„Mam dwie kreski na teście, pakuj walizki, kochany! Mężczyźni? Nie bądźmy sentymentalni”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 kwietnia 2016
Fot. iStock / evgenyatamanenko
 

Poznajcie Dorotę. Dorota kocha swoją córeczkę, bardzo lubi swoją pracę i świetnie sprawdza się w roli dekoratorki wnętrz swojego nowego mieszkania. W planowaniu jest wręcz niezrównana. Nie znosi za to życiowych niespodzianek i obsesyjnie nienawidzi Maćka. Nie, nic jej nie zrobił. Po prostu ją kocha. I dziecko, rzecz dla niego oczywista, też kocha. A to nie tak miało przecież być.

Bo Maciek miał być jedynie przejściowym etapem, drogą do celu. Maciek miał jej tylko dać dziecko. A potem – niech sobie wraca skąd przyszedł. Uczucia? Miną, odejdą, rozmyją się jakoś. Nie bądźmy sentymentalni, to kobiety cierpią miesiącami z powodu miłosnych zawodów. Mężczyźni? Zaraz znajdują nowy obiekt uczuć (o ile w ogóle mają uczucia). Albo sobie ten chwilowy smutek jakoś zrekompensują. I już.

Drobna brunetka pozna wysokiego blondyna, cel – nieokreślony

Poznali się przez Internet. Nie, nie uznała tego za ryzykowne. Zawsze miała intuicję do facetów – tak uważała. I tym razem również, nie pomyliła się.

Na pierwsze spotkanie Maciek przyniósł drobne, maleńkie niezapominajki. Żeby go nie zapomniała, nawet jak jej się nie spodoba. I żeby się nie zniechęciła do dalszych poszukiwań. Bo z nieznajomym można też po prostu wypić fajną kawę. Więc pomyślnie przeszedł test na poczucie humoru, poziom inteligencji i nawet zaliczył sprawdzian z aparycji. Wysoki – to dobrze, blondyn tak jak jej tata, to jeszcze lepiej: duża szansa, że ich dziecko też będzie miało jasne włosy. Można było spokojnie umówić się na następne spotkanie. Tym bardziej, że Dorota Maćkowi spodobała się bardzo. Drobna, kobieca, a jednocześnie silna i konkretna. W jego wieku nie szuka się już przelotnych romansów, o nie. On szukał kobiety na resztę życia.

Znajomość rozwijała się szybko, w ciągu dwóch miesięcy Dorota i Maciek bardzo się do siebie zbliżyli. Tak bardzo, że Maciek zdążył się zakochać, a Dorota upewnić, że dobrze wybrała.

Miłość? O, nie. Kochała tylko raz i to dawno temu, nie będziemy teraz tego rozgrzebywać, roztrząsać. Maćka lubiła, nawet bardzo. Imponował jej wiedzą, zaradnością, uważała, że w innych okolicznościach mogłaby się z nim nawet związać na… dłużej. Ale wszystkie te jego pozytywne cechy oceniała zawsze pod względem „genetycznej przydatności” jak to określała, sama przed sobą. Trudno więc tu mówić o jakimś spontanicznym przypływie głębszych uczuć.

Maciek wyczuwał ten dystans, ale chciał wierzyć w to, że Dorota taka po prostu jest. Nie powiedziała nigdy „kocham”, to prawda. Na przyszłość zawsze można jednak wpłynąć… Przecież sama zaproponowała, żeby się do niej wprowadził. Musi „coś” dla niej znaczyć, nie jest chwilową zabawką. Był pewien, że zna jej plany, marzenia, że oboje chcą tego samego: rodziny. Pomylił się niewiele: ona chciała rodziny. Tylko definiowała ją trochę inaczej. W jej pojęciu rodzina to ona i dziecko. Dla niego nie ma tam miejsca.

Mam dwie kreski na teście, pakuj walizki, kochany!

