„Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Byłam jedynie epizodem w twoim życiu”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika
 

Dostałam od ciebie SMS-a. Nie miałeś odwagi ze mną rozmawiać. Tak, ta rozmowa nie należałaby do przyjemnych. Ale czekałam, miałam nadzieję, że się odważysz stanąć ze mną twarzą w twarz i wysłuchać tego wszystkiego, co chciałam ci powiedzieć.

Dałam ci drugą (i trzecią i czwartą) szansę, ponieważ nie chciałam przekreślać tego wszystkiego, co między nami było.

Przez długi czas wysyłałeś mi sprzeczne sygnały. Mogłam pomyśleć, że nasz związek przestał cię interesować… Mogłam stracić nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze będzie dobrze. Ale postanowiłam walczyć, bo myślałam, że potrzebujesz jakiegoś gestu z mojej strony, żeby zdecydować, w którą stronę chcesz iść.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że mogę cię powstrzymać, mówiąc, że to tylko chwilowy kryzys. Myślałam, że będę w stanie cię przekonać, że warto o nas walczyć.

Wymyślałam dla ciebie wymówki. Wymyśliłam powody, dla których mnie odpychałeś. Wciąż w trudnych rozmowach wracałeś do swojego poprzedniego związku, w którym zabrakło miejsca na zaufanie. Z jednej strony bałeś się odrzucenia, a z drugiej, gdy zaczynało się robić poważnie, odsuwałeś się ode mnie. Jakbyś się bał, że możesz mnie prawdziwie pokochać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo myślałam, że właśnie tego ode mnie oczekiwałeś. Myślałam, że potrzebujesz mojej czułości, dobrych słów i gestów, dowodów nawet na tych durnych mediach społecznościowych, które zdawały się mówić: „Tak to jest poważny związek, poważne deklaracje”. Chciałam ci udowodnić, że jestem warta twojego czasu i twojego wysiłku.

Nigdy nie ukrywałam swoich uczuć, nawet wtedy gdy byłam smutna. Uważałam, że lepiej będzie, gdy wiesz, jak się w tym związku czuję, niż pozwolić ci zgadywać, co się tak naprawdę dzieje. Myślałam, że wyrażanie siebie jest lepsze niż wysyłanie sprzecznych sygnałów, jak ty to robiłeś. Chciałam być z tobą szczera. Chciałam, żebyś dokładnie wiedział, jak traktuję ten związek i jakie emocje on we mnie wywołuje.

Nie pozwalałam ci odejść, bo tak bardzo zależało mi na twojej uwadze i nie przejmowałam się, gdy było jej tak bardzo mało. Pogodziłam się z tym, że jestem wciskana w twój plan dnia, między pracą, treningiem, spotkaniem służbowym i samotnym wypadem do kina. Byłam gotowa zrobić wszystko, żebyś zobaczył, jak ważna jestem w twoim życiu, jak wiele wnosi w nie moja obecność.

Nie pozwalałam ci odejść, ponieważ wiedziałam, że jeśli odpuszczę, jeśli nie zawalczę o ciebie, to wszystko, co było między, nami umrze pod naporem twoich lęków, które zmuszały cię do obojętności. Jeśli przestałabym planować nasze spotkania, wyjazdy, nie wiem, kiedy byśmy się spotkali. Wiedziałam, że jeśli nie dam ci kolejnej szansy, ty zejdziesz mi z drogi nie próbując niczego naprawiać. Czułam, że muszę wykonać ogrom pracy, by nas razem zatrzymać.

Nie pozwalałam ci odejść, bo wiedziałam, że ty zawsze mogłeś powiedzieć: „To koniec”, a jednak tego nie robiłeś. Chciałam cię zatrzymać w moim życiu. Chciałam, żebyś stał się trwałą częścią mojego świata. Okazało się, że dla ciebie byłam jedynie krótkim epizodem…


Wiosenne porządki nie tylko w szafie – jak skutecznie wymodelować swoją sylwetkę? Sprawdzamy ofertę medycyny estetycznej

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2018
modelowanie sylwetki
Fot. iStock / sekulicn
 

Pewnie nie raz słyszałyście o metodach modelowania ciała. Idziemy do kliniki, a miła pani doktor lub kosmetolog, jakimś kosmicznym urządzeniem zasysa nasze niezbyt estetyczne po zimie pupy. Wychodzimy jak z plakatu i możemy już odliczać do lata… Niestety aż tak magicznie nie jest, bo medycyna estetyczna na magii się nie opiera. Jednak drogie panie, warto wiedzieć,  że istnieją które rozprawią się z niejednym kompleksem. Gdzie dieta i ćwiczenia nie mogą, tam spec od jędrności sobie poradzi! W co naprawdę warto zainwestować, żeby były efekty a nie rozczarowanie?

