Klątwa karmy. Jak przeszłość wpływa na nasze „tu i teraz”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 kwietnia 2019
Fot. iStock / AscentXmedia
 

Filozofia „karmy”, działania, które do nas zawsze w jakiś sposób wraca, jest w kulturze masowej bardzo popularna, choć nie zawsze dobrze rozumiana i często niewystarczająco dogłębnie analizowana. Pełna koncepcja karmy mówi o konsekwencjach, jakie może mieć określone działanie, ale – każde: dobre i złe. Wielu z nas uważa karmę za coś w rodzaju kary. Zdradzoną przyjaciółkę pocieszamy : „nie martw się, karma wróci, a ona (nowa narzeczona) da mu jeszcze popalić, na pierwszy rzut oka widać jaka to zołza”… Tymczasem, nie o to w tym wszystkim chodzi.

Karma nie jest zemstą. Karma jest raczej lekcją życia, którą oferuje nam głębokie, bezpośrednie doświadczenie. Kiedy mówimy o karmie w znaczeniu duchowym, to pojęcie to odnosi się do „owoców”, które wyrosły na podstawie naszych działań w tym życiu, jak również do zbierania doświadczeń z naszych poprzednich… wcieleń.

Czy jednak, by wierzyć w karmę, trzeba wierzyć w reinkarnację? Przecież karmę, dla naszych własnych potrzeb, możemy pojmować jako kolejne doświadczenia w naszym życiu. Po każdym, trudnym doświadczeniu niejako rodzimy się na nowo, aby być mądrzejszymi, uczyć się i rozwiązywać problemy, z którymi nie zdołaliśmy sobie poradzić w „poprzednim życiu”.

Co jest tego konsekwencją? Choroby karmiczne, które są pewnymi efektami zachodzącymi w naszym ciele po stronie emocjonalnej, fizycznej i psychicznej z powodu konsekwencji przeszłego życia – poprzednich doświadczeń.

Kiedy jesteśmy chorzy, dzieje się tak z powodu wirusa lub innych czynników zewnętrznych.  Z karmicznej perspektywy, choroba występuje na poziomie podświadomości. Powiedzmy, że byłeś biedny w poprzednim życiu (czyli przed jakimś doświadczeniem). Ze względu na karmę, nawet jeśli jesteś teraz bogaty, zawsze będziesz trochę skąpy.

Dzieje się tak, ponieważ zdajesz sobie sprawę, że każdy błąd może doprowadzić ciebie samego jak i twoją rodzinę do stanu, w którym kiedyś byłeś – w przeszłości. Warto jednak pamiętać, że choroby karmiczne mogą mieć zarówno negatywne i pozytywne skutki.

Choroby karmiczne mogą wpływać na ciebie na każdym etapie życia i negatywnie kształtować twoją teraźniejszość.  Jednak to, że masz obecnie trudny czas  może być również wynikiem złych nawyków lub nieudanych wyborów dotyczących stylu życia. Kluczem do sukcesu jest zawsze świadomość konsekwencji naszych działań.


Na podstawie:


Obalamy największe mity dotyczące depilacji laserowej

Redakcja
Redakcja
29 kwietnia 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Depilacja laserowa to jeden z najczęściej wykonywanych w gabinetach medycyny estetycznej i kosmetologii zabiegów. Pomimo ogromnej popularności laserowego usuwania owłosienia, wciąż jeszcze krąży wiele mitów i niedomówień dotyczących tego zabiegu. Te najczęściej powtarzane dotyczą braku możliwości wykonania zabiegu u osób z jasnym owłosieniem, możliwości usunięcia owłosienia już po pierwszym zabiegu czy przekonania, że każdy laser do depilacji jest równie skuteczny. O tym, ile prawdy jest w tych obiegowych opiniach dotyczących zabiegu depilacji laserowej porozmawiamy z ekspertem – kosmetologiem Kliniki medycyny estetycznej Neonia z Krakowa Anną Zienkiewicz.

– Depilacja laserowa to profesjonalny zabieg wykonywany w niemal każdym gabinecie medycyny estetycznej i kosmetologii. Z czego wynika tak ogromna popularność tego zabiegu?

Laserowe usuwanie owłosienia  to szybka i skuteczna metoda pozbycia się niechcianego owłosienia. Z powodzeniem zastępuje wszystkie nietrwałe metody usuwania owłosienia, redukując konieczność częstego powtarzania golenia, usuwania włosków woskiem czy stosowania depilatora elektrycznego. Dzięki wykorzystaniu laserów najnowszej generacji depilacja laserowa miejsc intymnych, nóg, pach czy innych okolic ciała jest bardzo skuteczna u osób z każdym fototypem skóry i odcieniem owłosienia, a dodatkowo – niemal bezbolesna. Ponadto depilacja laserowa jest zabiegiem bezpiecznym.

