Probiotyki dla niemowląt – kiedy, jak i czy stosować?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
22 stycznia 2016
Fot. iStock / KristinaGreke
 

Jedni je kochają, inni zaliczają je do preparatów czarowników. A jest naprawdę z probiotykami i małymi dziećmi? Sprawdzamy  kiedy, jak i czy  w ogóle stosować dla niemowląt?

Czy i kiedy stosować probiotyki dla niemowląt?

Z pewnością są sytuację, w których zastosowanie probiotyków jest bardzo wskazane, wręcz konieczne – i chyba nie zdarzyło się, by ktoś działanie probiotyków w tych okolicznościach kwestionował. Przede wszystkim należy zaopatrzyć swoją apteczkę w dobroczynne szczepy bakterii w przypadku biegunek czy antybiotykoterapii. Na szczególną uwagę rodziców zasługuje jeden ze szczepów Lactobacillus – dokładnie badany od 1983 roku .

Lactobacillus rhamnosus, dlaczego jest skuteczny?

Ponieważ jest jednym z najlepiej przebadanych szczepów probiotycznych. Należy pamiętać, że różne preparaty zawierają różne szczepy bakterii – a przez to maja różne działanie. Wśród probiotyków dla niemowląt i małych dzieci najczęściej występują te, ze szczepem ponieważ jego dość szerokie działanie zostało potwierdzone klinicznie. A kiedy jest najbardziej pożyteczny, a jakich sytuacjach?

  1. Biegunka infekcyjna. Według badań stosowanie probiotyku z tym szczepem przyczynia się do skrócenia czasu trwania biegunki (nawet o 1-1,5 doby). Są to dane dla infekcji wirusowych.
  2. Biegunka po stosowaniu antybiotyku. Zastosowanie probiotyku zmniejsza jej ryzyko (szacuje się, że jest to nawet 60-70%). Nie każdy szczep bakterii jest skuteczny, w tym przypadku. Skuteczność dotyczy L. rhamnosus.
  3. Biegunka podróżnych
  4. Infekcyjne zapalenia górnych dróg oddechowych i zwiększenie odporności.
  5. Biegunki wewnątrzszpitalne (zwłaszcza wywołane rotawirusami)
  6. Czynnościowe bóle brzucha (również wykazuje pozytywne działanie w przypadku zespołu jelita nadwrażliwego)

Probiotyki dla niemowląt profilaktycznie – czyli czy warto podawać je zdrowemu dziecku?

Tu zdania są podzielone. Zdecydowanie nie zaszkodzą. Korzyści z podawania probiotyku – odpowiedniego dla niemowląt są duże. Oprócz korzystnego wpływu na przewód pokarmowy (co w pierwszych miesiącach życiach dziecka jest ważnym procesem – ponieważ przewód pokarmowy jest jeszcze niedojrzały),wykazują również pozytywny wpływ na odporność organizmu. Dlatego suplementację zaleca się w miesiącach jesienno-zimowych. Bywają pomocne również w przypadku alergii pokarmowych u dzieci.

Aby mówiąc kolokwialnie „nie rozleniwić” naturalnego utrzymywania równowagi w naszym ciele żadnej suplementacji nie powinno się stosować nieprzerwanie (chyba, że lekarz z jakiegoś powodu zaleci taką terapię). Warto zachować zwykły ludzki umiar i najlepiej stosować się do szczegółowych zaleceń producenta – podanych na opakowaniu. Zaleca się robienie okresowych przerw w szczególnie miesiącach letnich.

Probiotyki dla niemowląt z witaminą D3 – nowe rozwiązanie PharmaS ProBalans Baby

To nowa na rynku propozycja dla rodziców najmłodszych dzieci. Produkt jest bardzo wygody w użyciu ponieważ nie wymaga przechowywania w lodówce oraz łączy ze sobą funkcję probiotyku oraz witaminę D3 (co w okresie suplementacji witaminą D3 upraszcza nieco życie – kupujemy i podajemy dziecku tylko jeden produkt).

Jakie jest zastosowanie ?