Modelowanie sylwetki

Specjalnie dla was, sprawdzamy na czym polegają i jak działają… najlepsze urządzenia, które wspomagają odchudzanie, walczą z cellulitem i modelują sylwetkę!

Numer 1 – MedShape

Ten innowacyjny sprzęt wspomaga walkę osób, które mają kilka centymetrów więcej w pasie i udach. Dlaczego? To nie tylko masaż pod ciśnieniem, który przyśpiesza metabolizm i detoksykację!

Dzięki zastosowaniu aż trzech technologii równocześnie uzyskujemy spektakularny efekt już po krótkim czasie. Oprócz masażu próżniowego podczas zabiegu  działa laser biostymulujący IR, który  podnosi  temperaturę w tkance tłuszczowej oraz  fale radiowe, które  ujędrniają ciało odbudowując  włókna kolagenowe i elastynowe.

Trzy skumulowane siły aktywują  procesy lipolizy w komórkach tłuszczowych. Trzeba pamiętać, żeby podczas kuracji  pić duże ilości wody i w dniu zabiegu włączyć dietę lekkostrawną. Dziesięć zabiegów MedShape dwa razy w tygodniu w połączeniu z dietą pudełkową i ćwiczeniami dają piorunująco szybki efekt. Sukces Gwarantowany!

modelowanie sylwetki

Fot. Materiały prasowe

Numer 2 – Karboksyterapia

Karboksyterapia polega na wprowadzeniu pod skórę czystego dwutlenku węgla. Inteligentny system, który sam dobiera parametry i ustawia je na podstawie stopnia zaawansowania cellulitu?
W dzisiejszych czasach to możliwe! Karboksyterapia poprawia lokalne mikrokrążenie i odżywienie tkanek, powodując lepszą regenerację komórek.

Następuje stymulowanie produkcji kolagenu w skórze, dodatkowo poprawia się retencja wody czyli następuje zmniejszanie obrzęków. MedShape i karboksyterapia to moja ulubiona metoda łączona. można wykonywać co 10 dni na okolicę brzucha, ud i ramion.

Numer 3 – HIFU

HIFU czyli skupiona wiązka fal ultradźwiękowych o dużym natężeniu, dzięki niej następuje kontrolowane poparzenie, dzięki któremu  regenerują się i kurczą. Dzięki temu skóra staje się jędrniejsza i gładsza. Szczególnie polecana dla kobiet które mają obwisłe ręce oraz kolana.

modelowanie sylwetki

Fot. Materiały prasowe

Jak widzicie, jest w czym wybierać. To co wypróbujecie, jako pierwsze? :)

PS: Jeśli korzystałyście już z takich zabiegów, koniecznie podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami.


 

 O autorce:

Martyna Zarzycka, kosmetolog

Artykuł powstał we współpracy z 


Kiedy dziadkowie nie interesują się dziećmi… Znak czasów, czy zamierzone działanie?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 kwietnia 2018
Fot. iStock/Lise Gagne
Fot. iStock/Lise Gagne

Czasy się zmieniły, pojęcie „starzenia się” również i nasze podejście do więzi rodzinnych także ulega zmianie. Kiedyś dziadkowie byli integralną, bardzo ważną częścią rodziny – pomagali w wychowaniu dzieci, organizowali rodzinne uroczystości, a w wakacje zabierali wnuki do siebie albo wyjeżdżali z nimi nad morze. Dziś wiele się w tej w kwestii zmieniło, bo współcześni dziadkowie mają dla swoich wnuków coraz mniej czasu, chcąc cieszyć się relacjami z przyjaciółmi, planując swoje hobby i podróżując.

Coraz więcej osób przebywających na emeryturze ma całkiem dobrą sytuację materialną i stara się choć po części realizować swoje marzenia. Wielu z nich uważa też, że „dzieci już odchowało” i nie zamierza się angażować w pomoc w wychowywaniu następnego pokolenia.

