11 sygnałów, które świadczą o niedoborze magnezu w organizmie

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2017
Fot. iStock /gpointstudio
 

Gdy organizm wysyła subtelne sygnały, że coś niedobrego zaczyna się z nim dziać, najczęściej zrzucamy to na karb zmęczenia, przepracowania i stresu. Mało kto szuka przyczyn kłopotów, a jeśli są one na tyle niezagrażające zdrowiu jak np. skurcze mięśni czy bóle głowy. Szybciej i łatwiej jest machnąć ręką lub łyknąć tabletkę, niż zweryfikować fakty. Bo np. niedobór magnezu na pierwszy rzut oka to nic szczególnego, a w rzeczywistości, po kilku niepozornych sygnałach niedoboru tego pierwiastka, dochodzą następne, poważniejsze, które nadal zrzucamy na czynniki niezależne od nas. 

Codzienność nas nie rozpieszcza — stres, duża ilość metali ciężkich w otaczającym środowisku, śmieciowe jedzenie nie pomagają zachować zdrowia. Uciekają nam witaminy i cenne biopierwiastki. Jednym z ważniejszych dla organizmu jest niedoceniany magnez.

Magnez, pierwiastek życia

Magnez kojarzony głównie z ciemną czekoladą to pierwiastek, którego niedobory mogą dotknąć każdego. Magnez jest niezwykle ważny dla nas, ponieważ odpowiada za aktywowanie ponad 300 enzymów niezbędnych w procesach życiowych naszych komórek, wspiera układ odpornościowy, wydolność systemu nerwowego, kostnego, trawiennego, krążenia. Pierwiastek ten jest konieczny do syntezy kwasów tłuszczowych, zapobiega poronieniom, odpręża, odmładza, zmniejsza ciśnienie krwi i znosi arytmię serca. Gdy zaczyna go brakować w organizmie, zaczyna szwankować na wielu płaszczyznach.

Przyczyny niedoboru magnezu

Jest wiele powodów, dla których magnez „ucieka” z organizmu:

  • niedobór pierwiastka w codziennym pożywieniu,
  • spożywanie wyłącznie gotowanych warzyw, w których magnez zmienia się w trudno rozpuszczalne związki magnezu, których organizm nie przyswaja,
  • nadmierne wypijanie kawy, herbaty, napojów typu cola, energetyków czy alkoholu, które skutecznie wypłukują magnez z organizmu,
  • zbyt duża ilość białka i wapnia w pożywieniu, powodująca niekorzystny bilans magnezu,
  • przyjmowanie takich środków farmaceutycznych jak: antybiotyki, leki nasenne, przeczyszczające, uspokajające, doustne środki antykoncepcyjne i zastępcza kuracja hormonalna,
  • stres,
  • problemy ze strony układu endokrynologicznego,
  • zaburzenia pracy jelit.

Objawy niedobory magnezu mogą być mylące

Najczęściej kojarzymy niedobór magnezu z drganiami powiek, a przecież objawów jest znacznie więcej, tylko na pierwszy rzut oka są dla nas mylące. Magnez odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu wielu układów i narządów, jego niedobór daje liczne i zróżnicowane objawy:

1. Kołatanie serca

Albo zrzucane od razu na karb stresu, albo łączone z poważnymi chorobami tego organu. A właśnie to niedobory magnezu są przyczyną uczucia kołatania serca, szybkiego, czasami niemiarowego bicia serca. W tym przypadku sam odpoczynek nie wystarczy i dla pewności należy wybrać się do lekarza, który zleci odpowiednie badania.

2. Ból za mostkiem

Kojarzony z zawałem może wynikać z poważnego ubytku magnezu z organizmu. Jony magnezu wpływają na napięcie spoczynkowe mięśniówki naczyń krwionośnych, gdy brakuje tego pierwiastka, może dochodzić do ich skurczu. Jeśli skurcz nastąpi w obrębie naczyń wieńcowych, może wystąpić silny, gniotący ból za mostkiem, charakterystyczny właśnie dla zawału mięśnia sercowego.

