Stacja Gówna. Z cyklu: Mamowe opowieści.

Kreską Asi
Kreską Asi
15 lutego 2016
 

Rzecz cała się działa lat temu niemal trzydzieści.

Uwaga poniżej opowieści gównianej treści.

Śmiech bierze rodziców mych drogich rodzonych,

gdy do nich bierzam z Zosią, jak wielbłąd, obłożona.

Auto pęka w szwach, niczym na dwutygodniową labę,

a tu raptem dwa dni u nich zapowiedziane.

I zaczyna się litanija, jak onegdaj bywało,

No właśnie droga mamo – jak się z dzieckiem przemieszczało?

Z dzieckiem, jak z dzieckiem, to pół biedy – to małe,

Wciśnie się wszędzie – nawet w plecak ze stelażem.

Ale cały rynsztunek pociągiem, za przeproszeniem, przewieźć?

I to na dwa tygodnie całe – toż to niemożliwe, to marzenie…

Kochanaś, rozpieszczona – w innych czasach Zofia urodzona,

Kiedyś przewijaków, termoforów, laktatorów, nie uraczysz.

Podstawa to nocnik, butla i dwa śpiochy na krzyż.

Rampersy, pampersy, wyparzacze? A co to?

Na dwutygodniowe wakacje jechałam z ochotą,

I z bagażem wątłym, jako i nasz portfel,

Pociągiem zatem tłukliśmy się – 12 godzin – to nie fortel.

Ale Mamusiu: butla w papę w przedziale, lecz co z nocnikiem?

Nic to, przedział pasażerami przytulny, kupę robiłaś z kwikiem.

Matko kochana – żartujesz?! Ale jak tego gówna się pozbywałaś?

Korytarzem pociągowym, nad głowami współpasażerów, twa kupa dryfowała.

Sama?! Nie sama – Córeczko. Ojciec Twój dzielny, tron transportował,

Co by opróżnić go w przytulnym kibelku, nim pociąg ostro zahamował.

Z papą mocno rozdziawioną słucham kolejnej opowieści.

Bo oto radzić sobie trzeba było z odzieżą wszelkiej maści.

Wspomniane śpiochy, nic więcej, do dyspozycji matek,

cóż zrobić, szyć musiały dla swych maleńkich dziatek.

A że materiał jakikolwiek na pniu wyprzedany,

Nadał się biustonosz, jego połowa, na głowę maleństwa nakładany.

Ot, ówczesne DIY w pewexowej odsłonie,

Sznureczki doszyte i czapeczka gotowa na skronie.

I przy tak patologicznie zabarwionym dzieciństwie,

Boję się drążyć temat i zapytać: co jeszcze…


JA / Hallo! Muszę się sKUPić…

Kreską Asi
Kreską Asi
15 lutego 2016

 

Zrobiłam się jakaś lokalna patriotka (proszę się nie doszukiwać konotacji

z obecnymi wydarzeniami , z przeproszeniem, politycznymi).

Ostatnio było o pobliskiej piekarni. Teraz będzie ciąg dalszy: ścieżkami mojej dzielnicy.

A to półprawda, bo dzielnica od dwóch lat dopiero moja. I tak ją powoli poznaję.

Dziś od dupy strony. Psiej – dla ścisłości.

 

Bo po raz enty już przemierzam utartą dróżkę z domu do parku. Ja i Zosia. Czy raczej wózek. Cel: plac zabaw. Przeszkoda: Pole minowe. Idę. Pcham wózek i się sKUPIAm. Slalom gigant zaczyna się na wysokości pobliskiego przedszkola (nie wiem czy dopatrywać się tu jakiejś zależności?). I przysięgam, że na tym odcinku czuję się jakbym przeniosła się w kadrze

z „Dnia Świra”; pamiętacie jak Adaś Miauczyński wywija swój slalom na osiedlowych okupowanych ścieżkach? I nie przesadzam. Kup jest kilkanaście na długości kilkunastu metrów – liczyłam! I to na samym chodniku. Idę tym odcinkiem z pokorą – głowa spuszczona

w celu kup ominięcia. I z lekkim lewoskrętem głowy – boję się, żeby mój wzrok nie objął trawnika po prawej, tam jest więcej niż trawy. Także tego – z przyrodą za Pan Brat.

Ile razy nie brat, a mąż mój klął na te naturalne aromaty przywiezione do domu.

Bo nie sposób asymetrycznymi kółkami wózka trafić na te wąskie szczeliny między odchodami.

I Arek odchodzi od zmysłów – jak tą gównianą sprawę rozwiązać? Ratunkiem jest balkon: odkręcasz kółka od wózka, wystawiasz tamże i czekasz aż gówno wyschnie i wtedy skrobiesz. Bo najgorzej świeżutkie wydłubywać patykiem – raz dłubałam – odór na całe mieszkanie.

Tyle, że możesz się nie doczekać na wyschnięcie przed kolejnym spacerem.

Najlepiej zimą, wtedy gówno szybko się zmrozi na balkonie i łatwiej odchodzi.

 

Odejść by mogli przede wszystkim od tego zwyczaju – obsrywania dupami psimi – właściciele psów. Przecież sami w te gówna potem wdeptują. Widać mała to nauczka. A straż miejska ewidentnie nie chce wdepnąć w tą sprawę. I się w te kąty nie zapuszcza.

I śmierdzi.Grunt, ze na końcu drogi jest park. Tam jest inny świat.

Pojemniki na psie odchody.

 

A więc zatkaj nos, głowa w dół i skup się.

Slalom level hard.

 


danabol-in.com

www.medicaments-24.com/viagra-sildenafil/viagra-150-mg/

Этот популярный портал , он описывает в статьях про Клиника сердечнососудистой хирургии Германия http://touristmedservice.ru