Dysfunkcyjna rodzina. Którą z tych pięciu ról odgrywasz?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 kwietnia 2018
1 z 1

Dysfunkcyjna rodzina. Którą z tych pięciu ról odgrywasz?

Fot. iStock/PaulBiryukov

Współuzależniona pomocnica

W tej roli zrezygnowałaś z własnych potrzeb, ponieważ chciałaś chronić i opiekować się innym członkiem rodziny, który miał problemy, a wydawało ci się, że są one ważniejsze niż twoje. Może chodzić np. o alkoholizm czy depresję. Teraz, jako dorosła osoba możesz mieć problemy z identyfikacją swoich potrzeb i pragnień.

Wzór do naśladowania

Zawsze wszystko starałaś się robić dobrze. Odpowiedzialnie podchodziłaś do swoich zadań i obowiązków. Przynosiłaś rodzinie dumę, co często przekładało się na samoocenę któregoś z rodziców lub obojga. Najprawdopodobniej świetnie radziłaś sobie w szkole. Nigdy jednak nie odpoczywałaś i nie robiłaś nic, co sprawia ci przyjemność. Jako dorosła osoba możesz odczuwać nieustanny lęk przed rozczarowaniem innych ludzi swoją osobą. To będzie prowadziło do ciągłego niepokoju.

Wycofany odludek

Już w dzieciństwie nauczyłaś się dystansować o ludzi. To był twój sposób, by jakoś przetrwać w domu. Starałaś się nie dopuszczać do siebie nikogo. Mogło się wydawać, że jesteś samolubna. Zawsze byłaś gdzieś na uboczu. Tak radziłaś sobie z niezdrowymi relacjami, które panowały w twojej rodzinie. W dorosłym życiu dalej zachowujesz się w podobny sposób. Nie angażujesz się w relacje z innymi.

Generator problemów

W rolę problematycznego dziecka wchodzi się zupełnie nieświadomie. Ściągnięcie na siebie uwagi innych pozwala uciec od prawdziwych problemów, które występują w rodzinie. Jeśli w porę nie udało ci się porzucić swoich przyzwyczajeń, w dorosłym życiu wciąż będziesz stwarzać mnóstwo problemów swoim zachowaniem.

Mediator

Zawsze starałaś się regulować emocje innych ludzi, nawet kosztem samej siebie. Byłaś bardzo miła i uprzejma. Nie lubiłaś konfliktów i starałaś się im zapobiegać. Nawet jeśli w głębi duszy nie zgadzałaś się z czymś, za wszelką cenę starałaś się zwalczyć gniew w zarodku. Takie osoby w dorosłym życiu nie radzą sobie z gniewem lub ignorują swoje uczucia.

Z którą z ról się zmagasz? Masz odwagę zmierzyć się z przeszłością?

Na podstawie: Your Tango

PoprzedniNastępny

„Wiedziałam, że jest zły. Kłamałam, żeby go usprawiedliwić. Byłam jedyną z tych głupich kobiet, które kochają za bardzo”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 kwietnia 2018
1 z 1

"Wiedziałam, że jest zły. Kłamałam, żeby go usprawiedliwić. Byłam jedyną z tych głupich kobiet, które kochają za bardzo"

Fot. iStock/Favor_of_God

I dzwoniłam dość szybko. Zawsze po takich dyskusjach dochodziłam do wniosku, że on ma rację, że to moja wina. Usprawiedliwiałam jego zachowanie, bo były momenty, kiedy okazywał mi miłość i bliskość. Znaczy, że potrafił. A źle działo się tylko wtedy, kiedy ja zaczynałam coś odwalać. Ileż to razu zaczynałam jakiś zwykły temat, pogawędkę o niczym i słyszałam: „Znowu zaczynasz się prz*pierdalać?”.

Zawsze miałam tańczyć tak jak mi zagrał. Jeśli byłam posłuszna, był dla mnie dobry. Jeśli nie – katował mnie psychicznie. Uwielbiał też powodować niezręczne sytuacje. Lubił ośmieszać mnie w oczach innych i zostawiać na pastwę losu. Jeśli uraziłam jego ego, nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Kiedyś nie poszedł ze mną na rodzinną uroczystość. Pokłóciliśmy się dzień wcześniej i nie liczyłam, że mu przejdzie, ale sądziłam, że ze mną pójdzie. Nie zamierzał. W normalnym związku trzyma się wspólny front i robi dobrą minę do złej gry. On potrafił powiedzieć: „Nie zamierzam spędzać czasu z kimś, kto mnie nie szanuje”. Pamiętam, jak go błagałam. Jak nie chciałam się tłumaczyć przed rodziną i znajomymi. Kłamać… Bo robiłam to już wiele razy wcześniej i już wszyscy wątpili w te moje historyjki o pracy i grypach żołądkowych.

