Seks w plenerze – 10 praktycznych zasad, żeby się nie zniechęcić

Smurfette
Smurfette
5 listopada 2017
Seks w plenerze
Fot. Flickr / Ariadna Bruna /
 

Większość z Was pewnie nie raz marzyła o tym, żeby kochać się na plaży, w parku, w kinie plenerowym, czy w lesie… Niektórzy pewnie mieli okazję już to praktykować. Jak rozmawiam z różnymi osobami, to przeważnie Panowie wspominają to miło lub neutralnie, a Panie niekoniecznie. Czemu tak się dzieje? Oto 10 praktycznych zasad, na co zwrócić uwagę, żeby seks w plenerze był przyjemnością!

1. Wybierz miejsce

To podstawa. Plaża, park, las, łódka, góry… Miejsce dobierz do okoliczności. Chcesz spędzić romantyczny wieczór? Weź czerwone wino, owoce, koc i spędź noc na plaży, kochaj się i oglądaj wschód słońca z ukochaną osobą, a może wolisz seks pełen adrenaliny? Wejdźcie na jakiś taras widokowy, gdzie co jakiś czas pojawiają się turyści… szybki numerek na wysokości! Wszystko zależy od tego, czego chcecie i jakie macie możliwości. Pamiętaj, że jeśli twoja Partnerka lub Partner krępuje się, jest nieśmiała/y, to wybieranie ławki w parku, gdzie co chwilę przebiega stado maratończyków, albo plaża o zachodzie słońca w Sopocie, to niezbyt dobry wybór, żeby mogła to miło wspominać. Zapewnijcie sobie warunki, by myśleć jedynie o przyjemności, a nie o tym, czy okoliczności są dobre, miejsce odpowiednie, czy starczy na wszystko czasu…

2. Sprawdź pogodę

Zwróć uwagę na pogodę. Żadna przyjemność bzykać się na plaży podczas silnego wiatru, jak piasek sypie w oczy i cipkę, a tyłek marznie, albo kiedy następnego dnia mamy gwarantowaną grypę. Więc albo zadbaj o ciepły koc, śpiwór, kołdrę, albo przełóż plener na cieplejsze dni (a może wycieczka do ciepłych krajów? ;)).

3. Okoliczne atrakcje

Planujesz seks na ławce w parku? Sprawdź czy akurat tego dnia nie ma targu śniadaniowego, pikniku rodzinnego, czy zawodów biegowych. No bo, czy fajnie jest mieć orgazm, jak co chwile przeszkadzają nam zgorszeni rodzice, dzieci z psami, albo patrol policji? Oczywiście adrenalina kręci, pod warunkiem, że obie strony. Jeśli widzisz, że twoja Partnerka lub Partner czuje się nieswojo, spieszy się, krępuje, marudzi, to nie naciskaj. Nie każdy lubi być podglądany przez spacerowiczów. Pójdźcie w spokojniejsze miejsce.

4. Szybki numerek czy romantico?

Jeśli ze swoją Partnerką/Partnerem macie ochotę na szybki numerek w krzakach, to zatrzymanie się przy drodze, wypięcie tyłeczka i bzykanie się na stojąco od tyłu, albo opierając się o maskę samochodu, może być mega podniecające i fajne, natomiast jeśli któreś z Was nie czuje się komfortowo, albo oczekuje jednak nieco więcej uczuć, emocji, braku pośpiechu, to unikaj szybkich, przydrożnych numerków, bo Partnerka może poczuć się jak dziwka. Znajdź miejsce, gdzie będzie wygodnie, będziecie mieć więcej czasu, nie będziecie się spieszyć, będzie czas na grę wstępną, a nie załatwienie sprawy w 2 minuty. Wszystko to kwestia waszych upodobań.

