10 zasad podawania dzieciom leków. Ile błędów ty popełniasz?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
29 września 2017
Fot. iStock/anandaBGD
 

Odmierzanie na łyżeczki, określanie masy ciała dziecka na oko, odstawienie leków bez konsultacji i wyrzucanie ich do domowego kosza – to tylko kilka podstawowych błędów, które popełniamy. Zabawa w doktora może nas jednak wiele kosztować. Szczególnie, gdy w roli pacjenta jest nasze dziecko.

Problemy z dawkowaniem

Matylda, mama 4-letniej Ani i 7-letniego Karola przyznaje, że dokładnie odmierzała leki tylko wtedy, gdy jej dzieci były malutkie. Wówczas każdy mililitr był niezwykle istotny. Teraz, gdy jej pociechy nieco podrosły, przejmuje się tylko antybiotykami i lekami przeciwgorączkowymi. Suplementy diety i syropy podaje już na oko. – Czasem dzieci piją prosto z butelki – zdradza. Przyznaje jednak, że nigdy nie podała żadnego przeterminowanego specyfiku. Te wyrzuca. Szkoda tylko, że do domowego kosza.

– Rodzice skrupulatnie sprawdzają leki dla swoich pociech i nie spotkałem się, by podali przeterminowane. Tak samo jest z dawkowaniem. Problem pojawia się, gdy lek trzeba podawać dziecku nie codziennie o stałych porach, ale np. raz na 2 dni. W mojej praktyce miałem kilka takich sytuacji. Jedna z nich, szczególnie groźna, bo skutkująca zatruciem. Matka dziecka źle zrozumiała zalecenia, miała podawać lek jeden dzień w tygodniu rano po posiłku, w tym przypadku był to poniedziałek. Podawała codziennie po śniadaniu. Po 7 dniach zadzwoniła do mnie przerażona, że dziecko ma całą jamę ustną w aftach i z ciała schodzi skóra oraz bardzo wypadają włosy (działanie niepożądane leku). Na szczęście w tym przypadku wystarczyło odstawić lek na 4 tygodnie, by wszystko samo wróciło do normy. Wyniki badań kontrolnych nie wykazały toksycznego uszkodzenia wątroby. Był to lek na łuszczycę – opowiada , dermatolog i pediatra, konsultant ds. dermatologii w ICZMP w Łodzi.

Zabawa w doktora

Niektórzy rodzice zwlekają z wizytą u lekarza i próbują na własną rękę leczyć dziecko. I sprytniejsi i bardziej wyrachowani nie mają oporów przed oszukaniem farmaceuty. Czymś kiedyś tam dziecko leczyli, nazwę pamiętają, a nuż się uda. I często niestety się udaje.  – Pacjenci często sami leczą się w domu, nawet lekami na receptę wyłudzonymi od farmaceuty obietnicą dostarczenia recepty w późniejszym terminie. Brak wiedzy w kwestii łączenia preparatów leczniczych i możliwych interakcji może prowadzić do poważnych uszkodzeń wątroby, przewodu pokarmowego i układu krwionośnego – ostrzega dr Pawlikowski.

Niebezpieczne może być nawet lekkomyślne podawanie preparatów z paracetamolem. Ponieważ jest wyjątkowo skuteczny, można znaleźć go w wielu specyfikach, mających zwalczać pierwsze objawy przeziębienia i grypy. Większość z nich znamy z reklam telewizyjnych. Wystarczy przyjąć dwa różne medykamenty z tą substancją czynną, by podwoić dawkę jednorazową. – Przekroczenie dawki toksycznej wynoszącej dla osoby dorosłej 10 g skutkuje ciężkim i często nieodwracalnym uszkodzeniem wątroby – mówi dr Pawlikowski. Pamiętajmy, że na opakowaniu znajdują się dwie nazwy: handlową (jest nazwą wymyśloną przez producenta) i międzynarodową (określającą substancję czynną, wchodzącą w skład preparatu). Ta pierwsza z reguły jest duża i opatrzona logiem, ta druga pisana jest kursywą i znajduje się tuż pod pierwszą. Ważne, by mieć świadomość, jaką substancję czynną przyjmuje nasze dziecko czy też my sami.

Niepotrzebny pośpiech

Powszechnie wiadomo, że antybiotyki zawsze należy przejmować przez tyle dni, ile zalecił lekarz. Nie wszyscy jednak stosują się do tej zasady. Odstawiają leki, gdy tylko zauważą poprawę. W ten sposób powodują wyłącznie, że bakterie uodpornią się na konkretny antybiotyk. Stosowanie się do zaleceń specjalisty dotyczy jednak nie tylko tej grupy leków. Bywają choroby przy których naprawdę trzeba się uzbroić w cierpliwość.