Usprawiedliwiałam go przed sobą i przed innymi. Dlaczego? Bo wiedziałam, że robi źle. Że jest złym człowiekiem, że mnie krzywdzi. Ale kochałam go zbyt mocno, żeby odejść. Wszyscy widzieli, że bardzo go kocham. W miłości nie ma nic złego. Cała sztuka polega jednak na tym, żeby kochać MĄDRZE. Ja kochałam głupio, ślepo, nierozsądnie.

Wierzę, że jest wiele innych kobiet, które tak jak ja dostrzegają błędy swoich facetów. Widzą, że są ostatnimi „skur*ielami”, ale mimo to, bronią ich. To jest łatwo oceniać z boku. Będąc w takiej relacji i kochając za bardzo, godzimy się na takie traktowanie, byle tylko on nie odszedł.

Teraz będzie powinnam napisać, że w końcu go zostawiłam i żyję sobie w najlepsze u boku cudownego gościa. Nie, sprawy potoczyły się inaczej. Stało się to, czego się bałam. Faktycznie odszedł. Na koniec powiedział mi, że stracił przy mnie czas, bo nie pasujemy do siebie. Że ja go nie szanuję i próbuję trzymać pod pantoflem. Nawet w tym momencie potrafił przerzucić odpowiedzialność na mnie. To przecież z mojej winy ten związek nie wypalił.

Czytałam, że to dobrze, że odszedł sam, bo pewni ja bym takiego kroku się nie podjęła. W mądrych artykułach mówią, że ten ból minie, że wiara w siebie wróci. Kurczowo trzymam się tej myśli, chociaż czuję się zerem.

Ola

PoprzedniNastępny

Czy rozwiązania tych trzech zagadek są oczywiste? Rozgrzej małe, szare komórki i pobaw się w detektywa

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2018
Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Czy umiesz rozwiązać te trzy zagadki? Rozgrzej małe, szare komórki i odpowiedz na pytania pod obrazkami. Odpowiedzi znajdziesz poniżej, na samym końcu. Dobrej zabawy!

1. Przyjrzyj się obrazkowi

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Ofiara leży na sofie, broń na podłodze, a odtwarzacz stoi na stoliku. Detektyw naciska przycisk „play” i wysłuchuje następującą wiadomość: „Dużo w życiu nagrzeszyłem i teraz oddaje duszę Panu”. Następnie na nagraniu słychać wystrzał. Detekty uśmiecha się i mówi, że miało tu miejsce morderstwo, a nie samobójstwo. Skąd taki wniosek?

 

2.

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Dwie dziewczyny zjadły razem obiad i zamówiły herbatę z lodem. Jedna z dziewczyn piła bardzo szybko i wypiła aż pięć napojów w czasie, gdy druga zdążyła wypić tylko jeden. Ta, która wypiła tylko jeden, umarła. Wszystkie napoje zostały otrute. Jak to się stało, że ta, które wypiła ich więcej przeżyła?

 

3.

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Fot. Screen z Facebook/BRIGHTOPIA

Morderca został skazany na śmierć. Może wybrać jedne z tych drzwi. Za pierwszymi kryje się pokój trawiony przez pożar. Za drugimi, uzbrojony mężczyzna, przestępca celujący prosto w niego. Za trzecimi lew, który nie jadł od wielu miesięcy. Które drzwi wybierze morderca, by mieć szansę na przeżycie?

Odpowiedzi

1. Jak zmarła osoba, mogłaby przewinąć taśmę i ustawić ją do początku wiadomości ?

2. To lód zawierał truciznę i nie zdążył się roztopić.

3. Najbardziej bezpieczny jest trzeci pokój, bo lew prawdopodbnie padł z głodu lub jest tak osłabiony, że nie jest ma siły atakować.

 


Na podstawie: BRIGHTOPIA

 


Zobacz także

12 kroków do stworzenia trwałego związku

Strach przed miłością po nieudanym związku. Czego tak naprawdę się boimy?

Zazdrosny czy zaborczy? Granica bywa cienka, jak ją dostrzec w porę?