5. Higiena

Seks w plenerze ma swoje zalety, ale też wady. Nie zawsze mamy możliwość skorzystania z prysznica, czy chociaż z umywalki. Bzykając się bez gumki, sperma zostaje w cipce i jakoś trzeba sobie z nią poradzić, bzykając się w gumce, sprawa jest prostsza, ale panowie też lubią opłukać swojego członka po seksie. Jeśli jesteście w morzu lub nad jeziorem, sprawa jest łatwiejsza, i mimo, że to może wydawać się obrzydliwe i mało higieniczne, jest to jakaś alternatywa ;). Natomiast za każdym razem, warto mieć przy sobie wilgotne chusteczki do higieny intymnej, świeżą bieliznę, czy żel do mycia rąk bez spłukiwania. A później, gdy już będzie możliwość, skoczcie oczywiście pod prysznic. Higiena jest bardzo ważna dla waszego zdrowia!

6. Pozycja

W zależności od miejsca, w którym się kochacie, dobierzcie wygodną pozycje oraz weźcie coś na czym można usiąść lub się położyć. Nie jest przyjemnie ścierać kolana bzykając się na jeźdźca na betonie, czy wbijanie sobie kamyków w dłonie. Dobierzcie pozycje tak, żeby było wygodnie. Np. jeśli ławka, to wygodnie jest, gdy on siedzi, a ona na nim zarówno przodem jak i tyłem, ale jeśli przodem, to musi mieć coś miękkiego pod kolanami, bo zacznie w pewnym momencie trzeć i boleć.

7. Bezpieczeństwo

Seks w plenerze najczęściej wykonywany jest w godzinach wieczornych lub nocnych. Para idzie w nocy na plaże, do parku itd. Warto zadbać o bezpieczeństwo, ponieważ nigdy nie wiadomo, kto może się w nocy, w ciemnym parku pojawić. Wybierajcie tylko sprawdzone miejsca, które dobrze znacie. Nie upijajcie się i miejsce przy sobie np. gaz pieprzowy. Będzie pomocny na ewentualną konieczność samoobrony, albo na dzikie zwierzęta przed którymi będzie trzeba uciekać 😉

8. Uwaga na niespodzianki

Jeśli planujesz zrobić swojej Partnerce lub Partnerowi niespodziankę i zabrać na seks w plenerze, upewnij się wcześniej czy ją/jego w ogóle to kręci. A może ma jakieś fantazje, gdzie chciałaby to zrobić, a Ty możesz pomóc je zrealizować? Spróbujcie najpierw o tym porozmawiać, żeby nie skończyło się to koszem i nie udaną randką.

9. Plener nie zawsze dobry na pierwszy raz

Pierwsza gorąca randka z nową Partnerką? Pierwszy wspólny seks? Ostrożnie z plenerem. Pierwszy raz ma to do siebie, że często wywołuje trochę niepokoju, niepewności, może być krępujący, więc plener może być dodatkowym stresem. Może na pierwszy seks, jednak lepiej wybrać miejsce bardziej odosobnione, spokojne, gdzie możecie skoncentrować się tylko na sobie, żeby się lepiej poznać. Plener jest dobry, jeśli już znacie swoje potrzeby, jesteście zgrani w łóżku i chcecie urozmaicać swoje życie erotyczne.

10. Wyciągajcie wnioski

Jeśli seks w plenerze nie okazał się cudem świata, nie warto od razu się zniechęcać. Zastanówcie się w czym tkwił problem. Czy za mało dyskrecji? Pogoda? Miejsce? Pośpiech? Stres? Porozmawiajcie, co wam nie odpowiadało i pomyślcie, czy można to jednak jakoś zmodyfikować, żeby następnym razem było lepiej.

