Czujesz, że zaniedbaliście wasz związek? Trzy ćwiczenia, które pomogą odbudować między wami bliskość

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 lipca 2018
Fot. iStock
 

Wiesz, że w twoim związku coś nie gra. Mijacie się w przedpokoju, wieczorem siadacie na dwóch końcach kanapy albo każde z was zajmuje się własnymi sprawami – ty czytasz książkę, on siedzi z nosem w komputerze. I niby jesteście razem, ale tak naprawdę od dawna żyjecie osobno. Ile znacie takich par? Bardzo dużo? Nawet ci, którzy w towarzystwie zachowują pozory bliskości, często na co dzień zaniedbują swój związek. Zbyt często staje się to normą.

I jasne, nie da się non stop podsycać atmosfery, z równą ciekawością słuchać siebie nawzajem, zachwycać się. Ale nawet, kiedy czasami macie dość, to jednak warto w końcu się zatrzymać, by nie rozminąć się zbyt bardzo. A jeśli czujecie, że związek został przez was zaniedbany, wszystko jest do naprawienia, potrzeba tylko narzędzi, które pokażą, jak to zrobić. Pytanie czy chcesz? Czy chcecie? Niczego nie da się osiągnąć ot tak – po prostu, zawsze trzeba trochę popracować nad sobą, nad relacją, nad komunikacją.

Trzy ćwiczenia, które odbudują bliskość w waszym związku

Zwiększ swoją uważność

Uważność polega na zatrzymaniu pędu naszych myśli i uczuć w chwili obecnej i byciu świadomym tego, co z nami się dzieje. Odpowiedz sobie, na pytania: co robisz, co teraz czujesz? Dlaczego robisz akurat tę rzecz? Dlaczego tak się czujesz?

Zapamiętaj, że uważność, o której ostatnio dość głośno, większości nie przychodzi naturalnie, zwłaszcza, gdy w dzieciństwie nikt nie zwracał uwagi na nasze uczucia, gdy byliśmy emocjonalnie zaniedbani. Najczęściej skupiamy się na świecie zewnętrznym. Zastanawiamy się , co teraz robią inni, co myślą i dlaczego. To pochłania większość naszej energii i odbiera to, co ma naprawdę znaczenie – czyli ciebie – twoje uczucia. Kiedy skupisz się na sobie, na tym, co czujesz, łatwiej ci będzie komunikować w związku swoje potrzeby, zauważysz braki, co może być dobrym impulsem do rozmowy.

Pomyśl, co czuje twój partner

Staraj się zwracać uwagę na to, co twój partner czuje w ciągu dnia. To ćwiczenie łączy własną świadomość emocjonalną ze świadomością partnera. Tylko uważaj, żeby nie wpaść w pewność, że ty wiesz, co on myśli, jakie emocje są akurat jego udziałem – w tę pułapkę wpada wiele par. „Ja wiem najlepiej, co czujesz” – nie możesz tak twierdzić, to ćwiczenia nie ma stać się substytutem komunikacji, tylko sprawić, że ty staniesz się bardziej wrażliwa i uważna na niego.

Próba wyobrażenia sobie, co czuje twój partner, zwiększy szansę emocjonalnego dostrojenia się, czego efektem będą wasze konstruktywne rozmowy, które we wspólnym zrozumieniu będą prowadzić do rozwiązań, a nie eskalacji konfliktu.

Reaguj na uczucia partnera

Kiedy twoja samoświadomość wzrasta, kiedy zaczynasz dostrzegać emocje partnera, możesz zacząć na nie reagować. „Wyglądasz na zirytowanego”, „Czy denerwuje cię to, co powiedziałam? Dlaczego?”, „Czy to cię zraniło?”, „Wyglądasz na smutnego, mogę ci jakoś pomóc?”, „Jesteś zestresowany?” – możesz pytać o każde z uczuć, także te dobre. Słuchaj odpowiedzi, one będą dla ciebie sygnałem, że dobrze odczytujesz to, co czuje. I nagle okaże się, że to wcale nie ty jesteś źródłem jego irytacji czy złości. Twoje zainteresowanie otworzy go na szczere odpowiedzi, na rozmowę (choć czasami pewnie będzie chciał zostać z tym sam). I z całą pewnością odwdzięczy ci się tym samym, a to na nowo będzie budować waszą bliskość.

Mam wrażenie, że w ostatnim czasie zbyt często mówi się o skupianiu na sobie, na swoich marzeniach, celach, pragnieniach. A przecież, jeśli żyjemy z kimś, kogo kochamy, nie możemy pozostać na niego obojętni, nie możemy pozwolić sobie rozminąć się tak, by coraz mniej o sobie nawzajem wiedzieć. O związek zawsze warto walczyć, jeśli tylko miłość w nim nie wygasła.


źródło:

 


Paraliż senny. Kiedy wiesz, że nie śpisz, ale nie możesz się poruszyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 lipca 2018
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Paraliż senny to uczucie bycia świadomym, ale niezdolnym do poruszania się. Występuje, gdy dana osoba znajduje się w fazie przechodzenia od etapu czuwania do etapu snu. Ze wszystkich dziwnych doznań, których doświadczamy, uczucie bezwładności ciała przy jednoczesnej świadomości tego, co się dzieje wokół jest chyba jednym z najbardziej niekomfortowych. Skąd się bierze?

