Jak rozpoznać, że twój facet rozgląda się za kimś „nowym”

Redakcja
Redakcja
1 maja 2019
Fot. iStock/nd3000
 

To nie jest miła wiadomość – dowiedzieć się, że twój partner myśli o rozstaniu, a raczej, że przeniósł (chwilowo lub na stałe) swoje uczucia na kogoś innego. Jeśli uczciwość nie jest mocną twojego partnera, a odwaga, żeby się przyznać, że ma się na myśli i w sercu kogoś innego nie należy do jego cech charakteru, zwróć uwagę na kilka sygnałów, które pomogą ci zrozumieć, że coś rzeczywiście „jest na rzeczy”.

Jak rozpoznać, że twój facet rozgląda się za kimś „nowym”

1. Rozwija nowe nawyki, które trudno wytłumaczyć

Nawet nie wiesz do końca, jak to sprecyzować, ale czujesz, że zachowuje się inaczej.

2. Masz poczucie, że tak naprawdę nie chce spędzać z tobą zbyt wiele czasu

Masz wrażenie, że twój partner nie jest naprawdę zainteresowany wspólnymi wyjściami, „byciem” z tobą. Coraz częściej wybiera znajomych, samotność.

3.  Nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, kiedy z tobą rozmawia

Naprawdę nie próbuje nawiązać z tobą kontaktu wzrokowego, ponieważ nie czuje się komfortowo, pozwalając ci przeglądać się w swojej duszy… Nie chce, żebyś zrozumiała.

4. Wszczyna kłótnie, bez powodu

Wydaje się, że kłócicie się ze sobą o wiele częściej niż kiedykolwiek w przeszłości. Patrzysz na niego i widzisz, że jest stale zdenerwowany.

5. Czujesz, że namiętność między wami wygasa

Jego dotyk jest inny, seks coraz rzadszy.

6. On nie angażuje się już w „głębokie” rozmowy

Zawodzi komunikacja. Nie jest ciekaw twojego zdania, tego, co masz do powiedzenia. Nie słucha z zainteresowaniem, jest zniecierpliwiony. Rozmawiacie właściwie tylko wtedy, gdy musicie.

7. Sprawia, że ​​czujesz się samotna

Twój partner nie podejmuje żadnego wysiłku, by pokazać ci, jak jesteś dla niego ważna. Żyje swoim życiem i nie włącza cię w swoje plany.

8. Stał się bardziej samolubny

Wydaje się, że coraz bardziej troszczy się o swoje życie, a mniej troszczy się o ciebie. Nie interesuje go to, czego pragniesz, w którą stronę zmierzasz. Żyje dla siebie i z myślą o sobie.

9. Zauważasz, że ukrywa przed tobą swój telefon

Nie chce, abyś widział dowody jego niewierności lub nielojalności wobec ciebie.

10. Przestał wkładać wysiłek w związek

Po co ma się starać, skoro wie, że i tak nie będziecie razem? To nie jest ładne, ani eleganckie, ale powinnaś się z tym pogodzić. On sercem i myślami jest już gdzie indziej. Jednak jeżeli traktuje cię jak powietrze, niczego nie wyjaśniając, brak mu po prostu klasy.


Na podstawie:


Rozpacz bo byłym partnerze pomoże ci… stracić na wadze. Płacz więc na zdrowie, tylko nie za dużo

Redakcja
Redakcja
1 maja 2019
 

Jest wiele osób, które nie potrafią okazywać emocji, nie pozwalają im wydostać się na zewnątrz. Tłumią je w sobie, obawiając się pokazać, jak tak naprawdę się czują. Tłumią łzy, cierpią wewnętrznie, dusząc w sobie wszystko to, co negatywnie. Istnieje jednak wiele badań, które potwierdzają, że na zdrowie wyszłoby nam, gdybyśmy sobie zdrowo popłakali.

Jedną z korzyści płynących ze „zdrowego popłakania” jest utrata wagi. Wszystko jednak pod warunkiem, że płaczemy szczerze z powodu jakiegoś emocjonalnego bólu. Na przykład z powodu rozstania z partnerem.

Ekspert w dziedzinie stresu, doktor Pete Sulack wyjaśnia, że  łzy zawierają hormony stresu, co oznacza, że kiedy płaczesz, zmniejszasz poziom tych hormonów w organizmie. Tak, dosłownie je wypłakujesz.  Wpływa to na utratę wagi, ponieważ jednym z tych hormonów stresu jest kortyzol, hormonem, który sprawia, że tłuszcz zalega w naszym żołądku.

Nie oznacza to oczywiście, że możesz zastąpić wycieczki na siłownię wymuszoną sesją płaczu. Badania wykazały, że tylko łzy spowodowane prawdziwymi emocjami – nie fałszywymi łzami lub tymi wywołanymi przez siekanie cebuli – zawierają hormony stresu. Więc jeśli wymusisz łzy, płacz nie przyniesie żadnych korzyści.


