„Pewnych rzeczy już nie wypada robić”. Obalamy mity na temat seksu po 40-tce

Seksualnie
Seksualnie
31 stycznia 2018
Fot. iStock/lll0228
 

Boimy się, że nasze życie seksualne wraz z wiekiem będzie coraz gorsze, ponieważ koncentrujemy się głównie na naszym wyglądzie. Bo przecież skóra nie będzie już tak jędrna, przybędzie kilka kilogramów, kondycja nie taka jak za młodu. To tego dochodzą jeszcze obawy i wewnętrzne blokady – czy w wieku dojrzałym wypada eksperymentować w łóżku? Obalamy najpopularniejsze mity na temat seksu po 40-tce.

„W wieku dojrzałym nie potrzebujesz seksu”

Życie erotyczne nie sprowadza się wyłącznie do robienia dzieci. Sprzyja zachowaniu dobrego zdrowia i zbliża do siebie partnerów. Owszem, nie umrzesz bez seksu, ale niby dlaczego miałabyś rezygnować z czegoś, co sprawia ci radość?

„Zmiany w wyglądzie powodują, że przestajesz być seksowna”

Seksapil rodzi się w głowie. Tylko i wyłącznie od ciebie zależy, czy będziesz czuła się seksowną i atrakcyjną kobietą. Jeśli będzie tak o sobie myśleć, tak też będziesz odbierana przez partnera. Ważne, żeby pogodzić się z naturalnymi zmianami w wyglądzie i zaakceptować je.

„Menopauza uniemożliwia seks”

Zmiany hormonalne, które pojawiają się na kilka lat przed ostatnią miesiączką, powodują znaczny spadek libido. Do tego dochodzi gorsze samopoczucie, uderzenia gorąca i suchość pochwy. Seks może być ostatnią rzeczą, na którą masz ochotę. Rezygnacja z niego tylko pogorszy sprawę. Udane życie erotyczne pomoże ci łatwiej znieść ten okres. Poproś swojego ginekologa o leki, wyrównujące poziom hormonów i zaopatrz się w lubrykant.

„Nie masz siły na seks”

Naprawdę? A może to tylko wymówka? Raczej mało prawdopodobne byś była bardziej zmęczona i niewyspana niż mają 20, czy 30 lat. Wszystko jest kwestią nastawienia. Jeśli jednak cierpisz na chroniczne zmęczenie, powinnaś pójść do lekarza i zbadać tarczycę.

„Po 40-tce nie trzeba myśleć o antykoncepcji”

Nieregularne miesiączki nie dają ci gwarancji, że nie zajdziesz w ciążę. Chociaż faktycznie, jeśli planowałabyś dziecko, miałabyś problem, żeby „wstrzelić się” w owulację. Wszystkie jednak wiemy, że w ciążę najłatwiej zajść wtedy, gdy się w nią zajść nie chce…

„Już nie podnieca cię to, co kiedyś”

To nie wynik starzenia się, a większej świadomości własnych potrzeb i faktu bycia w długoletnim związku. Eksperymentuj, szukaj, sprawdzaj. Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa i odkryj siebie na nowo.

„Jeśli wcześniej nie miałaś orgazmów, nie oznacza to, że teraz to niemożliwe”

Nigdy nie jest za późno, żeby lepiej poznać swój organizm. Wszystkie, dotychczasowe doświadczenia seksualne, które masz na koncie zbliżają cię do okrycia, co tak naprawdę cię kręci i czego potrzebujesz. Wbrew pozorom, w późniejszym wieku łatwiej osiągnąć satysfakcję w trakcie seksu.

Źródło:  


Czego większość z nas (nieświadomie) pragnie?

Seksualnie
Seksualnie
1 lutego 2018
Fot. iStock/Vizerskaya
 

Powszechnie uważa się, że to faceci non stop myślą o seksie, fantazjują o każdej napotkanej lasce i chętnie eksperymentują. Tymczasem okazuje się, że my, kobiety, wcale od nich nie odbiegamy. Mamy mnóstwo pragnień – o jednych mówimy głośno, a o innych nawet nie mamy pojęcia, bo są gdzieś głęboko w naszej podświadomości. Nikogo już dziś nie dziwi informacja, że większość kobiet marzy o byciu zdominowaną (z brutalną formą włącznie). Co jeszcze nas kręci? 

Myślimy o seksie naprawdę często

Analizowałaś kiedykolwiek, jak często myślisz o seksie i w jakich sytuacjach do tego dochodzi? Zapewne nie. Co więcej, wydaje ci się, że robisz to stosunkowo rzadko? Naukowcy sądzą inaczej i aby to udowodnić, przeprowadzili prosty eksperyment. Najpierw poprosili kobiety, by oceniły, jak często myślą o seksie. Średni wynik? 6 razy dziennie. Potem dano im specjalne urządzenie, które zliczało każdą myśl o seksie. Panie miały w takim momencie jedynie nacisnąć przycisk. Ile wyszło? Około 19 razy dziennie. Naukowcy oczywiście podkreślają, że taki wyniki mógł być też spowodowany samą świadomością zliczania erotycznych myśli. Ale jak tak się zastanowię, to ja bym chyba kliknęła ze 30 razy…

Nieświadomie odczuwamy pociąg zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn

Tym razem naukowcy zaprosili do eksperymentu grupę kobiet i mężczyzn o różnych preferencjach seksualnych, zarówno osoby heteroseksualne, jak i homoseksualne. Najpierw poproszono o zadeklarowanie swojej orientacji, a potem wszystkim pokazano trzy filmy erotyczne. Na jednym kobieta uprawiała seks z mężczyzną, w drugim występowały dwie lesbijki, a w trzecim geje. W czasie projekcji badacze obiektywnie mierzyli fizjologiczne pobudzenie narządów płciowych wszystkich uczestników. Później osoby biorące udział w badaniu musiały określi, który film najbardziej ich podniecał. Okazało się, że deklaracje mężczyzn potwierdziły się z wynikami naukowców. U kobiet natomiast było nieco inaczej. Panie odczuwały podniecenie na wszystkich filmach, nawet oglądając te, które kłóciły się z ich deklarowaną orientacją. Autorzy badań nie sugerują jednak, że kobiety są z natury biseksualne, raczej uważają, że atrakcyjność seksualna kobiet jest bardziej płynna lub elastyczna niż u mężczyzn. Co więcej, im silniejszy popęd płciowy kobiet, tym większy popęd czują do obydwu płci, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Nasi partnerzy seksualni mogą przypominać naszych braci

Nie od dziś mówi się, że niektóre kobiety podświadomie wybierają partnerów, przypominających ich ojców. Okazuje się jednak, że niektóre za wzór wybierają swojego brata. W jednym badaniu respondentki porównały zdjęcia twarzy swojego partnera z twarzami czterech innych mężczyzn (z których jeden był bratem kobiety). Bracia kobiet zostali sklasyfikowani jako bardziej podobni do partnerów kobiet niż osoby obce. Autorzy sugerują, że podobieństwo twarzy partnera do członka rodziny może wskazywać na optymalny kompromis pomiędzy genami, które są zbyt podobne, a genami, które są zbyt różne, aby zoptymalizować sukces reprodukcyjny. Co więcej, kobiet nie pociągają sami bracia, a jedynie mężczyźni, którzy ich przypominają.


 

Źródło:


Seks analny. Dlaczego mój pierwszy raz był fatalny?

Seksualnie
Seksualnie
30 stycznia 2018
Fot. iStock/yogysic

Wiecie, jak to jest z tym seksem analnym… Facet namawia i przekonuje, ty wciąż odmawiasz i patrzysz na niego spode łba za każdym razem, gdy jego palce „przypadkiem” wędrują w strefy zakazanej, aż potem nagle coś strzela ci do głowy (nie „coś”, a na ogół duża ilość alkoholu) i nagle bach – godzisz się na wszystko. Dopiero gdy on zapiera się nogami o wezgłowie łóżka, by w ciebie wejść, a ty z bólu zaciskasz zęby, dociera do ciebie, że to jednak nie był najlepszy pomysł i ostatni raz się na to zgodziłaś. To właśnie najprostszy sposób, by zniechęcić się do seksu analnego

Niby wiemy, że najlepiej się do tego przygotować. Przede wszystkim psychicznie, bo jest wejściem na wyższy poziom sztuki miłosnej. Czytasz więc po kryjomu te wszystkie poradniki, co zrobić, żeby nie bolało, w jakiej pozycji jest najwygodniej, ile lubrykantu należy użyć, jaką kolejność pieszczot wprowadzić, żeby osiągnąć maksymalne podniecenie i w końcu dochodzisz do wniosków, że to kupa zachodu.

Bogatsza jednak w pewną wiedzę, decydujesz się. A co! Przecież tyle kobiet uprawia seks analny i to bez żadnego przygotowania. Niemożliwe, żeby coś poszło nie tak.

Oj. Wiele może pójść nie tak.

Z własnego doświadczenia powiem tak – nie pijcie wcześniej. Może i procenty dodadzą wam odwagi i nawet do pewnego stopnia rozluźnią… ALE! Nie rozluźnią wszystkich mięśni. Na trzeźwo zdecydowanie łatwiej kontrolować swoje odczucia i reakcje organizmu.

Druga sprawa. Nie łudźcie się, że ślina wystarczy. Fantastycznie zastępuje lubrykant, ale w standardowej opcji. Przy seksie analnym naprawdę konieczne jest dobre nawilżenie. Ból to jedno. Zdecydowanie gorsze jest to uczucie zażenowania, które rośnie z sekundy na sekundę. Wystarczy sobie wyobrazić, co ten biedny chłop przeżywa. Ledwo co napalił się na dymanko życia, a teraz wsadzić nie może. Miał się wślizgnąć jak w najlepszym pornosie, a tymczasem dźga nieumiejętnie. Pomaga sobie ręką, próbuje „po palcu”… a tu nic. Ty zaczynasz się denerwować, medytujesz w myślach, żeby jakoś wpłynąć na swój zwieracz, on zapiera się nogą o ścianę i sapie, a penis jak nie wchodził, tak nie wchodzi.

Większość par na tym etapie by odpuściło. Ale nie ja.

Proponuję więc inną pozycję. On przytakuje z wyraźną ulgą w głosie.

Dobra, niech zadziała grawitacja. Raz się żyje – siadam. I tu generalnie opowieść można zakończyć, bo wystarczy mieć odrobinę wyobraźni, żeby się domyśleć, jak musiało boleć. Generalnie odradzam determinację. Szczególnie tym paniom, którym zdarzyły się już wcześniej różne wypadki w ramach podejścia do wyzwań na zasadzie: „Ale że ja tego nie zrobię? Potrzymaj mi kieliszek”.

Chociaż zraziłam się do seksu analnego na wiele tygodni, dziś z mężem z uśmiechem wspominamy tamto wydarzenie. Dzisiaj nie zabieramy się już do tego na wariata, po butelce wina i bez lubrykantów. Gorzej, gdy któremuś z nas nieoczekiwanie się to przypomni i parsknie śmiechem….


Вы можете farm-pump-ua.com/ по вашему желанию, недорого.
www.steroid-pharm.com/metaxone.html

https://pillsbank.net