Przez to zdjęcie już nigdy nie użyję suszarki do rąk. OKROPNE

Pani Mądrala
Pani Mądrala
16 lutego 2018
Fot. iStock/Massimo Merlini
Następny

Korzystanie z publicznych toalet to swego rodzaju loteria. Po pierwsze, nigdy nie wiesz, jaki widok zastaniesz po wejściu do kabiny. Po drugie, nigdy nie wiesz, czy nie nabawisz się jakiejś choroby. Nie żebym krytykowała pracę osób sprzątających, bo naprawdę szczerze je podziwiać i uważam, że należałoby je ozłocić za to, co robią. Ale prawda jest taka, że publiczne toalety do prawdziwe siedlisko zarazków. Czasem po prostu nie idzie wytrzymać i trzeba skorzystać z łazienki w centrum handlowym lub na stacji benzynowej. Większość z nas robi to niechętnie. Ja też. Zawsze więc starałam się stosować podstawowe zasady higieny. A więc – nie dotykałam niczego, czego dotknąć nie musiałam, nie siadałam na desce sedesowej, nie kładłam torebki na podłodze i zawsze, ale to zawsze myłam dokładnie ręce po skorzystaniu z toalety. Jeśli były pod ręką ręczniki papierowe, korzystałam z nich, jeśli je, używałam suszarki do rąk.

Wiadomo – żeby było bardziej ekologicznie, w wielu miejscach w ogóle zlikwidowano podajniki papieru. Nigdy nie byłam zwolenniczką suszarek, ponieważ ich użycie często zabiera sporo czasu, trzeba swoje odstać w kolejce, a i tak dłonie nie są później zupełnie suche i trzeba je wycierać w ubranie. Czasem jednak korzystałam. I moje dzieci też. Teraz wiem, że nie zrobię tego nigdy więcej. Wszystko za sprawą zdjęcia, które zobaczyłam. Wykonała je Nichole Ward, studentka z Kalifornii. Kobieta, w ramach zajęć z mikrobiologii musiała przeprowadzić pewien eksperyment. Wykładowca kazał swoim uczniom umieścić otwartą szalkę Petriego (taki szklany „pojemniczek” do hodowania zarazków) na 3 minuty i przez kilka kolejnych dni obserwować, co się będzie działo.

Nichole postanowiła swoją szalkę Petriego umieścić przy otworze, z którego dmucha powietrze z suszarki do rąk. Gdy po trzech dniach chciała ocenić swój eksperyment, dosłownie zamarła. Kobieta zamieściła zdjęcie na Facebooku z dokładnym opisem całej historii. Szczerze mówiąc, mnie zwaliło z nóg. Każdy powinien to zobaczyć…

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Mój niezawodny sposób walki z kurzem. Przestań wciąż i wciąż sprzątać

Pani Mądrala
Pani Mądrala
19 lutego 2018
Fot. iStock/PeopleImages
Następny

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie sprzątanie mieszkania bardzo długo było istną mordęgą. To cholernie irytujące, gdy dopiero co zetrzesz wszystkie kurze, poukładasz wszystko na swoim miejscu, mrugniesz i już znowu wszystko wygląda dokładnie tak samo. Skaranie boskie… 

O ile ten szeroko rozumiany BAŁAGAN można jakoś wyjaśnić lub na kogoś zwalić (dzieci, zwierzęta, facet, ufo), tego kurzu, który pojawia się nie wiadomo skąd już nie. Dla mnie to są jakieś czary. Wycierasz telewizor, szafki, stolik, a po godzinie już widać cienką warstewkę kurzu.

Dlatego też jakiś czas temu zaczęłam się interesować tym zjawiskiem ;). Po pierwsze, sprzątając mieszkanie trzeba zachować pewną kolejność. To znacznie zaoszczędza pracy. Ujmę to tak – kurze wycieramy od góry do dołu. Całkiem logiczne, prawda? Opierając się na przykładzie – najpierw wycieramy lampy, karnisze, trzepiemy zasłony, zmieniamy firanki, potem wycieramy wyższe półki/szafki, a dopiero potem to, co znajduje się niżej – szafki RTV, stoliczki, ławy, biurka. Dopiero na końcu odkurzamy.

