30 różnic pomiędzy miłością a uzależnieniem od partnera

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 sierpnia 2018
Nikt nie ma prawa wtrącać się w twoje małżeństwo. Nawet rodzice
Fot. iStock / Klubovy
 

Wydaje ci się, że kochasz go tak mocno, że nie potrafiłabyś bez niego żyć? Zatrzymaj się na chwilę, oprzytomniej. Relacje oparte na uzależnieniu od miłości mogą być odurzające. Z biegiem czasu jednak przeradzają się w prawdziwe dramaty, są coraz trudniejsze do utrzymania i sprawiają, że emocjonalne koszty rosną w zastraszającym tempie. Po obu stronach.

Zarówno miłość, jak i uzależnienie od miłości mogą być ekscytujące, mogą zmienić twoje życie. Początkowa faza romantycznej miłości, zarówno w „zdrowych” jak i złych związkach, może wywoływać radość i zmiany nastrojów, reakcje neurobiologiczne podobne do tych wywołanych przez narkotyki. Istnieją jednak wyraźne oznaki, które pomagają odróżnić uzależnienie od miłości od prawdziwej miłości. Przeczytaj, przemyśl, a jeśli trzeba, podejmij decyzję o wprowadzeniu koniecznych zmian.

30 różnic pomiędzy miłością a uzależnieniem od partnera

  • Związek jest oparty na potrzebie

Związek opiera się na naturalnym pożądaniu

  • Związek opiera się na uczuciu, że bez partnera jesteś „niekompletna”

Związek opiera się na poczuciu, że jesteś „wystarczająca” niezależnie od tego, czy będziecie razem

  •  Twój związek opiera się na twoim dążeniu do tego, by druga osoba stała się taka, jaka chcesz

Twój związek opiera się na akceptacji tego, kim jest ta druga osoba

  • Chemia jest najważniejszym priorytetem na początku

Chemia jest jednym z kilku priorytetów

  • Twoje życie staje się „uwiązane”, uwarunkowane tą relacją

Relacja zwiększa twoją chęć do osiągania indywidualnych celów

  • Zakochujesz się w uczuciu miłości

Zakochujesz się w  danej osobie,  w tym, jaka ona jest

  • Próbujesz w związku kogoś ratować lub chcesz być uratowaną

Pragniesz związku pomiędzy równymi sobie osobami, na równych zasadach

  • Nie ustanawiasz zdrowych granic

Nalegasz na zdrowe granice

  • Szukasz na zewnątrz kogoś innego, aby naprawić, wypełnić lub uzupełnić pustkę w tej relacji

Twoja miłość płynie z wnętrza, jej bazą jest poczucie wystarczalności

  • Możesz mieć zawsze gdzieś „obok” jedną lub więcej osób na wypadek, gdyby bieżący związek się zakończył

Skupiasz się na tej relacji nie myśląc o tym, z kim mogłabyś być, gdyby ten związek się zakończył

  • Znajdujesz zawsze emocjonalnie niedostępnych partnerów

Znajdujesz emocjonalnie dostępnych partnerów, którzy traktują cię dobrze

  • Idealizujesz drugą osobę, ale potem dewaluujesz ją w swoich własnych oczach

Masz w miarę stały pogląd na mocne i słabe strony swojego partnera

  • Możesz użyć nadmiernie uwodzicielskiego zachowania, aby przyciągnąć lub utrzymać partnera

Twoje życie seksualne jest wyrazem autentycznego związku z partnerem

  • Ukrywasz lub ignorujesz pewny aspekty waszej osobowości, jeśli obawiasz się, że mogą one zagrozić tej relacji

Akceptujesz nawet te aspekty osobowości swojego partnera, których nie lubisz, i dążysz do świadomości i przejrzystości w              waszym związku

  • Masz fantazje lub obsesyjne myślisz o związku, co pomaga uniknąć uczucia pustki

Twój partner jest obecny w twoich myślach

  • Używasz uczucia lub seksu jak narkotyku, wykorzystujesz je aby czuć się dobrze i uniknąć złych uczuć

Widzisz okazywanie uczuć i seks jako wyraz swojej miłości

  • Lekceważysz swoje potrzeby ze strachu przed tym, że on od ciebie odejdzie

Zajmujesz się zarówno swoimi potrzebami, jak i potrzebami twojego partnera, wiedząc, że oba te warunki muszą być spełnione w zdrowym związku

