Masz romans, ale chcesz ratować swoje małżeństwo. Czy jest jakieś rozsądne wyjście z tej sytuacji?

Redakcja
Redakcja
19 lipca 2018
Fot. iStock
 

Jesteś w związku, od dawna. Ale teraz zaangażowałaś się w bliską relację z innym mężczyzną i czujesz, że jesteś rozdarta. Wiesz, że postępujesz źle, ponieważ nadal pragniesz swojego małżeństwa, ale nagle wszystko stało się bardzo skomplikowane. Ta sytuacja zupełnie cię zaskoczyła. Nie wierzyłaś, że mogłabyś tak kiedykolwiek postąpić.  Jesteś zakochana w innym, a mimo to rozpaczliwie próbujesz sprawić, by twój związek z mężczyzną, którego poślubiłaś trwał.  Czujesz się kompletnie zagubiona i bezradny wobec sytuacji, w którą się w jakiś sposób sama wplątałaś. Jak powinnaś się teraz zachować, co zrobić?

Jesteś tak zmęczona, że nie wiesz już właściwie, co czujesz. Boisz się, że cały świat czeka tylko na to, by cię osądzić. Nie widzisz już w sobie człowieka, osoby, która ma swoje pragnienia. Nie wybaczasz sobie tego, że jesteś niedoskonała, że popełniasz błędy. W końcu to część bycia człowiekiem. Chcesz być szczęśliwa, a czasami bycie szczęśliwym oznacza dokonywanie złego wyboru. Jak wszyscy inni ludzie na tym świecie, pragniesz emocjonalnej więzi.

Musisz czuć się potrzebna. Chcesz, żeby ktoś znów się postarał o twoje uczucia. I w jakiś sposób znalazłeś wszystkie te rzeczy w innym mężczyźnie, co naraziło twoje małżeństwo na niebezpieczeństwo. Zakochałeś się w kimś innym. Twój mąż się o tym dowiedział. Zdajesz sobie sprawę, że postąpiłaś źle. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś powodem, dla którego twoje małżeństwo jest zagrożone i musisz zrobić coś szybko, zanim całkowicie je stracisz.

Wciąż nie umiesz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to się jeszcze da uratować. Czy można wrócić do punktu, w którym wszystko się zaczęło. Czujesz się zniechęcona, poraniona. Czy masz do tego prawo? Przecież to ty zawiniłaś. W głowie kłębią się wątpliwości. Wiesz, że musisz odciąć się od swojego kochanka. Masz obsesję na punkcie sytuacji, w której się znajdujesz i próbujesz zagłębić się w każdy szczegół, aby upewnić się, że jesteś w stanie wyczerpać wszystkie opcje. Chcesz się upewnić, że jesteś w stanie spojrzeć na tę sprawę z dystansu. Teraz to się nie uda, nie łudź się.

Nie rozumiesz tego, co się z tobą dzieje. Wiesz, że to, co zrobiłaś, było z natury błędne; a jednak jakoś nie czujesz się zbyt winna. Nie czujesz się źle. Wiesz, że przyniosło ci to choć chwilowe szczęście. Usprawiedliwiasz się. Ale wiesz też, że nie możesz tego nikomu powiedzieć. Że jeśli chcesz naprawić swoje małżeństwo, będziesz musiała wziąć na siebie całą tę winę. Wiesz, że będziesz musiała wziąć odpowiedzialność za tę sytuację

Teraz wszystko odbędzie się na jego warunkach. Musisz doceniać wszystko, co twój mąż dał ci w tym małżeństwie. Twoje serce może należeć do kogoś innego; ale wiesz, że należysz do tego małżeństwa. Czujesz, że życie jest niesprawiedliwe dla ciebie. Ale to tylko życie, ono rzadko kiedy jest sprawiedliwe.

Zanim wstaniesz i do niego pójdziesz, pamiętaj o jednej rzeczy. Jeśli naprawdę chcesz uzdrowić to małżeństwo, uświadom sobie coś ważnego. Tak, dopuścułaś się zdrady, złamałaś przysięgę wierności.  Ale niewierność nie musi definiować twojego związku jako całości. Być może popełniłaś błędy w przeszłości; ale najważniejsze jest to, jak zachowasz się teraz w swoim związku i jak widzisz waszą wspólną przyszłość. To nie będzie łatwe. Być może poczujesz się upokorzona.  Ale jeśli naprawdę wierzysz, że twoje małżeństwo jest warte walki, musisz być w stanie ponieść ten wysiłek.