Przyjemnych uniesień! 😉


Chcesz kochać i być kochanym? To się bzykaj! Wszystko, co chcielibyście wiedzieć, żeby mieć udany seks

Smurfette
Smurfette
5 listopada 2017
Seks to jeden z najważniejszych elementów związku!
Fot. Flickr / Doe, John /
 

Nie od dziś wiadomo, że pierwsza faza związku jest totalnie obłędnie idealna. W brzuchu kotłują się motyle, nie widzimy świata poza swoją drugą połówką, mamy ciągle ochotę na płomienny seks, ale… wiemy też, że to się z czasem zmienia. U niektórych wcześniej, u niektórych później, ale jednak taki stan przechodzi: fajerwerki opadają, przychodzi zwyczajność, codzienność, u niektórych nuda, monotonia. Jeśli już mówicie, że w związku i w seksie wieje nudą, to znaczy, że jest już bardzo źle…

Takie momenty, gdy euforia wynikająca z zakochania opada, są najtrudniejsze dla związków. Wiele z nich wtedy przechodzi kryzys, który może objawiać się na różne sposoby: począwszy po prostu od rozstania, przez konflikty, podejrzenia, po zdrady (zwłaszcza jeśli cały czas szukamy takich silnych bodźców jak na początku naszego związku). Tutaj ciekawostka: jeśli facet myśli o zdradzie, często chodzi o urozmaicenie życia seksualnego, szukanie „czegoś innego”, mimo tego, że nadal mogą kochać swoją partnerkę, natomiast jeśli kobieta zdradza, to przeważnie oznacza, że szuka innego partnera. Tutaj uwidacznia się ta różnica między płciami: kobiety są bardziej emocjonalne i szukają miłości, mężczyźni mimo, że również zwracają uwagę na emocje, to w przypadku seksu są w stanie oddzielić od siebie te dwie rzeczy.

Jak poradzić sobie z sytuacją, gdy ogień zaczyna przygasać i z czego to wynika? Zanim napiszę cokolwiek na ten temat, przytoczę fragment książki „Jego orgazm później” Iana Kernera, którą gorąco Wam polecam:

„Psycholog z kanadyjskiego Concordia University Jim Pfaus powiedział w wywiadzie dla „The Economist”:”Następstwo zmysłowego seksu jest podobne do stanu wywołanego zażywaniem środków odurzających. Następuje wiele uderzających do głowy zmian chemicznych, włącznie ze wzrostem poziomu serotoniny, oksytocyny, wazopresyny oraz opioidów endogennych (produkowanych przez organizm naturalnych odpowiedników heroiny). Mogą one spełniać wiele funkcji: rozluźniać ciało, wywoływać uczucie przyjemności oraz zaspokojenia i przypuszczalnie wzbudzają przywiązanie do tych samych doznań, które wszystko to niesie ze sobą”. Innymi słowy, seks nie jest jedynie przejawem miłości. Seks rodzi miłość i stanowi niezbędną metodę jej utrwalenia”.

I tutaj tkwi sekret szczęśliwych, wieloletnich związków, które nie są ze sobą „bo dzieci”, „bo już tyle lat, więc głupio odejść” lub „bo teraz to już mi wszystko jedno, niech sobie będzie”. Pary, które mają w sobie ogień, mimo wielu lat za sobą, bzykają się na potęgę.

Nie robiłam specjalistycznych badań w tym kierunku, ale rozmawiałam ze znajomymi małżeństwami i parami, które żyją ze sobą po 15-20 lat i pytałam, czy są ze sobą szczęśliwi i dlaczego. Różne odpowiedzi słyszałam, ale te pary, które odpowiadały twierdząco, opowiadały też, że mają mega udany seks.

To teraz pytanie. Skąd u nich ciągle apetyt na seks i pociąg do siebie na wzajem? Wydawałoby się, że po 20 latach małżeństwa można mieć się już dosyć, do tego człowiek staje się często mniej atrakcyjny niż za młodych lat, kiedy cellulit dopiero się pojawiał, a zmarszczki jeszcze nie istniały na młodych, pięknych kobiecych twarzach.

Więc okazuje się, że wiele par BŁĘDNIE stara się dbać o uczucia, o wzajemny szacunek, o dogadywanie się w życiu codziennym, chodzi na randki do kina, na kolacje, bo myśli, że to wystarczy (chociaż dobrze, że przynajmniej to robią, bo ogrom par, nawet tutaj nie ma chęci, żeby się wykazać)… otóż NIE. To co wymieniłam jest bardzo ważne, owszem, ale w tych staraniach zwykle brakuje SEKSU.