  • Ignorujesz lub tolerujesz zachowanie dysfunkcyjne, utratę poczucia własnej wartości i zachowania samosabotujące, aby uniknąć rozstania

Wiesz, że zdrowe relacje mogą być trudne lub bolesne i wiążą się z kompromisem, ale nie obejmują samosabotażu lub ryzykownych zachowań

  • Bombardujesz swojego partnera zabiegami o uczucia i uwagę, aby zrekompensować brak miłości, którego doświadczyłeś w dzieciństwie

Oferujesz i otrzymujesz miłość nie jako rekompensatę za to, czego nie dostałeś wcześniej w życiu, lecz jako wyraz swojego zdrowia emocjonalnego

  • Zaniedbujesz obowiązki życiowe, by realizować marzenia o związkach

Integrujesz swoje relacje z innymi obowiązkami w zdrowej równowadze

  • Zbyt szybko wchodzisz w relację, próbując natychmiast czuć się wyjątkowo blisko

 Budujesz relację, która pogłębia się z czasem

  • Szukasz związku lub partnera, aby poczuć się wartościowa

Twój związek jest wyrazem uczucia wystarczalności

  • Tolerujesz nadmierne zaburzenia, chaos lub ból w związkach z obawy przed samotnością

Nie tolerujesz nadmiernej dysfunkcji, chaosu lub bólu w związku

  • Nie zwracasz uwagi na znaki ostrzegawcze i czerwone flagi z obawy przed rozczarowaniem

 Jesteś w stanie zauważyć, że relacja staje się dla ciebie niebezpieczna

  • Często czujesz się zazdrosna, zaborcza

Możesz czasami być zazdrosna

  • Wierzysz, że możesz być szczęśliwy tylko wtedy, jeśli znajdziesz właściwą osobę

Bierzesz odpowiedzialność za dążenie do szczęścia bez względu na to, czy jesteś w związku czy nie

  • Rzadko bywasz singielką

Uważasz, że lepiej jest być singlem niż związać się z  nieodpowiednim partnerem

  • Często zakochujesz się zbyt szybko i często zmieniasz partnerów

Twoja miłość może rozwijać się szybko lub powoli, ale nie kapryśnie

  • Unikasz oceniania czy twój partner „sprawdzi się” w trwałym związku

Patrzysz głęboko i myślisz długoterminowo, wiedząc, że zasługujesz na zdrowy, trwały związek

  • Czujesz, że twoje życie nie byłoby warte życia bez partnera

Doceniasz i cieszysz się z wielu aspektów twojego życia


Na podstawie: 


Które znaki zodiaku zdradzają najczęściej? Jest ich aż pięć

Redakcja
Redakcja
13 sierpnia 2018
Fot. iStock/Marco_Piunti
 

Na pytanie, kto zdradza, ostatnio usłyszałam odpowiedź, że wszyscy. Na szczęście nie jest to prawda. Co niektórzy próbują się pokusić o zdefiniowanie wspólnego mianownika dla zdradzających, ale to nigdy nie jest łatwe, bo wiadomo, że wszyscy się różnimy – temperamentem, osobowością. Astrologia ma w tym względzie także coś powiedzenia. 

 5 znaków zodiaku, które najczęściej w związkach zdradzają

Rak 

Rak jest pełen emocji, zawsze bardzo zaangażowany we wszystkie aspekty swojego życia. Jednakże, chociaż są jednymi z najbardziej lojalnych dla swojej rodziny i przyjaciół znaków, w ich związkach sytuacja może być nieco inna. Jeśli Rak nie otrzymuje takiego wsparcia emocjonalnego od partnera, jaki on sam daje, niewierność może przejąć nad nim kontrolę i spowodować, że będą zdradzał.

Ryby

Świat, w którym żyją Ryby, często pełen jest fantazji. Biorąc pod uwagę ich ogromny apetyt na seks i największą ze wszystkich znaków chęć do namiętnych i romantycznych spotkań, Ryby mogą chcieć urzeczywistnić swoje fantazje, a wtedy zdrada stanie się faktem.

