Życie to teatr – czyli piękna i atrakcyjna kobieta dojrzała

Akademia Rozwoju Osobistego
Akademia Rozwoju Osobistego
5 sierpnia 2016
Fot. National Centre for Performing Arts (NCPA)
 

Mija kolejny rok i kolejna dziesiątka już za mną, czas biegnie nieubłaganie. Zastanawiam się na ile szaleństwa mogę jeszcze sobie pozwolić, na ile ekstrawagancji w ubieraniu się, w szalonych pomysłach, czy to już za mną?

Nie, nie zgadzam się z tym, ja jeszcze tyle chciałabym zrobić, spełniać swoje marzenia te szalone z lat młodości, które zeszły na plan dalszy, bo przecież rodzina, odpowiedzialność  i takie tam ważne i mniej ważne sprawy prozy życia. Mam wiele przemyśleń życiowych, chyba jak większość kobiet, kiedy odkrywają, że jest nareszcie czas na myślenie nieschematyczne, ponad planowe.

Wchodząc w złoty wiek kobieta tak naprawdę staje przed wieloma zmianami, nie tylko fizycznymi  ale i psychicznymi. Staje na rozdrożu przeobrażeń w kobietę dojrzałą, z matki staje się babcią, rewiduje życie i priorytety. Jest to czas w którym każda z nas zaczyna podsumowywać życiowe osiągnięcia.

50+ i co dalej? Za młode, aby iść na emeryturę, a jednocześnie za stare, aby zrobić rewolucję w swoim życiu.

Czy pamiętacie bajkę o Królewnie Śnieżce? Jak królowa pytała zwierciadła: lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?

Zwierciadło odpowiadało: Królowo, jesteś piękna, jak gwiazda na niebie, ale Śnieżka jest tysiąc razy piękniejsza od Ciebie.

Niby to słowa tylko bajki, ależ jak bardzo trafiają do kobiet dojrzałych. Bo tak naprawdę z kim mamy się równać, my 50 –tki? Z młodą dwudziestką, czy trzydziestką, z piękną skórą, figurą z telewizora, płaskim brzuszkiem, biustem na miejscu i całkowitym zero zmarszczek. Z tymi, które wciąż ubierać się mogą jak podlotek i nikt ich nie krytykuje, wchodzą do sklepów i tylko przebierają w wieszakach, wszystko na nich pięknie wygląda. A my 50-tki przecież jeszcze nie starowinki, młode duchem z ciałem może trochę gorzej, bo i zmarszczek przybywa, biust opada, brzuszek rośnie. Nawet lustereczko z lekka się krzywi, a może to tylko i ono ma zmarszczki.

Czy już jesteśmy skazane na zapomnienie, babcine ciuchy czy już nic nam się nie należy od życia? Nie oczywiście, że nie!!!

Przecież My Kobiety 50+ wciąż możemy być piękne i atrakcyjne. To czas kiedy możemy zrobić coś dla siebie i tylko dla siebie, bez zbędnych oczekiwań innych. Cóż  znaczy piękna, bo piękno to coś ulotnego niemierzalnego, to po prostu nas zachwyca, urzeka, zapiera dech w piersiach a usta same otwierają się z zachwytu.

Piękne mogą być  zmarszczki na naszej twarzy, znak doświadczenia i dojrzałości. Nasza twarz jest odzwierciedleniem naszej duszy, naszego umysłu.  Czymże jest atrakcyjność? To też tylko opis naszego zachwytu. Bycie atrakcyjnym to coś więcej niż tylko piękność, młodość, atrakcyjnym możemy pozostać do  końca życia, pomimo zmarszczek, siwych włosów czy okrągłej figury.

Atrakcyjna Kobieta to ta która jest interesująca, fascynująca, apetyczna, ponętna, kusicielska, to kobieta pewna swojej wartości, silna i zdecydowana…  Życie to teatr – odwołując się do sztuki wybitny malarz Peter Paul Rubens malował kobiety pełne, krągłe a nie chude szczapy. Złoty wiek w malarstwie flamandzkim podkreśla atrakcyjność  kobiecego ciała, zwracając uwagę, iż piękno może być w każdej kobiecie. Taka może być Kobieta 50 , jeśli jeszcze nie czujesz się piękna i atrakcyjna to najwyższy czas coś zmienić w swoim myśleniu o sobie, rozkwitnąć jak Kopciuszek w teatrze życia, poczuć się znów piękną i atrakcyjną Kobietą 50 .