– W przebiegu atopowego zapalenia skóry u dzieci często spotykam się z sytuacją, kiedy to rodzice nie stosują się do zaleceń podawania leków w ustalonych dawkach do kolejnej wizyty. Samodzielnie odstawiają leki po kilku dniach, kiedy już widzą poprawę. To podstawowy błąd. To prawda, że brak ewidentnie widocznych objawów na skórze (rumieniowe, złuszczające i liszajowate zmiany) świadczą o poprawie. Niestety, odstawienie leków zbyt wcześnie powoduje szybki nawrót. Potem rodzice zgłaszają brak poprawy lub nawrót zmian na skórze po krótkim okresie poprawy. To dotyczy oczywiście również innych chorób. Leki zawsze powinny być przyjmowane według wskazań lekarza do momentu ich zmiany przez lekarza, najczęściej na kolejnej wizycie. Do odstawienia leków we własnym zakresie może nas skłonić jedynie pojawienie się działań niepożądanych o ostrym charakterze, np. wymioty, biegunka, silne bóle brzucha itp. – wylicza dermatolog.

Niebezpieczne eksperymenty

Oszczędność? Brak wyobraźni? Ciężko stwierdzić, co kieruje rodzicami, którzy decydują się podać dziecku leki, które zostały z poprzedniej choroby. Jest to niestety powszechna praktyka. – Moje dzieci często chorują jedno po drugim. Gdy Oli już przejdzie, chorować zaczyna Krzyś. Wtedy najczęściej podaję leki, które mi zostały. Są w dość dużych opakowaniach, więc starczy dla dwojga – opowiada 34-letnia Patrycja. Niestety nie ma pojęcia, że takie postępowanie może przynieść więcej szkody niż pożytku.

– Jeśli leczyliśmy się na jakąś chorobę i otrzymaliśmy leki od lekarza, których nie wykorzystaliśmy do końca, nie należy ich przyjmować przy kolejnej podobnej sytuacji. Za każdym razem, kiedy pojawiają się objawy choroby należy udać się do lekarza. Przyjmowanie resztek leków po ostatniej chorobie, nawet jeśli objawy są niemal identyczne, jest bardzo nieodpowiedzialne i utrudnia postawienie trafnej diagnozy. Leki „zamazują” bowiem niektóre objawy, co grozi pomyłka diagnostyczną – wyjaśnia ekspert.

10 ZASAD KORZYSTANIA Z LEKÓW

  1. Leki powinny być podawane tylko po konsultacji z lekarzem, nie z ciocią czy babcią!!!
  2. Wszystkie preparaty wykazujące działanie lecznicze przyjmujemy w dobowych dawkach dozwolonych do maksymalnej określonej przez producenta.
  3. Nie przyjmujemy tabletek spoza oryginalnego opakowania.
  4. Po przyjęciu leków, np. przeciwgorączkowych czekamy – co najmniej 30 minut! -na działanie, zanim zdecydujemy o kolejnej dawce.
  5. Leki stosujemy zgodnie z przeznaczeniem. Syrop na kaszel o właściwościach pobudzających spożyty np. przed zaliczeniem sprawdzianu z WF to najgorszy z możliwych pomysłów (zdarzają się takie wśród nastolatków).
  6. Chcesz dzielić szczęśliwe dzieciństwo z własnym dzieckiem, nie zostawiaj leków w jego zasięgu.
  7. Przeterminowane leki wyrzucamy do specjalnych pojemników w wyznaczonych miejscach lub oddajemy do apteki. Pozbywanie się ich w koszu na śmieci lub ubikacji to łamanie prawa!!!
  8. Jeśli po wizycie u lekarza zgubiłeś kartkę z zaleceniami i ich nie pamiętasz, zadzwoń do lekarza, by dowiedzieć się jak przyjmować leki.
  9. W aptece otrzymałeś lek nie pasujący do Twojego schorzenia? Być może farmaceuta źle odczytał niewyraźne pismo lekarza… Upewnij się w aptece lub u lekarza, że lek jest dla Ciebie.
  10. Przechowuj leki zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Niektóre leki po przemrożeniu lub przegrzaniu zmieniają swoje właściwości farmakologiczne.


Czarne mydło – 11 rzeczy, o których nie miałaś pojęcia… a szkoda!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
29 września 2017
OCM
Fot. iStock / shironosov
 

– Czarne mydło? Tak, słyszałam coś, chyba kiedyś nawet dostałam takie pod choinkę, w kostce, tak? – powiedziała moja koleżanka, gdy spytałam, co o nim sądzi. Stare jak świat, a przynajmniej jak Maroko, a jednak okazuje się, że wciąż niewiele o nim wiemy… A szkoda, bo czarne mydło bywa dla kobiet kosmetycznym wybawieniem, a jeszcze częściej odkryciem na miarę Oskara. Zainteresowane „z czym to się je”?