Na podstawie:


Partner bluszcz sprawi, że zapomnisz jak żyć i uwierzysz, że sama sobie nie poradzisz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 maja 2019
Fot. iStock / marinovicphotography

Zapewne zdarzyło się wam poznać takie pary, w których sterem, żeglarzem i okrętem jest tylko jedno z partnerów. Taka „nierównowaga” w relacji wynika zazwyczaj z tego, że jedno z nas posiada zdecydowanie silniejszy charakter niż drugie, a owo „drugie” z łatwością przystaje na układ, w którym podejmowanie ważnych życiowych decyzji należy do drugiej strony. Niektórym jest w takiej relacji po prostu dobrze, podział obowiązków następuje w sposób naturalny i nikt nie ma do nikogo pretensji. Bywa jednak, że partner ową „nierównowagę” sił pozyskuje przez manipulację, a my budzimy się po kilku lub kilkunastu latach związku ze świadomością, że gdybyśmy zostały nagle same, nie umiemy… żyć.

Jak to się dzieje? Nie może być inaczej, jeśli on:

Zawsze załatwiał za ciebie wszystkie sprawy

Płacił rachunki, rozliczał PITy, podpisywał umowy wynajmu mieszkania. Nie musiałaś o tym myśleć, właściwie nawet nie wiesz ile wynoszą wasze rachunki. Zastanawiałaś się kiedyś, co się stanie, jeśli on kiedykolwiek trafi do szpitala i wszystko spadnie na twoją głowę? Wiesz, gdzie szukać faktur, masz pełny dostęp do konta bankowego?

Sprawiał, że twoje problemy były jego problemami

Cokolwiek się działo, biegłaś z tym do niego, a on rozwiązywał twoje problemy. Ocierał łzy, mówił „ja się tym zajmę”. Regulował twoje relacje z przyjaciółmi, tłumaczył przed innymi, zabierał za ciebie głos. Właściwie był tobą, decydował za ciebie, mówił ci jak powinnaś zareagować, co powiedzieć. Czy ty sama wiesz, co czujesz, co myślisz?

Był jedynym mężczyzną, z którym byłaś „naprawdę razem”

Właściwie nie znasz innego związku. Może to twój pierwszy i jedyny facet, a może z nikim wcześniej nie dzieliłaś życia – mieszkania, obowiązków, odpowiedzialności za dzieci. Nie masz doświadczenia, więc idziesz za tym, co on ci proponuje. Tak ci wygodnie. Masz to, czego potrzebujesz, nie myślisz o swojej przyszłości. Nie wiesz właściwie, jak miałoby wyglądać twoje życie bez niego.

Zamknął cię w złotej klatce

Byłaś jego królewną. Wszystko było dla ciebie, miałaś tylko być i może jeszcze „wyglądać”. Trochę jak marionetka, laleczka, którą można się pochwalić, ale nie trzeba słuchać, co ma do powiedzenia. No i jeszcze ta zazdrość. Masz być „jego”. Traktował cię jak swoją własność, którą z nikim nie będzie się dzielił. Podobało ci się to uprzedmiotowienie?

Dbał, byś nie musiała się o nic martwić

Z jednej strony brzmi to jak bajka. Wydaje nam się, że tylko najlepszy, najbardziej troskliwy partner stara się chronić ukochaną osobę przed zmartwieniami. Tylko, że związek nie rozwija się, jeśli nie przechodzi przez różne, nawet trudne etapy, kiedy o niego nie dbamy razem. Kiedy się razem nie martwimy, nie wzrastamy razem w naszej miłości, nie jesteśmy w stanie się sprawdzić.

Prawda jest taka, że problemy umacniają związek i nas samych. Jeśli o ważnych rzeczach po prostu nie wiesz, nie uczysz się rozwiązywać problemów w relacji z drugim człowiekiem.

Jeśli jesteś w związku z partnerem – bluszczem, masz tak naprawdę dwie możliwości. Zawalczyć o swoją przestrzeń w relacji, o siebie. Postawić granicę, zacząć naukę samodzielności. Po części sama jesteś sobie winna tej sytuacji. Tak było ci wygodnie,

 


Zobacz także

Marzysz o czymś, a nie potrafisz tego osiągnąć? Ej, może wcale tego nie chcesz? Jak ruszyć z miejsca w 8 krokach

Marzysz o czymś, a nie potrafisz tego osiągnąć? Ej, może wcale tego nie chcesz? Jak ruszyć z miejsca w 8 krokach

5 mitów o szczęśliwych związkach

5 mitów o szczęśliwych związkach (i dlaczego to bujda!)

Gdzie dwie się biją tam trzeci korzysta. Wygrany jest skurczybyk, co by się nie stało