Na podstawie:


Nie obejrzeć „Obietnicy poranka” tego lata, to grzech! Lepszego filmu w te wakacje nie znajdziejcie

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
20 lipca 2018
Fot. Materiały prasowe
 

„(…) Ja wiem, że to Twoja matka, ale to jednak coś ładnego taka miłość. W końcu człowiek zaczyna zazdrościć… Żadna kobieta nie będzie Cię nigdy kochała tak jak ona. Możesz być pewny.

Mogłem być pewny. Ale wówczas jeszcze tego nie wiedziałem. Dopiero około czterdziestki zacząłem rozumieć. Nie jest dobrze być bardzo kochanym w tak młodym wieku, tak wcześnie. To rodzi złe przyzwyczajenie. Wydaje się, że tak już być musi. Wydaje się, że to gdzieś powinno istnieć, że można to odnaleźć. Liczy się na to. Wpatruje się, ma się nadzieję, czeka. Miłość macierzyńska to obietnica, którą życie nam daje u progu i której nie dotrzymuje nigdy (…)” – Romain Gary „Obietnica poranka”.

Matka i syn. Nie ma silniejszej relacji. I bardziej toksycznej, jeśli ON jest jej jedynym celem w życiu albo kiedy jej zabraknie. Opętana macierzyńską miłością Nina Kacew, (Charlotte Gainsbourg), całe życie marzy tylko o jednym – żeby jej syn (Pierre Niney) był wielkim człowiekiem, artystą. I nie ma żadnej rzeczy na świecie, która by jej w tym przeszkodziło. O tym jest adaptacja bestsellerowej autobiografii Romaina Gary’ego, wybitnego francuskiego pisarza. Adaptacja równie wybitna, co jego historia, bo film zrealizowany jest z wielkim rozmachem i niebywałym kunsztem kina europejskiego.

Romain Kacew (Gary) urodził się w Rosji, dzieciństwo spędził w Wilnie i Warszawie, stąd w filmie dużo, pięknych polskich wątków, nie tylko aktorskich. Sama Charlotte Gainsbourg w absolutnie imponujący sposób mówi po polsku, podobnie jak jej filmowy syn.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

„Obietnica poranka” to znakomite kino wybornie opowiadające o matce i synowskiej miłości, pełnej poświęceń, rozpaczy i poczucia winy. Matka, Nina Kacew, która wraz z synem ucieka z bolszewickiej Rosji, zakłada w Wilnie pracownię krawiecką, która szyje suknie i kapelusze dla miejscowych dam. Charyzmatyczna, odważna kobieta, z uporem i determinacją rozkręca biznes, ale pada ofiarą niezapłaconych rachunków swoich klientek, bankrutuje i z walizką rosyjskich antyków przeprowadza się do Francji, do Nicei.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Od tej chwili Morze Śródziemne będzie dla Romaina jedynym widokiem na ziemi, które koić będzie jego ból i troski. W takiej codzienności dorasta Romain, którego wychowuje w duchu absolutnej wyjątkowości, naiwnych i przesadzonych marzeń o jego sławie. Nie sposób jej odmówić, dlatego chłopak składa sobie obietnicę, że „naprawi świat i złoży u jej stóp”. Rozpoczyna się wyścig z własnymi ambicjami, rozczarowaniem, poczuciem odpowiedzialności. Podczas wojny chłopak służy we francuskim lotnictwie i targany wyrzutami sumienia pisze swoją pierwszą powieść. Wraca do rodzinnego domu w poczuciu spełnionej obietnicy, ale okazuje się, że jego matka od trzech lat już nie żyje…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Romain Kacew, francuski Romain Gary, do końca swoich dni szukać będzie miłości i akceptacji, której nigdy nie znajdzie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

„Uda ci się, wygrasz – bo tak cię wychowałam” – słowa – symbole matki, tak mocno obecne w tej historii, w absolutnie imponującą, filmową narrację przeniósł na ekran Eric Barbier, francuski reżyser i scenarzysta. Nad kreacją Charlotte Gainsbourg można zachwycać się w nieskończoność, ale Pierre Niney, znany polskiej widowni z roli Yves Saint Laurent’a, jako dorosły Romain Gary,  jest po prostu doskonały.

