„Naprawdę nie wiesz, gdzie znika twój mąż czy tylko udajesz głupią?” List do zdradzanej żony

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 listopada 2017
Fot. iStock/knape
 

Tak, to ja jestem „Andrzejem”, który czasami do niego dzwoni. Tak mnie zapisał w telefonie, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Bawi mnie to za każdym razem, gdy o tym pomyślę. Wyobrażam sobie, jak wyglądasz, w co jesteś ubrana i co właśnie robisz, gdy na stole w waszej kuchni zaczyna dzwonić jego telefon. Zapewne bierzesz go do ręki, sprawdzasz, kto dzwoni i krzyczysz przez cały dom „Kochanieeeee, Andrzej dzwoni. Podać ci?”. Znacie się już tyle lat, wiele razem przeszliście. Nie masz dwudziestu lat, żeby we wszystkim dopatrywać się zdrady. Masz pewność. I ta pewność wkrótce się zgubi. 

Nie znasz mnie, nie wiesz jak wyglądam. Ja natomiast wiem o tobie dużo. Za każdym razem, gdy płaci w sklepie lub restauracji, widzę twoje zdjęcie w jego portfelu. Znasz też wasze dzieciaki, są na tapecie w telefonie. Poza tym on często coś opowiada. Przypadkiem, mimochodem. Macie za sobą wiele lat, nic dziwnego, że często wspomina coś, gdy rozmowa między nami schodzi na temat świąt czy wakacji. Takie wzmianki typu „A moja żona nigdy by się nie zgodziła, ona tego nie lubi” czy „Tak, też tam byliśmy dwa lata temu”. Ty jesteś więc obecna w moim życiu i ja się na to godzę. Ty natomiast nie wiesz o moim istnieniu i nie musisz zaprzątać sobie tym głowy.

Wiem, że posiadanie rodziny jest dla ciebie bardzo ważne. Czasem zastanawiam się, czy naprawdę nie wiesz, gdzie znika twój mąż czy tylko udajesz głupią, żeby nie stracić tego, co masz. Trzeba mieć jaja, żeby zmierzyć się z rzeczywistością. Żeby uderzyć pięścią w stół, wskazać drzwi i powiedzieć – wypier****j.

Ale spokojnie, on też nie ma jaj.

Gdyby je miał, uczciwie by się z tobą pożegnał i poszukał kogoś, kto spełni wszystkie jego potrzeby. On woli wygodną pozycję, więc znalazł sobie kochankę.

Macie dużo szczęścia, że padło na mnie. Oboje. Dosłownie.

Większości kobiet wydaje się, że bycie kochanką jest upokarzające. Że wszystkie czekamy, aż on odejdzie od żony i zwiąże się z nami. Kombinujemy, jak tu go tylko usidlić i zatrzymać przy sobie. Że stawiamy żądania i straszymy, że żona o wszystkim się dowie. Nie zawsze tak to wygląda.

No bo spójrz na to z tej strony. Facet, który zostawia w domu swoją szczęśliwą rodzinę, żeby sobie por*chać, jest zwykłym dupkiem. Po co miałabym chcieć związać się z kimś takim? Skoro ma czelność okłamywać i zdradzać ciebie, jaką mam gwarancję, że mi nie zrobi tego samego? Co go powstrzyma? Wyrzuty sumienia? Godność? Błagam cię.

A może miłość? Miłość dziś jest, a jutro jej nie ma. Są natomiast potrzeby i to one muszą być realizowane. Ty chcesz mieć pełną rodzinę i masz ją. On chce mieć odskocznię i fajny seks, więc po to sięga.

Macie szczęście, że i ja chcę tylko seksu i dobrej zabawy. Inaczej mogłabym rozwalić wam tę rodzinną sielankę. A tak i ja i on spędzimy kilka miłych chwil i każde pójdzie w swoją stronę. Ja najprawdopodobniej będę chciała się ustatkować i poszukam sobie odpowiedniego faceta. A on? On znajdzie sobie kolejną „mnie”. Bo musisz wiedzieć, że kto raz zdradził, zdradzi ponownie.

I właśnie dlatego bardzo ci współczuję. Nie oznacza to zaraz, że mam wyrzuty sumienia. Niczego ci nie chcę zabierać. Jeśli już chciałabyś mieć do kogoś pretensje, miej je do niego. Nigdy nie wywracam oczami, gdy dzwonisz do niego, jak leżymy w łóżku, znam swoje miejsce w szeregu. Mówi się, że bycie kochanką to jak sprzątanie kibla. Tak, jeśli rozpaczliwie czekasz na odwrócenie ról. Jeśli nie, możesz świetnie się bawić. I ja właśnie tak do tego podchodzę.