♦ krople dla niemowląt i dzieci zawierające Lactobacillus rhamnosus SP1 oraz witaminę D3
♦ zawierają witaminę D3, konieczną do prawidłowego rozwoju i wzrostu kości u dzieci
♦ zawierają żywe, liofilizowane szczepy bakterii kwasu mlekowego Lactobacillus rhamnosus SP1

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak prawidłowo stosować PharmaS ProBalans Baby?

♦ Produkt jest przeznaczony do spożycia przez niemowlęta i dzieci.
♦  Przed podaniem należy dokładnie wymieszać zawartość butelki w celu uzyskania jednolitej zawiesiny, osad na dnie butelki występuje naturalnie.
♦ Zalecane dzienne spożycie: niemowlęta od dnia narodzin, małe dzieci oraz starsze dzieci w wieku do 6 lat: 6 kropli, raz dziennie, niezależnie od posiłków.
♦ Podanie produktu może nastąpić z posiłkiem lub niezależnie od posiłku lub też z chłodnymi napojami np. sokiem owocowym lub mlekiem.
♦  Zalecane jest regularne stosowanie w okresie jesienno-zimowym. W okresie wiosenno-letnim zalecane jest stosowanie przez 14 dni, a następnie 14 dni przerwy.
♦ Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia porcji w ciągu dnia.
♦ Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety i zdrowego stylu życia.
♦ Podczas antybiotykoterapii, podanie kropli powinno nastąpić 3 godziny przed lub po podaniu antybiotyku.


Artykuł powstał we współpracy z firmą Salveo.


„Przed wojną, to był inny świat… My byliśmy młodzi, zakochani, odważnie braliśmy się z życiem za bary!”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 stycznia 2016
Fot. i Stock / ivanmateev
 

Zachwyca nas łagodna, elegancka mądrość wielu znanych, starszych osób. Chętnie cytujemy ją na swoich profilach na portalach społecznościowych. A w normalnym życiu? Przechodzimy obok starszych ludzi raczej obojętnie, lub z pewnym dystansem. Mijamy ich, gdy siedzą na ławeczkach w parkach. Nie spotkamy się z nimi raczej w dużych sklepach, bo zakupy robią tam zazwyczaj rano. Dla tych w najbliższej rodzinie często po prostu nie mamy czasu. A gdyby tak podejść…?
Na placu przed kościołem kilka drzew, klomb i fontanna. Pani Basia i pani Krysia przychodzą tu już od roku. Mają swoją ulubioną ławkę, z bardzo dobrym widokiem. Te dwie starsze panie fascynują mnie od dnia, kiedy wracając z córką ze szkoły usłyszałam fragment ich rozmowy. – Miłość to tam takie duperele – mówiła z pełnym przekonaniem, na oko starsza i nonszalancka pani Krystyna, a słowo „duperele” zabrzmiało w jej ustach jak poważny termin ze specjalistycznego słownika. – Wiele bym dała, żeby jeszcze przeżyć takie duperele. Z takim Redfordem… – uśmiechnęła się w odpowiedzi pani Barbara.

Podniosłam wzrok i zobaczyłam w nich dwie, młode rozchichotane dziewczyny, które przysiadły tu tylko na chwilę, żeby poplotkować. Od tego czasu często wracałam do nich myślami, a choć raz w tygodniu mijałam je, siedzące razem na ławce przed fontanną i pogrążone w zajmującej rozmowie. Ale z jakiegoś powodu bałam się zanurkować w ten ich zamknięty, ławeczkowy świat sprzed kościoła. Kilka dni temu ciekawość drugiego człowieka przeważa jednak i odważam się w końcu podejść.

