Dobra przyjaciółka czy toksyczna żmija? Jak rozpoznać, że dobrze wybrałaś?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 stycznia 2018
Fot. iStock/filadendron
 

Ewidentnie coś ci w tej przyjaźni nie pasuje i zastanawiasz się, czy przesadzasz czy faktycznie tak to powinno wyglądać. Bo przecież każdy ma swoje problemy, zmartwienia, sekrety. A mówi się, że przyjacielem jest ten, kto odbierze od ciebie telefon w środku nocy. Ona przecież odbiera. To dlaczego czasem, po jakieś rozmowie lub spotkaniu czujesz się gorzej, a nie lepiej? Wampir energetyczny? A co, jeśli jej intencje nie są wcale szczere? A może jesteś typem osoby, która ma wielu przyjaciół? Spotyka się regularnie z wieloma osobami, dzwoni do wszystkich, by obwieścić sukces lub wypłakać się? Wiadomo przecież, że liczy się jakość, a nie ilość. I gdyby ktoś poprosił cie dziś, żebyś wskazała swojego najlepszego przyjaciela, to czym potrafiłabyś to zrobić? Jak ocenić, czy trafiłaś na bratnią duszę? A może masz kogoś takiego w swoim otoczeniu, ale nie doceniasz go/jej? Albo zastanawiasz się, czy ty sama potrafisz być dobrym przyjacielem? Oto lista cech i zachowań, która rozwieje wszystkie twoje wątpliwości i pozwoli ci właściwie pielęgnować relacje międzyludzkie.

Prawdziwa przyjaciółka doskonale cię zna

Będzie wiedziała o tobie wszystko. Czemu? Ponieważ jej powiedziałaś. Nie musisz niczego zatrzymywać, a to, co czyni ją naprawdę najlepszą, to jej umiejętność zapamiętywania tych informacji. Wie, co jest ważne i stara się to zapamiętać.

Nie musisz mówić, że jesteś zdenerwowana

Dobra przyjaciółka wyczuwa twój nastrój po zachowaniu, gestach, słowach, a czasem po… niepokojącej ciszy. I to nie dlatego, że widziała cię w tym stanie już milion razy. Ona po prostu nadaje na tych samych falach.

Nie musisz ukrywać tego, co czujesz

Przyjaciele nadają nawet niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Wiemy, że możemy powiedzieć im wszystko i nie zostaniemy osądzeni. Jeśli poprosimy o wsparcie, pomogą.

Jest do dyspozycji

O ile jej dzieci nie wylądowały właśnie w szpitalu, a ty zawsze odwdzięczasz się tym samym, możesz liczyć na swoją przyjaciółkę o każdej porze dnia i nocy. Być może nie musiałaś jeszcze korzystać z jej wsparcia w dramatycznych momentach, ale wiesz, że mogłabyś. To bardzo cenne, a często niedoceniane. Ważne jednak, żeby działało w dwie strony.

Jest bezinteresowna

Ona robi dla ciebie te wszystkie rzeczy nie dlatego, że liczy na coś w zamian, a dlatego, że chce i cię kocha. Po prostu. Naturalnym jest, że wszystko to samo dostaje również od ciebie.

Zawsze świetnie się bawicie

Możesz zadzwonić do niej, żeby opowiedzieć, co ci się dzisiaj przydarzyło i z pewnością obie będziecie pękać ze śmiechu. Tak samo jak wtedy, gdy wysyłacie do siebie zabawne filmiki czy MEMy, idziecie do kina lub na imprezę. Jeszcze nigdy nie miałaś poczucia, że marnujesz czas, choć bywa on mało produktywny niekiedy 😉

Jej rodzina jest ci bliska

Nie tylko martwisz się informacji o zdrowiu jej matki, brata czy męża, ale także dobrze się czujesz w ich gronie i na odwrót. Ona również traktuje twoją rodzinę niemalże jak swoją, jest na bieżąco ze wszystkimi sprawami i gotowa pomóc, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Twoi wrogowie są jej wrogami…

…i na odwrót! Zawsze jesteście wobec siebie lojalne i jedna za drugą stanie murem, gdy będzie trzeba. Jeżeli powiesz jej, że ktoś jest złym człowiekiem, weźmie twoje słowa na poważnie i nie będzie chciała tego sprawdzać na własnej skórze.

Dopinguje cię

Nie ma znaczenia, czy chodzi o zmianę pracy, rozwód, rozwijanie swojej pasji, ona zawsze będzie cię wspierać. Być może będzie próbowała ci doradzać, ale uszanuje to, czego pragniesz i czego potrzebujesz do szczęścia.

Jest szczera

Powie ci, jeśli wyglądasz koszmarnie w tej sukience i nie przemilczy twoich dodatkowych kilogramów. Będzie zawsze szczera, ale tylko dla twojego dobra. Jeśli traktujesz to jak atak, to zupełnie niepotrzebnie.