Pary zaczynają podchodzić do tego, jak do rutyny, do pewnego obowiązku, który występuje coraz rzadziej. Przeważnie w pozycji klasycznej, w sobotni wieczór na łóżku, pchnięcia przód-tył, trochę palcem, żeby ona szybciej doszła, potem znowu przód-tył, żeby on doszedł, szybki prysznic i wracamy do codziennych czynności. I jak taki seks ma sprawiać satysfakcje, kiedy zawsze wygląda tak samo? Wyobraźcie sobie takie coś przez 20 lat. Normalny człowiek już po kilku miesiącach miałby tego dosyć… a po 20 latach to już nawet zapomniałby słowa SEKS, bo pewnie od lat unikałby go jak ognia.

Więc co powinny robić pary, żeby było dobrze?

W początkowej fazie, gdzie jest duża chemia, ogień, wulkan, libido skacze jak szalone, warto się mocno poznać, budować silne zaufanie, pozbywać się skrępowania, żeby zrobić miejsce na eksperymenty. Przełamywanie barier w tym momencie jest bardzo ważne, bo dzięki temu potem będziecie mogli się dobrze bawić.

To co zawsze powtarzam, seks to jeden z najważniejszych elementów związku! Jeśli chcecie mieć silne uczucia przez lata, skupcie się na seksie, a będziecie to mieć (gwarantuje Wam, drogie Panie, że zajebisty seks, w którym wykazujecie chęci i inicjatywę, zatrzyma oczy i ręce Waszego faceta przy Was ;)).

Planujecie życie forever? To poznawajcie się erotycznie forever!

Seks we wszystkich pozycjach tego świata! (Szukajcie, czytajcie, przeglądajcie. Kamasutra też może Was zainspirować. Warto też wzmacniać niektóre mięśnie, żeby móc więcej wygibasów stosować w sypialni ;))

Oral (wiecie ile jest sposobów na robienie loda, czy minetki? Jak bardzo można się bawić ustami i eksperymentować? Poznawajcie się i swoje upodobania! Używajcie do tego jedzenia, kremów czekoladowych i zabawek, czytajcie o technikach, rozmawiajcie, co komu sprawia dużą przyjemność. Robienie loda to nie tylko wsuwanie i wysuwanie, a robienie minetki to nie tylko natarczywe machanie językiem do orgazmu. Prawdziwa zabawa jest ponadto ;))

Anal (na początku wiele par nie decyduje się na to i dobrze! Warto zostawić to na później, kiedy chcecie zrobić kolejny krok, przełamać kolejne bariery. Jest to super pomysł na urozmaicenie życia seksualnego, gdy zaczyna zawiewać monotonią)

Sex gadżety (tu macie tak gigantyczny wybór, że aż szkoda nie skorzystać. Wybierzcie się na zakupy do sex shopu i słowo NUDA będziecie znać tylko z teorii. Sklepy oferują szeroki wybór wibratorów, dildo zwykłych, analnych, kulek Gejszy, żeli do masaży, strojów, gier erotycznych (te szczególnie polecam!)).

Przebieranki (wczuwanie się w różne role może być naprawdę ekscytujące i kręcące. Chciałbyś zobaczyć swoją kobietę w roli seksownej policjantki wydającej polecenia? Spróbujcie się pobawić. Wczuwanie się w role może Was trochę ośmielić. Panie, powinny też pamiętać o seksownej bieliźnie – pamiętajmy, że faceci są wzrokowcami, więc wielkie majty jak u ciotki, średnio będą ich kręcić).

Gry erotyczne (pisałam o nich już wyżej, ale zasługują na osobny punkt: genialna forma spędzania czasu we dwoje, oraz urozmaicania życia erotycznego. Większość gier zawiera dodatkowe gadżety tj. wibrator, kajdanki, opaski, piórka itd. Można się naprawdę fajnie pobawić w wersji zarówno online, jak i offline).