Fot. Wiki Commons / CC0 Public Domain

Fot. Wiki Commons / CC0 Public Domain

Kobieta

–  Dzień dobry – mówię i przedstawiam się grzecznie. Raz kozie śmierć. W odpowiedzi obie panie przedstawiają się elegancko i wymieniają ze mną bardzo delikatny uścisk dłoni. – Czy mogłabym chwilę z paniami porozmawiać? Taki wywiad przeprowadzić o tym, co panie myślą na różne tematy – dodaję widząc lekką konsternacje na twarzach obu pań. – Oczywiście, zapraszamy serdecznie. Ale nie wiem, czy nasze gadanie panią zainteresuje. Czy my mamy coś ciekawego do powiedzenia dla was, młodszych? – uśmiecha się filuternie pani Basia, ubrana w beżowy płaszczyk i miękkie, skórkowe rękawiczki. – O, na pewno. Mnie interesuje na przykład, co panie myślą o młodych, współczesnych kobietach – zaczynam, a oczy pani Krysi otwierają się szeroko.

– Bardzo je popieramy – mówi. – I gorąco dopingujemy. Kobiety mają teraz bardzo ciężko, wie pani. Pewnie sama ma pani dzieci, rodzinę. I pracuje pani, bo chodzi pani tutaj i nas pyta, do jakiejś gazety. Za naszych młodych czasów, to było jednak łatwiej. Nikomu się nie spieszyło, żeby mieć wszystko już, zaraz. I może wam się wydaje, że miałyśmy mniej możliwości, ale chyba, przepraszam panią, bardziej nas szanowano, za tę naszą pracę. I w życiu codziennym też. Niech pani się nie da mężczyźnie zdominować.

Mężczyzna

– W ogóle było inaczej – dodaje pani Basia. – Mężczyzna na przykład nigdy by przy mnie nie przeklął, a teraz – kto się tym przejmuje? Niech pani spojrzy na tych tam, co wychodzą ze sklepu – skinienie głowy w kierunku pary po drugiej stronie ulicy. – Kobieta mu drzwi trzyma i jeszcze siatki niesie. A on? On proszę pani, nawet jej drzwi do samochodu nie otworzył. Wszystko musi sama. Wy teraz jesteście takie Zosie-Samosie. I ja wam bardzo współczuję. Bo kobieta jest jednak delikatnej konstrukcji. A haruje, jak za przeproszeniem wół. Na niego też. Proszę o tym pomyśleć.

– Wie pani, kiedy byłam młoda, mężczyzna musiał się bardziej o ukochaną postarać – wtóruje pani Krystyna. – A teraz? Moja wnuczka pisze ciągle te SMSy i się denerwuje, że narzeczony nie odpisuje. Siedzi i czeka. Albo sprawdza w komputerze, co on gdzieś tam komuś napisał. Bardzo ją to denerwuje. Albo gdzie się o której zameldował. Całe śledztwo przeprowadzi i nic mu nie powie, wszystko tak trzyma w sobie. A on nic, najpierw koledzy, a na końcu dziewczyna. No chyba, że to gej? –  zastanawia się głośno.

– Pani Krysiu – denerwuje się uczuciowa pani Basia – ale ludzie ze sobą więcej rozmawiali w ogóle. A przez to cholerstwo to choćby nawet siedzieli obok, to nie rozmawiają. Pani spojrzy na tamtą ławkę, takie randki są teraz: jedno wpatrzone w swoje pudełko i drugie. I porównują sobie te pudełka, ale czy tam jest napisane, co ten absztyfikant ma w głowie?

Miłość

– Mówi pani o telefonach komórkowych? – wtrącam nieśmiało. – I o komórkach i o Internecie – pani Basia jest znawcą nowych technologii. – Wy się poznajecie przez komputer. My poznawaliśmy się życiowo, jakoś lepiej się tych narzeczonych wybierało. Nie na łapu-capu. Nie było potem takiego zaskoczenia, że on jest zupełnie nie taki, jak miał być. Albo że na zdjęciu w komputerze wyglądał na wyższego i szczupłego. My się najpierw uważnie obserwowaliśmy, zanim zostaliśmy parą. Z naszego pokolenia, to się ze znajomych nikt nie rozwiódł. – Bo poumierali zanim zdążyli się rozwieść – chichocze pani Krystyna.

