Kiedy wszystkie potwory i demony noszą Twoje imię…

Matka prawie zona
Matka prawie zona
14 czerwca 2016
 

Czasami w życiu Matki patchworkowej  przychodzi taki moment , kiedy chce zaszyć się w jakimś dźwiękoszczelnym pokoju by pokrzyczeć sobie wniebogłosy.  Lub  kiedy ma ochotę wybić wszystkie talerze i szklanki albo wyjść niby po chleb i zrobić sobie wycieczkę życia… zastanów się wtedy, jak już musi być z nią źle…

Życie rodzinki patchworkowej nie jest cukierkowe , usłane różami tak , że tęcza wychodzi Wam uszami i nosem.  Rodzinka patchworkowa ma więcej upadków niż wzlotów… nie cała rodzinka… najbardziej na takie upadki narażona jest oczywiście Matka. A do takich upadków przyczyniają się niestety dzieci Twojego partnera.

Na początku zawsze jest taki schemat. Najpierw zostajesz przedstawiona jako koleżanka , zapoznajemy ze sobą dzieci a na końcu okazuje się , że koleżanka zostaje dziewczyną Taty. No i wszyscy wiedzą co się dzieje później . Zamieszkanie… oczywiście każdy spodziewa się jakie będą początki… pełne buntu , łez a później fałszywego uśmieszku.

Według Ciebie takie początki powinny trwać stosunkowo krótko. Oj  jak bardzo w tym momencie potrafimy się mylić…

Każdy psycholog twierdzi , że dzieci partnerów w szczególności Ojców, zachowują się źle tylko na początku nowej sytuacji rodzinnej. Dzieci przeżywają rozwód oraz brak łączności emocjonalnej Matki i Ojca.

Zgodzę się z tym jak najbardziej…. ale … tak pojawia się ALE…

Ile dla dziecka mogą trwać  „początki” ?     Miesiąc , dwa,trzy, pięć ,rok, trzy lata, pięć, dziesięć lat , całe życie????  Co jeśli dziecko było na tyle małe , że nie może pamiętać rozwodu rodziców a więź emocjonalna w ogóle między nimi nie istnieje?? Co robić gdy po trzech latach z każdym buziakiem , z każdym przytuleniem czujesz , że to wszystko jest tylko na pokaz, jest udawane?? Co robić gdy czujesz , że dziecko rywalizuje z Tobą o względy Ojca ?? Co robić gdy zwracasz uwagę bo wiesz , że zrobiło źle a ono patrzy na Ciebie i śmieje Ci się w twarz albo wymusza histeryczny płacz??? A dziecko wcale nie jest małe… Co robić gdy zrzuca na Ciebie wszystkie obowiązki , które umie samo wykonywać ??Co robić gdy buntuje przeciwko Tobie innych członków rodziny?? Co robić gdy w pewnym momencie czujesz , że jednak Ci się udało i jesteście na drodze porozumienia, słyszysz gdy podczas zabawy nazywa Twoim imieniem wszystkie potwory i demony???

Można się wściekać , płakać , zamykać się w sobie lub udawać , że nic się nie dzieje . Ale nigdy nie można dać po sobie poznać , że przegrywasz . Nigdy nie można odpuścić , dać za wygraną. Nigdy nie można pokazać , że nienawiść młodego człowieka niszczy nas od środka.

Pozostaje czekanie, nie ważne ile, ważne , że któregoś dnia usiądziemy i powiemy „Warto było”. W końcu miłość wygrywa wszystko.

Może gdzieś tam znajduje się ów szczęśliwa rodzinka… legendy … legendy …. legendy …. zawsze w legendach jest ciut prawdy 😉


Moje okno naprzeciwko… Już ciebie w nim nie ma

Matka prawie zona
Matka prawie zona
15 czerwca 2016
 

Jest już późno, nie mogę spać, choć powinnam… choć trochę, bo zmęczenie daje o sobie znać w ciągu dnia. Okno otwarte, ciepła noc mimo wieczornego deszczu. Słyszę krzyk kobiety, podświadomie spoglądam w twoje okno, choć wiem, że już cię w nim nie zobaczę, to odruch. Tyle razy cię słyszałam, teraz słyszą cię inni.

Pamiętam ten pierwszy raz, chyba równo rok temu, nawet nie wiedziałam, że tam ktoś mieszka. Oglądaliśmy film, usłyszałam cię. Trudno było nie słyszeć… pomimo odległości i szerokości ulicy było słychać krzyki i każdy jeden raz wymierzony w twoją twarz. Ty płakałaś, a on się śmiał… Pomyślałam  „głupia małolata”, swoim krzykiem pobudziłaś dzieci, troje – dwie dziewczynki i chłopiec. I wtedy wiedziałam „nie dam zrobić krzywdy dzieciom”. Zadzwoniłam na policję, widziałaś mnie, światło latarni oświetlało moje okno, on też mnie widział… nie bałam się. Zgłosiłam, przyjechali, a TY zgasiłaś światło i siedziałaś cicho. Rozejrzeli się, nawet nie weszli do bramy, olali sprawę wiedząc , że tam są dzieci.

Spotkałam go rano, wiedział, że to ja. Szturchnął mnie na środku ulicy, byłam z dzieckiem. Dałam mu do zrozumienia, że się go nie boję, tak ja ty… w ogóle się nie boję.