3. Skurcze i drżenie mięśni

Niedobór magnezu powoduje zwiększoną pobudliwość nerwowo-mięśniową. Głównym objawem są bolesne skurcze mięśni, które pojawiają się zarówno w spoczynku, jak i podczas wysiłku. Poza skurczami odczuwalne mogą być drżenia mięśni a w skrajnych przypadkach drgawki.

4. Nadmierne wypadanie włosów i kruchość paznokci

Brak wystarczającej ilości magnezu może powodować kruchość włosów i ich szybsze rozdwajanie na końcach, wypadanie oraz problemy z paznokciami. Magnez jest jednym z budulców tkanki włosów i paznokci.

5. Brak energii

Ponieważ magnez pełni bardzo ważną rolę w organizmie, jego niedostatek odbija się także na braku energii do działania, problemów ze snem i odczuwaniem nadmiernego stresu. Tu często koło się zamyka, bo stres dodatkowo wpływa na obniżenie ilości magnezu w organizmie.

6. Burzliwy przebieg menopauzy

Magnez działa stabilizująco na uwalnianie estrogenów, zapobiegając wahaniom ich stężenia we krwi. Niedobór tego pierwiastka powoduje zaostrzenie przykrych objawów menopauzy.

7. Problemy z kośćmi i stawami

Zdrowym kościom i stawom jest potrzebny nie tylko wapń, ale witamina D oraz właśnie magnez. Dzięki magnezowi wapń może właściwie wbudować się w kości. Niedobór obu pierwiastków może skutkować zwapnieniem chrząstek, chrupaniem w stawach, próchnicą zębów, podatnością zębów i kości na złamania.

8. Poronienia i problem z utrzymaniem ciąży

U kobiet ciężarnych niedobór magnezu może być powodem zwiększonej gotowości skurczowej macicy, co może wpływać na przedwczesne zakończenie ciąży i poronienia.

9. Częste, nawracające infekcje

Magnez wspiera działanie układu odpornościowego, przyspieszając dojrzewanie limfocytów. Brak magnezu powoduje zwiększenie podatności na zachorowania.

10. Alergie

Badania pokazują, że połowa ludzi cierpiących na alergie powodujące astmę, nieżyty nosa, zapalenie spojówek, migreny, pokrzywki, cierpi z powodu pierwotnego niedoboru magnezu.

11. Rozchwianie psychiczne 

Ponieważ magnez reguluje układ nerwowy, zbyt mała jego ilość w organizmie naraża na odczuwanie dolegliwości typu: stany lękowe, nerwice, tendencje depresyjne, agresja, kłótliwość, zaburzenia snu, ucisk w klatce piersiowej, i wiele innych.

Najlepsze źródła magnezu

Aby stwierdzić, czy poziom magnezu jest odpowiedni, należy oznaczyć stężenie jonów magnezu, potasu i wapnia we krwi, ponieważ braki dotyczą najczęściej kilku pierwiastków jednocześnie. Można również oznaczyć wydalanie magnezu z moczem po doustnym obciążeniu siarczanem magnezu, jeśli lekarz uzna taką konieczność.

Braki w magnezie można uzupełnić odpowiednimi suplementami lub wprowadzić zmiany w pożywieniu. Warto sięgać po produkty takie jak: zielone warzywa, owoce, rośliny strączkowe, produkty pełnoziarniste, gorzką czekoladę oraz wodę wysoko zmineralizowaną.


źródło:  , 


Ałbena Grabowska: Najprzyjemniej pisze się pierwsze pięćdziesiąt stron powieści

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2017
Fot. iStock / Kichigin
 

Ałbena Grabowska, autorka znana bywalcom bibliotek i klientom księgarni z sagi Stulecie Winnych powróciła na półki księgarskie trylogią Alicja w krainie czasów.