To nie są jednostkowe sytuacje. Z drugiej jednak strony, zmieniło się również nastawienie współczesnych rodziców do roli dziadków w życiu ich rodziny. Są rodzice, którzy swoje dzieci najchętniej zostawialiby u dziadków na każdy weekend, byle tylko zyskać „trochę czasu” dla siebie, byle na trochę pozbyć się pociech z domu. Ich oczekiwania są ogromne, a postawa roszczeniowa. Uważają, że to się im należy. Prawda jest przecież jednak inna. To oni podjęli decyzję o posiadaniu dzieci i to oni są za nie odpowiedzialni. Opieka nad dziećmi jest przede wszystkim ich zadaniem. Jasne, że mogą i powinni szukać wsparcia, szczególnie wtedy, gdy czują, że emocjonalnie nie dają sobie w jakimś momencie rady, ale nie oznacza to, że powinni „sprzedawać” dzieci własnym rodzicom, nie szanując ich wolnego czasu, ani prawda do odpoczynku, wtedy, kiedy akurat jest im wygodnie.

Tymczasem coraz więcej współczesnych dziadków wykazuje brak zainteresowania swoimi wnukami. Kochają je, owszem. Cieszą się ich szkolnymi sukcesami, chętnie oglądają zdjęcia i rozmawiają z nimi przez telefon. Czasem sypną kieszonkowe i … na tym koniec. Mają swoje życie i nie chcą, by znowu kręciło się ono wokół dzieci.

Oczywiście, dziadkowie mają swoje własne powody tego „wycofania” w relacjach z wnukami. To pokolenie jest po prosto o wiele bardziej aktywne niż dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu. I choć jest to wspaniała zmiana, wpływa ona również na kształt współczesnej rodziny. Dziś babcia czy dziadek są bardziej gośćmi, „ciekawymi osobami” w życiu naszych dzieci niż członkami rodziny z pełnią praw.  Trzeba również zdać sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich (wcale nie mniejszość) nadal pracują, realizując się zawodowo na pełnym etacie i po prostu nie mają czasu na opiekowanie się wnukami. Poza tym, po pełnym tygodniu pracy mogą być zbyt zmęczeni, żeby biegać po placu zabaw za małym dzieckiem lub zostać wieczorem z noworodkiem. Trudno jest zebrać energię, kiedy nie ma się już dwudziestu lat.

Jest jeszcze jedna grupa dziadków – ci, którzy świadomie ograniczają kontakt ze swoimi dziećmi, kiedy rodzi im się córka czy syn. Tacy dziadkowie uważają, że ich dzieci powinny radzić sobie i „przejść przez to” same, ponieważ im – dziadkom – nikt nie pomagał. To trochę chęć pozwolenia, by karma zadziałała. „Chciałeś dziecko – to masz, zobacz ile pracy cię czeka, odczuj to na własnej skórze”.

Choć to podejście może wydawać się egoistyczne, nie jest niczym wyjątkowym. Zapytajcie znajomych, czy usłyszeli od własnych rodziców: „Ja nie będę niańczyć twoich dzieci”. Odpowiedź może was zaskoczyć.

Relacje z dziadkami są dla dzieci wyjątkowo ważne i warto o tym pamiętać, niezależnie od tego, do którego pokolenia należymy – dziadków czy rodziców. Wspomnienia wspólnych wakacji, świąt, czy choćby spacerów po parku to fundament, na którym można budować życiowy bagaż doświadczeń i wiedzy o innych, już od małego. Jednak nic na siłę i nic bez obopólnej zgody. Dziadkowie nie mogą czuć się w tej sytuacji wykorzystywani, a rodzice „zależni” od nich.


Zobacz także

Fot. iStock/svetikd

Mężczyźni manipulatorzy. Typowe zachowania na które musisz uważać, jeśli jesteś z natury łagodną i łatwowierną osobą

Fot. iStock / vadimguzhva

Zbyt późno zdałem sobie sprawę, że dobrzy ludzie, mogą być złymi mężami. List do gównia*ych mężów

Fot. Pixabay / gpalmisanoadm /

„Wtrącasz się, osaczasz, nie rozumiesz”. Dlaczego kobieta nie lubi swojej teściowej