Warszawa_-_Marszałkowska_1912

Fot. Wiki Commons / CC0 Public Domain

– Dzień dobry paniom – tubalnym głosem wita się z nami pan Zbyszek. Właśnie wrócił z zakupów na bazarku. W każdą środę i w każdy piątek, punkt 12:15 przysiada się do obu pań by razem z nimi komentować otaczającą rzeczywistość. Głównie tę polityczną.

Życie

– Przed wojną, to był inny świat – mówi zupełnie tak, jak to miał zwyczaju mój dziadek, kiedy tłumaczę mu powody, dla których zajęłam jego stałe miejsce (między obiema paniami) na ławeczce. Pan Zbyszek bez krawata nie wychodzi z domu, a postawę, mimo dobrej 80-tki na karku, ma wyprostowaną jak żołnierz. – A co było lepsze? – pytam. – No jak to? Młodość! My byliśmy młodzi, zakochani, odważnie braliśmy się z życiem za bary! – pada odpowiedź pana Zbyszka. – Ja tam jestem zadowolona ze swojego wieku – uśmiecha się pani Basia. – Mam dwie córki, wnuczki, doczekałam się prawnucząt. I nie muszę nigdzie biegać, żadnych SMS-ów wysyłać. Z państwem sobie rozmawiam. Całkiem znośna ta moja starość. A w ogóle, to ja jestem młoda. Tylko kostium mi się pomarszczył.

–  Młodzi za dużo oczekują od życia – grzmi tonem belferskim pan Zbyszek. – Trzeba przyjmować, to, co jest i więcej od siebie wymagać. A nie tylko „daj mi to, daj mi tamto”… Hmmm. – przyznaje po chwili uczciwie.  Ja też chyba taki byłem. Kiedyś. Zapomniał wół… Rozmowę przerywa  nam dźwięk elektronicznej melodyjki. Czy dobrze słyszę? To motyw przewodni z „Czterech pancernych”… – O, kontrola! – śmieje się pan Zbyszek, a zawstydzona pani Basia wyciąga z torebki najpierw okulary, a potem pokaźny telefon komórkowy. – E… – mówi przeraszająco. – Nie chce mi się teraz. Potem się córce zamelduję. Chyba zapomniałam dziś tabletki wziąć… – A nie będzie się córka niepokoić, że pani nie odbiera? – dopytuję. – A niech się pomartwi, niech pani nie odbiera – śmieje się pani Krysia. – Co oni niby mają ważniejszego niż nas, starych ludzi na sumieniu?

W to niezwykłe, zimowe popołudnie wracam do domu ogrzana ciepłem dopiero co poznanych, niezwykłych trzech osób. Dobrze mi tam z nimi było, wciągnął mnie ten ich świat. Świat wcale nie tak bardzo różny od mojego…


Jeden jeden to dwa (nie jeden!). Nie mówcie, że kolejne dziecko w rodzinie nie robi różnicy

Małgorzata Horizon-school.ru
Małgorzata Horizon-school.ru
22 stycznia 2016
Fot. iStock / forsiba

Jeden jeden to dwa. Nie inaczej. Żadne cztery, pięć a tym bardziej nie jeden! W przypadku potomstwa obowiązują te samy wzory matematyczne. Jedno dziecko jedno to razem dwoje. Dwoje jedno to troje. A ta i tamta powtarzają, że kolejne dziecko w rodzinie nie robi różnicy. Że co? Może miłość się multiplikuje, ale uwaga, aktywność, czas czy sen – nie. Więc proszę nie wmawiajcie nam matkom, że nie odczujemy różnicy, gdy zdecydujemy się na kolejną ciążę.

Wiem wiem. Są subtelne różnice jak płeć, kolejność urodzenia czy różnica wieku. To prawda, dwie dziewczynki, które dzieli rok lub dwa lata potrafią spędzać ze sobą czas, bawić się i wykonywać czynności razem. Ale nie wszystkie. Znam mnóstwo rodzin, w których dziewczyny (chłopcy) są bardzo rywalizujący, generują konflikty i prawie każda ich zabawa kończy się awanturą. Wraz z rozwojem drzwi ich pokoi (jeśli mają osobne) zamykają się, a na nich zamiast zawieszki „Tu mieszka Zosia” pojawia się „Obcym i Poli wstęp wzbroniony” (Pola to siostra).