Nie istnieją dla was tematy drażliwe

Możecie szczerze rozmawiać o waszej przyjaźni, ale także o wszystkich innych sprawach, jak religia, seks czy polityka. Nawet jeśli się ze sobą nie zgadzacie, uszanujecie swoje racje.

Daje dobre rady

Nie usłyszysz od niej tych wszystkich wyświechtanych formułek typu: „Nie martw się, wszystko będzie dobrze”, „Ja bym mu nigdy nie wybaczyła” czy „Musisz myśleć o sobie”. Dobra przyjaciółka potrafi skupić się na problemie i dać naprawdę rzeczową radę. A nawet kilka!

Rozmawiasz z nią codziennie

Dzień bez pogawędki z przyjaciółką jest dla ciebie dzień stracony? Jesteś szczęściarą. Bo nie chodzi o to, żeby godzinami wisieć na telefonie, ale żeby znaleźć chwilę, by zamienić kilka słów – czy to przez telefon czy na messengerze.

Jest jak członek rodziny

I tu trafiamy w sedno. Przyjaciel to ktoś więcej, niż bliski znajomy. Traktujesz go, jak członka swojej rodziny – bierzesz ze wszystkimi zaletami i wadami.

Przyjaciele to rodzina, którą sami sobie tworzymy.

Czytasz i wzbiera w tobie złość, bo nikogo takiego nie masz przy sobie? Czas odciąć się od szkodliwych znajomości, które górnolotnie nazywasz „przyjaźnią”.

Źródło:


Ile razy możesz spotkać miłość swojego życia? Przestańmy w końcu wierzyć w mit „tego jedynego”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 stycznia 2018
Fot. istock/South_agency
 

Stan zakochana ma to do siebie, że idealizujemy. Zakochani robimy plany, wybiegamy daleko w przyszłość, bo wydaje nam się, że to właśnie z nim/ z nią spędzimy całe życie. Karmieni od dzieciństwa mitem „jednej miłości na zawsze” nie pozwalamy sobie uczyć się kochania, nie pozwalamy sobie na błędy. Kiedy przychodzi rozczarowanie, nie możemy uwierzyć, że się nie udało, bo przecież to miał być „ten jedyny”. Do następnego razu.

Dopiero nauczeni doświadczeniem, po kilku, niekoniecznie bardzo „poważnych” związkach, zaczynamy widzieć i rozumieć, że nie można z góry zakładać, że miłość będzie „na zawsze”. Ba, nawet, że miłość może czasem w jakiejś relacji nie nadejść, nawet jeśli bardzo, bardzo tego chcemy.

Wiecie, co mówią statystyki? Zazwyczaj, zanim staniemy na ślubnym kobiercu zakochujemy się od 2 do 7 razy. Czy to oznacza, że żadna z tych miłości nie była prawdziwa, dopiero to uczucie, które zostało przypieczętowane małżeńskim „tak”, ma prawdziwą wartość? Oczywiście, że nie. W ogóle nie powinniśmy wartościować naszych miłości, żadnej z tych, która nam się przydarzyła, bo żadna, w momencie, gdy kochaliśmy, nie była nieważna. Wręcz przeciwnie, była dla nas całym światem. Niekoniecznie trwałym, ale ogromnym.

Jeśli to zrozumiemy, łatwiej nam będzie godzić się z przeszłością, z błędnymi decyzjami, które podjęliśmy, łatwiej będzie nam pojąć jak to możliwe, że mogliśmy oddać swoje serce niewłaściwej osobie.

Kiedy pojawia się pierwsza miłość, jej siła nas zaskakuje. Wszystko jest nowe, urokliwe, pociągające. Świadomość, że w jakimś stopniu od kogoś zależymy, jakoś do kogoś należymy, z jednej strony przeraża, z drugiej pociąga i fascynuje. Uczymy się jak być z drugą osobą, jak o siebie wzajemnie dbać, jak się komunikować. I nie zawsze wychodzi nam tak, jak powinno. A jednak, kiedy ta miłość się skończy, będziemy do niej jeszcze wracać myślami, czasem nawet porównywać kolejne związki do tej pierwszej relacji. W pewien sposób, ona zawsze już będzie wyjątkowa.

Potem pojawi się kolejna miłość, może już nieco bardziej świadoma tego, czego pragnie, tego, co sprawia, że jesteś szczęśliwy. Bardziej zaborcza i bardziej egoistyczna, ale też bardziej uważna, byś jej nie stracił. Będziemy się starać nią jakoś kierować, będziemy próbowali ją okiełznać, bo już wiemy, że związek do kompromisy i ciągłe starania, ale nie bardzo jeszcze potrafimy te kompromisy zawierać. W końcu i ta miłość się skończy.