Redakcja: Jest pani laureatką nagrody „Pióra” przyznanej przez czytelniczki podczas Festiwalu Literatury Kobiet. Jak w związku z tym traktuje Pani określenie „literatura kobieca”? Jak etykietkę, zaszufladkowanie, czy też słowo-klucz, które pozwala czytelniczce zorientować się, czy dana lektura jest czymś, po co chciałaby sięgnąć?

Ałbena Grabowska: Jest to raczej etykietka, przypina się ją nam autorkom, a my z nią bezskutecznie walczymy. Samo określenie jest pejoratywne, sugeruje, że literatura, którą reprezentujemy jest lekka, łatwa i przyjemna i ulatuje z umysłu z chwilą kiedy przeczytamy ostatnie zdanie. Wiem oczywiście, że są książki źle zredagowane, zawierające prościutką fabułkę, płytkie postaci, nawet błędy merytoryczne. Powieści, które przedstawiają świat w sposób czarno-biały, a bohaterki jako karykatury kobiet. To jednak jest margines, ale psuje nam opinię.

Większość z nas, autorek pisze nie tylko dla kobiet. Naszymi odbiorcami są czytelnicy, którzy czytają polskie powieści współczesne lub te z historią w tle. Zapewniam, że piszemy wartościowe pozycje, podejmujemy trudne tematy, piszemy o bohaterkach wnikliwie analizując ich psychikę.

A dlaczego literaturę określamy mianem „kobieca”? W Polsce zakupem książek raczej zajmują się kobiety. One także częściej sięgają po powieści, szczególnie sagi, epickie opowieści o rodzinie. Mężczyźni raczej wybierają biografie albo coś z kręgu literatury non fiction. Może dlatego notki na ostatniej stronie, „polecajki” czy blurby pisane są raczej z myślą o kobietach. Wydawnictwa mają nadzieję, że kobieta sięgnie to daną pozycję, ale też, że przekaże ją swojemu partnerowi, ojcu czy bratu. Wiem, że tak często się dzieje.

Czy książka traktująca o kobietach może mieć trudności z tym, by zostać zauważona przez krytyków, a jej autorka – przez media?

Wartościowe książki często nie docierają do potencjalnych czytelniczek. Myślę, że to wynika z mnogości pozycji na naszym rynku i konieczności ich promowania. Od sposobu promocji i nakładów, jakie wydawnictwo zechce ponieść często zależy powodzenie danej pozycji. Obserwuję rynek od czasu, kiedy sama zaczęłam być jego częścią. Krzykliwa reklama, notatki na okładce przekonujące, że mamy do czynienia z arcydziełem, nowym objawieniem w literaturze, tytuły jakimi określa się autora. To męczy i nie sprzyja selekcji pozycji, które naprawdę są wartościowe. Krytycy często nie sięgają po pozycje natrętnie promowane, zwłaszcza, kiedy mogą przeczytać, że autorka jest nową Danielle Steel czy Nora Roberts.

Poza tym krytyka w Polsce zanika zastępowana przez blogosferę. To dobrze i źle jednocześnie. Krytyk, który szuka powieści rozrachunkowej może nie być zadowolony, kiedy dostanie do ręki sprawnie napisane czytadło. Bloger to z małymi wyjątkami amator, który lubi czytać, ma większe lub mniejsze rozeznanie w literaturze jako takiej. Pisze najczęściej opinie, które mylnie nazywa recenzjami a w nich można przeczytać głównie, że dana pozycja się podoba albo nie podoba, bo „każdy ma prawo mieć swoje zdanie”. Dodatkowo to przeświadczenie, że wszystkie książki kobietach są właściwie takie same, zmieniają się jedynie imiona bohaterek. To powoduje chaos na rynku. Media nie szukają dobrej literatury. Wydawnictwa zwykle są związane z czasopismami, mają swoje strony lub reklamy sponsorowane. Te same książki są polecane przez wszystkie miesięczniki, a pozycje niesponsorowane, wydawane przez niszowe wydawnictwa muszą sobie radzić bez wsparcia.