W ten ciepły, czerwcowy piątek spakowaną walizkę wręczyła mu już prawie w progu mieszkania. – Przemyślałam wszystko, jednak nie pasujemy do siebie. Nie bylibyśmy szczęśliwi, we dwoje – oznajmił mu jej chłodny ton głosu. Próbował, walczył. Dopytywał o swoje błędy, obiecywał, że zrobi wszystko, by było inaczej. Nie rozumiał. Jeszcze kilka godzin wcześniej rozstawali się ciepłym słowem, dotykiem, pocałunkiem, który teraz już nie miał dla niej znaczenia. W końcu odszedł. Z miłości.

O ciąży dowiedział się przypadkiem, przez wspólnych znajomych. – To nie twoje dziecko – powiedziała tym samym zimnym, stanowczym tonem, którym argumentowała, że muszą się rozstać. Nie uwierzył. Zmieniła numer telefonu, zaplanowała przeprowadzkę, do której nie doszło. Ciąża okazała się zagrożona. Ze strachu przed utratą dziecka pozwoliła mu się sobą zaopiekować. Dotrwali tak do końca ciąży. Kiedy urodziła się Zosia, Dorota postanowiła definitywnie odsunąć od siebie Maćka. Nie był już potrzebny. Ze szpitala do domu wróciła taksówką, nie informując go o niczym.

To chyba wtedy, kiedy stał pod drzwiami jej mieszkania dzwoniąc do znajomego, który właśnie się rozwiódł i pytając co może zrobić, by widywać własne dziecko, dotarło do niego, że Dorota go wykorzystała. Że cały ten związek od początku był farsą. Ale czy przestał mieć nadzieję, na wspólną przyszłość? Nie.

Od dziewięciu miesięcy Maciek walczy o swoją rodzinę. Wynajął prawnika, chce przeprowadzić test na ojcostwo. Dorota ciągle przekłada terminy spotkań, nie zawsze oddzwania. Ale powoli się „łamie”.

Maćka w tej walce o dziecko wspierają najbardziej koledzy z pracy. Ci, którzy sami są ojcami. Bo inni mówią: „Daj spokój, nie jesteś jej potrzebny, zarabia wystarczająco by utrzymać siebie i dziecko”. Ale Maciek uważa, że pieniądze to nie wszystko, co mógłby swojej córce dać. Jest jeszcze spacer i chmury na niebie, które mają różne kształty. I wycieczka do zoo, kiedyś, jak Zosia będzie starsza. I słowo „tata”, którego chciałby ją nauczyć. Boi się, że Dorota tego nie zrobi.


Kochaj życie, kochaj siebie i doceń ją zanim zgubisz. 9 rzeczy, które dodają miłości blasku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 kwietnia 2016
Kochaj życie, kochaj siebie i doceń zanim zgubisz. 9 rzeczy, które dodają miłości blasku
Fot. iStock / bedya
 

Największy grzech kochanków, to mieć miłość i ją zmarnować. Największe wyzwanie człowieka, to tę miłość odnaleźć. Najtrudniejsza obietnica małżonków, to pozwolić jej rozwinąć skrzydła. Najśmielsze marzenie zakochanych, to miłości nie zgubić. Ale największą tajemnicą miłości, której wszyscy szukają, to tchnąć w nią  prawdziwe życie i w codzienności dodać jej blasku.

1. Kochaj życie

Bo miłość to po prostu życie! Czasem biegnie do ciebie z wypiekami na twarzy i rozchełstanym szalikiem, po to by za chwilę snuć się miedzy kuchnią i salonem, wolno, dostojnie w powtarzalnym rytmie. Ceń ją i szanuj, ale przede wszystkim – nie marnuj na:
– zawiść i zazdrość
– wieczne niezadowolenie
– zachłanność
– nienawiść
– marzenia, których nie chcesz ziścić
– ludzi, na których ci nie zależy
– rzeczy, które cię niszczą
– złudzenia, którymi łatwiej się karmić
– i plany, których nie będzie ci się chciało zrealizować.

