6 cech, których żadnemu facetowi wybaczyć nie można. Nad innymi da się pracować

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
20 maja 2016
Fot. iStock / eranicle
 

Siedzę z przyjaciółką (bardzo zakochaną) na herbacie. Właśnie poznaję jej nowego wybranka. Ona w „achach” i „ochach”. No cóż, trzeba przyznać, dawno nie widziałam tak przystojnego faceta (przepraszam, Mężu mój), do tego wydaje się, że ma głowę na karku. Architekt, chyba ambitny, dobrze sytuowany. Czyli idealny dla kobiety po trzydziestce.

Siedzimy, rozmawiamy i nagle odzywa się we mnie cichutki głos „nieeee”. Głos z czasem zamienia się w straszliwe wewnętrzne wycie: Ratunku, skąd ty go wytrzasnęłaś. Uciekaj. Oczywiście, jestem bardzo miłą osobą. Siedzę więc i uśmiecham się wciąż tak samo. Myślę jednak tylko o tym, że już mam dość. Dość mam tego faceta i tego, co on wygaduje.

Wracam do domu zmęczona i styrana psychicznie. Przestraszona, że moja przyjaciółka właśnie wpadła w sidła psychopaty, wariata i fanatyka…

Uff, kochana, nie.

Ale co z tego, że babcia mówiła, mama powtarzała, przyjaciółki łapią się za głowę. Zły facet to zły facet, choćby wydawał się najfajniejszy na początku. Są cechy,  które prędzej czy później odwrócą się przeciwko tobie, doprowadzą do szaleństwa, będziesz sobie wyrywać przez nie włosy z głowy, płakać przez nie. Dramat będzie.

O ile oczywiście nie jesteś inteligentną, bystrą, samoświadomą i fajną kobietą.

I tak oto cechy samo zło to:

Fanatyzm

Panom z ciasnymi umysłami mówimy zdecydowane: „nie”. Niech nas los chroni przed nimi. Każdy fanatyzm jest objawem choroby. Jeśli on mówi: „Bo wszystko przez żydów, czarnych i tych pier….imigrantów” to ty bierz nogi za pas.

Ludzie mogą mieć, oczywiście, różne poglądy. Ale zdrowi na umyśle a.) potrafią o nich spokojnie rozmawiać b.) są otwarci na wiedzę innych c.) nie zamykają swoich poglądów w ciasnych szufladach. A nawet jeśli… są gotowi je otworzyć.

Brr….

Głupota

Głupota zawsze jest straszna, ale, niestety, bardziej tolerancyjna jest dla kobiet. Jeśli ona jest śliczną blondynką, kocha zwierzęta i ludzi– niechże będzie nawet głupia, bo zbytnia mądrość nikomu szczęścia jeszcze nie przyniosła. Może lepiej dla niej, że zbytnio nie analizuje świata.

Ale głupi facet….

Brr…

Brak szacunku do innych, szczególnie tych w gorszej sytuacji

Koleżanka opowiada o narzeczonym. Zobaczył na nogach jakieś dziewczynki trampki inne niż Conversy. „O nie, ona nie umie się ubrać”. Aha. Często też dzieli ludzi na „lepszych” i „gorszych”. To jest klasa wyższa, a tamto – cytuję– proletariat. Ależ słodko.

Niegrzeczne odzywki do kelnerki, pouczanie pani sprzątającej, krzyki na ekspedientkę w sklepie.

Ty, oczywiście, czujesz się wyróżniona, o tobie mówi, że jesteś wspaniała… przynajmniej do czasu:)

Brr…

Brak szacunku do swoich korzeni

Patrz pan wyżej. Mówi o innych proletariat, a nie urodził się wcale w rodzinie arystokratycznej. Jego mama jest nauczycielką, tata urzędnikiem. Mieszkają w niedużym miasteczku blisko większego miasta.

No tak, ale gdyby pan był naprawdę dobrze urodzony (i wychowany) nigdy by nie powiedział o kimś, że to „proletariat”. Przez usta by mu nie przeszło.

Brr….

Ocenianie wyglądu innych kobiet

Sorry, ale to żenujące i słabe. Epitety takie jak: „stara”, „gruba”, „niezgrabna”, „głupia”, „niedojeba….” oraz milion innych. Można wybaczyć tylko bardzo młodym i głupim chłopcom, ale też niekoniecznie, bo czym skorupka za młodu… i tak dalej.