Często jest Pani pytana o swój styl pracy, o to, jak godzi Pani życie zawodowe związane z medycyną i pisanie książek. Ponieważ jednak często odpowiadała Pani na to pytanie, zadam nieco inne, aczkolwiek nadal związane ze stylem Pani pracy: czy zdarza się, że wyobraźnia Pani nie „niesie”, staje Pani w miejscu i nie wie Pani, w którą stronę powinna rozwijać się akcja powieści?

To mi się nie zdarza. Jeśli danego dnia napiszę mniej, to tylko z powodu braku czasu. Osobiście nie znam takiego pojęcia jak wena. Piszę wtedy, kiedy mam czas. Chciałabym go oczywiście mieć więcej. Mam jednak inny problem niż nośność mojej historii. Piszę i raz mi się wydaje, że tworzę arcydzieło, przebłysk geniuszu, poszczególne zdania wydają mi się trafne, celne, pomysły świetne, zwroty akcji genialne. Innym razem mam wrażenie, że banał goni banał, postaci są papierowe, pomysły wtórne, a fabuła nikogo nie zainteresuje. Takie „męki twórcze” J .

Co jest najprzyjemniejsze w pisaniu książki?

Najprzyjemniej pisze się pierwsze pięćdziesiąt stron. Zwykle mam początek bardzo dobrze przemyślany, bohaterowie „stoją” w moim umyśle i czekają aż przeleję ich losy na papier. Podobnie dobrze czyta mi się całą książkę po jej zakończeniu i dopracowuje szczegóły.

Co jest najtrudniejsze w pisaniu książki?

Najtrudniej jest mi napisać fabułę od 50 strony do 150. To najważniejsze strony powieści, przynajmniej w moim przypadku. Od tego zależy w którą stronę „pójdzie” książka i to, czy czytelnik podąży za bohaterem, czy też nie będzie ciekawy jego losów. Mam ogromne poczucie odpowiedzialności za własną historię, dlatego ta część książki powstaje najwolniej.

Od czego zależy i czym tak w ogóle jest według Pani sukces w literaturze w chwili obecnej?

Moim zdaniem sukces zależy od promocji i szczęścia. Kiedyś powiedziałabym, że wystarczy nośna historia i lekkie pióro, ale dziś już tak nie jest. Dla mnie sukcesem jest powiększające się grono czytelników, setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy, wiele wypożyczeń w bibliotekach, przekłady oraz ekranizacje. Rozpoznawalność autora jest akurat w Polsce kwestią wtórną. Nasi autorzy, nawet ci bestsellerowi, rzadko są celebrytami.

Czemu każda z Pani książek reprezentuje nieco odmienną stylistykę, czemu po napisaniu powieści stricte współczesnej zdecydowała się Pani osadzić dwie kolejne – sagę „Stulecie Winnych” i trylogię „Alicja w krainie czasów” w poprzednich wiekach?

Czułam, że jestem gotowa aby napisać historię epicką, że uniosę rozmach, który tego typu literatura ze sobą niesie. To jest ogromnie trudne, ponieważ nie tylko wymaga analizowania historii, dokumentów, sprawdzania, weryfikowania, ale także stworzenia świata z całym spektrum bohaterów, którzy muszą odnaleźć się w tym świecie na poziomie języka, obyczajowości.

