Separacja – wygodne zaprzeczanie rzeczywistości czy szansa na naprawienie związku?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 września 2018
Separacja - wygodne zaprzeczanie rzeczywistości czy szansa na naprawienie związku?
Fot. iStock / mofles
 

Separacja. Słowo, które pełni więcej ról niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Może być plasterkiem, którym tymczasowo zakleisz słowo rozwód, by nie dźwięczało ci w głowie, jeszcze nie teraz. Może być też najlepszym, co kiedykolwiek dla swojego związku zrobiliście, jeśli oboje separację uznacie jako pomocne narzędzie. Cała sztuka tkwi w tym, by przestać separację identyfikować ze stanem prawnym, ta sądowa zazwyczaj nie służy niczemu oprócz przedłużenia agonii.

Separacja – wygodne zaprzeczanie rzeczywistości czy szansa na naprawienie związku?

Natknęłam się niedawno na pojęcie „uzdrawiającej separacji”, która z prawnym usankcjonowaniem rozstania małżonków nie ma nic wspólnego. W swojej książce „Rozwody i rozstania. Sprawdzony program odbudowy życia” – terapeuci Fisher i Albreti, przekonują, że zrobienie sobie przerwy, może być wybawieniem na kłopoty w związku i wojny rozwodowe. Co ciekawe, aby taka separacja rzeczywiście przynosiła pożytek zamiast zaostrzać konflikt, należy się do niej porządnie przyłożyć. Im dłużej wczytywałam się w zalecenia tych dwóch związkowych specjalistów, tym bardziej logiczne wydawały się ich porady.

Jest oczywiście również zła wiadomość: są sytuacje, w których separacja nie pomoże a zaszkodzi i ludzie, którzy sobie z nią nie poradzą. Przeczytajcie koniecznie, komu i kiedy separacja może pomóc i jak powinna wyglądać – by przerwa od małżeństwa nie niszczyła, a pozwoliła zbudować „nowe-lepsze”.

„Nikt mi nie powie, że rozstanie może naprawiać związek”. Mit odgrzewanych kotletów

Zazwyczaj separację traktujemy, jako wstęp do rozwodu. Prawne kroki dające nam wolność i jednocześnie zapewniające nam alibi pt.: „próbowałem, ale nie wyszło”. Mit odgrzewanych kotletów szkodzi separacji z punktu widzenia psychologii, ponieważ to fizyczne rozdzielenie nie powinno opierać się na przeczekaniu, a intensywnej, indywidualnej pracy partnerów nad samorozwojem. Celem zaś nie jest odgrzanie kotleta, a zrobienie zupełnie nowego, który tym razem zasmakuje obydwu stronom.

Czemu służy uzdrawiająca separacja?

Uzdrawiająca separacja zdaniem terapeutów ma stworzyć szansę na psychiczną odbudowę małżonków i przyjazne środowisko do zobaczenia siebie na nowo, bez presji codzienności, utrwalonych negatywnych schematów, które spowodowały narastającą frustracje i żal. To czas na zahamowanie samonapędzającej się maszyny nieszczęścia i wzięcia życia w swoje ręce. Co najważniejsze podczas takiej nieformalnej separacji, partnerzy regularnie utrzymują kontakt.

Separacja polega na oddzielnym zamieszkaniu i odłożeniu ostatecznej decyzji o rozstaniu, jednak absolutną jej podstawą, jest maksymalne wykorzystanie tego czasu na działanie, a nie czekanie na dobry moment, by rzucić pozew rozwodowy… Widzimy więc, że z punktu widzenia psychologii, powodzenie separacji zależy od intencji małżonków i ich gotowości do naprawiania swoich relacji.

W czasie separacji małżonkowie umawiają się na wspólnie spędzany czas, czasem nawet utrzymują relację seksualną (jeśli im to odpowiada), jednocześnie mają o wiele więcej przestrzeni, by pracować nad własnym rozwojem. To klucz do zbudowania nowej relacji między nimi.

Kto powinien pomyśleć o separacji?

Separacja nie jest dla każdego, są jednak cechy, które świadczą o tym, że ta metoda naprawiania związku może być bardzo dobrym rozwiązaniem.