Brr……

Przemądrzałość

Nie wiem dlaczego na niektóre kobiety działa to jak afrodyzjak. Przemądrzały facet to często wcale nie tak mądry facet. To raczej głupek, który coś tam wie i krzyczy o tym, że wie. Bo przecież inaczej ktoś mógłby się nie domyślić.

Brr…..

Skąpstwo

Jest coś przerażającego w mężczyźnie, który wylicza wszystko co do grosza. Ty mi 5 zł za chleb, ja ci 10 za herbatę. Można sobie nawet wyobrazić, że kiedyś podzieli na pół kanapę i powie ci, że włożył 50 groszy więcej w wasze wspólne życie i oddawaj.

Brr….

No chyba, że lubisz matematyczne zabawy.

Niechęć do zwierząt

Rozumiem, że ktoś jest uczulony i nie przepada. Mama mu mówiła, że koty są wredne, a psy brudne ( dżizas). Jeśli ty też nie lubisz zwierząt– możesz się z takim facetem związać i wtedy jest okej.

Ale jeśli kochasz czworonogi– to nigdy nie zrozumiesz się z takim mężczyzną. Miłość do zwierząt mówi bardzo dużo o empatii, wrażliwości, umiejętności troszczenia się o innych.

Mądry facet, nawet gdy na początku waszej znajomości ma do zwierząt podejście ambiwalentne, nauczy się je lubić i rozumieć. Zrobi to dla ciebie.

Jak zresztą wiele innych.

Uciekaj przed facetem, który nie chce się zmieniać.

Brrr.

NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ

Najgorsza cecha z możliwych. Pan „happy go lucky”, „lekkoduch”. Ma dziecko, ale nie płaci, bo nie ma pieniędzy. No nie ma, i co on biedny zrobi. A to, że była tyra? Co tam. On w ogóle ma do życia podejście: „dziś jest, jutro nie ma i co z tego”.

No nic z tego, drogi panie, ale lepiej trzymać się od ciebie z  daleka.

Nie udawajcie, że nie widzicie nieodpowiedzialności facetów. To się zawsze obróci przeciwko Wam.

Stateczna żona (od niedawna), matka, kobieta o wielu wadach. Ale jednak nie–głupia.


Cztery (nieoczywiste) typy toksycznych ludzi. Zepsują ci humor, podetną skrzydła

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
30 maja 2016
Fot. Flickr / Luis Marina /
 

O wampirach emocjonalnych, ludziach toksycznych napisano już naprawdę sporo. Wiemy, że mamy chronić się przed marudami, narzekaczami, plotkarzami… Wiemy, że u siebie mamy tępić te cechy, przepraszam, pracować nad nimi…Ale są zachowania, które podobnie jak tamte są destrukcyjne i niszczące dla innych, a my często uważamy je za zalety.  Oto one:

„Ja to wszystko zrobię”

Osobie reprezentującą tę życiową postawę nawet nie zadawaj pytania: „W czym mogę ci pomóc”. Oczywiście, nic nie pomóc. Da radę. Więc ty siedzisz bezczynnie, a ona uwija się jak w ukropie. Czujesz się przy niej niepotrzebnym, zawadzającym dzieckiem. Jeśli próbujesz coś zrobić, ona przewraca oczami i prędzej czy później powie: „Nieeee, daj, ja to zrobię lepiej” ( po swojemu, szybciej). Lepiej rozrobię ciasto, ubiorę dziecko, ułożę rzeczy w lodówce, nawet buty ustawię w przedpokoju lepiej.

Choć to cecha głównie kobieca, znam też takich mężczyzn. Czasem widzisz, że ktoś goni w piętkę, albo zadania, które wykonuje pozostawiają wiele do życzenia (nie da się zrobić WSZYSTKIEGO dobrze) mówisz: „Kochanie, może jednak ja to zrobię, widać, że jesteś zmęczona/ zmęczony”. „Jaaaa? Zmęczona? Ale co sugerujesz?! Nie jestem zmęczona”.

