Stary, chcesz mieć dobry seks ze swoją żoną? To zacznij się w końcu starać, dla niej najbardziej seksowny się stajesz, gdy jej pomagasz. Gra wstępna trwa cały dzień

Sziti Mąż
Sziti Mąż
11 grudnia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Chociaż oficjalnie się do tego nie przyznajesz, to jednak małżeństwo jest dla ciebie gwarantem stałego seksu. W końcu decydujesz się wziąć ślub z kobietą, która cię kręci, podnieca, z którą masz dobry seks.

I chociaż zastanawiasz się, czy wytrwasz tylko przy tej jednej kobiecie, to jednak decydujesz się na ten krok, w końcu nie będziesz musiał szukać okazji, zbytnio się starać, zapraszać na drinka czy do kina licząc, że wieczór zakończy się w łóżku. Dla ciebie małżeństwo to seks bez tych wszystkich zabiegów i podchodów dookoła.

Moja żona była niezwykle seksowna, pamiętam, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, jedyne o czym myślałem, to żeby znaleźć się jak najbliżej niej, a najlepiej to wyjść z nią, żeby już nikt na nią nie patrzył.

Trochę potrwało nim poszliśmy ze sobą do łóżka. Obojgu nam sprawiało frajdę budowanie napięcia, aż do czasu, kiedy jedyne o czym jesteś w stanie myśleć, to by zamknąć was w twoim mieszkaniu i kochać się całą noc, poznając jej ciało, obserwując, co jej sprawia przyjemność i sprawdzać, czy to naprawdę ona.

Seks jest w związku ważny, na początku myślisz, że właściwie najważniejszy, że nie ma nic ważniejszego od tego, żeby było wam razem dobrze w łóżku. Ona kocha się z tobą kochać, właściwie kiedy tylko ty masz ochotę na seks, ona też ma i to jest fantastyczne, prawda? To skarb mieć w końcu kobietę, dla której seks też jest ważny i która go lubi. Co to za bzdury, że w małżeństwie to ją często boli głowa i że wszystko, co dobre po ślubie się kończy. Nam było cudownie razem. W łóżku za każdym razem coraz lepiej, tak uważałem. Ty pewnie też tak myślisz, w końcu starasz się jak głupi, żeby ją tylko zaskoczyć, jeszcze bardziej podniecić, chcesz, żeby jak najczęściej patrzyła na ciebie z pożądaniem.

Seks z moją żoną był świetny. Braliśmy ślub nie mogąc się od siebie oderwać, byłem przekonany, że tak już zawsze będzie, że ona zawsze będzie chciała się ze mną kochać i że znalazłem kobietę, której inni mogą mi pozazdrościć, ja nigdy nie będę narzekał na brak seksu w małżeństwie i oglądał się na inne kobiety. Dzisiaj myślę, że każdy z nas, facetów, był o tym przekonany. W końcu nie bierze się ślubu, żeby mieć seks na boku, po co, skoro jesteś pewien, że znalazłeś kobietę swojego życia, z którą seks zawsze będzie wspaniały.

Tyle, że w końcu wszystko się chrzani. Ona zachodzi w ciąże, źle się czuje, jest zmęczona, mówi, że nie czuje się atrakcyjnie. To dla was nowa sytuacja, ale staracie się ją przezwyciężyć. W końcu jesteś wyrozumiały, prawda. A później dziecko przychodzi na świat, a ty czujesz, że poszedłeś w odstawkę. Patrzysz na piersi, które już nie są dla ciebie, tylko pełne mleka dla waszego dziecka, patrzysz na nią, która zasypia właściwie na siedząco, jest rozdrażniona, kiedy próbujesz się do niej zbliżyć. Ma ci za złe, że myślisz o seksie, kiedy ona marzy jedynie o tym, by przespać ciągiem kilka godzin. Jest wściekła, że nie rozumiesz, słyszysz, że myślisz tylko o sobie, że jesteś pieprzonym egoistą.

Bierzesz głęboki oddech i czekasz, aż jej minie. Nie zauważasz, że wszystko wokół się zmienia, że nie jesteście już tylko sami, nie widzisz, ile jej dochodzi obowiązków. Nie dla ciebie jest ważne, kiedy ona będzie miała w końcu ochotę na seks. Bo ty masz ciągle, nieustannie i ona POWINNA to zrozumieć.

