Co powinnaś zrobić, jeśli twój partner chrapie?

Zdrowo zakręcona
Zdrowo zakręcona
5 października 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Za taki tytuł każda szanująca się feministka jest gotowa zbesztać dowolną dziennikarkę z poradnika dla kobiet. Bo przecież dorosły facet to nie małe dziecko, choć tu zdania są podzielone, i jako twój odpowiedzialny, mądry partner powinien sam dbać o swoje zdrowie. Społeczeństwo, rodzina, partner nie mogą zrzucać wszystkiego na barki kobiety. W pismach dla mężczyzn nie ma przecież tekstów o tym, jak mąż powinien dbać o zdrowie żony. On chrapie, jego problem, on powinien się leczyć. Cóż, jeśli problem jest jednak mój. Bo co prawda chrapie on, ale on śpi, a nie śpię raczej ja. Jest jeszcze ważniejsza kwestia. Nocne odgłosy dochodzą wyłącznie do mnie, nie ma szans ich usłyszeć lekarz pierwszego kontaktu ani specjalista od bezdechu sennego. Kto więc ma większą szansę niż ty postawić lepszą diagnozę, że to może być groźne dla zdrowia?  

W jednym zgadzam się z koleżankami feministkami. To skandal, że w pismach dla facetów nie ma nic o tym, jak odpowiedzialny mężczyzna powinien się troszczyć o zdrowie ukochanej kobiety. Gdzie teksty, jak jej pomóc w  kontrolowaniu piersi? Gdzie artykuły, że kobietę należy wspierać w czasie PMS? Dlaczego nie ma miejsca dla informacji, jak rozpoznać pierwsze sygnały menopauzy? Kochający mężczyzna potrzebuje takiej wiedzy, bo chce, by jego kobieta była zdrowa i szczęśliwa w swoim ciele. Żaden specjalista nie ma możliwości tak wnikliwej obserwacji pacjenta, jaką codziennie mają jego najbliżsi. Każdy z nas może być najlepszym lekarzem pierwszego kontaktu dla ważnych dla nas ludzi. Powinniśmy mieć wiedzę i być czujni!

Ale czasami lepszy jest przenikliwy rzut oka z dystansu.

Lekarze mówią, że raka jajnika u kobiet wykrywają często ich krawcowe, gdy zbyt często muszą poszerzać im spódnice w pasie. Manikiurzystki jako pierwsze mogą zauważyć pojawienie się charakterystycznych plamek na rękach sygnalizujących kłopoty z wątrobą. Wyłącznie fryzjerka ma okazję znaleźć niepokojące znamię, które kryje się pod włosami. Mniejsze szanse na wykrycie choroby ma onkolog, hepatolog oraz dermatolog. Bo niby gdzie mają nas spotkać? Na ulicy? Czy więc zamiast ładować kolejną porcję pieniędzy w NFZ, nie powinno się szkolić tych ludzi, którzy często, wnikliwie i dokładnie zajmują się poszczególnymi częściami naszego ciała, którzy przyglądają się nam uważnie i widują nas bez ubrania. Wnioskuję o szkolenia dla fryzjerów, brafitterek, sprzedawców butów, kosmetyczek, krawcowych, masażystów, sprzedawców okularów przeciwsłonecznych, ratowników na basenach… i przemianowanie ich na STRAŻNIKÓW ZDROWIA PUBLICZNEGO.

Tak to nie śpiąc i słuchając chrapania męża od niechcenia wymyśliłam sposób na zapewnienie zdrowia społeczeństwu. A chrapanie? Cóż powinno zaniepokoić, gdy jest nierównomierne, towarzyszą mu momenty ciszy, po których następuje głośna próba odzyskania oddechu. Takie chrapanie oznacza groźny bezdech senny, który może prowadzić do chronicznego zmęczenia, nadciśnienia, a nawet wylewu. Problemy z oddychaniem podczas snu mogą spowodować, że wyczerpany człowiek zaśnie za kierownicą i spowoduje wypadek. Takie chrapanie koniecznie trzeba leczyć. Odgłosy, które wydaje mój mąż są denerwujące, ale przy tym melodyjne i zupełnie nie zakłócają jego oddechu, a problemy ze snem wywołują raczej u mnie. Cóż oznacza to najprawdopodobniej tylko tyle, że mój egzemplarz idealnego mężczyzny, powoli przestaje być najnowszym modelem. Trzeba pomyśleć o twardszym materacu, a może nawet zainwestować w specjalny stelaż, który pozwala partnerowi za pomocą przycisku na pilocie ustawić chrapiącego do pionu i przerwać koncert.   

Dziennikarze piszący o zdrowiu zwykle chorują na tzw. chorobę pierwszego roku medycyny. Gdy piszą tekst o jakieś chorobie, wszystkie jej symptomy widzą u siebie lub swoich bliskich i dalszych. Kiedy zbierałam materiały o czerniaku, przez trzy tygodnie zaczepiałam ludzi w tramwaju, w windzie, w sklepie i wysyłałam ich na kontrolę do dermatologa. Wreszcie koleżanka powiedziała mi, żebym tego nie robiła, bo to żenujące, krępujące i narusza prywatność innych. Przestałam, ale nadal wierzę, że może jednak udało mi się w ten sposób uratować komuś życie…! Troszczmy się o innych! 