  1. Separacja sprawdzi się w przypadku osób zmagających się z trudnym, życiowym kryzysem, depresją. Odseparowanie na jakiś czas stworzy przestrzeń na zaopiekowanie się swoimi emocjami.
  2. Kiedy jeden z partnerów nie poczuwa się do odpowiedzialności za kryzys w związku, nie reaguje lub odmawia podjęcia jego naprawy. W tej sytuacji separacje pełni faktycznie rolę „potrząśnięcia” kim, kto nie dopuszcza do siebie istniejących problemów.
  3. Gdy jeden z partnerów przechodzi etap buntu i potrzebuje przestrzeni emocjonalnej.
  4. Jeden z partnerów przechodzi osobistą transformację, a drugi mu uniemożliwia rozwój.
  5. jeden z partnerów zmaga się poważnymi problemami i doświadczenia traumatycznymi np. z dzieciństwa i potrzebuje czasu i przestrzeni by się uleczyć.
  6. Związek tkwi w regularnym konflikcie, a napięcie nie pozwala już na rozwiązanie narastających problemów. Wtedy „przerwa” pozwala podejść do problemów bardziej racjonalnie i przestać walczyć dla zasady.
  7. Partnerzy obwiniają się za brak szczęścia, czynią drugą osobę odpowiedzialną za swoje emocje.

Czy jesteś gotowy na separację

Może sprawdzić, czy jesteś gotowy na podjęcie separacji uzdrawiającej związek, wystarczy, że odpowiesz sobie na kilka pytań. Pamiętaj, że aby separacja zadziałała twój partner również musi być na nią gotowy i rozumieć jej działanie.

  1. Czy wiesz, dlaczego potrzebujesz separacji?
  2. Czy wiesz, dlaczego stworzyliście swój związek na początku?
  3. Czy poczuwasz się do wzięcia odpowiedzialności za potrzebę przeprowadzenie separacji?
  4. Czy chcesz podjąć pracę nad swoim własnym rozwojem osobistym podczas separacji?
  5. Czy jesteś świadomy przyczyny potrzeby większej przestrzeni emocjonalnej?
  6. Czy chcesz mieć lepszą relację z samym sobą?
  7. Czy będziesz unikał grania ofiary i bierności – mówienia, że nie masz wpływu na wasz związek?
  8. Czy jesteś gotów uczyć się od partnera podczas separacji?
  9. Czy wierzysz w separację, jako sposób na poprawienie waszej relacji?
  10. Czy powstrzymasz się od obwiniania?

Tych pytań można zadać jeszcze kilka, jednak powyższa dziesiątka powinna wystarczyć do szczerej oceny, czy nasza motywacja i postrzeganie separacji pozwolą na to, by z tego doświadczenia wynieść korzyści dla siebie i dla ewentualnego kontynuowania związku. Albo spokojnie i bez wojny powiedzieć sobie, dalej musimy iść oddzielnie.


seep. – nowe narzędzie nie tylko dla tych, którzy uwielbiają aplikacje

Redakcja
Redakcja
28 września 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Ile aplikacji trzeba zainstalować na smartfonie, żeby zdecydować gdzie i z kim chcemy miło spędzić wieczór przy dobrym jedzeniu i ciekawej rozmowie? Teraz wystarczy jedna – To proste i wielofunkcyjne narzędzie zainteresuje nawet tych, którzy do tej pory unikali lub wybiórczo korzystali z tego typu rozwiązań. 

to nowa aplikacja skierowana do dojrzałych i świadomych odbiorców. Jako jedyna w Polsce łączy w sobie trzy najbardziej pożądane przez takich użytkowników elementy – grupy dyskusyjne poświęcone zainteresowaniom, mapę polecanych i chętnie odwiedzanych lokali oraz część towarzyską, która pozwala m.in. umówić się w tych miejscach na obiad. Jednocześnie pozbawiona jest mankamentów typowych aplikacji społecznościowych. Przekona do siebie każdego sceptyka.

Fot. Materiały prasowe

Korzystanie z większości aplikacji z tego segmentu określa nas w ten czy inny sposób, przyczepia nam łatkę, ogranicza. Marzyła mi się platforma, która te problemy rozwiąże i tak powstał seep. – mówi Bartek Wierzchowski, pomysłodawca aplikacji. –  Po seep. możemy więc sięgnąć, zarówno kiedy chcemy się dobrze bawić, dzielić się swoimi pasjami, jak i wtedy, gdy chcemy po prostu spotkać nowych ludzi. Tu sami decydujemy kogo i jak chcemy poznać – dodaje.

To rozwiązanie dla osób zdecydowanych i aktywnych. Ludzi, którzy cenią swój czas i chcą go maksymalnie dobrze wykorzystać, bez konieczności przeskakiwania z aplikacji na aplikację. To także wygodne narzędzie do wyszukiwania modnych, rekomendowanych miejsc na spotkania ze znajomymi lub zwyczajnie zamówienia jedzenia z dostawą do domu czy pracy.

