4 szlachetne prawdy buddyzmu. Musisz je poznać, jeśli chcesz osiągnąć spokój

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 grudnia 2018
Fot. iStock / den-belitsky
 

Cztery szlachetne prawdy buddyzmu reprezentują ścieżkę, którą musimy koniecznie przejść, aby osiągnąć Nirwanę. Zrozumienie czterech szlachetnych prawd może być punktem zwrotnym w naszym życiu, przejściem do etapu zrozumienia, który zakończy cierpienie i pozwoli żyć w stanie całkowitego wyzwolenia.

Prawidłowe przejście przez cztery szlachetne prawdy buddyzmu oznacza osiągnięcie całkowitego spokoju. Niemniej jednak sama świadomość ich istnienia, z definicji wyzwala.

Dukkah

Nawiązuje do faktu, że całe istnienie samo w sobie jest niezadowalające. Każdy z nas żyje z pewnego rodzaju cierpieniem. To tak, jakby ten ból był konieczny, gdy bije nasze serce.

Szczęście nigdy nie jest kompletne, ponieważ cierpienie jest zawsze w jakimś stopniu obecne. Nie wolno nam przeoczyć faktu, że inicjacja nowego życia jest w pewnym sensie początkiem jego końca.

Samudaya

Druga prawda mówi o tym, że wszystkie cierpienia pochodzą z przywiązania, ignorancji i pożądania. Wszystko, co jest pożądane, ostatecznie przyniesie nieszczęście lub niezadowolenie. Istota pragnie i przywiązuje się do dóbr materialnych i do ludzi, których kocha. Jednak z powodu ograniczonej natury istoty ludzkiej prędzej czy później to spowoduje ból. Zgodnie z tą zasadą ludzkie namiętności i samozrealizowane działania są źródłem wszelkiego cierpienia.

Nirodha

Ta prawda głosi, że chociaż cierpienie jest nieodłączne w ludzkiej egzystencji, może zostać przezwyciężone. W ten sposób można pokonać ból, całkowicie eliminując pożądanie i przywiązanie właściwe wszelkiemu istnieniu.

Ideałem byłoby zatem zajrzeć głęboko wewnątrz siebie, aby znaleźć źródło wszystkich cierpień. Ponadto ważne jest całkowite usunięcie pięciu toksycznych zjawisk: przywiązania, nienawiść, ignorancja, ego i zazdrość. W ten sposób tworzymy dobrą karmę.

Marga

Marga jest czwartą i ostatnią szlachetną prawdą buddyzmu. To ona pomaga nam się uwolnić od namiętności i przywiązania. Składa się na nią 8 elementów:

właściwe zrozumienie

właściwy pogląd

właściwa mowa (np brak kłamstw)

właściwe działanie (np uczciwe postępowanie)

właściwie zarobkowanie (sposób zarabiania na życie)

właściwy wysiłek

właściwa koncentracja

właściwa medytacja

Wszystkie wymienione działania powinny być wykonane we właściwy sposób, jeśli chcemy osiągnąć Nirwanę.

Naszym celem powinno być pozbycie się tego, co odbiera nam wolność.


Na podstawie:


Jak powstrzymać wewnętrznego krytyka? Jest kilka prostych sztuczek, które odbiorą mu moc kierowania naszym życiem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 grudnia 2018
Fot. iStock/gpointstudio
 

Każdy ma wewnętrznego krytyka. To ten mały głos w twojej głowie, który kazał ci nie kupować tej sukienki, ponieważ kolor ci nie pasował, choć wyglądałaś w niej fantastycznie. Lub ten głos, który powiedział, żebyś nawet nie próbowała ubiegać się o tę pracę, bo nie ma mowy, żebyś przeszła rekrutację. Albo ten, który ci podpowiada, żebyś siedziała w domu, po co masz wychodzić i się ośmieszać ćwicząc na siłowni.

Dla niektórych ten wewnętrzny krytyk może stać się przytłaczająco głośny, stając się narratorem rzeczywistości w ich głowie, niosąc przy tym sporą ilość stresu i niepokoju.