Różne miejsca i czas (szybki seks w przerwie na lunch w toalecie, w samochodzie, na plaży, palcówka w kinie, czy lodzik w lesie podczas romantycznego wyjazdu w góry? Seks to nie tylko wieczór, łóżko i pozycja klasyczna! Bawcie się tym. Zobaczycie, że im więcej urozmaiceń się pojawi, tym trudniej Wam będzie się zdecydować gdzie tym razem chcielibyście to zrobić. Zabawiajcie się, zbierajcie wspomnienia, róbcie listę ulubionych miejsc do bzykania i korzystajcie z tego!)

Swingers – dla mocnych psychicznie (to już jest raczej grubsza zabawa, wymagająca dużego doświadczenia, ogromnego zaufania do siebie, mega poznania się i szczerości w związku. Niektóre pary, które poszukują urozmaicenia, oraz spełnienia swoich fantazji erotycznych, decydują się na seks grupowy, a do tego przeznaczone są m.in. kluby dla Swingersów. Takie kluby są przeważnie bardzo przyjazne dla początkujących swingujących par, ale zanim się zdecydujecie na to, warto poczytać trochę na ten temat, może porozmawiać ze swingersami, którzy mają w tym doświadczenie. Niestety są pary, które nie były na to zbyt gotowe, a mimo to chciały spróbować, co skończyło się rozpadem związku. Ale kto Wam broni wybrać się do takiego klubu na imprezę dla par i pobawić się „na widoku” we dwoje? 😉 Może to być też ciekawa forma urozmaicenia Waszego życia seksualnego ;)).

Jak widzicie… opcji, które mają Wam pomóc uniknąć nudy w seksie jest wiele. Trzeba tylko chcieć je wykorzystać. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i facetów. Nie chodzi o to, żeby ciągle zabierać ją do kina i liczyć, że to sprawi, że ona nie odejdzie… Chłopaki, dawajcie wielokrotny orgazm! No i w drugą stronę to samo… Nie chodzi o to, żeby raz w tygodniu się do niego przytulić i powiedzieć „kocham Cię”. Dziewczyny, na kolana i do roboty! 😉

Jeżeli poważnie myślicie o swojej drugiej połówce w kontekście wspólnego życia, starajcie się cały czas, zdobywajcie się nawzajem, ale nie ignorujcie swojego życia seksualnego! To jest bardzo ważne, żeby utrwalić uczucia, wzbudzać pożądane, zainteresowanie sobą i nie nudzić się w związku!

Udanych orgazmów życzy Smurfette.


Dlaczego związki się rozpadają?

Smurfette
Smurfette
6 października 2017
Fot. i Stock /  teksomolika
Fot. i Stock / teksomolika

Żyjemy w czasach, gdzie ciężko o chwilę tylko dla siebie, gdzie ciężko złapać oddech i zwolnić. Pędzimy za czymś, nie wiedząc nawet za czym, żeby się nałapać pieniędzy, nowych gadżetów i markowych skarpetek. Znikają sentymenty, przestajemy tęsknić za ulubionymi przedmiotami i ludźmi, bo zawsze można zastąpić to czymś lub kimś nowym. Telefony zmieniamy raz w roku, jak operator oferuje nam kolejną umowę ze smartfonem za 1 zł, więc bez smutku wyrzucamy „starocia” i bierzemy nowego. To samo dotyczy laptopa, tabletu, telewizora, przyjaciół i partnerów…

No właśnie. A gdyby tak ktoś po roku związku, zadzwonił i zaoferował nam w pakiecie za 1 zł na kolejny rok partnera nowszego, świeższego, lepszego, lubiącego to samo co my, „IDEALNEGO”, to czy wystarczyłoby nam to do końca życia? Czy po roku liczylibyśmy na nowszy model, który poza tym co miał poprzedni, ma opcje przynoszenia śniadania do łóżka i do tego miałby lepsze ciało?

