Seksu chłopaki, seksu Wam życzymy! I sobie też!

Anika Zadylak
Anika Zadylak
30 września 2016
Seksu chłopaki, seksu Wam życzymy! I sobie też!
Fot. iStock / efenzi
 

Seks. Wszędzie pełno seksu. Na ulicach, w króciutkich spodenkach z długimi nogami. Na osiedlowej siłowni, z umięśnioną, lśniąca klatą. W telewizji z płonącym konarem na rozżarzonych węglach. W radiu ze zmysłowym głosem mówiącym o kilkugodzinnym, nieprzerywalnym orgazmie. Seks to zjawisko ukochane i wciąż pożądane, do granic i utraty tchu. Ale, bywają takie stany (choć może ciężko w to uwierzyć), gdy na wszędobylski seks – ochoty brak. I wtedy się  zaczyna:

1. Szaleństwo paniki

O  matko! Przestałam mu się podobać! To pewnie przez tę nową oponę na brzuchu! A tyle razy sobie mówiłam, żeby przestać żreć, ale przecież ja nikogo nie słucham! To teraz mam za swoje, i nie dziwie mu się wcale. Wieloryba w okresie godowym bym nie podnieciła!

2. Seria podejrzeń

No tak, mogłam się tego spodziewać! Pewnie to zasługa tej nowej sekretarki, widziałam ją przecież! Nie przekona mnie, że to nie przez nią, przecież widziałam jak wygląda! Sama bym ją przeleciała. Ale ona mnie już pewnie niekoniecznie, wystarczy, że się wzięła za niego. A mówiły koleżanki, pilnuj, uważaj, zło nie śpi. To teraz będzie spało z moim mężem!

3. Syndrom matki i lekarki

Na pewno jest chory! Jezusie, on jest pewnie impotentem, prostata mu się zaczyna i boi się powiedzieć! Cholera, jak to ugryźć? Może by go podstępem do lekarza? Tylko, jak ma ten lekarz od penisów? Zadzwonię do Baśki, może coś poradzi. Trzeba chłopa ratować!

Tymczasem, zanim wpadniemy w paranoje i zaczniemy myśleć o tym, że z naszym seksem koniec na wieki zastosujmy kilka naturalnych trików. Nic nie tracimy, a jedynym ryzykiem, jest obłędny orgazm. Panie i Panowie, przedstawiam wam więc. Oto oni:

Ziele Damiana

Jest jednym z najbardziej cenionych afrodyzjaków ze względu na możliwości pobudzające popęd seksualny. A wszystko dzięki oddziaływaniu ziela, które stymulująco wpływa na zakończenia nerwowe w okolicach genitaliów i poprawia w nich, przepływ krwi. Wystarczy 2-3 razy dziennie pić herbatkę z Damiankiem, a afekty są ponoć piorunujące ;).

Żeń-szeń

Podnosi libido, a czynniki w nim zawarte uwalniają w organizmie tlenek azotu, który wspomaga rozkurcz naczyń krwionośnych i powoduje zwiększony napływ krwi do narządów płciowych. Jednym słowem co ma kwitnąć, to kwitnie a co ma stać, na-pewno się nie położy. Mówi się przecież o nim, że jest sto razy skuteczniejszy ( i zdrowszy!) niż pewne popularne niebieskie tabletki, które podobno potrafią wyrwać z butów nawet 90 letniego staruszka. Pomyślcie, co się musi dziać po tym Żeń Szeniu ;).

Ma huang

To roślina, która produkuje efedrynę. Jest czysto ziołowym środkiem, który ma ogromny wpływ na poprawę funkcjonowania seksualnego. A wszystko dzięki stymulacji układu nerwowego. Można go spotkać w postaci syropu, zaparzyć z niego herbatę. Mówią o nim, że to napój długowieczności. Seks na wieki wieków? Kto by nie chciał! :).

Mleczko pszczele

Jest produkowane przez pszczoły dla Królowej Matki. To mówi samo za siebie, moi drodzy. Mimo to, dodam jeszcze, że udowodniono naukowo, iż ma masę właściwości, pobudzających popęd seksualny. Wyrównuje ciśnienie. Nie wiem jak u was, ale na mnie to mleczko to już tak jakoś działa. Strach pomyśleć, co będzie, gdy go skosztuje ;).

I na koniec petarda absolutna, czyli Korzeń Kolcorośli

Zawiera w sobie prekursor testosteronu. Co tu więcej mówić, czy się rozpisywać? Krótko, zwięźle i na temat. I bardzo przekonywująca. Można go łatwo kupić, w większości sklepów zielarskich,  natomiast w aptekach dostępne są preparaty bez recepty na ten cudowny specyfik. Czytałam, że od zarania dziejów, w Meksyku skąd pochodzi nasz korzeń, wszyscy wiedzą, na co jest najlepszy. Ma jeszcze wiele innych zalet, ale mówią, że gdy zapytasz o niego Meksykanina, jego szelmowski uśmieszek powie ci wszystko ;).

Zanim więc zaczniemy rwać włosy z głowy i lamentować, że żar namiętności zgasł, że to już koniec absolutny. Że spadły na nas siódme plagi egipskie zwiastujące brak seksu jakiegokolwiek. Zróbmy herbatkę, np. z Damianem. Albo z uwodzicielsko azjatyckim Żeń Szeniem. Albo daj mu się poczuć królem serwując Mleczko Pszczele. I kup fajne majtki, im mniejsze i bardziej czerwone lub zmysłowo i koronkowo fioletowe, tym korzeń zapłonie mocniej. Korzeń Kolcorośli, rzecz jasna, zadziała a nie zapłonie ;). Zresztą, co ma wisieć nie utonie, a co do tej pory leżało, na pewno powstanie.

I kochajmy, pragnijmy, pożądajmy naszych Panów, nie tylko dziś, w ich święto.

Wszystkiego seksownego, drodzy Panowie 🙂


Ostatnia Łódzka Wielka Wymiana Kontaktów w tym roku!

Redakcja
Redakcja
30 września 2016
Wielka Wymiana Kontaktów
Fot. Materiały prasowe
 

 

Wykłady wybitnych praktyków biznesu, spotkanie ponad 100 przedsiębiorców z różnych branż oraz sesja networkingowa!

Kiedy: 3 października 2016

Start: 17:30

Gdzie: AIOA, ul. Zachodnia 54

 

PROGRAM

17:30 – 18:20 – networking, poczęstunek

18:20 – 18:30 – przywitanie, losowanie nagród od partnerów

18:30 – 19:00 – ” Silna marka osobista – Twój kapitał w biznesie” – Katarzyna Malinowska

– Jak budować markę premium?

– Komunikacja marketingowa vs. budowanie wpływu

– Zaznaczanie swojej obecności na rynku.

Katarzyna Malinowska – Life&language coach. Właścicielka INSPIRATION Centrum Językowo – Szkoleniowego. Trener rozwoju osobistego i coach, przedsiębiorca. Kierownik biura Polskiego Stowarzyszenia Coachingu i Rozwoju w Łodzi. Ekspertka Kuźni Przedsiębiorczości przy Łódzkim Kongresie Kobiet. Twórczyni Projektu Zmiana.Organizatorka łódzkich, cyklicznych spotkań „Kobiety! Czas na kawę” oraz warsztatów językowych „Let’s talk, LADIES”.

19:00 – 19:45 – „Dream. Plan. Success.” – Krzysztof Hillar

Podczas swojego wystąpienia Krzysztof pokaże, dlaczego bogatsi stają się coraz bogatsi i dążą do nowych lepszych rezultatów, a biedni stają się coraz biedniejsi i bardziej nieszczęśliwi. Opowie również o tym, jak on zaczynając w branży od zera i w rok osiągnął to, na co inni pracują latami. Podczas spotkania z Krzysztofem dostaniesz rozwiązanie, które będziesz mógł zastosować już po spotkaniu.

Krzysztof Hillar – Przedsiębiorca, trener komunikacji, mówca motywacyjny. Specjalista w dziedzinie wystąpień biznesowych, motywacji i sprzedaży „jeden do wielu”. Szkoli menedżerów, liderów, przedsiębiorców, prowadzi coachingi dla zarządów, kadry kierowniczej i zespołów sprzedaży.