Byłem dupkiem, który tak myślał. Byłem zły, że ona mnie nie chce, że mnie odrzuca, że przecież ja też mam swoje potrzeby i jak ona może o nich nie myśleć. Odgrażałem się, że znajdę sobie kochankę. Tak, byłem dupkiem, który w złości potrafił mówić takie rzeczy, szantażować ją, żeby tylko zmusić do seksu.

Seks stał się nudny. Miałem wrażenie, że ona dla świętego spokoju rozkłada nogi, po czym odwraca się na bok i zasypia. Niemal słyszałem jej oddech ulgi, że już po wszystkim i że w końcu może iść spać. I że przez kilka dni dam jej spokój. To poniżające dla faceta, upokarzające prosić się o seks. Byłem wściekły, gotowy wyjść z domu i zdradzić ją od razu. A niech zobaczy, że jak nie ona, to inna. Byłem samolubnym dupkiem, który tak właśnie myślał.

Nie słyszałem, kiedy ona prosiła o pomoc, kiedy mówiła:

„Zajmij się dziećmi wieczorem, żeby się wykąpały i zjadły kolację”.

„Weź dzieci na spacer w weekend, może na basen?”.

„Zrób zakupy”.

„Posprzątaj proszę łazienkę”.

Udawałem, że to nie do mnie. Przecież na basen możemy iść wszyscy razem, czemu ona nie może, kolację dzieciom też zrobi, a wykąpać? Co tam takiego jest do roboty. Zakupy? Przecież robię od czasu do czasu, poza tym, jak powie to też coś w domu zrobię, posprzątam. W końcu pracuję, też mam prawo być zmęczony, jak wracam do domu i dzieci na mnie wiszą, coś chcą, kłócą się…

Tak myślałem, ale oczekiwałem, że wieczorem moja żona, jak już dzieci pójdą spać, jedyne na co będzie miała ochotę, to na seks ze mną. Nie widziałem, że była zmęczona, że nie miała ode mnie żadnego wsparcia. Dzisiaj rozumiem, że byłem kolejną osobą, która w ciągu dnia czegoś od niej chciała. A ona miała już dość. Ile można być dla wszystkich.

Nie rozumiałem, chciałem jej przecież dać przyjemność, sprawić, by się zrelaksowała, odpoczęła. Ale ona się denerwowała, że nie chcę z nią porozmawiać, że wszystko jest na jej głowie, że cały dzień mnie nie ma, ona musi sobie sama radzić ze wszystkim, a ja na koniec jeszcze wymagam, żeby miała ochotę na seks.

Kompletnie tego nie kumałem. Myślałam, że robi mi na złość, że chce mnie wkurzyć, odegrać się, że nie zadzwoniłem, czy że zapomniałem o zebraniu w przedszkolu.

Oddalaliśmy się od siebie, ja sfrustrowany na maksa, że ona nie chce się ze mną kochać, a ona wściekła, że jej nie rozumiem. Próbowała mi wytłumaczyć, że jest zmęczona, że przez cały dzień wszystko jest na jej głowie, że liczy, że ją trochę odciążę, dam jej chwilę wytchnienia. Ja chciałem jej dać wytchnienie, wieczorem, jak wszyscy szli spać, a ona nie miała ochoty. To było błędne koło.

Ty też tak myślisz? Wkurzasz się, że ona nie chce się z tobą kochać, że zasypia na kanapie, że nie patrzy na ciebie już z takim pożądaniem jak kiedyś, a seks stał się jedynie małżeńskim obowiązkiem? Jest nudno, w kółko tak samo, to ty musisz ją zachęcić, ona sama z siebie nie wychodzi już z inicjatywą?

Myślisz, żeby ją zdradzić? Oglądasz się za innymi kobietami? Spoko, jak masz ochotę – idź w to, to najłatwiejsza droga do zniszczenia twojego małżeństwa. Jak seks jest dla ciebie najważniejszy, to faktycznie, po co z nią jesteś?

Ale powiem ci jedno – dla niej seks też jest ważny, nadal. Ale ona nie chce iść do łóżka z kimś, kto jej nie pomaga, kto nie daje jej przez cały dzień sygnałów, że jest obok, że ona może na ciebie liczyć. Stary – wbij sobie do łba, że gra wstępna trwa cały dzień. To ku*ewsko długo, ale powiem ci, że się opłaca trochę postarać. Od rana, kiedy tylko wstaniesz, pracujesz na to, czy będziesz mieć wieczorem fajny seks. Zrób jej kawę, dzieciom śniadanie, wyślij jej w ciągu dnia SMS-a z pytaniem, jak jej mija czas albo pisząc po prostu, że ją kochasz. Pomyśl o kolacji w domu, może w końcu nauczysz się przyrządzać te cholerne krewetki, które ona tak lubi?