2. Kochaj siebie

Jeśli nie możesz sam ze sobą wytrzymać, dlaczego miałby to robić ktoś inny?! Chcesz siebie dawać ukochanej i najważniejszej osobie? Przecież nie chcesz nikomu wcisnąć bubla, prawda? Spójrz na siebie, zaakceptuj – zobacz jak wiele masz powodów, by lubić siebie, pokochać swoje ciało, umysł, sposób bycia. I za to kocha cię ten ktoś, bo jego serce zabiło szybciej dla ciebie – często nieidealnej, zagubionej, gwałtownej lub szukającej celu, siebie, swojego świata – a przecież zabiło, nie dla Pani Perfekcyjnej, nie dla Superlaski z fantazji, ani nawet dla Dziewczyny-kamelona, która idealnie udaje i ukrywa wszystko, co ją uwiera. Jesteś wspaniałym i wartościowym człowiekiem – a wszystko co chcesz w sobie zmienić, możesz zmieniać każdego dnia. I uwierz będzie ci łatwiej, gdy siebie zaakceptujesz. A może wtedy okaże się, że to już nie jest takie ważne?

3. Zobacz swoją miłość

Naprawdę. Nagą, piękną i wymagającą. I zobacz zupełnie niemetaforycznie. Wasza miłość – to pragnienia – razy dwa, potrzeby – razy dwa, oczekiwania – razy dwa, rozczarowania – razy dwa, uniesienia – też razy dwa. Bo do cholery wszystko tu liczy się podwójnie! Żadne „umieram i pragnę” (o losie, kto to wymyśla?). To WY tworzycie związek, uczucie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak, nie da się ukryć, że dzieląc z kimś życie – to dwa razy trudniejsze, niż doczłapać się do mety solo. To wszystko jest odrębne jak wy. Różne. Nigdy nie zapominaj o tym, że w miłości nie o kogoś chodzi, to zawsze gra w parach. Jeśli nie widzisz potrzeb swojej drugiej połówki, trudno mówić o parze.

4. Doceń zanim zgubisz

Uciesz się z tego co masz. Doceń to, co dostajesz nie prosząc. I tę kawę rano i ten zapach na poduszce. Zawsze jest coś, co zostawia ci w prezencie miłość. Tylko twoje. Coś w co codziennie rano ubierasz się jak w mgiełkę. Niewidoczne dla innych. Pomyśl dziś rano w tramwaju, właśnie o tym – nie gdy zaczniecie pakować walizki chlipiąc „jaki/a byłem/am głupi(a)”, nie (!) – tylko teraz, gdy patrzysz na mijające się samochody. Uśmiechnąłeś/aś się do siebie?

5. Szanuj i pielęgnuj, żeby rosła

Jak Mały Książę swoją różę. Tę jedyną, taką, o której zawsze się myśli, do której chce się wracać. Nie zabijaj jej podstępem, nieszczerością, brakiem szacunku. Bo bez niego nie da się budować rzeczy trwałych.

6. Miej na miłość miejsce

W sercu, w głowie i na półce. Pozwól sobie na odrobinę sentymentów. Buduj wspólne wspomnienia – i nie chodzi tylko o wyklejenie ładnego albumu ze zdjęciami, nie każdy tak kolekcjonuje chwile. Zbieraj wasze wspólne chwile we wspomnieniach. I pamiętaj, żeby mieć wspomnienia – trzeba je stworzyć. Wspólny wyjazd, partia gry w chińczyka, spacer z psem, bitwa na śnieżki. Najlepszy filtr foto w twojej galerii nie zbuduje tyle, co prawdziwe uczucia. Pozwól im się zdarzać, prowokuj je. Niech tych dobrych chwil będzie coraz więcej. A wtedy, gdy zrobi się źle, może właśnie taki obrazek doda ci otuchy i przypomni, że warto zawalczyć i spróbować.

