Jem bo się stresuję. Jak kontrolować „zajadanie” nerwów

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 czerwca 2018
Fot. iStock/Alija
 

Podjadanie w sytuacjach stresowych pozwala nam czuć się dobrze, być bardziej zrelaksowanym, ale jedynie przejściowo. Szybko pojawia się poczucie winy. W średnim i długim okresie jedzenie kompulsywnie powoduje jeszcze większy niepokój.

Jeśli jesz ze strachu lub zdenerwowania, zazwyczaj jesz „byle co”, nie zwracając uwagi na jakość spożywanego produktu. Zazwyczaj jest to czekoladowy batonik, fast food, coś niezdrowego, co na chwilę zadowoli twoje podniebienie i odwróci twoje myśli od smutków. Głównym problemem jest to, że stany lękowe nie znikną tylko dlatego, że zjesz coś co ci smakuje. Próba uspokojenia lęków przekąską kończy się w większości przypadków pogorszeniem sytuacji. Problem jest znacznie bardziej złożony.

Dlaczego lęk powoduje, że jemy

Podjadamy w sytuacji stresowej, ponieważ mamy słabą zdolność zarządzania emocjami. Wielu z nas ukrywa negatywne emocje, tłumi je w sobie, ponieważ nie są one dobrze odbierane społecznie. Jemy, żeby ich uniknąć.

Inną przyczyną kompulsywnego podjadania jest nadmierna samokontrola. Jeśli spróbujemy na siłę stłumić nasze nadmierny apetyt, możemy spowodować odwrotny skutek, a takie rozwiązanie pogorszy jeszcze nasz problem.

Zajadamy stres również wtedy, gdy jedzenie traktujemy jako źródło wyjątkowej przyjemności. Jeśli dobre samopoczucie osiąga się jedynie poprzez spożywanie smacznego posiłku, łatwo doprowadzić do kompulsywnego podjadania. Takie zachowanie może stać się uzależnieniem, jeśli nie jest kontrolowane.

Głód spowodowany niepokojem – jak go odróżnić od zwykłego głodu

Pojawia się nagle i jest bardzo intensywny, nie sposób go stłumić. Trochę tak, jakby był generowany przez to, co mamy w głowie, a nie przez nasz żołądek. Zachęca nas do jedzenia dla czystej przyjemności. Jeśli poddasz się mu i zjesz, wtedy opanuje cię poczucie winy i jeszcze większego niepokoju.

Jak go pokonać

Aby walczyć z głodem związanym z nieopanowanymi emocjami, musisz najpierw nauczyć się dobrze rozpoznawać te sytuacje, które go prowokują. Zastanów się, czy cierpisz z powodu jakiegoś zdarzenia, które mogło mieć na ciebie wpływ emocjonalny, czy to w pracy, czy w domu.

Poza tym, zarządzaj swoimi emocjami. Tłumienie ich jest błędem. Negatywne emocje są częścią naszego życia i musimy je zaakceptować, dzielić się nimi lub wyrażać je w razie potrzeby. Ucząc się radzić sobie z emocjami, zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi, zaobserwujemy, że nasz poziom lęku spada. Zmniejszy się napięcie i cierpienie, a także pragnienie podjadania.

No i oczywiscie, zrelaksuj się. Zbawienny wpływ przy problemach z podjadaniem ma odpowiednia ilość snu (co najmniej 7 godzin) oraz ćwiczenia fizyczne i… czytanie.


 

Na podstawie:


Jest zbyt dobrze, by to mogło być prawdziwe. 7 znaków, że jesteś autodestrukcyjna

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 czerwca 2018
Fot. iStock/JNemchinova
 

Teoretycznie każdy z nas pragnie być szczęśliwy i działa tak, aby to szczęście osiągnąć. W praktyce wielu z nas częściej zachowuje się autodestrukcyjnie, odtwarzając wciąż te same schematy. Autodestrukcyjne osoby nie potrafią zidentyfikować przyczyny takiego stanu rzeczy, nie potrafią też przestać same się ranić.

Wszyscy mamy w sobie cząstkę „samozagłady”. Jednak niektórzy sprawiają, że ten aspekt jest ich integralną osobowością. Autodestrukcyjne osoba często karze się sama poczuciem winy związanym z nieistniejącymi lub wyimaginowanymi faktami.

7 znaków, że jesteś autodestrukcyjna

1. Reagujesz smutkiem lub drażliwością, gdy tylko uda ci się coś ważnego

Choć może się to wydawać dziwne, autodestrukcyjne osoba odczuwa pustkę bez dna, gdy osiągnie ważny cel. Choć ciężko walczyła o sukces, nie potrafi odczuwać satysfakcji, ale przygnębienie, a czasem gniew. Niemal zawsze stara się minimalizować swoje sukcesy. Mówi, że to głupie, aby być szczęśliwym z powodu takiej bzdury.

2. Prowokujesz innych, a potem czujesz się winna

Osoba autodestrukcyjna często konfrontuje się z innymi i nie wie, dlaczego. Kocha kontrowersje, prowokuje konflikty. Gdy burza ucichnie, czuje się strasznie winna za to, co powiedziała i za to, jak to powiedziała.

3. Nie potrafisz zidentyfikować poczucia satysfakcji

Osobie destrukcyjnej nic nie wystarcza. Jej główny problem polega na braku umiejętności odczuwania zadowolenia. Jeśli „przez przypadek” czuje się dobrze, przestraszy się i zaniepokoi.

