„Poświęciłam mu wszystko. Pieniądze, czas, uwagę, siebie. Wszystko, proszę Pani”

Małgorzata Horizon-school.ru
Małgorzata Horizon-school.ru
26 lipca 2016
Fot. iStock/andrej_k
 

Czasami zastanawiam się, kim trzeba być, aby przebić się przez nadmiar miłości, jak temu sprostać, jak nie okazać się egoistą, gdy wciąż nie można temu dorównać. Samo określenie „‚nadmiar”” miłości wydaje się być sprzeczne z tym, czym miłość jest, bo przecież wszyscy dążymy do tego, by kochać bardzo i też bardzo być kochanym. Ale za bardzo? Czy istnieje jakiekolwiek za bardzo?

Myślę, że jest jakaś miara uczuć, które nosimy w sobie. Pełna chochla, albo jak kto woli – worek wypchany po brzegi. Istnieje też granica, dno, które wysycha. W tej jednej ludzkiej pojemności jest Ta lub Ten, którego kochamy. Są tam też rodzice, dzieci, przyjaciele, autorytety, ważni ludzie. Jesteśmy też my sami. Gdy przelewamy wszystko w jedna osobę, nie starcza dla innych, nie starcza dla nas samych.

Spotykam wiele osób, które mówią o sobie, że kochają za bardzo. Nie kochają jednak siebie. Poświęcają swoje potrzeby, marzenia, fantazje, plany, by komuś, tej jednej wybranej osobie, było najlepiej na świecie. „Kochany, kawka? Szparagi w beszamelu? Lepsza strona łóżka, miejsce w samolocie od okna, śniadanie na trawie?”. Odejmują sobie od ust, aby ktoś zapchał się po kokardkę. I chodzą potem głodni, smutni, sfrustrowani, źli.

– Jestem bardzo zmęczona – mówi mi Pani X. – Mam wrażenie, że wciąż go obsługuję. Dzieci, rachunki, wakacje, śniadania, obiady, kolacje. Biegam z zadyszką, bo chcę, aby mu było dobrze. A on ma czas na wszystko: triathlon, piwko z kolegami, gazeta od deski do deski, a nawet spokojne przeglądanie nowości w Empiku. Czy Pani wie, kiedy ja ostatnio przeczytałam książkę? Nie pamiętam. Modle się o to, by coś mi się stało, żebym wylądowała w szpitalu – tam wypocznę. Wiem, głupie to, prawda?

Druga Pani hula na portalach randkowych. – Wciąż mi nie wychodzi- wzdycha. – Po kilku spotkaniach faceci przestają się odzywać. Ostatni jeden z nich, z którym myślałam, że już się uda, napisał mi, że jest mnie za dużo. Dokładnie napisał mi tak: „Czuję się tobą zmulony”. A ja tak bardzo się staram. Za bardzo.

Moja bliska koleżanka ma takie powiedzenie: „Coraz mniej Hani w Hani”. Co to oznacza? Dokładnie to, że kochając kogoś bardziej niż siebie, traci się własną tożsamość. Hania staje się Staszkiem, ale Staszek nie staje się Hania. Wszystko więc zamienia się w Staszka, jej myśli, słowa, mieszkanie, plany – po prostu – cały świat to on.

– Jestem ciągle spięta – mówi Pani X. – Tyle we mnie złości. Mam wrażenie, że zamieniłam się w jęczyduszę. Wciąż jestem niezadowolona. Sama nie wiem, czy chciałabym być ze sobą w tym stanie.

Bo czy ktoś chce żyć z wiecznym frustratem? Nie.

Czy ktoś chce budzić się ze służącą? Nie.

Czy ktoś marzy o tym, by po drugiej stronie widzieć tylko obraz siebie, grubego spasionego konsumenta czyichś potrzeb? Raczej nie.

Czy taka osoba może czuć się sprawcza? Oj nie. Czy potrzebna? Na pewno nie. Czy inspiruje go taka kobieta? Nie. Rozwija? Nie.

Jest tylko cieniem odbitym, nikim więcej. Więc, kiedy się nakarmi po pachy, idzie często dalej. Wybiera kogoś, kto mówi własnym głosem, ma oczekiwania, wie, że dawanie jest także braniem, istnieje, nie zatraca siebie. Staje się wyzwaniem. Partnerem.

– Dla takiej zołzy mnie zostawił? – dziwi się potem Pani X. – Nagle okazało się, że wszystko umie sam zrobić. Ba, podobno kawę jej do lóżka podaje. Czy trzeba być zołzą, by zasłużyć kawę?

Nie. Trzeba kochać mądrze. Kochanie za bardzo to kochanie bez granic. Granica ta jest prosta do zrozumienia. Wyznacza ją szacunek do siebie. Miłość minimalna chociażby do tego kim się jest. Miłość polegająca na dbaniu o swój komfort, rozwój i wygodę. Egoizm niezbędny do przetrwania z drugim człowiekiem. Egoizm, który jak kleszcz zamyka paszczę, która chce cię zjeść. Egoizm, który nienawidzi poświecenia.