7. Zaszalej (z miłości)

Rutynowo zapobiegaj rutynie ;). Nie unikniesz jej w życiu, nie odetniesz się, nie uciekniesz. Ale możesz nad nią zapanować. Niech rutyna będzie sezonowa – niech nie zawłaszcza całego waszego życia. Sezon: „Zawsze razem” rządzi się innymi prawami niż sezon: „Dziecko”. A „zaszalej w miłości”, nie oznacza postaw świat na głowie, udawaj kogoś kim nie jesteś, rób rzeczy, na które nie masz ochoty czy czasu. To zaszalej w miłości – to zostaw w życiu przestrzeń na coś innego. Między tym „zawsze”, „codziennie”, „o 17-tej” i tym „w naszym domu…” – na pewno wygospodarujesz odrobinę miejsca na „pierwszy raz” i „jak nigdy w życiu”. Uwierz mi ;).

8. Myśl i czuj

Empatia. Lubimy to słowo. Chcemy być nią przepełnieni, ale… od chcemy do jesteśmy jest długa droga. Niestety, im bliżej kogoś jesteśmy, tym trudniej czasem się pohamować. Od miłości do nienawiści może dzielić bardzo niewiele – bo i emocje, które przy miłości się rodzą, są najbardziej intensywne. W gniewie, złości czy smutku – trudno pozostać empatycznym i wyrozumiałym. Bariera, która w biurze czy sklepie powstrzymałaby większość ludzi przed wybuchem – nie istnieje. Dlatego tym bardziej, aby kochać szalenie, a nie szaleńczo – warto  otworzyć i serce i umysł. Blisko i bez barier – to znaczy trudniej. Trudność –  bo brak niektórych granic, trudność okiełznania siebie, nie zgubienia drugiej osoby. Czuj za siebie i dla siebie, czuj tę miłość dla was dwojga. To jeden z niewielu przypadków, gdy nie warto szukać skrótu i stosować małych oszustw – nawet wobec siebie.

9. Kochaj się

Bo intymność potrafi umrzeć niepostrzeżenie, wymknąć się i nie chcieć już nigdy wrócić. Zamienić się w mur nie do pokonania. Nie warto oddawać bez walki tak cenny, niepowtarzalny i samoodnawialny skarb. Kochaj się, bez „odbębniania”.

linia 2px

Czy miłość może się zużyć, zmienić w cynizm i wyblaknąć? Tyle razy to widzieliśmy, a może to już nie była miłość? Nie pozwólcie swojej miłości stracić barw, bo w końcu zrobi się całkiem przeźroczysta, aż przestaniecie ją widzieć… a przecież tak niewiele jej potrzeba. Być i pozwolić na to, temu „komuś” obok nas. Taka codzienna recepta na miłość, przepis nie jest trudny do zapamiętania.


Miniogródek na balkonie. Nawet w bloku możesz mieć zioła, owoce i warzywa z własnej uprawy!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 kwietnia 2016
Fot. iStock / Cottonfioc

Sklepy oferują coraz większy wybór świeżych warzyw. Na owoce przyjdzie nam co prawda jeszcze poczekać, bo nawet dostępne “chińskie” truskawki nie cieszą tak smakiem, jak te swojskie z własnej działeczki, jeszcze pachnące słońcem i ziemią.

Najbardziej pożądane są warzywa i owoce z działek i sadów, w których oszczędnie wykorzystuje się środki ochrony roślin. Im bardziej ekologiczne są produkty, tym bardziej służą naszemu zdrowiu. Nie jest powiedziane, że musisz wykupywać kawałek ziemi po miastem, aby mieć coś swojego, prosto z ziemi. Wystarczy że wygospodarujesz trochę miejsca, a w twoim domu lub na balkonie dumnie mogą piąć się nawet owoce.