Przecież to nasze życie i tylko od nas zależy jak będziemy się czuć i wyglądać.


 

 

Droga Czytelniczko. Jeśli potrzebujesz wsparcia na drodze przemian i odkrywaniu pięknej i atrakcyjnej kobiety dojrzałej, czy po prostu chciałabyś się spotkać z kobietami jak Ty to zapraszam na warsztaty terapeutyczno – rozwojowe „Życie to Teatr – Pokolenie 50 Plus czyli Piękna i Atrakcyjna Kobieta Dojrzała” oraz do dyskusji o pięknej i atrakcyjnej Kobiecie Dojrzałej.


Lata dwudzieste, lata trzydzieste, Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem…

Akademia Rozwoju Osobistego
Akademia Rozwoju Osobistego
10 sierpnia 2016
 

My polskie Bridget Jones trochę roztargnione, trochę zabiegane i trochę zakochane. Wciąż poszukujemy swoich dróg spełniając oczekiwania innych, biegnąc za swoimi marzeniami, nastawione na sukcesy, bo takie czasy. Kobiety wyzwolone, ale i trochę zagubione w rzeczywistym świecie.

Kobiety piękne, młode, niezależne, zbliżające się do trzydziestki albo właśnie ją przekraczające. Nawet jeśli to „właśnie” oznacza pięć, sześć lat. Nieźle zarabiamy, modnie się ubieramy, chodzimy do klubów fitness, do solariów, do szkół tańca, w weekendy uprawiamy clubbing.

Jak powiedziała Emily Giffin – „Myślę, że trzydziestka jest tylko liczbą, a człowiek ma tyle lat na ile się czuje, i tak dalej. Uważam również, że w ogólnym rozrachunku trzydziestolatki nadal są młode. Tylko nie aż tak.

Dzisiejsze trzydziestolatki to po trochę niegdyś dwudziestolatki, jeszcze dziewczyny, a już kobiety. Z głową jeszcze w chmurach, a życie wymaga rozsądku i jak znaleźć harmonię życia. Co tak naprawdę ważne jest w życiu – o to jest pytanie? Kariera, rodzina, przyjaciele, szczęście….

Odwołując się do słów Magdaleny Witkiewicz w książce „Pensjonat Marzeń” „Jakie to jest śmieszne, że tak za tą dorosłością biegniemy, a gdy ją wreszcie doganiamy, ona nas bardzo rozczarowuje…

Aby nie czuć rozczarowania , nie brać odpowiedzialności za siebie i swoje życie często polegamy na rodzicach. Nie tylko dlatego że musimy, choć i tak bywa, ale również dlatego, że jest nam tak wygodnie. Ceną za tę wygodę jest,  że rodzice traktują nas  trzydziestolatki jak dzieci, które nie umieją się odnaleźć w życiu. Tymczasem My doskonale wiemy co robimy, tylko przewartościowałyśmy  „styl tradycyjny” na taki, który odpowiada naszym czasom, ambicjom i marzeniom… Mówią o nas wieczne dzieci, nazywają też hedonistkami, a tak naprawdę są wśród nas kobiety z pasją, marzeniami,  ale i z tęsknotą za bliską osobą, samotne, odrzucone, onieśmielone…  Cóż, takie są koszty pozornej samorealizacji, ale można to zmienić…

Ale co ty planujesz?
– Planuję porwać się z motyką na słońce. Z tym że mam bardzo solidną motykę, a słońce jest na wyciągnięcie ręki…”  Marek Kędzierski

 

Każda z nas oczekuje od życia czegoś innego, inne oczekiwania od otoczenia, inne wartości i cele,  warto to sobie uświadomić, aby wspomnień czar trwał zawsze bez goryczy i smutku, i z uśmiechem wracać do lat dwudziestych, trzydziestych. Tylko najpierw musimy znaleźć Ciebie

Jak ustawiać priorytety, gdzie szukać bratniej duszy, jak zmieniać coś w życiu, o tych i innych naszych rozterkach od czasu do czasu będę przedstawiać moje refleksje. Zapraszam do lektury, do dodawania komentarzy jak i zadawania pytań.

 

Dla Pań, które chciały by się podzielić swoimi rozważaniami, omówić swoje rozterki i przeanalizować swoje przemyślenia zapraszam na wspólnego udziału w warsztatach, już 27 sierpnia 2016 roku, w Centrum Warszawy. Więcej o warsztacie .


Ja czyli kto?  Zwierciadło mojej duszy

Akademia Rozwoju Osobistego
Akademia Rozwoju Osobistego
2 sierpnia 2016
Fot. iStock/kupicoo

Sidney J. Harris  mawiał: „Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi.”

Siedzę sobie w niedzielne popołudnie przy dobrej kawie i tak, zastanawiam się kim tak naprawdę jestem… Biegnąc przez życie często gubimy to co jest w nas najpiękniejsze, znamy marzenia i sekrety naszych przyjaciół. Wiemy co sprawia przyjemność najbliższym, co lubią, czego oczekują. Co czytają, jakie filmy oglądają, co ich śmieszy a co smuci. A co wiemy o sobie?

Ja czyli kto? Oto pytanie, zgoła proste, wręcz prozaiczne a jednocześnie interesujące, ciekawe, zmuszające do zagłębienia się w siebie.

Ja dziewczyna czy kobieta? – jak na to odpowiedzieć, kobieta bo mam swoje lata, obowiązki,  ale we wnętrz wciąż jeszcze dziewczyną z ukrytymi  marzeniami z dzieciństwa

Ja, czyli żona, kochanka, przyjaciółka…

Ja córka i matka…

Ja pracownica, podwładna, szefowa…

Ja, czyli osoba odpowiedzialna, opanowana, ogarniająca cały chaos życia…

Ja kucharka, sprzątaczka, praczka…

można byłoby mnożyć nasze „Ja” – tylko kiedy jest ten czas dla prawdziwej „Ja”, a kim jestem tak naprawdę. Zapytana kiedyś co lubię, o czym marzę, nie potrafiłam odpowiedzieć tak bez dłuższego zastanowienia.  Ale zapytana o najbliższych odpowiem natychmiast co lubią, czego słuchają.

Czy pamiętacie kiedy ostatnio pomyślałyście o sobie, zajrzałyście w głąb siebie? A kiedy tak szczerze rozmawiałyście ze sobą, z przyjacielem?

Czy kiedyś usiadłyście tak same z sobą i pogadałyście sobie jak najlepsze przyjaciółki? Może wydawać się  to dziwne, ale nigdy nie mamy czasu tak naprawdę dla siebie, zawsze jest coś, coś co nam zajmuje myśli, coś ważniejszego. W życiu mamy swoje maski, dla każdego inną, spełniamy oczekiwania innych często zapominając o sobie. Refleksja nad samy sobą przychodzi najczęściej dopiero wówczas gdy ktoś lub coś zburzy nasz spokój, gdy przychodzą zmiany, na które nie jesteśmy gotowe  i trudno nam je zaakceptować. W drodze do odkrywania samej siebie nie zawsze wystarczy nam tylko dialog wewnętrzny czasami warto jest skorzystać ze wsparcia osób z zewnątrz. Najlepiej wówczas zwrócić się do osób, które nie są naszymi bliskimi, kumplami, przyjaciółkami. Niech to będzie ktoś  emocjonalnie neutralny, wówczas informacja zwrotna od tej osoby i uświadomienie sobie źródeł swoich zachowań będzie dla nas wartością dodaną do poszukiwania siebie. Tak więc Drogie Czytelniczki jakie jest Wasze „Ja”?

Na koniec warto pamiętać, iż szczęście zjawia się bez uprzedzenia, gdy o nim nie myślimy, jakby szło naszym tropem, oczekując od nas roztargnienia.


pharmacy24.com.ua/cialis-tadalafil/cialis-10-mg/

дженерик виагра отзывы

Наш классный веб портал с информацией про качалка.com.ua ka4alka.com.ua