Czy do tego właśnie to się sprowadza? Czy przenosimy swoje potrzeby ciągłych zmian w życiu codziennym, na potrzeby ciągłych zmian w związkach? Czy dlatego związki rozpadają się znacznie częściej niż kiedyś, a ogromna ilość małżeństw rozwodzi się przed upływem 5 lat? I tak. I nie.

Poniżej kilka powodów dla których związki „do końca życia” to towar ekskluzywny i coraz rzadziej spotykany:

  1. Przestajemy się starać

Po kilku tygodniach lub miesiącach zauroczenia, euforii, poczucia zwycięstwa, bo udało nam się zdobyć swoją drugą połówkę i związek już stał się dosyć stabilny, bo troszkę się poznaliśmy, przestajemy się starać. No bo przecież po co biegać za nią, po co zapraszać na randki, po co mówić kocham, po co trzepotać przed nim rzęsami, po co ładnie się ubierać, po co pokazywać, że zależy, że jest najważniejszy na świecie i żadna inna nie będzie lepsza ode mnie?

Przecież już jesteśmy razem, więc wiemy, że tak jest! No i to jest zgubne. Ponieważ zarówno kobiety, jak i faceci, lubią być zdobywani, lubią czuć się pożądani, lubią jak ktoś o nich ciągle zabiega… To dlatego właśnie kobiety po miesiącach czy latach związku, próbują wzbudzić w swoim facecie zazdrość, a faceci zalotnie uśmiechają się do dziewczyn z fajnymi cyckami. Tylko efekt jest odwrotny… faceci zaczynają się denerwować, że ona kręci na boku, a dziewczyny obrażają się, że on patrzy na piersi jej koleżanki.

Problem polega też na tym, że to obie strony powinny o siebie ciągle zabiegać, a nie tylko jedna strona. Pojawia się wtedy szara codzienność, stajemy się kumplami, rozmawiamy o robieniu prania i puszczaniu bąków, zamiast o tym w jakim romantycznym miejscu spędzimy kolejne wakacje, albo zamiast zastanawiać się jak zaskoczyć swoją drugą połówkę „od tak”. Niezależnie czy jesteśmy razem tydzień, miesiąc, rok, 10 lat, czy 20, zawsze powinniśmy się starać o drugą połówkę. Powinniśmy pokazać, że nam zależy, że kochamy i w codziennym pędzie znaleźć czas na uczucia i… seks oczywiście ;). Wiadomo, że nigdy nie będzie w związku jak przez pierwsze tygodnie. I DOBRZE! Związek powinien iść dalej, rozwijać się, ewoluować, dojrzewać, ale nie jest to argument, żeby zapomnieć o uczuciach i byciu blisko drugiej osoby.

  1. Wymagamy od innych, a nie od siebie

„Mówisz mi za rzadko, że mnie kochasz”, „czemu sam z siebie do mnie nie dzwonisz z pracy?”, „czemu nie zabierzesz mnie na kolacje?”, „powinieneś częściej do mnie pisać”, „dawno nie kupiłeś mi nic” itd. Tutaj niestety częściej kobiety są tymi wymagającymi złotych gór, a rzadko dającymi coś od siebie… Niestety taka prawda, chociaż bywa też i odwrotnie. Wymagamy od drugiej strony co chwile czegoś nowego, nakręcamy, każemy rywalizować, zdobywać, ciągle walczyć… a faceci w związku chcieliby odpocząć. Oni rywalizują od dziecka, wszędzie, a w związku chcieliby się poddać i oddać rozkoszom i przyjemnościom, więc czemu ciągle każemy im gonić i skakać wokół nas jakbyśmy były księżniczkami? Dajmy im też coś od siebie! Pokażmy, że i nam zależy!

Ja wiem, że feminizacja jest silna w owych czasach, ale to naprawdę nie przestępstwo jeśli to tym razem my zabierzemy go na obiad, zaciągniemy do łóżka, kupimy mu ulubiony gadżet, albo przygotujemy jakąś super niespodziankę! Oni uwielbiają chwalić się swoim kuplom, że mają cudowną partnerkę, która robi niespodzianki, stara się, kocha itd. Nie każmy mu ciągle walczyć, niech i on znajdzie czas na odpoczynek.