Ideą przyświecającą twórcom było stworzenie platformy dla osób, które świadomie chcą kreować swój świat oraz rzeczywistość, w której funkcjonują poza codziennymi obowiązkami. To pierwsza taka aplikacja, która mobilizuje do czerpania z życia tego, co najlepsze – w realnym świecie, nie w wirtualnej rzeczywistości.

Fot. Materiały prasowe

Chcę skoczyć z kimś na lunch lub drinka? Wybieram Chcę pograć w piłkę z nowymi ludźmi? Wybieram seep. Potrzebuję porady, co warto zobaczyć w danym mieście? Wybieram seep. To funkcjonalne narzędzie, a nie aplikacja dla nastolatków, którzy potrzebują co chwilę klikać i odświeżać „tablicę” – mówi Bartek Wierzchowski. – Naszym głównym celem jest odwrócenie panujących trendów i sprawienie, by ludzie wychodzili z domu i spotykali się z innymi – podkreśla.

Fot. Materiały prasowe

Aplikacja działa w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii.

seep. w liczbach

Aplikacja wystartowała w lipcu 2017 r. i od tamtej pory, bez dodatkowej reklamy i rozgłosu, zgromadziła ponad 15 tys. użytkowników. W tym czasie powstało ponad 200 grup, w ramach których przesłano około 5 tys. plików. Ponad połowę korzystających z aplikacji stanowią ludzie w wieku 24+, a blisko 80% to osoby z miast pow. 100 tys. mieszkańców.

Fot. Materiały prasowe

 


Artykuł powstał we współpracy z


O!błędne dyktando, czyli jak wspierać dziecko w nauce posługiwania się poprawną polszczyzną?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 września 2018
Fot. iStock / martin-dm

Co kojarzy się wam ze słowem „dyktando”? Szkoła… I w zależności od tych wspomnień będą to skojarzenia, miłe, zabawne lub nieprzyjemne. To chyba jedna z niewielu rzeczy, które się nie zmieniły przez lata. Zabawne, „świecące słonice” kontra gula w gardle i godziny spędzone po lekcjach na walce z „Dyktandami 4-klasisty”… Dziś nasze dzieci mają te same problemy i te same dylematy, różni nas jednak jedno – mają inne narzędzia i świat, który już nie szufladkuje ludzi według ocen ze świadectwa. Jak wspierać dziecko w nauce posługiwania się poprawną polszczyzną? Przeczytajcie!

Mamy dziś do dyspozycji coś bardzo cennego – zgodę na to, by nauka nie musiała oznaczać poświecenia, nudy, łez i przykrego obowiązku. Zgodę i narzędzia na to, by dzieci uczyły się w jak najbardziej efektywny i przyjazny sposób, otwarte umysły i znacznie więcej niż szkoła i zeszyt dyktand. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że zniechęcanie nigdy nie przynosi dobrych rezultatów i że można „inaczej”.

W przypadku nauki ortografii wachlarz dostępnych rozwiązań jest ogromny. Od nowoczesnych technologii, po stare, dobre czytanie. Możemy wspierać naukę posługiwania się poprawną polszczyzną u dzieci w formie zabawy, pozwalając im ćwiczyć za pomocą komputera czy specjalnie przygotowanych aplikacji, zarażając pasją czytania czegoś więcej niż „Na jagody” i wspierając zaangażowanie w inne pozaszkolne akcje czy inicjatywy.

Bardzo fajnym sposobem na zmotywowanie dzieci do poszerzania ortograficznych horyzontów, jest projekt O!błędne dyktando, realizowany przez markę PILOT już po raz trzeci. Nic tak dobrze nie udawania dzieciom, że ortografia i zabawa językiem może być fajna, niż wyeliminowanie modelu myślenia „musisz się tego nauczyć”. O!błędne dyktando to ogólnopolska akcja promująca poprawną polszczyznę skierowana do uczniów.

Aby wziąć udział w zabawie i sprawdzić się internetowych orto-grach, a następnie rozwiązać o!błędne dyktando. Dlaczego dzieci tak chętnie próbują swoich sił? Bo organizator przewidział dla nich wspaniałe i równie nowoczesne nagrody.

Weźcie koniecznie udział w tej zabawie, przecież od dawna wiemy, że najlepsza metoda nauki ukryta jest w dobrej zabawie! Już niebawem wielki finał akcji, podczas którego zostanie wyłoniony O!błędny Mistrz Ortografii.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: 


Zobacz także

Księżna Kate nie była pierwsza. Zobacz gwiazdy światowego formatu w polskich kreacjach

Zdradziłam. Dzisiaj pytam siebie, jak wyglądałoby moje życie, gdyby nie ten romans? Gdzie teraz bym była?

9 rzeczy, których nie wiedzieliście o zdradzie. Nie musisz być nieszczęśliwy w związku, by zdradzić