Naszym zdaniem będzie to najpiękniejszy film tego lata. Nie przegapcie go w wakacyjnym ferworze.

 

PS: Możecie delektować się tą historią nie tylko w kinie, na rynku pojawiło się również wznowienie autobiograficznej książki Romaina Gary ,”Obietnica poranka”, z filmową okładką. Nie tylko dla kolekcjonerów!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


10 wskazówek, jak uleczyć złamane serce

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 lipca 2018
Fot. iStock

Ktoś kiedyś powiedział, że zakochiwanie się jest niezwykle proste, ale zerwanie z miłością okrutne, zwłaszcza, gdy to ty chciałaś, by ten związek przetrwał.

Złamane serce boli, masz poczucie, że rozsypujesz się na tysiące kawałków, których nigdy nie pozbierasz. Nie ma szybkiej drogi, która pomoże ci ulżyć w bólu, jednak ból, który pochodzi od głębokiej miłości, nie może cię przed nią powstrzymać, to on sprawi, że kolejna będzie bardziej dojrzała.

Tylko nim zaczniesz na nowo kochać, musisz wyjść ze swojego cierpienia, skleić na nowo swoje serce i powoli ruszyć naprzód.

Przejdź przez ten ból, a nie wokół niego

Zdaję sobie sprawę, że najtrudniejszym zadaniem jest zatrzymać się i zdać sobie sprawę, jak bardzo czujesz się zraniona. Ale właśnie to musisz zrobić, ponieważ żaden skrót nie jest pozbawiony przeszkód. Oto prosty fakt: musisz poczuć smutek i ból, aby pójść dalej. Przejdź przez to. Nie dookoła. Mierząc się z bólem stajesz się silniejsza, gotowa stawić czoło problemom. Ból wzmacnia, nie uciekaj przed nim, bo i tak cię dogoni.

Odłącz się i ciesz się wolnością

Budda nauczał, że przywiązanie prowadzi do cierpienia. Więc najbardziej bezpośrednią ścieżką do szczęścia i pokoju jest odłączenie. Jest taka historia o starym ogrodniku, który szukał rady u mnicha. „Wielki mnichu, pozwól, że zapytam: jak mogę osiągnąć wyzwolenie?”. Wielki mnich spytał: „A kto cię związał?”, na co ogrodnik odpowiedział: „Nikt mnie nie związał”. „Więc dlaczego szukasz wyzwolenia?” – odpowiedział.

Jedną z najbardziej wyzwolonych myśli, jest: „nie potrzebuję nikogo ani niczego, co by mnie uszczęśliwiło”, bo dociera do ciebie, że twoje szczęście zależy tylko od ciebie. I choć masz złamane serce, wyjdziesz z tego, po raz kolejny. Wypełnisz pustkę, którą dzisiaj czujesz, fantastycznymi rzeczami. Tylko pozwól sobie na to.

Skup się na swoich mocnych stronach

Choć dzisiaj czujesz się pokonana i bezwartościowa, spróbuj pomyśleć o tym, w czym jesteś dobra, mocna, w jakich sytuacjach się sprawdzasz. Można na ciebie liczyć? Jesteś dobrą przyjaciółką? Świetnym organizatorem? Pracownikiem? Myśl o sobie w tych pozytywnych kategoriach, każdego ranka stając przed lustrem powtarzaj sobie listę rzeczy, które świadczą o twojej niepowtarzalności.

Pozwól sobie fantazjować

Smutek nie byłby naturalnym procesem, gdyby zabrakło w nim tęsknoty. Nie zarzekaj się, że już o nigdy nie będziesz o nim myśleć, że wyrzucasz go z głowy. Daj sobie czas, bo takie podejście może pogorszyć sytuację. W słynnym studium psychologicznym z lat 80. grupa badanych miała myśleć o czymkolwiek, byleby nie o białym niedźwiedziu. Zgadnij, o czym wszyscy pomyśleli? Podobnie jest teraz z tobą.