Znam wiele kobiet, które zostają z niczym. Dosłownie. Klną co niemiara, albo zatracają się we własnej rozpaczy. Za własną naiwność, za brak instynktu samozachowawczego. Poświęcenie. Tak, to słowo pojawia się najczęściej. Poświęciłam mu wszystko. Pieniądze, czas, uwagę, siebie. Wszystko, proszę Pani.

Wierzę. Wierzę też w to, że miłość musi być odrobinę sprytna. Ślepa, naiwna, taka, która nam/nas zabiera – to po prostu głupia miłość.

– On był potworem- mówią potem. Największy egoista na świecie. Człowiek bez serca, a już na pewno bez grama empatii. Hani bez Hani terapeutka powiedziała kiedyś: „A Pani była dziewczyną tego potwora. Co to o Pani mówi?”

I to jest znacznie ciekawsze pytanie…


„Dziękuję, ale to naprawdę moja sprawa”. Bądź szczera przede wszystkim wobec siebie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 lipca 2016
Fot. iStock/swissmediavision
 

Daj światu miłość, a świat odda ją tobie – mówią pouczając, że karma wraca i trzeba zawsze czynić dobro.

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, bądź empatyczny – powtarzają.

Oczywiście, żyjmy tak, by nie krzywdzić innych, pozbywajmy się negatywnych emocji, bo one osłabiają nas samych. Czasem jednak trzeba powiedzieć światu „dość”, tupnąć nogą i postawić na szczerość wobec samego siebie. Bo przyjmować życiowe ciosy i lekcje z pokorą i zrozumieniem to jedno, ale dawać się pouczać, oceniać i ganić innym, którzy zawsze wiedzą lepiej, to zupełnie inna sprawa. Dziś dla ciebie pięć wiadomości, które pomogą ci uwierzyć, że podstawą jest szczerość relacji z samym sobą.

1. Twoje życie – twoja sprawa

Jesteś już dorosła, podejmujesz decyzje, za które bierzesz życiową odpowiedzialność. Nie potrzebujesz wskazówek i moralizowania na każdym kroku, ani opowieści o tym, jak to twoja ciotka, czy starsza kuzynka poradziła sobie z podobnie trudną sytuacją. Dziękuj za troskę i wsparcie, ale miej świadomość, że zbiorowe omawianie twoich problemów bardziej demotywuje niż doda ci siły i wiary we własne możliwości. Nie tego ci teraz trzeba. Postaw sprawę uczciwie.

Powiedz innym szczerze: Dziękuję, ale to naprawdę moja sprawa. Gdy będę potrzebować, poproszę o pomoc lub poradę. Gdy będę chciała, sama opowiem z jakim problemem się borykam.

2. Większa przestrzeń – zdrowy dystans – lepsza samoocena

Trudno w miarę obiektywnie spojrzeć na swoje życie z boku, trudno wsłuchać się w siebie, gdy wokół tłum (nawet tych życzliwych) ludzi, którzy „wiedzą lepiej”. Zrób sobie miejsce, żeby zmienić nieco perspektywę i dojrzeć to wszystko, czego do tej pory nie widziałaś, lub co rozumiałaś jedynie przez pryzmat ICH oceny. To nie byłaś prawdziwa Ty. Zobaczysz, nagle okaże się, że doszłaś już naprawdę daleko, że osiągnęłaś więcej niż myślisz. Że masz z czego być dumna, niezależnie od tego, jakie oczekiwania wobec ciebie mają członkowie twojej rodziny, czy inne bliskie osoby.

Powiedz innym szczerze: Sama stawiam sobie cele i sama przed sobą rozliczam się z ich realizacji.

3. Uczciwość wobec siebie – większa świadomość siebie i swoich potrzeb

Jeśli nie będziesz ze sobą szczera, nigdy nie będziesz miała szansy dowiedzieć się, czego naprawdę chcesz i jaka jesteś. Będziesz chłonąć jedynie opinie innych na swój temat, będziesz wierzyć w ich obraz ciebie, dasz sobie wmówić, że „ z tym to sobie nie poradzisz, bo ty tego nie umiesz, to nie jest dla ciebie”. Postaw granice i wyrusz na poszukiwanie odpowiedzi. Kim jesteś? Co lubisz, czego pragniesz? Co sprawia, że czujesz się komfortowo, a co wprawia cię w zakłopotanie? Ile jesteś w stanie znieść?

Powiedz innym szczerze: Nie mówcie mi, jaka jestem i czego potrzebuję. Ja sama wiem to najlepiej.

4. Szacunek do siebie samej – szacunek innych do ciebie

Wszyscy chcą cię zmieniać, ale tylko ty możesz zdecydować, czy to rzeczywiście pora na zmiany. Szanuj swoje potrzeby i pielęgnuj swoje wartości. Jeśli odważysz się żyć tak, jak chcesz i zgodnie z tym, w co wierzysz, zyskasz aprobatę innych. Mów to, co myślisz i bądź konsekwentna, a nikt nie odważy się kierować twoim życiem.