Nie zdajemy sobie sprawy, jak często prowadzimy dialog z tym krytykiem. Dając się jednak ponieść negatywnej ocenie ograniczamy zdolność do dokonywania pozytywnych zmian w naszym życiu.

Oto kilka sztuczek, które powstrzymają negatywne rozmowy z samym sobą. Warto je wypróbować, naprawdę.

Oceń swoje myśli

Czasami nie zdajesz sobie sprawy, że twoją głowę wypełniają negatywne myśli. Poświęć chwilę i oceń je, zdaj sobie sprawę z ich wydźwięku. Tylko tak będziesz mogła je zmienić na pozytywy.

Nazwij krytyka wewnętrznego

Wszystkie negatywne myśli na swój temat pochodzą z zewnątrz, nie są prawdą o tobie, którą ty znasz. Nie są nawet tożsame z twoją autentycznością. To przekonania, które zostały nam zaaplikowane. Właśnie dlatego warto nadać krytykowi jakieś imię, najlepiej jak najgłupsze, by oddzielić go od twojej własnej tożsamości. „Co ty pierdzielisz Stary F*ucie” – odpowiedz mu, jak znowu będzie chciał coś ci wmówić.

Podejdź do swoich myśli z ciekawością

Kiedy już dostrzegasz swoje negatywne myśli w stylu: jestem leniwa, jestem do niczego, jestem głupia, podejdź do nich z ciekawością. Zadaj sobie pytanie: „Hm, skąd ta myśl się wzięła?”, „Dlaczego tak o sobie pomyślałam?”, „Czy to jest prawda o mnie?”. To pomoże ci spojrzeć na swoje myśli z dystansem i przekuć rozmowę na pozytywną.

Pozwól, by myśli przemknęły przez ciebie

Zamiast skupiać się na negatywnej myśli, pozwól jej przepłynąć. Możesz stworzyć jeszcze większy dystans zmieniając swój język. Zamiast: „Jestem leniwa i głupia” pomyśl: „Mam myśl, że jestem leniwa i głupia”. To zmniejsza moc negatywnych komunikatów.

Odwróć swoje myśli

Jeśli nie potrafisz przeprogramować swojego mózgu, spróbuj zmienić negatywne myśli w oparciu o fakty. Na przykład, gdy twój szef wysyła ci maila, że chce z tobą porozmawiać, zamiast myśleć od razu, że chce cię zwolnić, spróbuj skupić się na faktach – dlaczego chce z tobą porozmawiać, może nowy projekt, raport? Na pewno jest racjonalne wytłumaczenie.

Skup się na wdzięczności

Spróbuj skupić się na rzeczach, za które jesteś wdzięczna w swoim życiu. Każdego dnia wymień trzy lub cztery takie powody do wdzięczności. Stworzenie listy wdzięczności może zmienić połączenia nerwowe w mózgu i zwiększyć pozytywne i afirmujące myśli.

Umieść swoje myśli w perspektywie

Czasami dobrze jest przypomnieć sobie, że wszystko będzie w porządku, nawet jeśli miałoby się zdarzyć coś nieprzewidywalnego. Martwienie się o to co, co by było gdyby, wywołuje niepokój, jest źródłem negatywnego nastroju. Kluczem jest powrót do bardziej pozytywnego stanu umysłu poprzez powiedzenie sobie, że istnieją rozwiązania wszystkich negatywnych scenariuszy.

Zmień swojego wewnętrznego krytyka

Możesz porozmawiać z wewnętrznym krytykiem i powiedzieć mu, żeby odszedł, choć to nie musi być wcale proste. Wyhoduj w sobie nowy głos, który ci służy, jest silnym i kochającym sojusznikiem. On będzie zauważał w tobie dobre rzeczy i trzymał negatywne głosy z daleka.

Oczywiście, że pewna ilość krytyki wewnętrznej jest w naszym życiu pożądana. W końcu życie to nie tylko słońce i tęcza, mamy pełne prawo poczuć niepokój, strach. Musimy jednak pamiętać, by nie oddać mocy nad nami wewnętrznemu krytykowi.