Byłam wściekła na ciebie, ten i każdy kolejny raz. W nocy wrzaski i odgłos twojego bitego ciała, a rano stałaś z nim w oknie, jak gdyby nic się nie stało. On całował twe siniaki, a TY Głupia się cieszyłaś. Żal mi Cię, a szkoda mi dzieci…

Pewnej nocy byłam pewna, że to już koniec. Widziałam cię, szarpałaś się,  próbowałaś uciec, dzieci były przyszykowane. Krzyczałaś i płakałaś, a Ja krzyczałam i płakałam razem z tobą. Noc niosła ttwoje krzyki, a ja zadzwoniłam tym razem po karetkę… Noc poniosła dźwięk łamanych twoich kości.

Lecz nie zmądrzałaś, wróciłaś. Ręka złamana, przeszłaś operację i… i tak wróciłaś, bo pojechał, przyniósł kwiaty i obiecał, że nigdy więcej, że przeprasza, że Kocha. A ty Głupia uwierzyłaś. Przywiózł cię. Widział mnie w moim oknie i śmiał się, bo znowu wygrał. Stałaś w oknie z kwiatami, rozmawialiście, znów całował twe siniaki, powiedziałaś coś – jemu się nie spodobało. Ścisnął ci tą złamaną, świeżo po operacji rękę tak, że ja w swoim oknie na przeciwko, poczułam twój ból. Klęczałaś, przepraszałaś i płakałaś, a ja płakałam razem z tobą.

Zawsze z tobą byłam, tam w oknie po drugiej stronie ulicy. Widziałaś mnie w świetle latarni. Pragnęłaś pomocy, a gdy ją dostałaś, uciekałaś od niej, rezygnowałaś. Nie rozumiałam cię, przecież twoje dzieci słyszały, widziały.

Ale teraz wiem jedno – ty chcesz takiego życia… dla siebie… dla nich. Przeprowadziłaś się, zmieniłaś okno na przeciwko. Teraz kto inny ci pomaga, słyszy twoje krzyki. Ale tak, wiem jedno. wykorzystałaś mnie. Wiem to, widząc cię na ulicy , idziesz z nim pod rękę, masz posiniaczoną twarz i całujesz go. Widząc mnie odwracasz głowę, a on śmieje mi się w twarz…


Sorry , ale byłeś tylko dawcą …

Matka prawie zona
Matka prawie zona
10 czerwca 2016

Zostaw, ja to zrobię… nie przewiniesz go , masz za wielkie łapska… chcesz mu krzywdę zrobić??? Nie będę dzisiaj z Tobą spała, on potrzebuje mnie bardziej…. Nie przytulaj mnie, Twój zapach przejdzie na mnie i on nie będzie chciał się do mnie tulić….. Przestań histeryzować, on jest dla mnie wszystkim a Ty zajmij się sobą…. nie potrafisz, nie możesz , zostaw, przestań, odejdź, nie ruszaj, nie potrzebuję Twojej pomocy, jesteś tu zbędny…. sorry, ale byłeś tylko dawcą… 

Kobieto … ile razy wypowiedziałaś takie i podobne słowa do swojego Męża , gdy urodziłaś dziecko ?? Mężczyzno… ile razy usłyszałeś takie lub podobne słowa kierowane do Ciebie od swojej Żony , gdy na świecie przywitaliście Wasze dziecko ???

Mężczyzna jest Naszym partnerem a nie Naszym podnóżkiem. Jego rola nie kończy się na zapłodnieniu.

Czy mylę się w stwierdzeniu, iż z narodzin dziecka powinni się cieszyć jak i Matka tak i Ojciec ??? Kobieto przecież gdyby nie ten facet to dziecka byś nie miała. No ale to tylko dawca, on nie musi, nie potrzebuje bliskości Twojej ani dziecka , prawda??? Pomyśl jak Ty byś się czuła gdyby on przyszedł i powiedział Ci, że od teraz jesteś zbędna w jego życiu, że nie potrzebuje Twoich słów, dotyku, bliskości. Jak byś się czuła, gdyby zamknął się w drugim pokoju z dzieckiem i powiedział by Ci, że jesteś tylko po to aby zapewniać im lepszy byt.

Nie potrafiłabyś tego znieść, nie wytrzymałabyś takiej rozłąki, cielesnej i emocjonalnej. Nie wytrzymałabyś gdyby Ci powiedział, że się nie nadajesz, że nie potrafisz, że możesz zrobić krzywdę. Więc dlaczego tak traktujesz mężczyznę, z którym postanowiłaś być do końca życia, któremu postanowiłaś urodzić dziecko, który miał być oparciem dla Ciebie w złych chwilach. Dlaczego odrzucasz mężczyznę , który znosił w ciąży każdy Twój humorek, który spełniał każdą zachciankę, który tak samo jak Ty wyczekiwał momentu aż będzie mógł wziąć na ręce tą upragnioną kruszynkę. Dlaczego po tych wszystkich zapewnieniach nagle nie jesteś pewna ???

Później narzekaj, że Ci nie pomaga, że się odsunął , że woli kumpli zamiast domu. A jak ma się nie odsunąć skoro pierwsza go odrzuciłaś ???

Małżeństwo, macierzyństwo, ojcostwo = partnerstwo.

Droga Kobieto, Matko , Żono… on nie jest tylko dawcą, on też czekał, przeżywał. Nie odsuwaj go od siebie, od Was… On też potrzebuje ciepła i bliskości, też potrzebuje swojego czasu z dzieckiem. On potrafi pomóc , tylko musisz tego chcieć, musisz mu na to pozwolić. Nie ograniczaj Go.

Uwierz mi , że Twoje uczucia można podzielić po równo dla każdego i nikomu nie zabraknie i żadne z nich nie ucierpi, tylko musisz tego chcieć.