Połącz przyjemne z pożytecznym, rośliny uprawiane we własnych czterech kątach są nie tylko smaczne i zdrowe, ale służą za oryginalną dekorację. W zależności od miejsca które możesz przeznaczyć pod doniczki z roślinami oraz chęciami możesz mieć pojedyncze zioła na parapecie lub też miniogródek na balkonie.

Ziołowa opcja na kuchenny parapet

Jeśli jesteś w stanie wygospodarować choć trochę miejsca na parapecie, stwórz pachnący zielnik. Uprawa ziół jest łatwa a korzyść duża – od ręki możesz rwać listki z doniczek i wrzucać do ulubionych potraw. 

Fot. Pixabay / donterase / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / donterase /

Od czego zacząć? Najpierw zaopatrz się w sadzonki lub (ciut więcej zachodu) nasiona wybranych roślin. Najlepiej kup je w sklepie ogrodniczym, a nie w markecie, w którym sadzonki pochodzą z upraw szklarniowych, których warunków nie odtworzysz na parapecie i twoje starania mogą upaść. Aby z powodzeniem zasadzić zioła wskazane jest podłoże przepuszczalne, np. mieszanka torfów i piasku.

Zaopatrz się w odpowiednie doniczki – mogą być to standardowe pojedyncze, jak i podłużne w których po sąsiedzku możesz posadzić. Zwróć uwagę, czy dane zioło nie rozrasta się mocno, bo będziesz potrzebowała większej doniczki, do uprawy roślin o krótszym systemie korzeni wystarczy płytki pojemnik. Fajnym rozwiązaniem jest donica piętrowa, oszczędzająca przestrzeń i pozwalająca na uprawę różnego typu ziół.

Większość ziół wymaga regularnego podlewania i zraszania – szczególnie estragon, melisa i mięta. Jeśli nie masz do tego głowy, zaopatrz się w specjalne wkłady gromadzące wodę, którą rośliny pobierają zgodnie z potrzebą.

Co posadzić w doniczkach? Z powodzeniem możesz uprawiać zarówno zioła jednoroczne jak i wieloletnie. Najczęściej na kuchennych parapetach lądują: majeranek, rozmaryn, tymianek, mięta, melisa, pietruszka, szczypior, lubczyk, estragon, bazylia, oregano i kolendra… Jest w czym wybierać! 

Wersja dla posiadaczy balkonu

Im więcej przestrzeni, szczególnie na słonecznym balkonie, tym więcej możliwości stworzenia miejsca z namiastką zieleni w domu. Gdy masz mały balkon, i trudno będzie postawić na podłodze donice z roślinami, postaw na tzw. tak zwane ogrody pionowe, czyli rośliny zawieszone na ścianach, np  truskawki. Kupić pionowe doniczki, i kieszonki na zielnik, który zawiesza się na ścianie. Zastanów się, jakie rośliny chcesz mieć u siebie, bo wybór naprawdę nie ogranicza się jedynie do truskawek i oregano.

Spróbuj uprawy tych warzyw i owoców:

Truskawki. Niejednemu na samo wspomnienie ciepłych letnich dni i zapachu truskawek od razu robi się błogo. Możesz cieszyć się widokiem truskawek także na swoim balkonie, bo są takie ich odmiany które owocują nawet kilka razu do roku! Jeśli cierpliwości i troski – a truskawki tego wymagają by owocowały – wystarczy wam na jakiś czas, postawcie na sadzonki klasycznych truskawek, owocujących raz w roku w  czerwcu–lipcu, i wybierzcie odmiany odporne na niskie temperatury. Wybierając pojemnik dla truskawek, pamiętajcie że potrzebują one odpowiedniej ilości miejsca co 20–30 cm. Wymagają bardzo dobrej, żyznej i stale umiarkowanie wilgotnej ziemi, dużo słońca, oraz odpowiedniego nawożenia. 

