Dają nadzieję, ale nigdy nie spełnią obietnic. Kim są „fałszywi iluzjoniści?”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 grudnia 2018
Fot. istock/gilaxia
 

Ludzie, którzy często łamią obietnice, są „fałszywymi iluzjonistami”. Są to osoby, które stopniowo podważają nasze zaufanie, aby karmić nas jedynie rozczarowaniami, fałszywymi radościami, słowami, które pozostają na zawsze jedynie pustymi frazesami. Tymczasem, im mniej obiecujemy, tym lepiej.

Człowiek potrzebuje bezpieczeństwa, a obietnice są deklaracjami intencji, które zapewniają nam czyjeś zaufanie. Na poziomie relacji zobowiązania dają nam pewność bycia kochanym i szanowanym. Złamanie obietnicy jest zatem najszybszym sposobem na zniszczenie związku. Zwłaszcza, jeśli zdarza się kolejny raz, a fałszywym iluzjonista, przyzwyczaja nas do poczucia wiecznego rozczarowania.

Ludzie, którzy łamią obietnice: dlaczego to robią?

Niektórzy ludzie otwarcie łamią obietnice, w taki sposób, że nie mamy wątpliwości do ich złych intencji. Jednak są i tacy, którzy karmią nas złudzeniami nieświadomie. Jest to czasami wynikiem braku bezpieczeństwa. Nie wiemy, jak powiedzieć „nie”, gdy nasze dziecko prosi nas o dotrzymanie jakiegoś przyrzeczenia. Innym razem dajemy się ponieść tym momentom intymności, szczęścia i iluzji, podczas których obietnice pojawiają się same.

Dlatego powinniśmy pamiętać, że kiedy łamiemy obietnice, nie tylko rozczarowujemy tych, których kochamy, ale też sprawiamy, że nasza samoocena również spada. Wyrządzone szkody mają bezpośrednie, ale także uboczne efekty. Powstają konflikty emocjonalne. Tracimy naszą uczciwość. Zasiewamy niepewność.

Kto najczęściej łamie obietnice

Ludzie o osobowości bierno-agresywnej bywają rozważne, życzliwe i zgadzają się ze wszystkimi naszymi opiniami i prośbami. Nawet jeśli nie są w stanie ich spełnić. Po wszystkim będą udawać, że nic nie obiecywały.

Fałszywi iluzjoniści nie są jednak tacy sami. Czasem są to po prostu zagubione osoby, które dały się ponieść ślepej wierze we własne możliwości. W momencie składania obietnicy faktycznie wierzyły, że są w stanie jej dotrzymać.  Ci ludzie są często niedojrzali i nieświadomi swoich ograniczeń. Jednak same obietnice często pochodzą często z ich serca. Ważne, by w porę zidentyfikować problem – zrozumieć, że mamy do czynienia z kimś, kto nie w pełni odpowiada za to, co mówi.


Na postawie:


Dawanie jest fajne, a jeśli wiąże się z pomocą komuś potrzebującemu, staje się PETARDĄ!

Redakcja
Redakcja
14 grudnia 2018
Arch. prywatne
 

Święta… mimo gorączki zakupowej i gonitwy za upływającym czasem, jest to również czas radości i refleksji. Jest to czas, w którym dawanie daje dużo więcej radości, niż przyjmowanie…

Z takim założeniem grupa pań (35+) – amatorek uwielbiających taniec, śmiech i aktywność, od tygodnia wyciska pot na treningach tanecznych w ramach dobroczynnego projektu, który postawiły sobie za cel – pomoc w zbiórce pieniędzy na operację małej Paulinki Machutt.

Wszystkie na co dzień są czynnymi zawodowo żonami i matkami. Mimo wielu codziennych obowiązków, na hasło „POMOC”, wszystkie stanęły w szeregu gotowe przyjąć wyzwanie. Wynajęły salę treningową i w godzinach wieczornych, kiedy dzieci już smacznie śpią, trenują układ taneczny, którym będą mogły się podzielić z mieszkańcami stolicy!

Za całym projektem stoi szalona Magdalena Soszyńska – tancerka zawodowa, uczestniczka 14 edycji znanego programu „Taniec z Gwiazdami”. Od początku roku wiedziała, że w grudniu chce zrealizować szalony projekt – TAŃCE ULICZNE!. Wiedziała też, że celem będzie akcja dobroczynna.

Już w najbliższą sobotę, 15 grudnia, będziecie mogli spotkać szaloną grupę roztańczonych kobiet w pobliżu warszawskich galerii handlowych i w miejscach uczęszczanych przez spacerujących mieszkańców stolicy. Bo po co tańczyć w ukryciu, jeśli można wyjść z tańcem na ulice miasta dając radość i uśmiech innym ludziom?