Lew

Jeśli w związku Lew nie znajduje się w centrum uwagi, z pewnością zrobi wszystko, by tę uwagę zapewnić sobie gdzie indziej. Kiedy czuje się  nieszczęśliwy i ograniczony przez partnera, znajdzie kogoś, kto połechce jego ego zarówno fizycznie jak i emocjonalnie.

Wodnik

Dla Wodnika najważniejsze jest doświadczanie nowych rzeczy. Dlatego dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że ma on tendencję do błądzenia, zwłaszcza, gdy jest w związku monogamicznym.
Chociaż zdradzając będzie miał wyrzuty sumienia, to jednak ta ekscytacja „nowością” sytuacji wygra walkę między głową a rozumem. Jest jednak sposób na Wodnika. Jeśli nie chcesz, by zdradzał, staraj się, by wasz związek był zawsze podsycany nowymi, bogatymi i inspirującymi doświadczeniami.

Koziorożec

Kiedy Koziorożec jest w związku z kimś, kto docenia jego ciężką pracę, to mało prawdopodobne, aby był niewierny. Jeśli jednak te potrzeby nie zostają zaspokojone, szybko się zniechęcają, są niezadowoleni i w efekcie zdradzają. To jedne z najjbardziej lojalnych znaków zodiaku, ale biorąc pod uwagę okoliczności, mogą szybko wylądować w łóżku z kimś, kto doceni wszystko to, co mają do zaoferowania.

I co wy na to? Można te teorie potraktować z przymrużeniem oka, w końcu to „tylko” horoskop. Ciekawe jednak, jakie są wasze doświadczenia…


źródło:


Niczym mitologiczny Syzyf każdego dnia próbujemy na nowo. Nie tak miało być

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 sierpnia 2018
Fot. istock/Mixmike

Kilka miesięcy temu przeczytałem wasz artykuł pt. „Zostań s*ką dla swojego męża. Polecam ten eksperyment, w naszym małżeństwie zmienił wszystko”. Właśnie wtedy miałem pierwsze myśli, by przeprowadzić go u siebie, ale tym razem to ja miałbym zostać s*kinsynem.

Z moją żoną – Julią, poznaliśmy się ponad 10 lat temu. Wspólne przejażdżki, trzymanie się za ręce, długie spacery i patrzenie na siebie z zachwytem. Czysty niezakłócony żadną głębszą wiedzą o drugim człowieku zachwyt – to pamiętam do dziś.

Wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem. Nadal było pięknie, choć pojawiły się pierwsze problemy dotyczące czystości i obowiązków. Okazało się, że ani ja, a tym bardziej ona nie znamy się na gotowaniu. Dodatkowo ja wychowywany przez nadopiekuńczą matkę, nie wiedziałem nawet jak obsłużyć pralkę. Jednak, co ważne, u nas w domu były zasady. Proste zasady. Gdy rodzice wyjeżdżali do pracy, zostawiali nam (siostrze i mi) listę spraw do zrobienia: odkurzanie, zmywanie naczyń, mycie podłóg, wieszanie prania. Dzięki temu w dorosłym życiu nie mam z tym problemu, a wręcz czuję się komfortowo, gdy naczynia po jedzeniu od razu lądują w zmywarce, a kuchenny blat nie klei mi się do rąk.

U Juli było inaczej. Wychowywana przez dziadków, bo rodzice biznesmeni byli zajęci robieniem kariery i gromadzeniem kapitału. Jedynaczka, ale z wyraźnym brakiem miłości rodzicielskiej w dzieciństwie co odbija się czkawką do dzisiejszego dnia. Rodzice przez cały okres jej życia w domu zawsze mieli Panią do sprzątania oraz gotowania. Julię ominęła zatem wiedza dotycząca podstaw sprzątania, a tym bardziej jakakolwiek wiedza dotycząca gotowania i postępowania z żywnością.

Zawodowo ja prowadziłem firmę (fizycznie), a żona zajmowała się całą papierkową pracą z tym związaną. Mieliśmy więc elastyczne godziny pracy i starczało nam na życie z lekką górką.

Faza krytyczna naszego związku zaczęła się z przyjściem na świat naszego pierwszego dziecka – Filipa.