Dlaczego taka postawa jest destrukcyjna? Bo niszczy relacje, złe też efekty przynosi np. w firmie, gdzie najlepsza jest praca zespołowa. Osoba „ja to wszystko zrobię” przede wszystkim chce nakarmić siebie własną perfekcyjnością i byciem niezastąpionym. Mówi: wkurza mnie, że inni robią to tak wolno (niedokładnie). Jest w tym już ocena pt. „Ja jestem lepsza, szybsza, dokładniejsza”. Drugiej osobie podcina to skrzydła ( każdy chce się czuć potrzebny), wycofuje się, i pozwala pani „Ja to wszystko zrobię” zajmować przestrzeń.

Pani „Ja to wszystko zrobię” jest w głębi duszy poirytowana i zmęczona, że wszystko spoczywa na jej barkach. Pat, prawda?

„Możesz mi zaufać”

To wszyscy święci wokół nas, gotowi nas wysłuchać, wesprzeć, pomóc zawsze, nawet kosztem siebie. To przyjaciółka, która przyjedzie do ciebie o trzeciej w nocy, bo zostawił cię facet czy masz napad lęku. Poświęci weekend z rodziną, żeby z tobą porozmawiać. Ale wymaga tego samego dla siebie. Do końca świata nie zapomni, że ty o trzeciej w nocy do niej nie przyjechałaś, czy wybrałaś rodzinę zamiast niej. Nie wybaczy ci też nielojalności, bo ona nielojalna nie jest.

Często zrywa kontakty albo odsuwa się, gdy ją zawiedziesz. Czujesz się wtedy podłym, złym i winnym człowiekiem. Przecież ona jest doskonała.

Dlaczego taka postawa jest destrukcyjna? Bo nikt nie jest idealny, ludzie popełniają błędy, ona nie, bo w pewnym sensie karmi się swoją wyjątkowością i dobrocią. W głębi niej często kryje się mała dziewczynka, która boi się zawieść innych. Albo kobieta „borderline”, którą interesują tylko skrajne i mocne relacje. Doskonale działa w kryzysach, kiepsko sprawdza się w codzienności i życiu „tu i teraz”, bez napięcia.

„Nic się nie stało”

Osoba opanowana, stonowana, nie okazująca nadmiernych emocji. Nigdy nie zrobi ci żadnych wyrzutów, nawet jeśli czujesz, że ją zawiodłeś/ zawiodłaś. „Powiedz jeśli coś ci przeszkadza, proszę” mówisz. „Ależ nic mi nie przeszkadza”. „Wszystko w porządku”. Ty możesz jej opowiadać co czujesz, ona nigdy nie odwzajemni się tym samym.

Dlaczego taka postawa jest destrukcyjna? Bo nie daje innym osobom szansy na normalny, zdrowy dialog i na zmianę. Jak ktoś ma wiedzieć, że coś robi źle, gdy nikt mu o tym nie mówi?

Zresztą osoba „nic się nie stało” często z osobami trzecimi potrafi rozmawiać o tym, co jej w nas przeszkadza. Gdy dowiadujemy się o tym od innych, jesteśmy w szoku. Ale jak to, przecież mówiła, że jest w porządku. No tak, mówiła, bo nie potrafi rozczarowywać innych, konfrontować się z nimi, postawić w 100 proc. na szczerość.

Grząski to grunt.

„Wszystko się da, wystarczy chcieć”

Córka/ syn filozofii pozytywnej do potęgi entej. Może właśnie zawalić ci się świat, on/ ona i tak powiedzą: „To nieważne, wszystko zależy od ciebie”. Jest to postawa znośna, a nawet inspirująca u ludzi, którzy pokonali ileś kryzysów, wydobyli się z najgorszego g…. Nieznośna jednak u innych, którzy nie muszą się za wiele martwić, bo a.) mieli dobrze sytuowanych rodziców, b.) ich bliscy mieli dobre pracę i mogli tę pracę pomóc znaleźć, c.) mają fajnych partnerów, z którymi nietrudno budować związek, d.) mają fajną pracę.

Dlaczego ta postawa jest destrukcyjna? Bo da się dużo, ale nie wszystko. Nie wszystko da się też kontrolować. Zresztą państwo „wszystko się da” często nie wyciągają ręki do innych, nie pomagają w kryzysie, kończy się na magicznych i motywujących słowach.

No dobra, dziś poniedziałek, koniec miesiąca, czas na zmianę;) Ja bywam przynajmniej dwoma z tych typów. Brr. A wy?