Rozglądajcie się, może będziecie mieli szczęście je spotkać i docenić ich zaangażowanie datkiem wrzuconym do puszki fundacji siepomaga.pl? Jeśli nie będziecie mieli takiego szczęścia, pomóc możecie również przez dokonanie drobnej wpłaty lub wysłanie SMS-a na konto fundacji.
Link do wpłaty znajdziecie .

To się musi udać! Trzymajcie za nas kciuki 🙂

PS. Dawanie jest fajne, a jeśli wiąże się z pomocą komuś potrzebującemu, staje się PETARDĄ!!!


Odeszłam od męża. Chciałabym powiedzieć ci tylko tych kilka rzeczy

Redakcja
Redakcja
13 grudnia 2018
Fot. iStock

Jestem rozwiedziona. Tak. Nie mogłam sprawić, aby moje małżeństwo było udane. Musiałam się nauczyć, że małżeństwo nie zawsze jest szczęśliwym wyborem. Musiałam zrozumieć, że to, że dwoje ludzi kocha się nawzajem, nie oznacza, że ​​są automatycznie w stanie sprawić, że będą szczęśliwi. To nie jest tak, że moja miłość do mojego partnera nie była prawdziwa.

Bardzo kochałem mojego męża. I on mnie kochał. Kiedy się pobieraliśmy, myślałam, że nasza miłość dosłownie nie ma granic. Że nic jej nie ograniczy. Że nas, jako pary, nic nie zatrzyma. O takich jak my mówi się chyba „power-couple”. W głębi duszy byłam przekonana, że to człowiek, z którym spędzę resztę życia. Nie wiedziała, że to życie ma dla nas inne plany.

Rzeczą, którą musisz wiedzieć o małżeństwie, jest to, że różni ono znacznie od bycia w stałym związku. Istnieją pewne oczekiwania i obowiązki wynikające z bycia zamężnym. Presja rodzi się mimochodem. Może zniszczyć związek, bez względu na to, jak wielka może być miłość. Tu nie ma gwarancji. Papierek, przysięga nią nie są.

Miłość nie jest tak naprawdę czymś, co można sobie zapewnić, istnieje wiele aspektów relacji – uczucie jest tylko jednym z nich. Istnieje wiele zmiennych, które należy wziąć pod uwagę, jeśli naprawdę chcesz, żeby wam się udało. Prawda jest taka, że ​​mimo że kochacie się nawzajem, jest więcej szans, że się rozstaniecie, niż że już zawsze będziecie razem.

Nie oznacza to jednak, że nie warto podjąć ryzyka. Miłość jest jego warta, warto o nią walczyć. Musisz tylko wiedzieć, że to trudna droga.

Po pierwsze, nie oczekuj od partnera żadnych dramatycznych zmian osobowości

Osoba, którą poślubiłaś, jest już ukształtowaną osobowością. Tak więc, jeśli wciąż masz nadzieję, że twój partner w końcu się zmieni, to jesteś w błędzie.

Po drugie, związek to spotkanie dwóch osób gdzieś w połowie drogi

Kompromis jest niezbędny, jeśli chodzi o bycie razem. I nie wystarczy, że tylko jedno z was wykazuje gotowość do kompromisu przez cały czas. Oboje musicie zawsze spotykać się w połowie drogi.

Po trzecie, nie czuj potrzeby bycia tak bardzo niezależną przez cały czas

Pozwól partnerowi cię kochać. Istotą związku jest to, że jesteście dla siebie, że jesteście sobie potrzebni.

Po czwarte, cisza rzadko jest najlepszym sposobem działania, jaki możesz podjąć

Nie uciekaj od kłótni. Mów, co myślisz, co czujesz. Nie bądź cicho. Nie ukrywaj swoich uczuć w środku. Jedynym sposobem, w którym oboje możecie się do siebie zbliżyć, jest to, że pozostajecie na siebie otwarci.

Po piąte, upewnij się, że zawsze trzymasz swoje uczucia na wodzy

Bądź racjonalny. Będziesz bardzo emocjonalnie wchodził w swoje relacje i to jest w porządku. Pamiętaj tylko, aby twoje zbyt intensywne uczucia doprowadziły cię do złych wyborów w twoim związku.

Po szóste nie ma czegoś takiego, jak kochać „za bardzo”

Nigdy nie odrzucaj ogromu swoich uczuć, nie tłum go. Nigdy nie ma wystarczająco dużo miłości między dwojgiem ludzi.

Żałuję wielu decyzji w moim życiu, ale nie żałuję, że kochałam.


Na podstawie:

 


Zobacz także

6 zachowań toksycznych ludzi

Królowe dramatu. Co się dzieje w głowie twojej córki, kiedy dorasta

Nie ma nic złego w smutku. Jest w nim nawet wiele dobrego