Chaos do ogarnięcia, czyli przedświąteczne porządki

Redakcja
Redakcja
14 grudnia 2018
Fot. Materiały prasowe

Mycie, szorowanie, układanie, pieczenie  i gotowanie. W natłoku przedświątecznych porządków przychodzi moment w którym zaczynamy tracić kontrolę nad ilością zaplanowanych czynności i bezradnie rozkładamy ręce bądź co gorsza, zaczynamy reagować agresją. W jaki sposób podejść do tematu bożonarodzeniowych przygotowań, aby Święta były okresem spokoju i wyciszenia dla wszystkich domowników – podpowiada ekspert – psycholog.

„Za rok zrobię o połowę mniej!” – chyba nie ma polskiego domu, w którym nie padłoby to sformułowanie. Polski stół musi bowiem uginać się pod ciężarem półmisków, a rodowe szkła i srebra błyszczeć na odległość. Wszystko to sprawia, że już na kilka dni, a nawet tygodni przed świętami uwijamy się jak mróweczki, sprzątając, pichcąc i szykując nasz dom na te magiczne chwile, które trwają przecież tylko 2 dni. Nawet jeśli uważasz, że ze wszystkim doskonale sobie radzisz i nie potrzebujesz pomocy, warto zastanowić się, czy wsparcie ze strony współdomowników nie wyszłoby Ci na dobre: zyskasz więcej czasu dla siebie, dzieci nauczą się odpowiedzialności, zaś parter/partnerka doceni to ile energii wkładasz w troskę o wspólne gniazdko. Wszelkie zmiany najlepiej zacząć wprowadzać od siebie, dlatego najpierw trzeba przyswoić sobie kilka zasad.

Zasada nr 1 – nie odkładaj na później

To naprawdę kluczowa sprawa, która dotyczy nie tylko przedświątecznych porządków – odkładanie sprzątania do momentu, gdy nie ma gdzie nogi postawić, mści się co najmniej w dwójnasób: po pierwsze musisz poświęcić na porządki nawet cały dzień, po drugie – puszczają ci nerwy. Wbrew pozorom, łatwiej jest nie dopuścić do totalnego bałaganu. Na bieżąco odkładanie butów do szafy, brudnych ubrań do pralki, naczyń do zmywarki, książek na półkę itd. Ważne jest, by ta zasada obowiązywała wszystkich domowników, także małe dzieci. Nie będzie dobranocki, zanim maluch nie wrzuci klocków do wiaderka, co zresztą może stać się świetną zabawą w rzucanie do celu.

Fot. Materiały prasowe

Świetnie sprawdza się koszyk na „różności”; klucze do samochodu, mieszkania, ważne drobiazgi, które czasem rozrzucamy po całym domu. Zamiast po domu- wrzucajmy do koszyka przy drzwiach wejściowych- rzeczy będą w jednym miejscu, zaoszczędzimy czas na szukanie i… sprzątanie.

Zasada nr 2 – włącz domowników w codzienne obowiązki

Jeśli masz małe dzieci, trzymaj się kilku ważnych postanowień – nigdy przy maluchach nie okazuj, że porządki cię męczą czy irytują.

„Nigdy też nie traktuj sprzątania jako kary dla dziecka. Domowe obowiązki to idealna okazja, aby wykorzystać naturalne pragnienie dziecka, które chce uczestniczyć w czynnościach dorosłych. Maluch poczuje się wyróżniony, że może robić to samo to rodzic i będzie miał okazję do wykazania się. Nawet, jeśli czynność nie została wykonana idealnie – nie krzycz i nie wyręczaj dziecka. W ten sposób zrazisz je na przyszłość, przez co mniej chętnie będzie angażować się w domowe obowiązki” – komentuje Marta Rolnik-Warmbier, psycholog współpracujący z marką Delecta.