Trening lepszy niż kuksaniec

Najczęstszą przyczyną chrapania są zwiotczałe mięśnie podniebienia. Na szczęście, je również można wytrenować. Sześć prostych ćwiczeń powtarzanych, co najmniej 3 razy dziennie, może pomóc wszystkim lepiej się wyspać. Oczywiście, ćwiczyć musi tylko osoba, która chrapie.

  1. Oprzyj czubek języka o przednie górne zęby, następnie przesuń go po podniebieniu do tyłu, jak najdalej ci się uda. Ćwiczenie powtórz 20 razy.
  2. Naciskaj przez parę sekund językiem podniebienie, jak najsilniej zdołasz. Wykonaj 20 razy.
  3. Dolną częścią języka naciśnij na dolną szczękę. Koniec języka powinien jak najmocniej opierać się o wewnętrzną powierzchnię dolnych przednich zębów. Powtórz 20 razy.
  4. Udawaj, że pokazujesz lekarzowi gardło i postaraj się jak najszerzej otworzyć usta mówiąc ,,aaa..”. Ćwiczenie wykonaj 20 razy.
  5. Włóż palec wskazujący do buzi i odciągnij policzek, jak najdalej zdołasz, od zębów. Powtórz po 10 razy z każdej strony.
  6. Przełykając ślinę, unieś język do podniebienia, postaraj się przy tym, aby pozostałe mięśnie twarzy były rozluźnione.

Źródło: Chest

 


Chcesz mieć więcej zmarszczek? Zacznij biegać! O tym dlaczego bieganie maratonów nam nie służy

Zdrowo zakręcona
Zdrowo zakręcona
30 września 2017
Fot. Flickr / CC BY
Fot. Flickr / CC BY

Dobrze, że już jesień, bo najgorzej jest latem. Gdy otwieram fejsa, wyskakuje jakaś moja przyjaciółka z postem w ekstazie. ,,Zrobiłam to! Przebiegłam maraton! Pokonałam własne ograniczenie. Było morderczo, wszystko dla zdrowia” – a pod spodem zdjęcie tego, co z człowieka pozostaje po czterech godzinach biegu. Jeszcze bardziej denerwują mnie komentarze: ,,Brawo! Jesteśmy dumne! Za rok biegnę z tobą”. Choć z punktu widzenia zdrowotnego powinno się napisać: ,,A po co, wariatko, biegłaś w ten upał, przez środek miasta, po asfalcie przez 42 km i 195 m? No po co? Bo na pewno nie dla zdrowia”. Właśnie tak powinnam napisać, ale nie piszę, bo to niepoprawne zdrowotnie.

W Pekinie podczas maratonu uczestnicy biegną w maskach, aby nie zabił ich, nie tyle wysiłek co smog. Jeśli ktoś myśli, że na ulicach Warszawy, Krakowa czy Wrocławia panują dużo lepsze warunki, to boleśnie się myli. Nie wiem, kto wymyślił wielkie maratony miejskie. Ale wmówienie milionom ludzi, że to impreza dla zdrowia, to gorsze niż kampanie firm tytoniowych, że palenie pomaga na astmę.

Skóra, stawy, mięśnie– tak właśnie je niszczysz

Morderczy wysiłek, spaliny, słońce, upał, tłok, twarde ulice. Maraton szkodzi na wszystko: skórę, stawy, układ oddechowy i jest wprost morderczym obciążeniem dla mięśni oraz układu krążenia. Godziny niszczącego stresu oksydacyjnego. I nieważne co to jest. Ważne, że jego wynikiem jest produkcja przez organizm całej chmary wolnych rodników. To takie cząsteczki tlenu z ADHD, które niczym chemiczny odpowiednik Bridget Jones, muszą sobie znaleźć parę i to nawet kosztem rozbicia cudzych udanych związków. Można by tu długo mówić, że najazd wolnych rodników niszczy DNA, naraża na raka, udar, Parkinsona, Alzheimera… z doświadczenia wiem, że najskuteczniej jest powiedzieć: ,,Moje drogie to dodaje zmarszczek!”.

Nie szanujesz swojego ciała, wiesz o tym?

Długodystansowe bieganie nie poprawia zdrowia. Nie odchudza, bo jeśli ma być zdrowo, trzeba schudnąć zanim zacznie się biegać. Pozytywnie wpływa tylko na ego. Swoje ciało trzeba szanować. Nie warto przezwyciężać swoich ograniczeń. One są po coś, tak jak ból i gorączka. Jeśli padasz z nóg, a kolejny krok wyciska łzy i chce ci się wymiotować, to nie dlatego, że twoje ciało jest ci wdzięczne za dbanie o kondycję. Ono błaga, by móc przestać wreszcie biec. Euforia po pokonaniu 10, 20 czy 40 kilometrów nie bierze się z tego, że organizmowi tak dobrze zrobiła przebieżka. On się po prostu cieszy, że nie skończył jak mitologiczny Maratończyk i nie wyzionął ducha. 

Zwykle jednak nasze ciało jest mądrzejsze niż my. Dlatego tak często przygoda z maratonem najczęściej zaczyna się i na szczęście kończy na przygotowaniach. I dobrze, najzdrowszy jest wolny trucht, w tempie, które pozwala rozmawiać z przyjaciółką. 

 


здесь

Лечение онкологии

Лечение рака кишечника