Moja żona dotychczas miła i łagodna, nie była na to przygotowana. Potrafiła całkowicie ignorować jego płacz, nie miała cierpliwości, by wspólnie z nim się bawić i spędzać czas. Wykazywała emocjonalny chłód, który być może wyniosła z dzieciństwa.

Teściowe ratowały nas jedzeniem, które robiły dla Filipa, bo Julia nie była tym zainteresowana i zazwyczaj kupowała gotowe kaszki do zalania wrzątkiem. Atmosfera w domu była napięta. Po sześciu miesiącach nerwów zdecydowaliśmy się na nianię. Ciśnienie spadło, choć sytuacja w domu pozostała bez zmian. Julia nadal nie miała cierpliwości do dziecka, potrafiła na niego wrzeszczeć i standardowo czasami nie reagować na jego płacz. Los potoczył się tak, że gdy Filip skończył 18 miesięcy na świecie pojawiła się jego siostra – Zosia. Niania została z nami na dobre i dodatkowo raz w tygodniu pojawiła się pani do sprzątania.

Wtedy po raz pierwszy poczułem niepokój. Niepokój o przyszłość. Widząc w naszym domu dwie zatrudnione osoby do sprostania normalnym, wydawałoby się, czynnością, czułem, że podążamy w złym kierunku. Nasza sfrustrowana sprzątaczka, często pod nosem powtarzała „ale syf, ale syf”. Robiłem tyle, ile mogłem, starałem się na bieżąco ogarniać kuchnię i łazienki. Ale przychodziły momenty załamania, gdy totalnie odpuszczałem. Do dziś pamiętam zdziwienie sprzątaczki, gdy zobaczyła na ziemi stwardniałe surowe jajko, które spadło mojej żonie dzień wcześniej. Poza tym czekające na nią spalone suche garnki. Jedzenie leżące na stole od kilku dni. Zalepione brudem stoły i blaty kuchenne. Długo by jeszcze wymieniać.

Od narodzin Filipa minęło już kilka lat, a my nadal walczymy z demonami przeszłości. Niewiele się zmieniło, choć zrezygnowaliśmy z Pani do sprzątania. Czułbym się jednak o wiele lepiej, gdyby wróciła, ale chwilowo finanse nam na to nie pozwalają.

Po co to piszę? Czuję potrzebę wygadania się, wyrzucenia tego, co leżało mi na sercu. Rację mają ci, którzy powiedzą: wina zawsze leży po obu stronach. Też jestem o tym święcie przekonany. Kocham moje dzieci i spędzam z nimi dużo czasu. Kocham też moją żonę, ale czasami mam dość sposobu życia, który prezentuje.

Chcę tylko pokazać, że nie tylko faceci potrafią wykazywać się brakiem przygotowania do życia rodzinnego i codziennych obowiązków. Chciałbym też, abyście potraktowali to jako przestrogę.

Dzieci powinny i to naprawdę powinny być angażowane w obowiązki domowe. Mycie szyb to przecież dla nich frajda. Układanie zabawek już mniej, ale w dorosłym życiu nam za to podziękują. Nie chowajcie ich pod kloszem w obawie, że „zepsuję im dzieciństwo”, „będą miały lepiej ode mnie”. Lepiej wspólnie posprzątajcie dom. Nauczcie je robić kanapki, a potem jajecznicę. Pokażcie, jak obsługiwać pralkę. To wszystko jest proste, a przynosi potem wspaniały efekt w postaci samodzielności i potrzeby zachowania (choćby względnej) czystości.

Nie wiem jak będzie dalej w naszym związku. Ciągle „walczę” o życie, w którym nie dominuje smród starego jedzenia, czy też oblepionej brudem łazienki. To bardzo ciężka praca…  Niczym mitologiczny Syzyf każdego dnia próbujemy na nowo. Nie tak miało być.


Zobacz także

Czy nas kręci to – czego się boimy? Czy boimy się tego – co nas kręci?

On nie rozumie, co do niego mówisz. Czyli 7 powodów, dla których mężczyzni nas nie słuchają

On nie rozumie, co do niego mówisz. Czyli 7 powodów, dla których mężczyzni nas nie słuchają

Mężczyźni uważają inteligentne kobiety za atrakcyjniejsze, ale… tylko na odległość