 Fot. Pixabay / FeeLoona / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / FeeLoona /

Papryka i mini papryczki. Klasyka w kuchni, jędrne kolorowe papryki kuszą smakiem i zachwycają wyglądem w doniczkach. Różne ich odmiany są powszechnie dostępne w uprawie. Zanim zdecydujesz się kupić sadzonki, zaopatrz się w kermazyt na dno doniczki i dopiero dosyp ziemię. Sadzonki ustaw w zacisznym miejscu gdzie nie hula wiatr, który szkodzi papryczkom. Papryczki owocują obficie i stopniowo, więc długi czas można cieszyć się mini plonami. Duża papryka ma takie same wymagania, jednak potrzebuję większej donicy i miejsca wokół niej, łodygę która zaowocuje trzeba podeprzeć kijem. 

Fot. Pixabay / Angelo_Giordano / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Angelo_Giordano /

Pomidory. Kochamy pomidory! I to w przeróżnym kuchennym wydaniu. Ich sadzonki kupisz w centrum ogrodniczym, ale zanim włożysz do doniczki (powinna być spora) na jej dnie zrób drenaż z kermazytu. Podlewaj je od dołu, nie po liściach by nie dotknęła ich choroba. Ustaw donice w słonecznym, osłoniętym od wiatru miejscu i podlewaj regularnie. 

Fot. Pixabay / alex80 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / alex80 /

Rzodkiewka. Przyda się do twarogu i szczypiorku, który możesz zebrać z kuchennego parapetu. Pysznie, świeżo i wiosennie. Z powodzeniem możesz uprawiać rzodkiewkę na balkonie, i to aż do jesieni! Nie ma ona wielkich wymagań i rośnie bardzo szybko, nawet po 3 tygodniach jest gotowa do zjedzenia. Można wysiewać partiami by stale mieć ją pod ręką. 

Fot. Pixabay / Skitterphoto / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Skitterphoto /

Sałata. Nawet ją możesz mieć pod ręką od kwietnia do września. Najlepiej sprawdzi się sałata rozetowa, rukola a także seler naciowy. Można zrywać jej zewnętrzne liście liście i sałata wciąż szybko będzie wyrastać. Sałata wymaga codziennego podlewania, ale nie jest bardzo wymagającą rośliną. 

Fot. Pixabay / mayapujiati / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / mayapujiati /

Koperek. Uzupełni balkonowy ogródek i fantastycznie doda aromatu i smaku młodym ziemniaczkom do obiadu. Wystarczy rozrzucić nasiona kopru na ziemię w doniczce  i przykryć je cieniutką warstwą podłoża. Gdy obficie wykiełkuje dobrze przerzedzić koper, do 10–15 cm odstępów między roślinami. Aby koper dobrze rósł  musi mieć słoneczne miejsce, osłoniętym od wiatru, oraz wilgotną ziemię.

Fot. Pixabay / steinchen / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / steinchen /

Mini drzewko owocowe. Namiastka sadu jest możliwa do stworzenia przy większym balkonie, jeśli zdecydujecie się na zakup karłowatych drzewek owocowych. Jabłonie czy grusza dobrze czują się w dużych donicach. Odpowiednie drzewka należy kupić w centrum ogrodniczym, regularnie podlewać i czekać na pierwsze, wczesnojesienne zbiory. Można również uprawiać mini brzoskwinie, nektaryny czy śliwki, zgodnie z zaleceniami producenta drzewek.


Zobacz także

200 rzeczy, które powinnaś (już, teraz, natychmiast) wyrzucić. Odgracanie mieszkania to wstęp do uporządkowania życia!

Trójkąt Berdmudzki, to nic przy damskiej torebce!

Trójkąt Berdmudzki, to nic przy damskiej torebce!

Ona była ikoną seksu, on na seksie zarobił miliardy. Miał na jej punkcie obsesję, nawet po śmierci nie dał jej spokoju

www.medicaments-24.net

pharmacy24.com.ua

buysteroids.in.ua