Paraliż senny jest dziwnym i potencjalnie przerażającym zjawiskiem. Zasadniczo osoba doświadczająca tego stanu często ogarnia poczucie paniki, co jest zrozumiałą reakcją na brak dobrowolnej kontroli nad ruchami. Jednak musimy mieć świadomość, że w głębokiej fazie snu, dzięki temu właśnie zjawisku w ciągu nocy nie gonimy mordercy, który nam się właśnie śni i nie skaczemy z łóżka do basenu, który widzimy w marzeniach sennych. Nasze mięśnie są sparaliżowane, abyśmy nie działali zgodnie ze scenariuszem naszego snu.  Jeśli natomiast zdarzy się, że w tej właśnie fazie, zwanej REM, nasz umysł się wybudzi, a ciało jeszcze nie, nadal nie możemy się poruszyć.

Niektórzy doświadczają tego zjawiska nawet kilka razy w tygodniu. Szczególnie podatne na epizody paraliżu sennego są osoby z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak lęk i depresja. Czynnikami ryzyka są zatem:

  • Brak snu
  • Częste zmiany w harmonogramie snu (nieregularność)
  • Choroby psychiczne, takie jak chroniczny stres lub choroba dwubiegunowa
  • Spanie na plecach
  • Problemy ze snem, takie jak narkolepsja lub skurcze nóg
  • Niektóre rodzaje leków,
  • Nadużywanie pewnych substancji

Z reguły jeden epizod paraliżu sennego zwykle nie jest wskazaniem do konsultacji. Jeśli jednak problem staje się uciążliwy, udajmy się do lekarza, by poszukać przyczyny. Odstawmy alkohol, nikotynę i kofeinę i zadbajmy o prawidłowy sen.


Na podstawie:

 


3 przełomowe momenty w związku. Po ilu latach przychodzi najpoważniejszy kryzys?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 lipca 2018
Fot. iStock/ferrantraite

Budowanie szczęśliwego związku to piękna, choć żmudna praca. Zaangażowanie dwojga ludzi, poświęcenie energii i wielu emocji przynosi różny skutek. Jedni odnoszą sukces, a inni rozstają się po jakimś czasie. Ale nawet ci, którym udaje się wytrwać razem, narażeni są na pewne perturbacje.

Nie ma związków idealnych, bo przecież każdą relację tworzą osoby będące odrębnymi istnieniami. Z powodu odmiennego zdania na te same tematy, innych marzeń czy planów, mają miejsce kłótnie, nieporozumienia, a nawet i kryzysy, które mogą potężnie wstrząsnąć posadami każdego związku.

3 kryzysowe lata w związku

Wiele osób uważa, że każda relacja przechodzi przez trzy kryzysy, które przypadają kolejno na 1,3 i 7 rok wspólnego życia. Nie oznacza to jednak, że pomiędzy nimi nie ma prawa wydarzyć się coś złego, tak samo, jak nie jest regułą, że każda para w każdym z tych wspólnych lat musi przejść coś negatywnego. Warto jednak mieć świadomość, który czas jest najmniej sprzyjający i z czego to może wynikać.

Kryzys po pierwszym roku

Okazuje się, że wiele osób wskazało początek wspólnego życia jako ten moment, które przyniósł poważne tarcia i pierwszy kryzys. Po pierwszym zakochaniu opadają z oczu różowe okulary i nagle zaczynamy dostrzegać mniej kolorową rzeczywistość. Nie zawsze łatwo jest zaakceptować wady i męczące nawyki bliskiej osoby, więc wiele związków rozpada się właśnie po tym czasie.

Kryzys po trzecim roku

Para poznaje się coraz lepiej, uczy się funkcjonować w codziennych sytuacjach i akceptować różne niedociągnięcia. W ekscytujące na początku życie wchodzi jednak rutyna, czasem wręcz nuda, którą poganiają zwykłe obowiązki. W tym czasie wiele par dotyka kolejny kryzys, ponieważ wzajemne towarzystwo przestaje być pociągające i często tych zapomnianych emocji szuka się poza związkiem. Wtedy najczęściej dochodzi do zdrad, które przekreśliły już wiele relacji.

Kryzys po siódmym roku

Jeśli para trwa nadal, na przysłowiowe dobre i złe, zapewne buduje trwałą rodzinę, na świat przychodzą dzieci. Wraz z nimi ogranicza się jeszcze bardziej czas tylko dla siebie, na dalszy plan schodzi seks, dobra zabawa. Natłok obowiązków i kręcenie się w obrębie tych samych tematów — co na obiad, czy są jeszcze pieluchy lub kolejnego rachunku za przedszkole, sprawia, że partnerzy czują się po prostu zmęczeni, wypaleni. Często następuje zmiana priorytetów życiowych, a po wielu latach okazuje się jednak, że kochający się dotychczas ludzie chcą od życia czegoś zupełnie innego. Ten trudny czas bywa zabójczy dla wielu relacji.


 

źródło:


Zobacz także

„Pogaduchy do poduchy…”. O czym rozmawiamy w łóżku?

Kobiety wolą altruistów

Twój związek nie sprawia, że jesteś szczęśliwa? Sprawdź, czy nie związałaś się z narcyzem

Twój związek nie sprawia, że jesteś szczęśliwa? Sprawdź, czy nie związałaś się z narcyzem