Lekko.

I lubię śmiać się z jego strachu. Możesz prześledzić wiadomości od Andrzeja. Tylko idiotka napisałaby „Tęsknie za Tobą, jestem mokra”. Ja wiem, że jestem Andrzejem, kumplem z pracy, więc piszę „Dzięki za pomoc. Anka była naprawdę zadowolona z niespodzianki. Sam bym nie dał rady”. Lubię te nasze dwuznaczności. I te jego odpowiedzi „Cieszę się, cała przyjemność po mojej stronie”. Te kropelki potu, które zbierają mu się na czole, gdy słyszysz „Andrzej dzwoni, podać ci?”. Wtedy lubię go podkręcić i słuchać jak się miota. Tak, tak, pamiętam, będę, nie ma problemu. Nie, Kaśka nie będzie zła.

Bardzo pomocny ten twój mąż, prawda? I taki zapracowany, obowiązkowy. Po godzinach zostaje, żeby ze wszystkim się wyrobić na czas. Nic dziwnego, że tak go wszyscy chwalą, cenią i proszą o pomoc.

Kasiu (bo chyba możemy mówić sobie na „ty”? W końcu coś nas łączy), życzę ci siły. Potrzebujesz jej, niezależnie od tego, co postanowisz. Czy walniesz pięścią w stół, czy dalej będziesz zamykać oczy. I życzę ci także, żeby moje następczynie obeszły się z tobą równie łaskawie.

Będzie ich jeszcze sporo. Zobaczysz.


8 oznak, że masz do czynienia z toksycznym narcyzem. Dlaczego świadomie ignorujesz te zachowania?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
23 listopada 2017
Fot. iStock/NejroN
 

Przeczytałaś mnóstwo artykułów, poświęconych toksycznym relacjom i teoretycznie doskonale wiesz, jakich zachowań nie wolno tolerować. Potrafisz wyłapać znaki ostrzegawcze i wiesz, że nie wróżą niczego dobrego. Myślisz sobie: „Ja na pewno bym na coś takiego nie pozwoliła. Ja na pewno bym odeszła!”. Naprawdę? Skąd w tobie ta pewność? A wiesz, że „znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono”? To zabawne, że większość z nas świadomie ignoruje lub nie zwraca uwagi na niektóre, charakterystyczne sygnały, mówiące: „Uciekaj!”.

Osiem oznak narcyzmu, które najczęściej ignorujemy:

Brak zaangażowania w relację

To, że nie dostrzega twoich potrzeb, potrafisz sobie jakoś wytłumaczyć. Bo ma mniej empatii niż ty, bo jest zabiegany, bo macie inne charaktery… Ale skoro ty już przestałaś czekać, aż on się domyśli i głośno mówisz, czego potrzebujesz, a on dalej ma to gdzieś, wiedz, że nic tego nie zmieni. Narcyzowi zależy tylko i wyłącznie na zaspokojeniu własnych potrzeb. Twoje go nie interesują.

Mówienie do ściany

Kiedy narcyz akurat nic nie mówi (co zdarza się bardzo rzadko), wcale nie oznacza, że słucha. Możesz sobie gadać, ale do niego i tak nic nie dotrze, ponieważ myślami jest gdzieś indziej. Słuchanie drugiego człowieka wymaga wysiłku i zaangażowania, a narcyzm nie zamierza tracić energii na takie głupoty.

Nieprawidłowa komunikacja

Sukces, zdarzyło się, że zaczął słuchać, co mówisz. Nie ciesz się jednak. Jeżeli w twojej wypowiedzi pojawi się chociaż delikatna krytyka jego osoby, odbierze to jako potwarz i zniewagę. Szybko odczujesz skutki rozzłoszczenia narcyza. I nie, on nie będzie się na ciebie wydzierał. Najprawdopodobniej zastosuje pasywną agresję. Spodziewaj się… ciszy. Tak, to jeszcze gorsze niż bluzgi i wyzwiska. On ukaże cię ciszą, ponieważ jesteś niegodna, żeby cokolwiek ci tłumaczyć. Masz przemyśleć w samotności i przeprosić. To od ciebie zależy, jak długo ten stan potrwa.

