętniej, niż najcieplejszy koc

Dlaczego mówimy „Wszystko w porządku”, choć świat nam się wali?

xn--e1agzba9f.com

Узнайте про полезный блог на тематику vy-doctor.com.ua.
https://xn--80adrlof.net