Czarne mydło - 11 rzeczy, o których nie miałaś pojęcia... a szkoda!

Czarne mydło, to nie tylko peeling enzymatyczny

Kto kiedykolwiek o nim słyszał lub czytał, najczęściej spotykał się z łatką „peeling”. Faktycznie, nie bez powodu jest nazywany peelingiem enzymatycznym, bo wręcz doskonale sprawdza się w tej roli – i jest dużo delikatniejszy dla skóry niż chemiczne peelingi tego typu. Savon noir posiada również wiele innych właściwości, ale skoro jesteśmy przy temacie złuszczania, warto dodać kilka istotnych kwestii.

To nie tylko peeling, to:

– nawilżenie 

Ponieważ czarne mydło wytwarzane jest z oliwek oraz oliwy nikogo nie powinny zaskoczyć jego nawilżające właściwości. Jest produktem naturalnym – dzięki czemu nie zatyka porów i reguluje wydzielanie sebum przez skórę

– wygładzenie i zmiękczenie skóry

Swoim działaniem przypomina peeling enzymatyczny. Pomaga w usunięciu martwych komórek naskórka. Doskonała alternatywa dla wszystkich, którzy z różnych powodów nie lubią (lub nie mogą) stosować peelingów mechanicznych.

Kosmetyk należy nanieść na mokrą skórę i pozostawić na kilka minut. Najlepiej wykonać masaż rękawicą Kessa (ale możecie użyć do tego również gąbki czy szczotki kąpielowej).

To jak zmiękcza skórę, najłatwiej dostrzec w szczegółach – przy regularnym stosowaniu, nie tylko poczujecie, że wasza skóra jest gładsza, ale i dostrzeżecie różnicę w kondycji chociażby skórek przy paznokciach.

To prawdziwe, nadal wytwarzane jest w tradycyjny sposób

Proces wytwarzania tego kosmetyku to klucz do jego naturalności. Od wieków  wykonywane jest ręcznie. Powstaje z połączenia zmiażdżonych czarnych oliwek oraz oliwy. Składniki gotowane są w kadziach aż do odparowania. Kolor czarnego mydła zależy od gatunku oliwek, z którego zostało wykonane.

Fot. iStock / Bartosz Hadyniak

Fot. iStock / Bartosz Hadyniak

Czarne mydło nie wygląda jak mydło

Nie wygląda tak…

Fot. iStock

Fot. iStock

Wygląda tak…

Czarne mydło - 11 rzeczy, o których nie miałaś pojęcia

Fot. Archiwum prywatne

Tak, to prawdziwe zdjęcie. Czarne mydło przypomina nieco krem lub pastę, niektórzy przyrównują  je do galaretki. Swoją konsystencję zmienia pod wpływem ciepła. Dosłownie rozpływa się na dłoni. I to jedna z jego zalet. Dzięki temu tak dobrze sprawdza się jako kosmetyk. Ma ciemny, lekko zielonkawy kolor.

Czarne mydło, to dwa składniki

Oliwa z oliwek i czarne oliwki… oczywiście mówimy o wariancie podstawowym, czyli naturalnym savon noir. To eliminuje wiele niepożądanych działań. Jest to produkt naturalny, roślinny.

Czarne mydło robi się z oliwek i oliwy

Fot. iStock / Guenter Guni

Nadaje się do każdego typu cery i mogą go używać alergicy

Bo jest naturalne i nie zawiera żadnych alergizujących składników. Jedynym wyjątkiem będą osoby uczulone na oliwki – ale to zdarza się niezwykle rzadko. Z powodzeniem mogą je stosować osoby o wrażliwej skórze, alergicy. Nadaje się się również do pielęgnacji skóry trądzikowej, doskonale pomaga oczyszczać i regulować wydzielanie sebum.

Czarne mydło nawilża

Pomaga przywrócić skórze naturalną równowagę lipidową, dzięki czemu nie tylko odżywia, ale i nawilża. Jest bogate w witaminę E, więc działa również przeciwzmarszczkowo. Dobrze nawilżona i zabezpieczona skóra jest bardziej jędrna i elastyna.

Savon Noir możesz użyć do demakijażu

Na pewno słyszałaś o oczyszczaniu olejami. Ten kosmetyk również może posłużyć do demakijażu czy pielęgnacji twarzy. Wystarczy zwilżoną skórę przez około dwie minuty delikatnie masować z użyciem czarnego mydła. Pamiętajcie, by omijać okolice oczu.

Czarne mydło przyspiesza gojenie

Stosowane miejscowo pomaga „wyciągnąć” zanieczyszczenia oraz nagromadzone toksyny, co przyspiesza proces gojenia i regeneracji.