Pomóż komuś innemu

Kiedy zwracasz uwagę na inną osobę – szczególnie na kogoś, kto zmaga się z tym samym rodzajem bólu – zapominasz o sobie na chwilę. Pomagając komuś innemu poczujesz się lepiej.

Śmiej się. I płacz

Śmiech leczy nas na wielu poziomach, podobnie także płacze. Myślisz, że to tylko zbieg okoliczności, że zawsze czujesz się lepiej, kiedy się wypłaczesz? Istnieje wiele fizjologicznych przyczyn, które nadają łzom uzdrawiającą moc. Łzy emocjonalne (w porównaniu ze łzami podrażnienia, np. gdy kroi się cebulę) zawierają toksyczne biochemiczne produkty uboczne, które płacz usuwa z naszego organizmu i łagodzi przez to stres emocjonalny. Więc idź, chwyć pudełko z chusteczkami i płacz całe popołudnie.

Zrób dobrą i złą listę

Zastanów się, jakie rzeczy sprawiają ci jeszcze większy ból. Może to zaglądanie na jego Facebooka czy Instagrama? Kontakt z jego kolegami, byleby tylko uzyskać jakieś informacje? Spisz to wszystko, a po drugiej stronie umieść to, co sprawia, że się uśmiechasz, że zapominasz o swoim bólu, a twoje serce zaczyna bić swoim rytmem. To może wydać się głupie, ale taka lista jest naprawdę bardzo przydatna, kiedy widzisz ją przed oczami, pewnych rzeczy po prostu nie zrobisz i zaczniesz żyć na nowo.

Wymęcz smutek

I to dosłownie – bieganie, pływanie czy chodzenie na kick-boxing – da ci natychmiastową ulgę. Na poziomie fizjologicznym – ponieważ sport zwiększa aktywność serotoniny i stymulują chemię mózgu, która sprzyja rozwojowi komórek nerwowych. Ale także na poziomie emocjonalnym – ponieważ przejmujesz kontrolę i stajesz się mistrzem swojego umysłu i ciała. Dodatkowo możesz wyobrazić sobie faceta, który jest odpowiedzialny za twój ból i kopnąć go w twarz. Lepiej?

Stwórz nowy świat

Stwórz swój własny bezpieczny świat – pełen nowych przyjaciół, którzy nie rozpoznają go w tłumie i nie będą wiedzieć, jak przeliterować jego imię. Skorzystaj z okazji, aby spróbować czegoś nowego – nurkowaniu, rysunku, wspinaczki, by zaprogramować, swój umysł na nowy początek… bez niego.

Znajdź nadzieję

W jakimś filmie (nie pamiętam teraz tytułu) usłyszałam, że istnieje jedna silniejsza emocja niż strach, jest to przebaczenie. Jednak przebaczenie wymaga nadziei: musimy wierzyć, że istnieje lepsze miejsce, że bolesna pustka, której doświadczasz, nie będzie z tobą na zawsze, że któregoś dnia będziesz podekscytowana robieniem kawy lub wyjściem do kina z przyjaciółmi. Nadzieja jest wiarą, że smutek może odejść, że jeśli spróbujesz przejść przez to piekło, twój uśmiech nie zawsze będzie wymuszony. Dlatego, by przejść i wyjść poza swój strach, musisz znaleźć nadzieję.

I pamiętaj, aby znowu kochać…

Kiedy nasze serca są posiniaczone i pęknięte na pół mamy dwie możliwości: możemy zamknąć serce, by nikt nie mógł się do niego dostać albo możemy znowu kochać. Głęboko, tak samo intensywnie jak wcześniej. I odejdą od ciebie. Ból odrzucenia i nieobecności, jeśli tylko mu na to pozwolisz, wzmocni cię. I znowu będziesz mogła kochać głęboko bardziej dojrzałą i świadomą miłością. Tego z całego serca ci życzę.


źródło:

 


Zobacz także

Męski punkt G. Co powinnaś o nim wiedzieć?

Jutro powiem wszystkim… wiem – zawsze tak mówię. Nie odchodzę, paraliżuje mnie wstyd

6 rzeczy, które dojrzały mężczyzna powinien wiedzieć o kobietach. Czas otworzyć oczy, drodzy panowie