  1. Olewamy seks

Na początku wulkan, ogień, a potem zaniedbujemy sferę seksualną. Bardziej to dotyczy znowu kobiet… nie raz się spotkałam z opinią koleżanek „u nas seks to raz na miesiąc, bo my więcej nie potrzebujemy”. I tu znowu: na pewno? WY może tak, ale czy ONI? Rozmawiając z partnerami kobiet, które twierdzą, że częściej nie potrzebują, okazuje się, że oni by chcieli, ale one „nie dają”… Więc drogie Panie, mówcie za siebie, a nie za Was. Seks stał się nudny? Czas go urozmaicać! To nie jest tylko pchnięcie przód-tył, czasami warto dorzucić innych atrakcji, które sprawią, że będziecie się pożądać. Gadżety, gry erotyczne, filmy, rozmowy o swoich potrzebach.. to wszystko jest dla ludzi.

  1. Nie rozmawiamy

Częste kłótnie i problemy w związkach wynikają z tego, że mało ze sobą rozmawiamy, mało się poznajemy, nie wyjaśniamy konfliktów i trzymamy wszystko w sobie, albo liczymy, że druga strona sama domyśli się o co nam chodzi. A to tak nie działa. Im więcej rozmów, szczerych, prawdziwych, tym lepiej. Konflikty nigdy nie powinny zostawać zamiatane pod dywan. Czasami może faktycznie warto przeczekać aż emocje opadną i dopiero rozmawiać, ale ROZMAWIAĆ ROZMAWIAĆ I ROZMAWIAĆ, czy to właśnie o konfliktach, czy o marzeniach, planach, rozterkach, smutkach, radościach, niepewnościach, marzeniach erotycznych, seksie itd. O wszystkim!

  1. Trawa sąsiada zawsze bardziej zielona

Znacie to? „a jej chłopak zabiera ją często do kina, a Ty?”, „a jego dziewczyna chodzi w mini, a Ty?”, „a jej facet ćwiczy na siłowni, a Ty?”, „a jego laska nosi bikini, a Ty?” itd. Patrzymy na inne związki, na innych ludzi i ciągle chcemy lepiej, bardziej, więcej… Nie doceniamy tego co mamy, tylko ciągle pożądamy czegoś innego, lepszego, nowszego. To sprawia, że nasza druga połówka zaczyna czuć się gorsza, zamykać się w sobie, czuć się mniej atrakcyjna, przestaje się starać, bo skoro tego nie widać, i i tak ktoś tam robi coś lepiej, to po co to robić? Spójrz na swój związek, swojego partnera/rkę i doceń to co masz! Pochwal!

 

  1. Traktujemy drugą osobę jak naszą wizytówkę, a nie Partnera

Póki Partner/rka dobrze wygląda u naszego boku, to to co jest nie tak, nie jest ważne. Żyjemy w czasach, gdzie media społecznościowe wymagają wrzucania selfie we dwoje, Instagram aż kipi foteczkami z wspólnych wyjazdów i imprez. Chcemy się pokazać i niczym celebryci być podziwiani przez znajomych, chcemy uznania, że „masz fajną laskę”, albo „Twój facet to przystojniak”. I póki ludzie nas podziwiają za naszych partnerów, to jest dobrze. Olewamy to, że czujemy się w związku niespełnieni, że nie dostajemy tego czego potrzebujemy, albo sami tego nie dajemy. W związku wieje nudą i pustką, ale wszyscy widzą jak jest super i jacy jesteśmy idealni. A to co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, już dla Facebooka jest niewidoczne.