Pokora na pokaz

Niektóre toksyczne osoby wolą jednak stosować inną metodę. Kiedy zauważą, że zrobiły coś źle, natychmiast się ukorzą. Powinnaś zorientować się, że coś jest nie tak, ponieważ zachowanie narcyza będzie wyjątkowo groteskowe. Może płakać, użalać się nad sobą i błagać o przebaczenie. Skończy się to na tym, że zaczniesz go pocieszać. Po co to robi? Bo potrzebuje ludzi, żeby móc nimi manipulować. Kiedy wszyscy się od niego odwrócą, kto będzie tańczył wokół niego?

Totalny brak empatii

To najbardziej charakterystyczna cecha wszystkich narcyzów. Jeżeli czujesz, że z tą osobą jest coś nie tak, spróbuj wykonać prosty sztuczkę. Zrób coś, co będzie wymagało okazania ci choćby odrobiny współczucia. Jest niewzruszony? To najlepszy dowód, że masz styczność ze złym człowiekiem. Zrezygnuj z tej relacji, a zaoszczędzisz sobie mnóstwo cierpienia.

Wysokie mniemanie o sobie

Narcyz uważa, że jest alfą i omegą. Na każdym kroku będzie chwalił się swoją wiedzą i inteligencją. Problem w tym, że często pierwsza lepsza dyskusja kończy się tym, że wychodzi na głupka. Na takich narcyzów można patrzeć z politowaniem. Musisz jednak wiedzieć, że istnieją także wyjątkowo inteligentne osobniki. Są sprytni, więc nie będę się afiszować.

Bunt dwulatka

Kiedy narcyz chce coś osiągnąć, będzie zachował się jak dwulatek. Zacznie tupać nogą i wymuszać. On nie rozumie racjonalnych argumentów i nie potrafi z niczego rezygnować. Jeśli coś idzie nie po jego myśli, okaże to natychmiast i to tak, że pójdzie ci w pięty. Jego potrzeby mają być zrealizowane i będzie męczył cię tak długo, aż odpuścisz i spełnisz jego żądania.

Wieczne niezadowolenie

Narcyza można chwilowo zadowolić, ale nie da się go uszczęśliwić. On takiego stanu nie osiągnie nigdy. Problem w tym, że nie zdaje sobie z tego sprawy, więc wciąż do czegoś dąży, ciągle szuka, oczekuje i potrzebuje. Będąc blisko takiego człowieka, sale będziesz musiała mu nadskakiwać. Może mieć sławę, pieniądze, dobre zdrowie, rodzinę – i ta nigdy nie będzie szczęśliwy.

Możesz go tłumaczyć, dawać kolejną szansę, liczyć, że pod twoim wpływem się zmieni i będzie cudownie.

Twoje emocjonalne, psychiczne i fizyczne zdrowie musi być dla ciebie na pierwszym miejscu.

Jest?

Źródło:


Są mamy, które nie zasługują na to, by odbierać im dziecko. Możemy je wesprzeć. Dołącz do akcji „Czytamy dla mamy”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2017
Fot. iStock/Mikolette

Łatwo nam oceniać, porównywać, zarzekać się, że w mojej rodzinie nigdy to by się nie przydarzyło, że dzieci wychowuję mądrze i sama zostałam tak wychowana. Tylko na co komu te porównania, te zawistne spojrzenia i odwracany wzrok? 

Zdarzyło się, zaszła w ciążę, miała 16 lat, może trochę mniej, trochę więcej. Jedyny fakt, który dzisiaj się liczy to ten, że jest matką i że chce mieć swoje dziecko przy sobie. „Jest dla mnie całym światem, chciałabym, żeby był przy mnie” – mówi 16-letnia mama, a my nie mamy żadnych podstaw by jej nie ufać, by nie wierzyć, ani prawa, by oceniać.  Jest mamą, na świat przyszło jej dziecko, świadectwo jej miłości. Dziecko stało się dla niej,  jak dla każdej mamy, całym światem. Jednak nie ma go przy niej, bo nie stworzono warunków, by mogła je mieć blisko.

Małoletnie matki – to tabu. Chowają ciążowe brzuchy, nie przyznają się rodzicom, że są w ciąży, często nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Szkoły je stygmatyzują, społeczeństwo wyklucza, ale one zostają matkami i tylko to –  na tu i teraz powinno być ważne. Tak jak ważna powinna być niesiona im pomoc. Tymczasem często te młode matki nie otrzymując wsparcia trafiają do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych, podczas gdy ich dzieci zostają w szpitalu. A przecież dla nowo narodzonego dziecka to mama jest najważniejsza, bez względu na to ile ma lat.