– Wspomniała Pani o nowoczesnych laserach do depilacji. Jak bardzo wybór lasera decyduje o tym, jak przebiega depilacja laserowa. Laser laserowi nierówny?

Wybór lasera ma kluczowe znaczenie dla efektywności, a także bezpieczeństwa zabiegu depilacji laserowej. Najnowocześniejszy laser do depilacji to taki, który łączy w sobie działanie trzech powszechnie stosowanych laserów do depilacji – aleksandrytowego, diodowego oraz neodymowo – yagowego. Dzięki temu możliwe jest wykonanie skutecznego usuwania owłosienia u osób o każdym odcieniu włosa i skóry. Ponadto – dzięki indywidualnemu dostosowaniu parametrów pracy lasera – unikamy ryzyka poparzeń i podrażnień skóry. Jeśli zatem zależy nam na prawdziwie profesjonalnym zabiegu depilacji laserowej, powinniśmy poświęcić chwilę na szczegółowe zapoznanie się z ofertą poszczególnych gabinetów i dowiedzieć się, jaki laser do depilacji jest wykorzystywany.

– I w ten sposób dochodzimy do kwestii skuteczności zabiegu depilacji laserowej u osób z jasnymi włoskami oraz ciemną karnacją. Od zawsze panowało przekonanie, że taka depilacja nie jest możliwa. Okazuje się jednak, że wykorzystanie najnowocześniejszych technologii rozwiązuje ten problem.

Dokładnie tak. Wspomniany laser Soprano ICE Platinum  emituje zróżnicowane wiązki światła, dzięki czemu umożliwia usuwanie niechcianego owłosienia zarówno w odcieniu blond, jak i ciemnym, a także u osób z ciemną karnacją. Jedynym ograniczeniem jest występowanie siwych włosów. Zaawansowane technologie umożliwiają emitowanie wiązki światła o takiej długości, która jest selektywnie pochłaniana przez melaninę, czyli barwnik włosa, z jednoczesnym oszczędzeniem otaczającej skóry. Dzięki temu laser oddziałuje selektywnie wyłącznie na mieszki włosowe, a światło lasera pochłaniane jest nawet przez włosy o niewielkiej zawartości melaniny, czyli przez włosy blond czy rude. Jednocześnie światło lasera nie jest pochłaniane przez melaninę skóry, która w większych ilościach występuje u osób z ciemniejszą karnacją. Jeśli zatem zdecydujemy się na depilację laserową z wykorzystaniem najnowocześniejszego lasera, wówczas odcień włosa czy skóry nie będzie stanowił żadnego ograniczenia.

– Kolejny mit dotyczy znacznej bolesności zabiegu. Czy depilacja laserowa boli?

Pierwsze lasery do depilacji wiązały się ze znacznym dyskomfortem podczas zabiegu, odczuwanego jako pieczenie i bolesność. Obecnie producenci laserów do depilacji stawiają sobie za cel opracowanie takich systemów, które maksymalnie redukują bolesność podczas zabiegu. We wspomnianym laserze ICE Soprano wykorzystywana jest m. in. nowoczesna głowica chłodząca, która znacznie redukuje nieprzyjemne odczucia podczas zabiegu. A takie rozwiązanie w połączeniu z technologią In Motion, która umożliwia skrócenie czasu zabiegu nawet o połowę, czyni depilację laserową zabiegiem szybkim i praktycznie bezbolesnym.

– A co z przekonaniem, że jeden zabieg depilacji laserowej wystarczy?

To kolejny mit. Włosy na ciele rosną niesynchronicznie, a depilacja laserowa jest skuteczna wobec tych włosków, które znajdują się w fazie wzrostu. Średnio w fazie anagenu znajduje się 20 – 30% włosków,  a zatem potrzebnych jest kilka zabiegów depilacji laserowej. Ile? Najczęściej jest to 4 – 8 zabiegów, w zależności od lokalizacji na ciele. Pamiętać należy także o odpowiedniej częstotliwości zabiegów – ich zbyt wczesne lub za późne powtórzenie nie jest wskazane. W przypadku depilacji laserowej pleców oraz nóg zabiegi powinny być wykonywane co 8 – 10 tygodni, w przypadku depilacji pach czy bikini – co 6 – 8 tygodni, natomiast zabiegi depilacji twarzy najlepiej wykonywać co 4-6 tygodni. A po zakończonej serii zabiegów należy pamiętać, aby raz w roku wykonać tzw. zabieg przypominający.