  1. Ciągle szukamy kogoś lepszego

Poznajemy dużo ludzi, przez fejsa, na studiach, w pracy i ciągle ktoś może być lepszy. Przestajemy zauważać naszego partnera, bo za rogiem czeka ktoś z kim może będzie lepiej, i ciągle szukamy… Związki stają się coraz krótsze, bo jesteśmy ciekawi jak będzie z kimś innym, poza tym jesteśmy uzależnieni, od tej pierwszej fazy euforycznej. Kręcą nas motyle w brzuchu, tęsknota, radość, brak negatywów… a potem pojawia się życie, które wcale nie jest już takie różowe, więc szukamy kogoś kto znowu zapewni nam radość pierwszych chwil.

  1. Przestajemy o siebie dbać

Na początku ładnie się ubieramy, makijaż, panowie robią 50 pompek przed wyjściem, żeby lepiej wyglądać, a po latach wrzucamy na siebie stare, wielkie majty, podarte dresy, zapuszczamy wielki bebzon, przestajemy używać ładnych perfum… aseksualność w najczystszej postaci! Nic dziwnego, że panowie patrzą na inne laseczki, a panie na przystojnych, wyćwiczonych facetów. Zamiast marudzić, idź na siłownie! Zamiast płakać, idź do fryzjera!

  1. Odkładanie na później

Ciągle czekamy, odkładamy na później itd. Wspólne mieszkanie? „jeszcze za wcześnie”, ślub? „poczekajmy” i tak czekamy w nieskończoność. I tak jak wiadomo, że po tygodniu związku to może być faktycznie za szybko, ale niektórzy czekają latami i ciągle nie mogą się naczekać… A jeśli po 8 latach związku wciąż nie jesteście pewni czy wziąć ten ślub czy jeszcze poczekać, to już lepiej go nie bierzcie, bo nie ma sensu. Widać 8 lat to za mało, żeby mieć pewność, czy chce się być ze sobą do końca życia, czy nie. Cały czas nie chcecie ze sobą mieszkać, a tyle lat razem? Też sobie darujcie. Albo czegoś się boicie za bardzo, albo Wasze uczucia są niepewne. Albo coś chcesz, albo nie. Proste. To się po prostu wie.

  1. Brak czasu

Pędzisz za karierą, pieniędzmi, samorealizacją i brakuje Ci miejsca na uczucia, związek i seks. Kariera to nie wszystko. Nie fajnie, żeby ktoś bliski Cię w tym wspierał? Nie ukrywaj swojej drugiej połówki w cieniu bycia celebryt(k)ą. Co Ci po tym, że dostaniesz 100 lajków na Instagramie i Fejsie, jak potem wracasz do domu i jedyną osobą na którą patrzysz jest Twoje odbicie w lustrze?

Powodów przez które rozpadają się związki jest jeszcze sporo. Możemy wymieniać np, brak szacunku dla drugiej osoby („ale mój facet jest durny i głupi”, „ale moja dziewczyna jest pusta”), kłótnie bez odpowiedzi, czyli zamiatanie pod dywan, nie radzenie sobie z rutyną i brak chęci urozmaicania czasu i związku…

Szczęśliwe związki to wyzwanie, ale możliwe do zrobienia, jeśli się tego naprawę chce. Warunek jest jeden: obie strony muszą chcieć, oraz obie strony muszą się starać. Wymaganie od jednej osoby w niczym nie pomaga. Wymagasz od innych, wymagaj też od siebie. Spójrz krytycznym okiem na swoje zachowanie, porozmawiaj ze swoją połówką, czy jest szczęśliwa/y, czy czegoś mu brakuje w związku, czy coś by chciał/a zmienić, czy jest coś nad czym oboje powinniście popracować. Rozmawiajcie często, bądźcie ze sobą szczerzy i otwarci. Pielęgnujcie siebie i swoje uczucia, uprawiajcie często seks i go modyfikujcie, bo to zbliża. Nie udawajcie kogoś kim nie jesteście i zawsze zdobywajcie swoją Partnerkę/ra.


profvest.com/2018/01/bit-yard-hyip-otzivi-obzor.html

читать далее

дженерик левитра в аптеке