Wścieknij się, choć raz, zrób aferę. O piekle, w którym żyją grzeczne dziewczynki

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
11 maja 2016
Fot. iStock / Andrej Godjevac

Proszę cię, wkurz się raz, a dobrze, a łatwiej będzie z tobą być. Okaż, co czujesz, zamiast dusić wszystko w środku. To po prostu nienaturalne być wiecznie miłym!

Jestem córką bardzo grzecznej matki. Moje koleżanki mówiły zawsze o niej „dama”. Mama nigdy nie traciła panowania nad sobą. Była idealną matką, żoną, szefową. Wszyscy czuli się przy niej dobrze. Nawet, gdy rozmawiała z wariatem (kimś w totalnej furii) zachowywała 100 proc spokoju. Takie były wszystkie kobiety, z którymi się wychowywałam. Opanowane, stonowane, dystyngowane. Mógł umrzeć im ktoś bliski – nie dostawały histerii. Zawsze na tym samym, wolnym, biegu.

Mówiła zawsze: „Kochanie, wyprostuj się”. „Kochanie, powiedz dzień dobry”, „Kochanie, uśmiechnij się”, „Kochanie, bądź miła”, „Kochanie, powinnaś pomóc”. Nauczyłam się – taka jest rola dziewczynki. Być miłą, usłużną, grzeczną, sympatyczną. Tylko wariaci krzyczą. Większość nas, kobiet, była tak wychowywana. Przynajmniej tych, które dziś mają sporo po trzydziestce.

Przyklejony uśmiech do twarzy miałam przez 10 lat życia. Do czasu, gdy nauczyciel od matematyki nie wpisał mi trzech jedynek jednego dnia – tylko dlatego, że z kimś rozmawiałam.

„Wpisuje ci trzy jedynki” oznajmił. Poczułam jak zalewa mnie krew.

Nagle (to chyba nie byłam ja) rzuciłam: – Nie mam pan prawa!!!!!!

– Ja nie mam prawa? – zaczerwienił się. Chwilę później ze spoconą ze złości miną wpisał mi trzy jedynki.

– Co pan wyrabia?! Tak nie może być!!!  Idę do dyrektorki powiedzieć, że nadużywa pan swojej władzy – rzuciłam wściekła. Po czym wstałam i w atmosferze szoku i przerażenia wszystkich wyszłam z klasy. Z całej siły trzasnęłam drzwiami.

Miałam 10 lat i pierwszy raz w życiu poczułam ulgę. Do dyrektorki nie poszłam, siedziałam pod klasą przestraszona tym, co się wydarzy dalej.

O dziwo, nie zadziało się nic. Koleżanki i koledzy powiedzieli mi później, że matematyk naprawdę bał się, że pójdę do pani dyrektor (czyli wiedział, że nadużył swojej władzy), on zresztą sam przeprosił mnie później i wykreślił trzy jedynki.

Pewnie był w gruncie rzeczy super człowiekiem, miałam szczęście. Ale od tej pory wiedziałam już, że tylko niegrzeczne dziewczynki idą tam gdzie chcą, nie chorują, są szczęśliwsze, spokojniejsze, mają mężczyznę takiego jakiego chcą i życie jakie chcą. Pewnie, że nie zawsze. Ale często.

Dlaczego kobiety nie mówią wprost, że są złe. Dlaczego nie wściekną się raz, a porządnie

– na szefową, która gada głupoty

– na partnera, który kolejny raz nie posprzątał, nie dotrzymał słowa, nie załatwił czegoś

– na przyjaciółki, które zawodzą.

„Dlaczego nie powiesz mu, że jest ci z nim źle w łóżku?” pytam  przyjaciółki.

„Nie potrafię” mówi.

Zastanawiam się, ile traci, jak bardzo sama godzi się na swoje nieszczęśliwe życie i łóżkową frustrację.

„Dlaczego nie powiesz wprost, że ona cię zraniła” pytam drugiej przyjaciółki. Od miesięcy nie potrafi powiedzieć koleżance, co czuje.

„Nie potrafię” słyszę.

Zastanawiam się czy warto tracić drugą osobę tylko dlatego, że nie potrafimy się na nią zezłościć.

„Dlaczego ty tego wysłuchujesz?” pytam koleżanki, której matka notorycznie powtarza te same frazy: jesteś do niczego, nic nie udało się ci się osiągnąć, a córka X. to…. Zastanawiam się: dlaczego my się na to godzimy? Im bardziej się godzimy, tym bardziej ktoś po nas jedzie (to czasem), drugie to po prostu jeśli czasem się nie wściekniemy– nie mamy szans na oczyszczającą rozmowę.