Może spotkasz też w swoim życiu taką miłość, którą pomylisz z pożądaniem. Miłość, która zatrzyma cię na dłużej, może zbyt mocno namiesza w twoim życiu, zaburzy twoją równowagę, nauczy cię o sobie samym rzeczy, których wcześniej byś nawet nie podejrzewał.

Może również zdarzy ci się miłość, która narodzi się z przyjaźni i zrozumienia, z tego wspólnego kierunku, w którym razem patrzyliście. Może to również ona będzie tą najdłuższą lub najsilniejszą. Może wytrwa na zawsze? A może pozostanie jedynie dobrym, ciepłym wspomnieniem?

Za każdym razem miłość będzie dla ciebie czymś wyjątkowym. Będzie popychała cię ku decyzjom, które mogą być najlepszymi lub najgorszyi w swoim życiu. Zawsze jednak będzie twoim wyborem. To ty wybierasz osobę, w której się zakochujesz.  To ty odchodzisz, to ty zostajesz. Nigdy nie wartościuj miłości, które przeżywasz. One piszą twoją historię. W tym sensie, każda z naszych miłości jest „na zawsze”.


Można? Można! Chłopiec na wózku inwalidzkim dotarł nad Morskie Oko i zawstydził wiele osób

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 stycznia 2018
Fot. Facebook /Na Kółkach

Krew mnie zalewa, jak słyszę o kolejnym koniu, któremu zabrakło sił ciągnąc przeciążony wóz z turystami na Morskie Oko nie wiadomo, który to już raz w ciągu dnia. 

O tym, że do drastycznych sytuacji w drodze na Morskie Oko z udziałem zwierząt dochodzi, czytaliśmy nie raz. Pewnie niektórzy byli naocznymi świadkami takich zdarzeń. I tak jak furmanom zależy na tym, żeby zarobić jak najwięcej pieniędzy (co ich absolutnie nie usprawiedliwia), tak kompletnie nie rozumiem turystów, którzy dla swojej własnej wygody są w stanie jechać wozem, w którym furman ewidentnie znęca się nad zwierzęciem, a ono biedne nie ma kompletnie siły, by iść dalej. Przeczytałam o sytuacji z drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia:

– Z relacji osoby, która nam o tym opowiedziała, wynika, że woźnica nie przerwał kursu. Gdy zwierzę wstało, załadował ludzi ponownie na wóz i kontynuował przewóz – mówi Anna Plaszczyk z fundacji (fundacji Viva – przypis red.)

Trudno mi uwierzyć, że ludzi ponownie wsiedli do wozu! Na szczęście znalazła się osoba, która poinformowała o całym zdarzeniu odpowiednie organy.

I teraz jak w tej perspektywie spojrzeć na informację, że pięcioletni Arek mający rozszczep kręgosłupa wózkiem inwalidzkim dojechał nad Morskie Oko? Pokonał 9 kilometrów w jedną stronę i drugie z powrotem na własnych kółkach, nie korzystając z pomocy często przemęczonych zwierząt? Co wy na to turyści, którzy bez skrupułów wsiadacie do przeładowanych wozów i sań, żeby pochwalić się zdjęciami na Facebooku czy Instagramie? Dziewięć kilometrów, godzina spaceru w jedną stronę dla zdrowego dorosłego człowieka, godzina rozmowy z najbliższymi, zabawy z dziećmi. Ale dla nas to za dużo, trzeba szybko, zapłacić i dojechać i wrócić, żeby zdążyć jeszcze wjechać na Gubałówkę, cyknąć fotkę i zdjęcie na Krupówkach zrobić.

Brawo Arek! Brawo rodzice! Mama Arka Marzena prowadzi bloga , na który serdecznie zapraszamy, to tam możemy przeczytać:

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to dla większości nie jest żaden wyczyn jednak dla nas, osób, które na każdym kroku starają się wmówić swojemu dziecku, że wózek to nie przeszkoda, to też pokonanie własnych barier, przesuwanie ich w coraz bardziej odległą stronę i przekonywanie się, że możemy robić razem wiele, tak jak pójść na 18 km spacer. Bo nie oszukujmy się, w 98% te droge pokonaliśmy pchając wózek pod górkę, a później w dół. Niby droga asfaltowa, bez żadnych przygód to jednak wymaga trochę energii i zaangażowania od spacerowicza.

 


Zobacz także

Emocjonalne rany z dzieciństwa, które zostają na zawsze. Nie udawaj, że to się nie wydarzyło

Jak radzić sobie w relacjach z toksycznymi ludźmi?

Spowiedź alkoholiczki. Kobiety piją w samotności, w nagrodę, nie upijają się… zawsze wierzą, że nie mają problemu

Spowiedź alkoholiczki. Kobiety piją w samotności, w nagrodę, nie upijają się… zawsze wierzą, że nie mają problemu

www.biceps-ua.com/

steroid-pharm.com

здесь