W „Stuleciu” śledzimy losy jednej rodziny, która z tomu na tom powiększa się i zmienia. Dochodzą nowi bohaterowie, odchodzą starzy. W „Alicji” jest inaczej. Bohaterka kroczy przez czas właściwie samodzielnie, inni bohaterowie, których poznaje na swojej drodze życia w pewnym momencie odchodzą od niej, umierają, znikają, bądź ona ich opuszcza. To wymagało zupełnie innego rodzaju narracji. W ”Stuleciu” użyłam zabiegu wychodzenia w przyszłość. Wprowadzałam bohatera i informowałam czytelnika, co się z nim stanie za kilka lat. W „Alicji” jest zupełnie inaczej. Tu nie ma wszechwiedzącego narratora. Jeśli Alicja nie zna czyichś losów, my też ich nie poznamy.

Pisze Pani głównie o kobietach. Na ile obdarza je Pani cechami swoimi, bądź zaobserwowanymi u znanych sobie osób? Na ile jest Pani Alicją z „Alicji w krainie czasów”, bądź Anną Winną ze „Stulecia Winnych”?

Nie jestem Anią Winną. To zupełnie inna kobieta niż ja, pod każdym względem. Wymyśliłam tę bohaterkę, że tak to ujmę „od stóp do głów”. Inaczej ma się sprawa z Alicją Księgopolską, vel Aliną Charme. Tu tropy prowadzą wyraźnie do mojej osoby i jest to efekt zamierzony. Mamy podobne wykształcenie, system wartości. Mogłabym być Alicją, a ona mogłaby być mną. Gdybym tylko tak jak ona się nie starzała…

W odniesieniu do najnowszej, dopiero co zakończonej wydaniem trzeciego tomu trylogii: czy nawiązanie tytułem do książki Carrolla „Alicja w krainie czarów” było celowe? To przecież książka, której podstawowym czytelnikiem jest młodzież – nawet jeżeli nie wszystkie niuanse odczytuje?

Teoretycznie odbiorcą jest młodzież, ale książkę chętnie czytają dorośli. Sama sięgnęłam po nią dwa razy, w dzieciństwie, kiedy niewiele zrozumiałam i jako osoba dorosła. Moja Alicja nie podróżuje w podświadomości, ale przez czas.

Można zaryzykować twierdzenie, że moja bohaterka także wpada do króliczej nory i wyskakuje z niej w 1880 roku, jako owoc zakazanego związku niepiśmiennej służącej oraz hrabiego. W bajkowy wręcz sposób zostaje obdarzona niezwykłym umysłem i ciałem, które się praktycznie nie starzeje. Jej losy są miejscami zupełnie nieprawdopodobne, a życie niezwykłe. Sama bohaterka ma świadomość, że mało kto uwierzyłby w prawdziwość jej opowieści.

Napisała Pani jedną książkę z nurtu non fiction, której drugie wydanie wkrótce się ukaże. To Pani debiut jako pisarki, bardzo udany zresztą. Czemu zatem po takim pięknym początku skierowała Pani swoje pióro (a w zasadzie klawiaturę) w stronę fikcji?

Przyznam się do tego, że osobiście najbardziej cenię powieść. Noc fiction to literatura po którą sięgam znacznie rzadziej. „Orfeusz” wziął się stąd, że chciałam spisać historie rodzinne, żeby moje dzieci miały świadomość swoich korzeni. Ja pamiętam, że jestem pół-Bułgarką, mówię po bułgarsku, każde wakacje w dzieciństwie spędzałam właśnie tam przesiąkając opowieściami babci i jej koleżanek. Moje dzieci już nie. „Orfeusz” miał być początkowo wydany jedynie dla mojej rodziny. Potem, kiedy ukazał się drukiem, podobnie, nie miałam w planach pisania innych książek. Zupełnie przypadkowo stało się inaczej. Piszę tylko takie książki, które „widzę”. Tak się składa, że są to już tylko powieści.

Co zatem będzie następne – literatura faktu czy kolejna powieść?

Sądzę, że powieść. ;-). Na pocieszenie jednak powiem, że do wątku bułgarskiego zamierzam wrócić w swoich kolejnych powieściach i będzie on bardziej rozbudowany niż w „Alicji”. Poza tym nadal będę dbała o różnorodność gatunkową. Przyzwyczaiłam czytelników do tego, że każda moja książka jest inna i obiecuję, że nadal tak będzie.