Jeszcze gorzej bywa z płcią odmienną. Pobawcie się razem. Mamo, on nie chce ze mną grać, ciągle mnie „zastrzeliwuje”. Nie moja wina, że jest głupia i nie umie grać. Mamo, Jurek robi mi na złość. „Nic nie robię, ona pokazuje mi fucka (środkowy palec). A Ty plujesz we mnie jedzeniem. Może zagracie w scrabble? No dooobra. Mamo, czy ona nie ma mózgu, że tyle myśli nad słowem? Haha, a on napisał podpowiadać przez t, nie dziwne że ma tróję z polskiego. Jesteś rozwinięty jak papier toaletowy. Czy możesz jej zwrócić czasami uwagę? Daj mu karę wreszcie, Mamo!

Werbalne deklaracje a więc odpowiedź na pytanie czy chciałbyś mieć rodzeństwo? NIE. Właściwie nie pamiętam innej odpowiedzi. Chciałbym być jedynakiem jak Michał, a jeśli już to mieć brata. Starszego. A ja bym chciała siostrę. Każdą byle nie jego. Mój brat jest najgorszy na świecie. Mamo, musiałaś mieć kolejne dziecko? Byłoby nam tak dobrze razem. Nie jesteś podobna do naszej rodziny, Klara (płacz). Każdy to mówi. Może jesteś podrzucona? Standard.

Wieczory. Znacie to? Każde nagle czegoś chce. Ona woła, żeby jej umyć włosy, on szuka flamastra na plastykę na jutro. Ona zgubiła zeszyt, on przypomniał sobie, że nie zrobił matmy. Ona chce, aby jej poczytać, on, żebym posiedziała z nim i zobaczyła fajny filmik na YouTube. Ona się boi zasnąć, on rozmawia przez telefon mimo iż jest po dwudziestej drugiej, ona krzyczy, że jej przeszkadza jego głos, potem kręcenie się w łóżku, nawet szept. Ona przeszkadza jemu, on jej, a ty jesteś potrzebna przy wszystkich czynnościach jego i jej. Pat.

Wczoraj zebrania. Jedno na 18, drugie 18.30 (wyrozumiałość szkoły). Wpadasz z wywieszonym jęzorem po ciężkim dniu pracy, ledwo pochylisz się nad „laurką” młodszej, już biegniesz do starszego, gdzie poważniej, mroczniej i mniej optymistycznie. Tam trzeba poprawić krainy geograficzne, tu bezkręgowce, tam nazwy zwierząt, tu zakon krzyżacki. Najbliższy weekend, który właśnie został pozbawiony złudzeń. Siedzą na kanapie, gdy wracasz; każde ciekawe, co masz do powiedzenia. Od kogo zacząć? Zaraz, zaraz, dwa miesiące temu mówiłam najpierw o nim, więc teraz zacznę od niej, przecież ona miała wcześniej pretensje, że nigdy nie mówię o niej pierwszej (argument o skali trudności jego zachowania nie jest przekonujący). Więc najpierw ona, że to jest super, tamto świetnie, tylko małe korekty. Rośnie w dumę, gdy on komentuje, żeby nie cieszyła się jak głupia do sera. Płacz. I tak dalej. Pat.