4. Nie respektujesz zobowiązań, które są decydujące dla osiągnięcia twoich celów

Samodestrukcyjna osoba boi się i jest to nieświadomie. Zapomina o kluczowych terminach, zobowiązaniach, umowach i obietnicach. Odrzuca wszelkie formy pomocy.

5. Jesteś skłonna poświęcić się dla innych

A robisz to dlatego, że myślisz, że powinnaś zrezygnować z własnych potrzeb, żeby mieć lepsze relacje z otoczeniem.

6. Nie potrafisz się bronić, łatwo cię wykorzystać

Samodestrukcyjny człowiek nie wie, jak się bronić. Myśli, że jest słaby.

7. Bojkotujesz pozytywne relacje

Zasadniczo jesteś przekonana, że nie zasługujesz na ani miłość, ani uwagę. Czasami myślisz tak samo o przyjaźni. Jakiś głos z tyłu głowy zawsze podpowie ci „to zbyt piękne, by było prawdziwe”.


Ona nie wierzy w miłość, ale wierzy w złamane serca. Ucieka przed demonami przeszłości. Niezwykła książka Tarryn Fisher „Bogini niewiary”

Redakcja
Redakcja
20 czerwca 2018
Fot. iStock/nd3000

Ona nie wierzy w miłość. On nie chce wierzyć, że tylko złamane serce wyzwoli w nim prawdziwą pasję do muzyki. Chce, by to ona została jego muzą.

Książek o miłości napisano naprawdę wiele. Znamy te historie doskonale, co więcej, chcemy w nich doszukiwać się w nas samych, a przynajmniej liczyć na to, że taka miłość też kiedyś nas spotka.

trochę wytrąca nas z miłosnej opowieści swoim tytułem. Nie ulegajcie jednak temu złudzeniu, bo w środku znajdziecie fantastycznie opowiedzianą historię bardzo trudnej i wymagającej miłości.

Yara, porzucona w dzieciństwie przez matkę, nie potrafi w żadnym z odwiedzanych miejsc pozostać na dłużej. Spotykamy ją, gdy podróżuje po Stanach Zjednoczonych, mieszkając zaledwie po kilka miesięcy w każdym z miast. Ale to właśnie w Seatle spotyka Davida – chłopaka, który wyciąga jej drzazgę z palca po czym… znika. I choć Yara nie wierzy w miłość, uważa, że nie zakochuje się, to jednak David przykuwa jej uwagę. Może dlatego, że zawsze przyciąga do siebie artystów, że wcześniej związana była z malarzem, który – gdy odeszła, stworzył swoje najpiękniejsze obrazy?

David wierzy w miłość. Kocha muzykę i… kocha Yarę. Zakochuje się w jej wyjątkowości. To on mówi: „Miłość jest wtedy, gdy nie potrafisz się kogoś pozbyć. Ktoś wślizguje się w ciebie i zostaje tam na resztę życia”.

Jednak ta miłość nie jest łatwa. Yara przyzwyczajona do uciekania przed – tak naprawdę – demonami przeszłości, boi się zaangażowania, obawia się uwikłania w poważny związek, który przecież z założenia będzie musiała porzucić. Tłumaczy sobie, że dopiero łamiąc serce Davidowi stanie się inspiracją dla jego sztuki. Szuka powodów do odejścia, czepia się, jest zazdrosna. Gdzieś w drugim tle pojawia się historia relacji z jej mamą, sytuacja w jakiej przyszło jej dorastać, a z którą ona sama nie chce się zmierzyć… Zamknęła trupy w szafie i ucieka przed nimi nieustannie nie próbując zrozumieć mechanizmów swoich zachowań.

Miłość jednak w końcu ją dogania. Ktoś, kto ją kocha nie poddaje się, nie zostawia jej, nie odchodzi, tylko walczy o nią ze wszystkich sił, chcąc jej pokazać, że zasługuje na to by być kochaną. Trochę w tym podstępu, zupełnie niezaplanowanego, za to niezwykle skutecznego. Na tyle, że sama zaczęłam się zastanawiać, jak ja zachowałabym się w sytuacji, w jakiej została postawiona Yara.

To nie jest po prostu książka o miłości. To książka o nas, o tym co siedzi w nas głęboko, co nami kieruje. To książka, , do zastanowienia się, czy ja przypadkiem nie ranię sama siebie, nie uciekam ze strachu przed bliskością i intymnością, boję się być szczęśliwa, bo gdzieś w środku tkwi we mnie przekonanie, że na to nie zasługuję, dlatego niszczę wszystko, co piękne w moim życiu?

Uważajcie, bo wciąga tak, że trudno będzie się wam od niej oderwać. Napisana niezwykle dynamicznie, bez zbędnie przesłodzonych romansowych opisów. Jest bardzo plastyczna. Tak naprawdę czytając tę książkę będziesz mieć wrażenie, że siedzisz na krześle przy barze w zatłoczonej knajpce i słuchasz historii Yary i Davida okraszonej muzyką, dla której inspiracją stała się ich miłość.

Polecam. Bardzo!

Ewa Raczyńska, red. naczelna magazynu Oh!Me

bogini-niewiary-okladka-front_1000px


Zobacz także

Różnice między człowiekiem dojrzałym a egoistą

10 znaków świadczących o tym, że jesteś emocjonalnie uzależniona od partnera

Przestań dźwigać, nie kupuj wody – będziesz bardziej eko

Был найден мной авторитетный веб сайт , он описывает в статьях про www.proffitness.com.ua.
тадалафил отзывы цена

купить сиалис через интернет магазин