„Turbo-trawienie”. 7 sposobów, by nie przytyć w święta

Pani Mądrala
Pani Mądrala
30 marca 2018
Fot. iStock/DragonImages
Następny

To już ostatnie chwile przed świętami. Pewnie masz już wszystko dopięte na ostatni guzik. Okna umyte, mieszkanie posprzątane, zakupy spożywcze zrobione, lodówka pęka w szwach, a jajka czekają na barwienie. U mnie podobnie – ostatnia prosta. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie ta myśl w tyle głowy, że znowu się przytyje od tych wszystkich smakołyków. Nie dość, że postanowienia noworoczne nawet nie zostały wcielone w życie, to jeszcze teraz dojdą dodatkowe kilogramy. Ehhh…

Postanowiłam więc w tym roku trochę oszukać system. 😉 Mianowicie, wprowadzić kilka trików, dzięki którym będę mogła się obżerać, bez ryzyka przytycia. Jeśli chcesz podjąć się tego wyzwania wraz ze mną, zapraszam.

Oto kilka niezawodnych sposobów, by nie przytyć w czasie Świąt:

Spacer po posiłku

Nie ma co się oszukiwać – siedzenie przy stole nic dobrego nie przyniesie. Polegiwanie na kanapie też nie. Zamiast więc wegetować, zamierzam w te święta wyciągnąć rodzinę na kilka spacerów. Już nawet krótki, kilkuminutowy marsz potrafi zdziałać cuda, ponieważ pobudza trawienie, pomaga kontrolować poziom glukozy i trójglicerydów we krwi. Także, moja droga, nie leżymy – chodzimy!

Dużo zielonego

Jak podkręcić metabolizm już w czasie posiłku? Wystarczy postawić na zielone warzywa. Zawierają monosacharyd o nazwie sulfochinowoza, który działa bardzo korzystnie na florę bakteryjną jelit. Działanie zieleniny można porównać do działania kefiru czy kiszonek. Im więcej nowalijek znajdzie się na świątecznym stole, tym lepiej.

Białko do podstawa

Zdaniem naukowców, białko przyspiesza metabolizm o 15-30 proc. Dla porównania węglowodany tylko o 5-10 proc. Ponadto mięso i inne produkty bogate w białko są bardzo sycące, dzięki czemu efekt najedzenia utrzymuje się znacznie dłużej. Idealny świąteczny posiłek? Porcja chudego mięsa i miska zieleniny.

Woda przed posiłkiem

To metoda stara jak świat i bardzo skuteczna. Chodzi o to, żeby przed posiłkiem wypić minimum jedną szklankę wody. Myślisz, że to mit? Naukowcy z Virginia Polytechnic Institute and State University udowodnili, że osoby, które piją przed posiłkiem dwie szklanki wody, tracą średnio o 44 proc. więcej masy ciała, niż te, które nie praktykują tego zwyczaju. Ich badanie trwało zaledwie 12 tygodni, a już dało tak fantastyczne efekty. Nie wiem jak ty, ale ja nie mam pytań.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Żel intymny się nie sprawdził? Możesz zastosować go w inny sposób

Pani Mądrala
Pani Mądrala
9 kwietnia 2018
Fot. iStock/mihailomilovanovic
Następny

Z tymi lubrykantami to jest jak ze wszystkim innym – na rynku nie brakuje badziewia. Człowiek coś kupuje, licząc na cudowne doznania seksualne, a tu zamiast pięciu orgazmów z rzędu czuje pieczenie i dyskomfort. Wiadomo, wszystkie te żele intymne są przebadane na różne sposoby, ale każdy z nas reaguje na nie indywidualnie. Coś, co ma styczność z wrażliwą śluzówką ścian pochwy, powinno być naprawdę wybrane z rozwagą. 

Z powodu różnych moich obiekcji, w krótkim czasie stałam się posiadaczką kilku lubrykantów. Dlaczego? A bo jeden miał dziwny zapach, drugi dziwną konsystencję, trzeci niewiele dawał, a czwarty powodował podrażnienie. Żel intymny trochę głupio oddać koleżance. To nie to, co nietrafiony zakup w postaci balsamu do ciała, lakieru do włosów czy fluidu. Nie powiesz: „Ej, słuchaj, bo kupiłam taki lubrykant, ale piczka mnie po nim piecze, może chcesz go?” (a jak powiesz, to chylę czoła!).