Pochodzą ze środowisk, w których często brakowało rodzinnego wzorca. Tak zwana: trudna młodzież, trudna, bo dorośli zgotowali im taki, a nie inny los, a oni nie zawsze mają siłę i możliwości, by się temu wszystkiemu przeciwstawić. Bywa, że brak im wiary w to, że zasługują na lepsze życie, że są wartościowymi ludźmi, trzeba tylko podać im dłoń i przez chwilę poprowadzić we właściwym kierunku.

My, kobiety – dobrze wiemy, jak wiele w nas samych zmienia macierzyństwo, jak stajemy się silniejsze, bardziej pewne siebie, jak często nasze życie nabiera głębokiego sensu, kiedy możemy wziąć na ręce nasze dziecko. Macierzyństwo nas kształtuje, pomaga nam dojrzewać. Macierzyństwo nierzadko staje się inspiracją do lepszego życia, do dążenia do najlepszej wersji siebie.

Co mogą czuć matki, które nie dość, że napiętnowane brakiem odpowiedzialności, głupotą i bezmyślnością, to jeszcze pozbawione bliskości być może jedynego człowieka, które je pokocha, które da im miłość, a one odwdzięczą się tym samym swojemu dziecku?

W naszej konstytucji zapisane jest, że macierzyństwo, rodzicielstwo powinno być objęte opieką państwa. Tej opieki małoletnie matki i ich dzieci nie otrzymują.

 pomaga młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym, patologią, bezradnością. To właśnie w ramach jej działalności powstał projekt stworzenia pierwszego w Polsce domu dla nieletnich matek i ich dzieci. Domu, w którym dziewczyny mogłyby się uczyć, resocjalizować, a jednocześnie mogłyby mieć przy sobie swoje dzieci, uczyć się macierzyństwa, otrzymać tak bardzo potrzebne im wsparcie i mieć szansę na inne życie, niż to, które znają z własnego doświadczenia.

Dlatego zamiast odwracać wzrok i oceniać – zachęcamy do pomocy, do zrobienia czegoś naprawdę dobrego. Fundacja trzyma pieczę nad fantastyczną inicjatywą , do której przyłączyło się i którą poparło wiele osób. Na czym polega projekt? Otóż znane zwłaszcza w blogerskim środowisku (ale nie tylko) kobiety piszą rozdział książki, każda jeden. Jest wśród nich autorka bloga – Amanda Waliszewska, Zosia Kwiatkowska (blog ),  czyli Magda Mikołajczyk, Laura Ogrodowczyk (vlog ), – Alicja Kost, Ewa Żmuda-Jankowska (), Małgorzata Horizon-school.ru, Janina Bąk (), blogerka a, Areta Wasilewska-Gregorowicz (ilustratorka), Kinga Kasperek (). Nad całością projektu czuwa Sylwia Chutnik, która jednocześnie jest autorką pierwszego rozdziału książki.

Gosia czytamydlamamy

Jak się to ma do budowania domu dla małoletnich matek? Otóż wykupując cegiełkę – dokładacie swoją cegiełkę do budowy domu, a jednocześnie otrzymujecie możliwość czytania kolejnego rozdziału książki. Są już dwa – Sylwii Chutnik i Amandy Waliszewskiej, kolejny pisze Zosia Kwiatkowska, który dostępny będzie już piątego grudnia. Możemy czytać i jednocześnie pomagać!

Co wyjątkowe – pomysłodawcą tego projektu jest firma– producent kosmetyków dla kobiet, podkreślamy ten fakt, bo rzadko kiedy komercyjne firmy pochylają się nad tak trudnym i dla wielu niewygodnymi tematami. nie tylko chce pomóc, chce, by każda kobieta, która zostaje mamą nie była dyskryminowana ze względu na swój wiek i pochodzenie.

Niesienie pomocy jeszcze nigdy nie było tak łatwe i przyjemne. Czytaj i pomagaj! Dołóż swoją cegiełkę do budowy domu dla małoletnich matek.

Więcej o projekcie dowiesz się na, tam też znajdziesz poszczególne rozdziały książki.


Zobacz także

Siedem rzeczy, na które warto „zmarnować” swój czas. Nie czekaj!

10 rzeczy, które warto wiedzieć o teorii przywiązania. Zobacz, jaki związek tworzysz i co jest tego przyczyną

Kiedy rodzice stawiają ultimatum: albo my, albo ona i odbierają dorosłemu dziecku szansę na szczęście

http://cialis-viagra.com.ua

plasticsurgery.com.ua

www.medicaments-24.net