Ona nie czeka na żadne świece, na romantyczną muzykę i budowanie atmosfery wieczorem. Ona chce, żebyś jej pomagał, chce, żebyś odebrał dzieci z przedszkola czy z zajęć po szkole, żeby ona nie musiała o tym myśleć, chce być ci wdzięczna za to, że pomyślałeś o obiedzie, że zrobiłeś zakupy, czy odkurzyłeś mieszkanie. Stary, właśnie to czyni cię w jej oczach męskim! To ją podnieca. Podnieca ją facet, na którego ona może liczyć. Który uczestniczy w ich wspólnym życiu, a nie jest kolejnym, który czeka, aż zostanie obsłużony. To jest dla niej seksowne! Tak, facet, który ubiera swoje dzieci, który tacha siaty z zakupami, który myje podłogę i robi jej kawę, jest tym, z którym ona wieczorem z przyjemnością pójdzie do łóżka!

Przestań grozić, że znajdziesz sobie kochankę. Tylko zadbaj o tę kobietę, którą masz obok siebie, a z którą seks może być najlepszy na świecie! Zacznij myśleć też głową, zauważ jej potrzeby na co dzień i postaraj się o nagrodę. Seks to nie jest coś, co ci się należy, tylko dlatego, że jesteś mężem i że chodzisz do pracy. Zrozum to w końcu, dupku. A może ona nie odejdzie od ciebie i nie zostaniesz sam, jak ja.


„Na papierze straciłem żonę, w rzeczywistości straciłem znacznie więcej. Straciłem kawałek siebie.Dziękuję, że byłaś tak ważną częścią mojego życia”

Sziti Mąż
Sziti Mąż
15 grudnia 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Kiedy poznałem moją żonę, nigdy nie myślałem, że znajdę się w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj – sam, bez niej. Przez myśl mi nie przeszło, że moglibyśmy przejść przez coś tak niszczycielskiego jak rozwód.

Przecież przez lata wspólnie tworzyliśmy najpiękniejsze wspomnienia. Wspinaliśmy się wspólnie na szczyt, by ostatecznie poślizgnąć się i polecieć w dół… Tak, wiem, że przyczyniłem się do tego upadku, ale naprawdę bardzo się starałem ją zatrzymać.

Moje serce rozsypało się na milion kawałków, uświadomiłem sobie, że byłem tak niedojrzały, tak mało rozumiałem, tak niewiele chciałem zobaczyć, że nie mogłem nas uratować. Byłem kompletnym ignorantem, nie chciałem widzieć, ile mógłbym dla nas zrobić, zrobić dla niej.

Rozwód.

Nie mogłem cofnąć tego wszystkiego, co się stało… Pozwoliłem jej odejść, żeby mogła znaleźć swoje prawdziwe szczęście.

A przecież wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to mieć swoją własną rodzinę. Każdego dnia marzyłem o tym, by zakochać się w kobiecie, z którą się ożenię, kupię dom, z którą będę mieć dzieci. Może ci teraz wydawać się na naiwne, ale czy ty o tym nie marzyłeś?

To dzięki niej – kobiecie, która zgodziła się zostać moją żoną, mogłem realizować moje marzenie. Jedyne czego chciałem, to być dobrym mężem, romantycznym kochankiem, bezinteresownym dawcą i najlepszym ojcem świata.

Nasz związek nie był doskonały, ale bardzo ją kochałem. Z nikim innym nie wyobrażałem sobie życia. A to nasze wspólne życie było trochę jak z bajki. Trzymaliśmy się za ręce, śmialiśmy się, płakaliśmy, kochaliśmy się i byliśmy pod wrażeniem wszystkiego, czego wspólnie doświadczaliśmy. Byliśmy dziećmi, które marzyły o wspólnym domu, marzeniu, które kiedyś się spełni.

A teraz jej nie ma. Muzyka ucichła, światła zgasły, a nasza magiczna podróż zatrzymała się gwałtownie. Nagle wszystko, co było dobrze znane,stało się tak obce. Byłem zagubiony… Pozostały mi tylko wspomnienia.

Jest kilka rzeczy, których nigdy nie miałem okazji powiedzieć mojej żonie… Może teraz trafia się taka okazja.