Dziękujemy za rozmowę

linia 2px

Pułapka czasu, czy królicza nora?

Ałbena GrabowskaAłbena Grabowska, autorka znana bywalcom bibliotek i klientom księgarni z sagi Stulecie Winnych powróciła na półki księgarskie trylogią Alicja w krainie czasów.

Tym razem, wykorzystując niesłychanie plastyczną twarz autorki i jej unikalną urodę, zaprosiliśmy ją do sesji okładkowej. Dlatego to ona, jako Alicja spogląda na czytelników z każdego tomu.   A – jak autorka, A – jak Ałbena, A – jak Alicja.

Sięgając po nową trylogię Ałbeny Grabowskiej wyruszamy w magiczną, pełną emocji podróż w czasie…

Ałbena Grabowska w „Alicji w krainie czasów” zachowuje się jak doświadczony alchemik – łączy style i różne typy narracji.

Dla zaciekawionych, czy tytułowe nawiązanie do „Alicji w krainie czarów” jest celowe – potwierdzamy. A moment wpadnięcia do króliczy nory to przyjście Alicji na świat. Alicja bowiem rusza wówczas w podróż. Nie w podświadomości, jak jej imienniczka, ale w czasie.

Tom pierwszy, zarazem początek trylogii, to  klasyczna powieść XIX wieczna, ze spokojną narracją, wolno rozwijającą się akcją. Alicja, przychodzi na świat jako nieślubne dziecko hrabiego Księgopolskiego i niepiśmiennej służącej. Prosta dziewczyna przed jej narodzinami postanawia zapewnić jej specjalną opiekę i prosi o pomoc popularną w ubiegłych wiekach szeptuchę. Córka trafia do dworu jako dziecko hrabiego. Magiczne zaklęcia zapewniły jej dobrobyt, nie sprawiły jednak, że będzie przez przybranych rodziców kochana…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

II tom  to powieść awanturnicza i książka drogi z jej wszystkimi elementami, bardzo szybką akcją i narracją, w której bieżące wydarzenia są przeplatane opowieściami samej Alicji i osób, które „przekazują jej” swoje historie.

Alicja trafia do Wiednia, gdzie w szpitalu dla nerwowo chorych uczy się jeżyka niemieckiego po to, aby walczyć o swoją wolność. Spotyka Zygmunta Freuda, jest jedną z jego pierwszych pacjentek, które „leczy przez rozmowę”. To Freud przekona ją, że powinna studiować medycynę.

W tomie II po raz pierwszy mamy możliwość zmierzyć się z wynikami czarów matki Alicji. Alicja praktycznie się nie starzeje. Czas bardzo wolno odciska na niej swoje piętno.

Tom III  to klasyczny thriller szpiegowski ze wszystkimi charakterystycznymi elementami gatunku: sensacją, zagadką, bardzo efektowną akcją, trzymający w napięciu.


Robota diabła, czarownicy czy po prostu choroba? 4 przypadłości, które czasem nadal budzą lęk

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2017
Fot. iStock / cyano66

Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. To słuszne stwierdzenie można zastosować w przypadku, gdy ktoś zapadał na tajemniczą chorobę, której pochodzenia i sposobu leczenia nie udało się ustalić. I takie rzeczy miały miejsce nie tylko w czasach palenia czarownic. Jeszcze po wojnie, starsi ludzie modlitwę traktowali jako najlepszy lek i zamawiali usługi u szeptuchy.

Co więcej, nawet obecnie istnieją miejsca na ziemi, gdzie kult sił nadprzyrodzonych ma się na tyle dobrze, że wiele niepojętych dla danej społeczności chorób, nadal przypisuje się działaniu złym siłom. Diabeł czy czarownica, złe oko — na ich działalność zrzucano m.in. fakt wystąpienia u współplemieńca kilku z wielu dziś znanych chorób.