Artykuł powstał we współpracy z 


Chcę przez chwilę wierzyć, że po prostu wyszedłeś do pracy. Że mamy prawdziwy związek

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 kwietnia 2019
Fot. iStock / BraunS

Spotkamy się, jak zwykle, na lotnisku, w piątkowy wieczór. Tym razem to ty przyjedziesz do mnie. Zresztą, tak jest bezpieczniej. Jej powiedziałeś, że jedziesz na konferencję. Pokazałeś nawet jakiś folder w Internecie. Umiesz już całkiem sprawnie kłamać, wiesz? Czasem się zastanawiam, czy mnie też okłamujesz z taką łatwością. Nie. Ja to przecież co innego, mnie kochasz. Dla mnie zmienisz swoje życie. Słyszę to już od trzech lat.

Na początku nie będziemy o tym rozmawiać. Ucieszymy się sobą, zjemy dobrą kolację. Od pewnego czasu nie wychodzimy w piątek, żeby zjeść na mieście. Urządzam ją nam u mnie. Ze świecami, muzyką. Próbuję chyba stworzyć nam namiastkę domu. Przekonać siebie samą, że oto wracasz do tego domu z jakiejś długiej, zagranicznej delegacji. Więc w piątek odpuszczam. Jestem szczęśliwa, uwodzę cię tą radością,

W sobotę rano jemy razem śniadanie. Przez chwilę jest jeszcze jak w prawdziwym związku. Mieszamy razem jajecznicę i planujemy, jak spędzimy dzień. W lecie jeździmy na wycieczki do lasu, czasem wyskoczymy gdzieś dalej na cały dzień. W zimie idziemy do kina albo czytamy książki. Zimy są najgorsze. W zimy są święta, które spędzasz z nią. I momenty długiej ciszy między nami, nawet kiedy jesteś tu. Bo kiedy przeczytamy już nasze rozdziały i przychodzi moment rozmowy o nas, ty ciągle nie wiesz. W sobotę wieczór też już jest zima.

Już nawet nie obiecujesz, nie mówisz, że ją zostawisz. Przylgnęło do ciebie to podwójne życie.

W niedzielę rano budzę się czując pod powiekami łzy. W gardle mam gulę. Za kilka godzin zaczniesz pakować swoją walizkę.

To ja pytam „co dalej”, chociaż doskonale wiem, co usłyszę. Nie to, co chciałabym usłyszeć. To nigdy nie nastąpi, znam cię.

Zawsze mówisz, że muszę zrozumieć twoją sytuację, że nie da się tak wszystkiego od razu „przeciąć”, ale że przecież mnie kochasz, nie wolno mi w to wątpić.

O niej rozmawiamy na końcu, jakby była najmniejszym „problemem”. A przecież jest zupełnie na odwrót. Jesteś z nią w związku, mieszkacie razem, jesteście rodziną. Ona ci wierzy, ufa. Buduje w myślach dalszą przyszłość. A na kartce rysuje wasz nowy dom, ten dwupiętrowy.

Kiedy zaśmiewamy się w kinie z jakiejś głupiej komedii, ona na ciebie czeka, przekonana, że ciężko pracujesz. Kiedy się kochamy, kładzie do snu wasze dziecko. Kiedy mówisz, że chcesz spędzić ze mną życie, ona planuje twoje przyjęcie urodzinowe.

Czasem chcę do niej napisać długi list. Postawić cię w sytuacji wyboru. Zmusić do decyzji. Potem myślę, że nie mam prawa, że jestem tą „drugą”, że ona nie jest niczemu winna. Że powinnam zniknąć. Nie mam w sobie tyle siły. Jestem nikim.

Czasem mi jej żal. Żal mi tego, że ona marnuje swój czas na oszusta. Wyobrażam sobie siebie na jej miejscu i jestem przerażona. Boje się karmy, boję się zemsty losu. Wstydzę się tego, co jej zrobiłam. Nie potrafię jednak wyrzucić cię z mojego życia.

Ale najczęściej żal mi siebie. Żal mi dwóch filiżanek w zlewie, które spostrzegam, kiedy w niedzielny wieczór wracam z lotniska. Twój samolot już dawno unosi się w powietrzu, a ja długo jeszcze siedzę na parapecie w kuchni i patrzę na te filiżanki. Nie umyję ich do rana. Chcę jeszcze przez chwilę wierzyć, że po prostu wyszedłeś do pracy.


Zobacz także

Krzyczał: „Jesteś jak ona. Zachowujesz się jak matka”. Zawsze musiała patrzeć mu prosto w oczy

Które zwierzę jest mądrzejsze – pies czy kot? Naukowcy znaleźli odpowiedź na to pytanie

Jak kochać kobietę, która przeżyła emocjonalne piekło