Spanie. Przywilejem jest spanie z mamą czasami. Gdy wolna sobota, chore gardło lub wyjazd na turniej. Jak jedno chce, to zaraz drugie. Mam więc wybór: albo dwoje naraz, albo piątek i sobota śpisz w pozycji embrionalnej. Po dłuższej dyskusji, kto gdzie (każde chce z lewej) i z której strony jamniczek, przechodzimy do programu wieczornego. Który film i dlaczego. Detektyw Monk kontra Niania Mcphee (ja bym się zgodziła nawet na Barbie, aby tylko dali spokój). Rzucają w siebie okładkami od DVD (ja leżę w środku), a więc dostaję wreszcie w twarz i wtedy wpadam w furię. Idą do swoich pokoju, pokrzykując, „twoja wina”. Wiem, że za chwilę wrócą z okrzykiem na trzy cztery „przepraszamy i kochamy”. To ten unikalny moment, gdy są zgodni i robią coś naprawdę razem. Generalnie można by z tego sformułować regułę: po awanturce, gdy wytrącają mnie z równowagi potrafią genialnie współpracować (kwiatki z ogrodu, laurki, wierszyki i okrzyki wchodzą w grę). Tak jak w dorosłych związkach: po konfliktach czas na miłość.

Mogę wymienić także sytuacje, gdy byli zgodni:

  • Gdy byliśmy w Grecji, Klara była chora, a on się przestraszył i rozśmieszał nas cały wyjazd
  • Gdy błagali mnie o psa i zbierali punkty zw współpracę
  • Gdy pojawiał się wspólny wróg (nielubiany kolega na wyjeździe lub mój chłopak, ten ostatni powoduje absolutne zjednoczenie sił)
  • Gdy babcia była w szpitalu
  • Gdy Tata się na nich bardzo wkurzył i przywiózł ich do domu niespodziewanie
  • Gdy ja byłam chora i robili mi kanapki
  • Gdy płakałam, bo ktoś mnie zawiódł
  • Gdy chcieli, by babcia już pojechała, bo ciągle ich ochrzaniała
  • Gdy usłyszeli, że będzie wojna w TV i bali się, że będziemy musieli emitować (znaczy emigrować)
  • Gdy jego spotkała przykrość w szkole (ktoś coś napisał na murze) i ona uświadomiła sobie, że też ma na nazwisko Horizon-school.ru
  • Gdy odkryli Lego Gwiezdne Wojny na PlayStation
  • Gdy wspomniałam, że chciałabym jeszcze kiedyś wyjść za mąż…

Pytam siostrę, czy jak się ma troje dzieci to nadal troje. Patrzy na mnie przez chwilę i odpowiada „Kochana, zanim się zdecydujesz na swoje trzecie, siądźmy i porozmawiajmy”.

Ale aby nie było tak pesymistycznie. Mieć dwoje lub więcej dzieci to także:

  • Nauka współpracy, dzielenia i pokory od najmłodszych lat, a dla nas jeszcze większej cierpliwości i sztuki kompromisu
  • Większe prawdopodobieństwo, że będąc starszymi, będziemy mieli do kogo zwrócić się o pomoc albo tak zwyczajnie pogadać
  • Więcej powodów do dumy i miłosnych endorfin, które wypełnia nasze macierzyństwo
  • Chwile spokoju, gdy nagle jakimś cudem robią coś razem
  • Chwile wzruszenia, gdy jedno staje w obronie drugiego (mimo deklaracji, że wolałoby być jedynakiem)
  • Spokój w sercu, że gdyby coś się stało, to zostaną we dwoje lub troje
  • Więcej osób na Wigilii, urodzinach, imieninach i innych świętach
  • Więcej osób do kochania po prostu

A więc jeden jeden to dwa. Dwa jeden to trzy. Trzy dwa to pięć (o rany!). A jednak mimo tej bezkompromisowej prawdy matematycznej, gdyby ktokolwiek mnie zapytał „Warto?”. Warto. I czy gdybym miała jeszcze szansę na jedną małą wojnę, to czy bym zaryzykowała? Hmmmm….

A Wy jakie macie doświadczenia ze swoimi dziećmi?


Zobacz także

„Strzała” na wzmocnienie kręgosłupa

Półpasiec. Objawy choroby, której nie powinnaś bagatelizować

Potrafisz być wystarczająco dobrą matką, czy nie możesz się nadal z tym pogodzić?

https://danabol-in.com

danabol-in.com/injection/nandrolone_dekanoate/nandrolone_decanoate_radjay

https://xn--80adrlof.net