Dzieci można angażować nie tylko do sprzątania, ale też do innych domowych czynności. Wielką frajdę sprawi im zwłaszcza wspólne gotowanie i pieczenie. Przed świętami warto zaprosić je zwłaszcza do przygotowywania, uwielbianych przez dużych i małych, pierniczków. Marka Delecta ułatwia do zadanie, oferując gotową mieszankę do wypieku, a także pisaki do samodzielnego ozdabiania gotowych wypieków. Wszystko naturalne, bez konserwantów i sztucznych barwników. Kto wie, czy podczas wspólnego pichcenia nie rozbudzimy w naszych pociechach kulinarnej pasji.

Zasada nr 3 – nie działaj chaotycznie

Przy generalnych porządkach warto działać według określonego planu, przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego. Najgorszym wariantem jest nieprzemyślane rzucanie się na wszystko, co akurat znajdzie się w zasięgu wzroku. Zaczynasz robić porządki w szufladzie z papierami, bo przestała się domykać. Przeglądanie rachunków, wyciągów z banku itp. zabiera sporo czasu i sterta papierów do wyrzucenia na podłodze rośnie. Przerywasz, bo musisz iść do toalety. Tam, przy okazji, chwytasz za mleczko do czyszczenia i szorujesz wannę. Jedyne, co wynika z takiego chaotycznego rzucania się z kąta w kąt, to pewność, że po wielu godzinach pracy nic nie będzie skończone i zamiast porządku w domu zapanuje rozgardiasz.

Fot. Materiały prasowe

Często sprawdza się zasada Pięciominutowego Sprzątania. Gdy już naprawdę nie wiesz od czego zacząć, nastaw sobie alarm na 5 minut, zacznij sprzątać w najbardziej nielubianym miejscu. Jeśli jest naprawdę ciężko – zrób coś innego i po godzinie wróć na kolejne pięć minut do tego miejsca. Często potrzebujemy zobaczyć efekt nawet krótkiej pracy, aby czuć mobilizację, by kontynuować.

Zasada nr 4 – wiedz, kiedy odpuścić

Mycie i pastowanie podłóg, wieczerza składająca się koniecznie z 12 dań, czyszczenie rodowych sreber i kryształów… na ilość rzeczy jakie mamy do zrobienia przed Świętami, nie zawsze wystarcza nam czasu. Może czasem warto odpuścić? Czy jeśli pierniczki nie będą idealne (a przez to nie będą nadawać się na social media), oznacza to, że będą gorsze w smaku? Czy jeśli partner wybierze ciut krzywą choinkę, sprawi to, że nie będzie pachnieć lasem?

„ Święta to czas pokoju, jedności, czas refleksji i spotkań rodzinnych. Niestety, bywa, że atmosfera przed tym doniosłym okresem, sprawia, że ciężko przejść nam do celebracji wspólnych chwil. Boże Narodzenie to nie tylko atmosfera wokół tego dnia, ale przede wszystkim pomiędzy ludźmi. Nasze działania powinny być proporcjonalne do możliwości, a także wypływać prosto z serca” – dodaje Marta Rolnik-Warmbier, psycholog współpracujący z marką Delecta.

Pamiętajmy, że podczas Świąt ważniejszy jest dobry nastrój, niż perfekcja okupiona zmęczeniem i zdenerwowaniem. Sernik, który zjemy podczas oglądania (po raz 35) „Kevina samego w domu”, będzie smakował lepiej w rodzinnym gronie, , niż jeśli skonsumujemy go w samotności, gdy każdy poobrażany ucieknie do swojego pokoju. Zatem – wspólnie zadbajmy o świąteczną atmosferę – zarówno przed, jak i w trakcie świąt!


Artykuł powstał we współpracy z Delecta


Zobacz także

6 codziennych trudności, które dobrze znają wysoce inteligentni ludzie

6 zaskakujących oznak inteligencji. Często to robisz?

Błędne koło odchudzania

Jak uciąć 500 kalorii każdego dnia? Banalnie proste sposoby, by schudnąć

Nie lekceważ siebie. Czy wiesz, kiedy prosić o pomoc, by nie ulec depresji?