No więc siłą rzeczy (i kierowana wrodzoną ciekawością) zaczęłam szukać innego rozwiązania. Skoro coś daje tak spektakularne efekty nawilżania pochwy, musi mieć także inne zastosowania. I okazuje się, że ma. Oto w jaki sposób możesz wykorzystać lubrykant na bazie wody.

Balsam

Skoro coś nawilża pochwę, nawilża również ciało. Lubrykant może się doskonale sprawdzić jako balsam do ciała czy pomadka ochronna do ust. W pierwszym przypadku skóra będzie mięciutka i gładka jak skóra niemowlaka, a w drugiej wersji, twoje usta otrzymają spektakularny połysk. To naprawdę lepsze niż wazelina.

Zapobieganie otarciom

Żel intymny zdarzyło mi się już wykorzystać podczas rozchodzenia nowych butów. Posmarowałam nim stopy i chodziłam po mieszkaniu w nowych szpilkach. Dzięki temu uniknęłam otarcia skóry i bolesnych ran.

Golenie nóg

Pamiętam, że kiedyś kompletnie przez przypadek ogoliłam nogi z pomocą żelu intymnego. Po prostu pomyliłam opakowania, które stały na półce tuż przy wannie. Miałam wziąć żel po prysznic, wzięłam żel intymny (tak, wiem, że najlepiej używać specjalnej pianki do depilacji, ale błagam – naprawdę wszystkie to robicie? Nie sądzę). Nie zaobserwowałam żadnych podrażnień.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Uwaga, słońce nadchodzi. Jak wybrać okulary przeciwsłoneczne, żeby wyglądać zjawisko?

Pani Mądrala
Pani Mądrala
28 marca 2018
Następny

Pamiętacie, jak kilka dni temu wyszło słońce? Właśnie wtedy pierwszy raz w tym sezonie wyciągnęłam moje okulary przeciwsłoneczne. Mam je od dobrych kilku lat i jakoś tak zawsze odruchowo zakładałam je na nos. Nie wiem jak to się stało, ale może przez te wszystkie lata nikt nie zrobił mi zdjęcia, nigdy nie przejrzałam się w lustrze lub sklepowej witrynie, ale jak już w końcu do tego doszło (a doszło wczoraj), to naprawdę się przeraziłam. Ok, zmieniałam ostatnio fryzurę, ale chyba nie tu jest pies pogrzebany. Wyglądałam koszmarnie. Jak mucha. I nie Ania Mucha, a ta mucha, co to i na jabłku usiądzie i na psiej kupie przycupnie.

I wtedy pomyślałam sobie: „O nie, nie. W tym roku to ja zamierzam zadać szyku. Chcę paradować w okularach przeciwsłonecznych jak gwiazda w Los Angeles, ukrywająca się przed fotoreporterami”. Luźne, domowe ciuchy i brak makijażu może by i pasowały, ale na pewno nie te potworne okulary. Zaczęłam więc czytać i zorientowałam się, że jestem totalną ignorantką. Że te wszystkie okulary na stojakach nad Bałtykiem to się do niczego nie nadają. To jeszcze nic! Dowiedziałam się, że i w tych od Armaniego, Gucciego czy innego Gabany szyku nie zadasz, jeśli źle dobierzesz kształt, wielkość i kolor okularów.

„O Matko Boska” rzekłam i zaczęłam zgłębiać tajniki „okularoznawstwa”. To, że trzeba się określić co do stylu, to jeszcze jakoś rozumiem. Inne okulary pasują do dresu, a inne do gustownego garnituru. Jeszcze inne do zwiewnej, lekkiej sukienki. Fakt, warto zastanowić się w jakich sytuacjach i do czego będziemy te okulary zakładać.

Kształt twarzy też jest istotny, moje drogie. Jeśli masz twarz owalną, wygrałaś. Możesz kupić jakie chcesz i wszystkie będą pasować. Jeśli jednak masz twarz trójkątną powinnaś wybierać okulary „pilotki”. Paniom z okrągłą buzią do twarzy będzie w okularach z wyraźnym mostkiem nad nosem, który optycznie poszerza kształt oczu. Te z nas, które mają kwadratowe rysy, powinny mogą wybrać modny, „koci kształt”.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie