„Zaraz urwą mi się cycki” czyli o czym myślą kobiety w trakcie pozycji od tyłu

Seksualnie
Seksualnie
3 stycznia 2018
Fot. iStock/miljko
 

Facetom wydaje się, że klasyczna pozycja „od tyłu” jest dla kobiet wygodna. No cóż w tym trudnego – wypiąć się i już. O nie, nie. To naprawdę ciężka praca. Raz, że odpowiednie wygięcie ciała w łuk wymaga pewnej gibkości, na którą pracuje się latami. A dwa, że trzeba jakoś utrzymać równowagę, gdy facet napiera. I wszystko to na tych nieszczęsnych kolanach. Dzięki Bogu większość tych akcji dzieje się na materacu, bo i dla nich klęczenie na podłodze jest udręką. Wiadomo, że oni kochają tę pozycję – nie muszą się jakoś szczególnie nagimnastykować i wysilać. Nawet kontaktu wzrokowego nie muszą utrzymywać. Tylko ruszają biodrami i podziwiają widoki. A co myślą sobie kobiety, w trakcie pozycji „na pieska”? Hohoho!

„Zaraz urwą mi się cycki”

Wcale nie trzeba mieć rozmiaru D, żeby w tej pozycji odczuwać poważny dyskomfort. Szybkie falowanie wiszących piersi jest po prostu bolesne. Fajnie, gdy cała akcja odbywa się jeszcze przed zdjęciem stanika – wtedy jest łatwiej i zdecydowanie przyjemniej. Jeżeli więc twoja partnerka, drogi mężczyzno, łapie się za piersi w tej pozycji, to nie dlatego, żeby się dodatkowo popieścić, tylko próbuje zmniejszyć ból i „zatrzymać” cycki w miejscu.

„Zaraz zrobię szpagat”

Obawiamy się tego wtedy, gdy facet opiera się nam na tyłku lub w ogóle kładzie się na nas, by na przykład pocałować w szyję. I to jest naprawdę straszne! Niełatwo utrzymać ten ciężar. Całujcie nas po plecach i szyi, ale zachowujcie przy tym trochę gracji.

„Jak wygląda mój tyłek?”

To pytanie pojawia się zawsze. Szczególnie, gdy nie jesteś modelką, noszącą rozmiar XS i masz swoje mankamenty, na przykład cellulit, rozstępy, blizny, przebarwienia lub trądzik na pośladkach. A całkiem sporo z nas zmaga się z tymi problemami. Wypięcie się jest więc dla nas często przełamaniem pewnej bariery wstydu.

„Zaraz mnie oskalpuje”

Ciągnięcie za włosy jest super, naprawdę. Kręci nas to niemiłosiernie. Ale za włosy trzeba chwycić mądrze, czyli złapać jak najwięcej włosów (a najlepiej za kucyk), by ciągnięcie jakoś się równomiernie rozłożyło. Problem w tym, że wy łapiecie trzy włosy na krzyż i szarpiecie, aż potylicą dotkniemy do kręgosłupa. Błąd, błąd, błąd.

„No ciekawe, czy sam by się tak wygiął”

On się pochyla (właściwie to kładzie na twoich plecach) i jeszcze przekręca ci głowę (jak jakiejś cholernej sowie), żeby właśnie teraz intensywnie cię pocałować. Serio? SERIO? Owszem, podołamy, jakoś kącikiem ust ten język wystawimy, ale ciekawe bardzo, czy wy byście coś takiego potrafili zrobić.

Hę?

Aaaa! No i najgorsze jest potem. W tej pozycji wyjątkowo mocno się „otwieramy”, a to powoduje, że do pochwy dostaje się dość dużo powietrza. Efekt? Przy zmianie pozycji powietrze się wydostaje, powodując te wszystkie, specyficzne dźwięki. Mądry, doświadczony kochanek będzie wiedział, o co chodzi. A inny? No cóż…


Seks z kolegą z pracy? Lista ów i minusów

Seksualnie
Seksualnie
4 stycznia 2018
Fot. iStock/tomazl
 

Załóżmy, że jesteś sama i nie masz żadnych zobowiązań. Masz prawo fantazjować i rozglądać się za nowym facetem. Problem w tym, że kompletnie nie masz na to czasu. Tylko praca, dom, dzieci, praca, dom, dzieci. I gdzie niby masz kogoś poznać? Najłatwiej będzie w pracy, ale… wszyscy wiemy, jak kończą się te biurowe romanse i romansiki. Rzadko który przeistacza się w poważny związek. Może dlatego, zamiast nastawiać się na miłość do grobowej deski, warto zaszaleć? Seks z kolegą z pracy, poza całą masą minusów, ma też kilka ików 😉

Znasz go bardzo dobrze

Plus: Fajnie jest uprawiać seks z kimś, kogo już dobrze poznałaś i widziałaś w wielu różnych sytuacjach – na luźnej imprezie służbowej i w trakcie stresującego spotkania. Widzisz, jaki jest w stosunku do innych i możesz ocenić, czy to ci odpowiada.

Minus: Czasem ludzie grają w miejscu pracy. Może ci się wydawać, że znasz tę osobę dobrze, a w rzeczywistości nie masz pojęcia, kim jest. Zanim zdecydujesz się na romans, poznaj go prywatnie.

Jesteś pozytywnie nastawiona do pracy

Plus: Taki romans powoduje, że ochoczo biegniesz do biura… i znacznie lepiej wykonujesz swoje obowiązki. Nie chcesz przecież zrobić złego wrażenia.

Minus: Ale może się też okazać, że zaczniesz zawalać swoje obowiązki, bo będziesz uskuteczniać schadzki w toalecie…

Chętniej pracujesz w zespole

Plus: Podejmujesz nowe wyzwania i chętniej pracujesz w zespole, bo chcesz jak najwięcej czasu spędzić ze swoim lowelasem.

Minus: Może się nagle okazać, że niepotrzebnie siedzisz do późna w pracy i dla odmiany… zawalasz swoje życie osobiste, dom i dzieci.

Poczujesz się jak na haju

Plus: Te wszystkie tajemnice, sekretne uśmieszki, skradanie się… to wszystko jest szalenie ekscytujące i podniecające. Taki romans może ci dać niezłego kopa i podnieść twoją samoocenę.

Minus: Jeżeli marzysz o poważnym związku i lubisz chwalić się swoim szczęściem, możesz mieć poważny problem z taką relacją.

Możesz znaleźć bratnią duszę

Plus: Nie wszystkie relacje seksualne między współpracownikami kończą się źle lub w nieprzyjemnej atmosferze. Zdarza się, że spotykasz osobę swoich marzeń właśnie w pracy.

Minus: Jeśli okaże się, że w dasz się w romans z toksycznym człowiekiem, może próbować zniszczyć ci życie – zarówno zawodowe, jak i prywatne.

Decyzja należy do ciebie…

Źródło:


6 kłamstw, które faceci mówią przed, w trakcie i po seksie

Seksualnie
Seksualnie
2 stycznia 2018
Fot. iStock/PeopleImages

Ustalmy sobie jedno raz na zawsze – wszyscy kłamiemy w relacjach damsko-męskich. A to, co czasem wygadujemy w łóżku, to już woła o pomstę do nieba. Najprawdopodobniej wcale nie mamy złych intencji – robimy to, żeby było milej, fajniej, intensywniej. Czy nam to wychodzi? Hmmm… różnie. Kobiety najczęściej oszukują w kwestii orgazmu. Kłamiemy, że było nieziemsko, a tymczasem odstawiłyśmy szopkę, „żeby go nie urazić”. Kłamiemy też w trakcie, komplementując, że „robi to świetnie”, będąc totalnie przeciętnym. A jak oszukują faceci? Też mają swoje standardowe teksty.

„Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu widziałem”

Super, ale mega ogólnikowo i mało prawdopodobne. Bo nawet jeśli nie chodzi mu o „zwykłe” kobiety, to na pewno znajdzie się kilka modelek czy aktorek, którym (niestety) do pięt nie dorastasz i w sumie to nie ma w tym nic złego. Jak już facet chce doceniać nasze piękno, to mógłby skupić się na szczegółach. Większość z nas zdaje sobie sprawę ze swoich mankamentów, a takie komplementy powodują wyłącznie, że panowi tracą wiarygodność.

„Jesteś najlepszą kochanką, jaką miałem”

Miłe, ale pytanie, czy ma to jakieś odzwierciedlenie w tym, co dzieje się w łóżku? Jesteście na siebie otwarci, dobrze się bawicie, nie ma „niezręcznych momentów” i czuć w powietrzu chemię? Ok, być może nie ściemnia. Ale jeśli jego słowa nie pokrywają się z tym, jak wygląda wasz seks, wpuść jednym uchem, a wypuść drugim.

„Zaraz dojdę, zobacz co ze mną robisz”

Hahaha. Tak nam tłumaczycie swoje problemy z przedwczesnym wytryskiem? Żenujące.

„Jesteś mistrzynią w robieniu loda”

Terefere. Faceci kochają seks oralny, więc będą komplementować, żebyśmy robiły to jak najczęściej. O ile nie gryziesz, będziesz „aktualną mistrzynią”.

„Nigdy nie było mi tak dobrze”

Te wszystkie zdania, w których rozbrzmiewa „nigdy”, „zawsze”, „jesteś naj…” są lekko oderwane od rzeczywistości. Panowie, naprawdę byłoby lepiej, gdybyście mówili np. „Jest mi z tobą bardzo dobrze”, „Uwielbiam na ciebie patrzeć”.

„Kocham cię”

Zdecydowanie najgorsze z najgorszych. Powiedział to dopiero w trakcie seksu? Albo mówi ci to wyłącznie wtedy, gdy jesteście w łóżku? No cóż…


cialis-viagra.com.ua/vimax/vimax-t

www.ailavita.com.ua

http://ailavita.com.ua