Można go używać jako kremu do golenia

Zaskoczone? Prawda, że kapitalny pomysł! Zmiękcza zarost i ułatwia golenie.

Może pomóc cukrzykowi!

To największa niespodzianka. Ponieważ osoby chorujące na cukrzycę często zmagają się z bardzo niebezpiecznym syndromem stopy cukrzycowej, muszą wyjątkowo pilnie dbać o stan swoich stóp. Wszelkie urazy, z pozoru błahe, zaczynające się chociażby od zaniedbanych pękających pięt czy zadartych skórek przy paznokciach, mogą bardzo szybko zamienić się w trudne do wyleczenia stany zapalne.

Prawidłowa pielęgnacja to element bardzo ważny. Kąpiel do stóp z dodatkiem savon noir jest rozwiązaniem genialnym – zmiękcza, nawilża, pomaga utrzymać skórę w dobrej kondycji i pozbyć się martwych komórek naskórka. Wystarczy miska z wodą z dodatkiem 1-2 łyżeczek czarnego mydła.

Czarne mydło może mieć wiele wspólnego z różami albo ekaliptusem, a to nie wszystko…

Najczęstszym zarzutem wobec czarnego mydła jest… brak pięknego zapachu. Bądźmy szczerzy, niektórym osobom jego zapach przeszkadza, ja osobiście uważam, że jest na tyle delikatny (jeśli mowa o intensywności), że absolutnie nieznaczący. Trudno nawet mi go opisać. Jest naturalny, ma w sobie oliwkową nutę, ale w porównaniu z oliwą to jedynie lekki ślad po zapachu. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli faktycznie drażni was ten typ zapachu, dostępne są mydła z dodatkiem innych olejów naturalnych, które nadają czarnemu mydłu dodatkowy atut. Nadal jest to produkt roślinny odpowiedni dla wegetarian i wegan – i co najważniejsze nie traci swoich pierwotnych właściwości – ale pachnie zdecydowanie przyjemniej.

Sprawdzamy u źródła, bo nikt nie zna się na marokańskich kosmetykach lepiej niż . Do wyboru macie (oprócz wersji naturalnej):

 

MYDŁO CZARNE Z OLEJEM RÓŻANYM

 

CZARNE MYDŁO NATURALNE SAVON NOIR EUKALIPTUSOWE

CZARNE MYDŁO NATURALNE SAVON NOIR LAWENDOWE

 

MYDŁO CZARNE Z OLEJEM Z WERBENY

CZARNE MYDŁO NATURALNE SAVON NOIR MIĘTOWE

CZARNE MYDŁO NATURALNE SAVON NOIR ARGANOWE

CZARNE MYDŁO ZIOŁOWE

 To co, dasz się namówić na wypróbowanie?


Artykuł powstał we współpracy z


Morderstwo, czy samobójstwo? Pobaw się w detektywa i odpowiedz na pytanie, co tu się wydarzyło

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 września 2017
Fot. screen z Twitter/tristita

Lubicie powieści Agathy Christie? Marzyliście o tym, by przeżyć przygodę w stylu panny Marple? Na kanapie, pod ciepłym kocykiem, z kubkiem gorącej herbaty i wypiekami na twarzy czytaliście historie z dreszczykiem? Skoro dziś piątek, mamy propozycję w sam raz dla was :).

Jeśli potrafisz odpowiedzieć poprawnie, jesteś prawdziwym geniuszem. Hercules Poirot byłby z ciebie dumny! Przyjrzyj się uważnie obrazkowi: czy to morderstwo, czy samobójstwo? Spróbuj odgadnąć co tu się wydarzyło. Odpowiedź znajdziesz pod rysunkiem.

..

— tristita (@tristita_)

 

To było…

…. morderstwo!

Jest kilka wskazówek, które o tym świadczą:

Broń znajduje się w prawej ręce, tymczasem krew spływa po ścianie również z prawej strony. Byłoby to niemożliwe, gdyby ofiara strzeliła sama do siebie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara siedziała przy stole, pisała i paliła papierosa, kiedy została postrzelona (gdyby popełniła samobójstwo, najprawdopodobniej najpierw zgasiłaby papierosa).


Zobacz także

Ambasada Dobrej Zabawy, czyli jak wytłumaczyć przedszkolakowi, co to jest protokół dyplomatyczny?

Przeczytaj, zanim pomyślisz, jak bardzo beznadziejną jesteś matką

Jak rozpoznać udar mózgu? Szybka reakcja może uratować życie

in detail best-cooler.reviews

http://steroid-pharm.com

У нашей фирмы полезный портал про направление купить диплом http://www.all-diplomer.com/engels/