Przeczytałam kiedyś świetne zdanie: agresja to sposób chronienia naszego życia. Jeśli ją bezustannie tłumisz, to tak, jakbyś odbierała sobie prawo do życia.  Doświadczamy jej każdego dnia: gdy ktoś narusza nasze granice, nie dostajemy podwyżki, choć powinnyśmy, nikt nam nie oddaje za nadgodziny, nie przeprasza nas, gdy powinien, atakuje w sklepie, w korku, na ulicy, w poczekalni.

Dziś moja przyjaciółka opowiadała o swoim eks. Napisał do niej: „Ty spaślaku, na pewno przejadasz pieniądze dziecka”. Śmiała się tego. Pomyślałam: dlaczego ona się nie zezłości? Przecież ją obraził.

Druga koleżanka nie złości się na warunki w pracy, bo mówi: „walczymy dla wspólnego dobra”. Ale skąd ta pewność?

Wiele takich sytuacji upychamy w sobie każdego dnia. „Nie, to nieważne”, „Dobra, szkoda energii”. Takie to modne słowo ostatnio: szkoda energii. Ale czasem nie szkoda. Szkoda to tłumić! Nierozładowana, a wcześniej nieprzeżyta agresja rozkłada się w ciele w postaci napięć, które zamieniają się w objawy. Bolą nas kręgosłupy, szyja, nawet biodra czy kolano. U każdej z nas złość „umiejscawia się” w innym miejscu. Daje objawy fizyczne,  o czym napisałam powyżej albo psychiczne: to często niewyrażona agresja kończy się depresją czy stanami lękowymi.

Mamy tylko dwa wyjścia. Być grzecznymi dziewczynkami, które biegają od lekarza do lekarza, odpalają papierosa od papierosa, albo od czasu do czasu zachować się jak osoba bez klasy ( serio???).

Grzeczne dziewczynki często wchodzą w role ofiar

„Jak ona/ on mogli mi to zrobić?”, „Jestem taka biedna”. Nie wiemy tego, ale często ta rola jest wygodniejsza, inni nam współczują albo postrzegają nas jako silne i wytrwałe. Te co wiele znoszą. Dają radę. Ale to często złość jest drogą do rozwiązania problemu.

Moja koleżanka mówi– gdy się złoszczę, boli mnie żołądek. Ja zawsze tracę głos, komuś może automatycznie zaciskać się szczęka.  Ważne, by wiedzieć, gdzie te nasze emocje się umiejscawiają. Często ten ból, ucisk jest pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak. Bo my nie wiemy. Bo słyszałyśmy: nie wypada, nie można, to złe… Rozum może zabić nasze odczucia, ale ciało nie.  Dalej mamy wybór. Wyrazić co czujemy, znów to stłumić.

Jeśli chcesz stłumić – znam bardzo wiele grzecznych dziewczynek, pań miłych, które w pewnym wieku zaczynają bardzo chorować. Tak jak wszystkie kobiety w mojej rodzinie. Te damy, panie poukładane, panie rozważne. Kumulowane emocje wybuchają ze zdwojoną siłą, objawiają się chorobami, które bardzo ciężko leczyć. Objawiają się nieuzasadnionym smutkiem i poczuciem, że przecież wszystko jest ok, więc dlaczego jest tak smutno.

Czasem lepiej poczuć smak walki – i dzięki temu naprawdę żyć. To też szansa dla innych, komunikat, że nie jesteśmy zadowolone i ktoś musi się zmienić.

Nienawidzimy mężczyzn, którzy pomagają nam we wszystkim, wspierają, a jednego dnia pakują walizki i znikają z naszego życia. Nienawidzimy takich kobiet. A to zwykle Państwo Mili, którzy nigdy się nie złościli. Oni tylko znosili.

Na koniec mają dla nas najgorszą karę – zniknięcie.

Czy naprawdę chcemy takie być?


У нашей организации полезный веб портал , он рассказывает про Купить Левитра 60 мг https://pharmacy24.com.ua
дженерик левитра инструкция

rs-clinic.com.ua/lechenie-alkogolizma/metody-lechenija-alkogolizma/