Powiedz innym szczerze: Dobrze czuję się z tym, jaka jestem, nie będę dopasowywać się do schematów, które nie są zgodne z moimi przekonaniami. Zaakceptujcie to.

5. Szczerość wobec siebie – szczęśliwe życie

Autentyczność i szczerość w stosunku do siebie daje nam wolność. Na początku tej drogi może być jeszcze trudno. Zwłaszcza wtedy, kiedy przez lata żyliśmy w zakłamaniu, spełniając jedynie oczekiwania innych. Kiedy zdecydujemy się na życie w prawdzie, z czasem zauważymy prostą zależność: wszystko zacznie się układać. Nasze życie nie będzie już takie skomplikowane, znikną sekrety, tłumione emocje, skrywane żale.

Powiedz innym szczerze: Pozwólcie mi być szczęśliwą.

Czasem przeżywamy całe życie czekając, aż zjawi się odwaga. Odwaga, by sięgnąć po najważniejsze marzenie: być sobą. Nie pozwólcie, by wasza odwaga zjawiła się, gdy będzie za późno.


Manifest pediatry podbija Internet. Zobacz, jaką listę wywiesił lekarz dla rodziców czekających na wizytę!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 lipca 2016
Fot. iStock/freemixer

Pewien mądry pediatra wywiesił  na drzwiach swojego gabinetu niepozorną kartkę. Zdania, które na niej umieścił poruszyły serca rodziców jego pacjentów. Jedna z mam zrobiła zdjęcie owej listy i podzieliła się nim z innymi, na Facebooku. W krótkim czasie post zyskał olbrzymią popularność. Sami zobaczcie, dlaczego….

Co jest najlepsze dla Twojego dziecka?

Fot.www.ideal.es/noticias

Fot. www.ideal.es/noticias

Najlepszą rzeczą jest …

Najlepszą rzeczą nie jest karmienie piersią.

Najlepszą rzeczą nie jest również karmienie butelką.

Najlepszą rzeczą, nie jest to, że nosisz swoje dziecko.

Najlepszym rozwiązaniem nie jest to, by odkładać  je do łóżeczka w jakiś określony sposób.

Najlepszą rzeczą nie jest to, aby odkładać go do łóżeczka w inny sposób.

Najlepszą rzeczą nie jest to, by przykrywać je zawsze tak samo.

Najlepszą rzeczą nie jest to, by robić to inaczej.

Najlepszą rzeczą nie jest to, że ubierasz je w taki właśnie sposób.

Najlepszą rzeczą jest to, że ubierasz je inaczej.

Najlepszą rzeczą nie jest to, że rozdrabniasz mu jedzenie.

Najlepszą rzeczą nie jest to, że podajesz mu do jedzenia małe kawałki.

Najlepszą rzeczą, że nie jest to, co mówi twoja mama.

Najlepszą rzeczą nie jest to, co mówi twoja znajoma.

Najlepszą rzeczą nie jest zostawienie twojego dziecka z opiekunką.

Najlepszą rzeczą nie jest zapisanie go do przedszkola czy zostawienie z dziadkami.

Najlepszą rzeczą nie jest to, aby  trzymać się jednego stylu wychowawczego.

Najlepszym rozwiązaniem nie jest to, aby stosować inny styl rodzicielstwa.

Wiesz, co tak naprawdę jest najlepsze?

Najlepszą rzeczą jest to, co sprawia, że ty ​​czujesz się dobrze.

Najlepszą rzeczą jest to, co twój instynkt mówi ci, że jest lepiej zrobić.

Najlepszą rzeczą jest to, co sprawia, że czujesz, że jesteś w porządku.

Najlepszą rzeczą jest to, co pozwala ci być szczęśliwym ze swoją rodziną.

Kiedy ty czujesz się dobrze, im również jest lepiej. 

Bo to, co najlepsze, to ty.

Bo jeśli ty czujesz się bezpieczny, ale również czują się bezpiecznie.

Bo jeśli myślisz, że postępujesz słusznie, twój spokój udziela się również im.

Jesteś tym, co najlepsze.

Spróbujmy powiedzieć każdej matce i ojcu, co jest najlepsze.

Tym, co najlepsze dla twojego dziecka jesteś ty sam.

 

Co byście pomyślały widząc taką listę na drzwiach gabinetu pediatry waszego dziecka?

 


 

Źródło:


Zobacz także

4 wskazówki, które pomogą ci przestać żyć w strachu

Jak różnice w wychowaniu dziecka mogą rozbić małżeństwo. Na szczycie rodzinnej hierarchii jesteście oboje

Czas się zatrzymać, zrozumieć, spełnić wielkie marzenia

вимакс 60 капсул канада

дженерик сиалис купить в украине

применение варденафил