19:45 – 21:00 – wielka wymiana kontaktów

TWOJA INWESTYCJA

Do 29 września 49zł/ 1 bilet lub 79zł/ 2 bilety. Później cena rośnie do 80zł./1os.

Możesz kupić bilet na http://www.twojapasjatwojafirma.pl/lodz

lub robiąc przelew:

Katarzyna Dziubałka mBank: 61 1140 2004 0000 3602 7508 6024

ORGANIZATORZY:

Twoja Pasja Twoja Firma

Eventy Diamenty

Link do wydarzenia na FB:

Wielka Wymiana Kontaktów

Fot. Materiały prasowe


Upadło ci coś do jedzenia? Nie żałuj i zapomnij o zasadzie „5 sekund”

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 września 2016
Fot. iStock / el_clicks

Każda z nas słyszała o zasadzie „5 sekund”. Jej zwolennicy uparcie twierdzą, że gdy coś smakowitego upadnie na ziemię/podłogę/dywan to szkoda wyrzucać. Po czym następuje natychmiastowy skłon, podniesienie, dmuchnięcie i nieszczęśliwy upadek odchodzi w zapomnienie. W sumie to niemoralne marnować jedzenie, więc zasada „5 sekund” w piękny sposób oddalała problem wyrzucania go do śmieci.

5 sekund przed bakteriami

Reguła, która usprawiedliwia dalszą konsumpcję podniesionego jedzenia, twierdzi, że mamy akurat te 5 sekund, by zdążyć podnieść smakołyk nim wejdą na niego drobnoustroje. Wiadomo, że lodów i deserów z kremem ona nie obowiązuje, bo z nich zazwyczaj nie ma już co zbierać po konfrontacji z ziemią. Natomiast wszystko inne, o zwartej konsystencji, nie zabrudzone, ewentualnie możliwe do otrzepania z piachu i paprochów, miałoby się nadawać do spożycia.

Niestety, czas obalić tę teorię

Naukowcy wzięli pod lupę czas, w którym bakterie dostają się na upuszczony przedmiot. Co się okazało, na reakcję mamy mniej niż sekundę, ponieważ bakterie osiadają na jedzeniu od razu po kontakcie z podłożem. Po niecałej sekundzie drobnoustroje już siedzą na jedzeniu, więc czas się zastanowić, czy kotlet, który spadł z talerza, wart jest dalszej uwagi.

Wyniki badań opublikowano w cyfrowej wersji magazynu Amerykańskiego Stowarzyszenia Mikrobiologicznego o nazwie Mikrobiologia Stosowana i Środowiskowa. Naukowcy zajęli się testami na czterech powierzchniach (stal nierdzewną, płytki ceramiczne, drewno oraz dywan materiałowy), a także cztery rodzaje produktów spożywczych (arbuz, chleb, chleb z masłem oraz słodki cukierek). Badania trwały przez cztery okresy – mniej niż 1 sekundę, 5 sekund, 30 sekund oraz 300 sekund.

Efekt? Najwięcej bakterii przeszło na arbuza a najmniej na cukierek. Wynika to z faktu, że bakterie potrzebują wilgoci do przemieszczania się. Im więcej wody w produkcie, tym szybciej znajdą się na nim bakterie. Odnośnie do powierzchni, dywan przenosił mniej drobnoustrojów niż płytki ceramiczne oraz stal nierdzewna, a drewno w zależności od rodzaju pożywienia.

Jedynce co się zgadza z zasadą „5 sekund” to fakt, że im dłużej jedzenie leży na podłodze, tym więcej bakterii się na nim znajdzie.


źródło: 


Zobacz także

„Przepraszam, że nie potrafiłam pokazać, ile to dla mnie znaczy”. Akcja #ListdoNiego

Co nas kręci w seksie? 10 fetyszy i zachowań, do których nie każdy zechce się przyznać

wągry

7 domowych peelingów na wągry

виагра инструкция по применению

pills24.com.ua/vimax/

виагра недорого