4 choroby, których źródła doszukiwano się w siłach nadprzyrodzonych 

Padaczka

Aż 65 milionów ludzi na całym świecie cierpi z powodu padaczki. To choroba powodująca zaburzone funkcjonowanie pewnych komórek nerwowych znajdujących się w mózgu, co objawia się na wiele sposobów. Napady padaczkowe wynikają ze zmienionej reaktywności lub stanu fizjologicznego części, lub całości mózgu. Osoba chora może podczas ataku stracić przytomność lub być splątana, wyłączona z funkcjonowania przez chwilę. Mięśnie silnie się napinają, chory może przestać oddychać, pojawiają się drgawki kończyn i głowy. W efekcie drgawek może dojść do przegryzienia języka, oddania moczu lub stolca. Fakt, w jaki sposób przebiega atak, tłumaczył strach i obawę osób, które wcześniej nie miały styczności z tego rodzaju chorobą. Niegdyś uważano, że  czarownice i demony powodowały ataki.

Choroby psychiczne

Schizofrenia i inne choroby oraz zaburzenia psychiczne, napawały zdrowe osoby strachem. Zmiany emocjonalne oraz w zachowaniu sprawiały, że choroby te były demonizowane, napiętnowane a chorzy żyli wykluczeni z życia społecznego. Według The Guardian w Gujanie, objawy choroby psychicznej są często mylnie przypisywane czarom, a społeczność nadal wypędza chorych a nawet stosuje wobec cierpiących fizyczny ból, przy poparciu religijnego guru.

Zatrucie sporyszem

Ta choroba dla większości brzmi tajemniczo. Sporysz to przetrwalnik buławinki czerwonej, grzyba wywołującego choroby żyta i innych traw. Dawniej zatrucia zdarzały się z powodu spożywania chleba wypieczonego ze zboża dotkniętego grzybem. W efekcie zatrucia i działania grzyba na układ nerwowy i krwionośny następowały halucynacje, przykurcze mięśni, które prowadziły z powodu niedokrwienia do martwicy tkanek. Objawy zatrucia były dwojakiego rodzaju: gangrenowe – zwane ogniem św. Antoniego, (jego zakon pierwszy opiekował się takimi pacjentami), i konwulsyjne – zwane tańcem św. Wita. Towarzyszące temu gwałtowne skurcze mięśni, wymioty, urojenia, omamy, zrzucane były na karb działania sił nieczystych.

Śpiączkowe zapalenie mózgu — śpiączka von Economo

Ciężkie zapalenie mózgu, poważna choroba z towarzyszącą jej wysoką gorączką, bólem głowy, podwójnym widzeniem, opóźnieniem reakcji fizycznej i psychicznej oraz letargiem a w ostateczności śpiączką, również przerażały w dawnych czasach. Podczas epidemii zapoczątkowanej w Rumunii w 1916 roku, przebieg choroby był tak zróżnicowany, a objawy niespecyficzne, że ustalenie jej spójnego obrazu klinicznego było niemożliwe. Nawet pod koniec XX wieku jej objawy wstrząsały lekarzy — pacjenci wykazywali się  nieprawidłowym ruchem gałek ocznych, osłabieniem ciała, bólem mięśni, drżeniem, sztywnością karku, zmianami osobowościowymi, a nawet psychozą. Nic dziwnego, że w przypadku wystąpienia tego rodzaju choroby, przypisywano jej objawy samemu szatanowi.

źródło: , , , 


Zobacz także

10 najbardziej uzależniających przekąsek. Zobacz, dlaczego tak nas kuszą

sok

Szybkie przepisy na zdrowy i pyszny sok

10 sposobów na wywołanie szczęścia. Czas wyzwolić endorfiny!

steroid-pharm.com

читать дальше

читайте здесь