Chociaż muszę przyznać, że na początku wydawało mi się to bez sensu – miałam wrażenie, że w czasie odkurzania cały kurz znów unosi się go góry, ale wypróbowałam obie metody i muszę przyznać, że odkurzanie na końcowym etapie daje najlepsze rezultaty.

Tyle o samym planowaniu sprzątania. A teraz – co z tym kurzem?

Na rynku nie brakuje preparatów, które to mają „zapobiegać osadzaniu się kurzu”. Może ja mam jakiś specyficzny kurz, bo u mnie się nie sprawdziły. Sprawdziła się za to jednak stara, dobra metoda. I co ciekawe – tania! Te wszystkie detergenty są przecież potwornie drogie… a i na krótko starczają.

Czego potrzebujesz?

Szmatki do sprzątania (daj spokój z tymi jednorazowymi, papierowymi ręcznikami… one zostawiają drobne paproszki), miski z ciepłą wodą i… gliceryny. Tak, najzwyklejszej gliceryny! Dostaniesz ją w aptece za kilka złotych. Warto mieć ją w domu, ponieważ ma także inne zastosowania, o których wspomnę na koniec.

Jak sprzątać?

Namocz szmatkę w misce z dodatkiem kilku kropel gliceryny i przetrzyj meble (tylko dobrze wyżmij wcześniej). Kurz nie będzie się wzbijał w powietrze w trakcie sprzątania i dużo trudniej będzie się później osadzał.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Przechowujesz tak obrane ziemniaki? To błąd

Pani Mądrala
Pani Mądrala
13 lutego 2018
Fot. iStock/SVproduction
Następny

Powiem Wam, że to całe dorosłe życie jest mega skomplikowane. Szczególnie w przypadku kobiet, które to z reguły biorą na siebie rolę Pani Domu (czytaj – Pani Gospodyni). Gotujemy, sprzątamy, ogarniamy. Wykonujemy te wszystkie, z pozoru proste, banalne i nic nie znaczące czynności i jesteśmy zażenowane, gdy nagle dowiadujemy się, że przez całe życie robiłyśmy to źle. Wiem, że niektóre z was mogą nie mieć w sobie tyle ciekawości, żeby niektóre swoje zwyczaje weryfikować, więc spieszę z pomocą. Pomimo całego mojego zamiłowania do stylu życia EKO, który sam z siebie wydaje się być żmudny i mozolny (choćby to mieszanie różnych dziwnych mikstur, żeby ograniczyć użycie chemii), jestem wygodnicka. Ba! Wygodnicka i leniwa. No ale każda z nas ma jakieś swoje dziedziny, w których jest perfekcyjna i takie, w których odpuszcza. Ja na przykład uwielbiam sprzątać i czystość jest dla mnie ważna. Przegryzę tętnicę każdemu, kto powie, że mam w domu syf. Ale dla odmiany… Nie znoszę gotować. Jak Boga kocham, szlag mnie trafia, gdy muszę stać przy garach. Nie wiem, czy kurs gotowania by tu cokolwiek zmienił. Po prostu chyba istnieją kobiety, które nie znoszą szatkować, mieszać, doprawiać, ugniatać, zagniatać i cudować. No i te przepisy? Dla kogo one są pisane? Jak czytam „filiżanka mąki” i patrzę na 3 różne, które mam w szafce, to generalnie zamykam książkę kucharską i zamawiam pizzę.

No ale dziś nie o tym.

U mnie w domu często serwuję ziemniaki. Nie, nie same, choć zwykłe połączenie ich z kefirem i jajkiem sadzonym uważam za najlepsze danie pod słońcem. Biorąc pod uwagę fakt, że dietetycy już dawno obalili mit, jakoby ziemniaki były potwornie tuczące, chętnie po nie sięgam. Są tanie i proste w przygotowaniu (chociaż wybór smacznych ziemniaków to już wyższa szkoła jazdy, serio!). Można obrać je wcześniej, wstawić do garnka i niech czekają na „porę obiadową”, tak?

I guzik prawda!

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

здесь

на сайте

сиалис 5 мг цена