Kochanie,

wiesz, że za każdym razem, gdy do ciebie dzwoniłem, nie mogłem się doczekać, kiedy usłyszę, jak odbierasz telefon. Mówiłaś: „Hej”, a twój głos brzmiał tak niewinnie i był tak pełen miłości. To się nie zmieniało, zawsze przypominało mi początek naszego związku związku i wszystkie powody, dla których się w tobie zakochałem. Kto by pomyślał, że coś tak prostego może być tak potężne?

Pamiętasz, ile razy krzyczałaś na mnie, kiedy na ciebie patrzyłem? Pytałaś mnie, dlaczego, a ja się śmiałem, a ciebie to denerwowało. Wiesz, patrzyłem na ciebie, ponieważ myślałem, że jesteś najpiękniejszą istotą na świecie. Nie obchodziło mnie, co masz na sobie, czy masz makijaż czy nie. Patrzyłem na ciebie i gubiłem się w twoim śmiechu. Bez względu na wady, które masz, kochałem, jak patrzyłaś w lustro zawsze wciągając brzuch, jak analizowałaś każde zdjęcie, które nam robiłem, cenzurując, które wykasować.

Pamiętasz, jak w Walentynki pojechaliśmy do hotelu na weekend. Pokój był tak obrzydliwy, że nawet nie chciałaś usiąść na łóżku. Śmialiśmy się oboje, ale nie zmieniliśmy pokoju. Wróciłem jakiś czas temu do tego hotelu, nic się nie zmieniło… Mi zostały wspomnienia. Myślałem wtedy, że muszę cię chronić, że muszę zrobić wszystko, żebyś zawsze była szczęśliwa.

Kiedy zgodziłaś się zostać moją żoną, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie… Na zawsze zapamiętam tę chwilę, mój stres, twoje zaskoczenie i „tak”, które powiedziałaś z pełnym przekonaniem. A później, w dniu naszego ślubu byłaś taka piękna… Nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł powiedzieć o tobie „moja żona”. Chciałem cię trzymać za rękę do końca życia.

Byłaś moim najlepszym przyjacielem. Chciałem dla nas o wiele więcej. Czasami jednak musimy zaakceptować to, co nieoczekiwane. Nasze światy musiały się rozpaść, abyśmy mogli złożyć je na nowo. Nasze życie obrało różne ścieżki, ale nigdy nie odebrało nam wspomnień, które stały się naszym udziałem.

Dzisiaj? Dzisiaj znalazłem spokój. Czy jestem szczęśliwy? Chyba tak. Pracuję, piszę, otworzyłem się na życie, na ludzi i w końcu też na siebie. Znalazłem nowe pasje. Jasne, że nadal marzę o spotkaniu kobiety, z którą spędzę resztę mojego życia. Myślę, że zbyt wiele ludzi żyje w nienawiści, strachu i gniewie. Nie chcę być jednym z nich. Jasne, że byłem wściekły, że nie mogłem opanować gniewu, ale chciałbym, żebyś wiedziała, że cię nie nienawidzę. Jesteś mamą naszych dzieci, jak mógłbym cię nienawidzić. Chcę szanować twoje emocje.

Dlatego chcę pamiętać te wszystkie dobre chwile, nie zagrzebywać wspomnień tylko dlatego, że ciebie już obok nie ma. Przepraszam, że nie spełniłem twoich oczekiwań. Przepraszam za wszystko, co zrobiłem, a czym mogłem cię skrzywdzić. Bardziej niż cokolwiek innego chciałem być z tobą, zabrzmi to naiwnie, ale ja naprawdę chciałem ci dać cały świat. Niestety, nie zdążyłem.

Gdybym wiedział to wszystko, co wiem teraz, trzymałbym cię mocniej podczas naszego pierwszego tańca i wybrałbym piosenkę, która nigdy by się nie skończyła. Wiem, że nie jestem doskonały. Popełniłem wiele błędów. Zrobiłem rzeczy, z których nie jestem dumny, i podjąłem decyzje, które, choć chciałbym, zmienić nie mogę. Ale kochałem. Kochałem każdą częścią swojego ciała, każdym centymetrem swojej duszy, każdym uderzeniem serca. Kochałem tak, jak wtedy potrafiłem. Kochałem tak, by twoje szczęście zawsze było moim. I za to jestem ci wdzięczny. Powiedziałem ci kiedyś, że chciałbym wyrazić słowami, jak bardzo cię kochałem…

Strata ciebie być może jest najbardziej bolesnym doświadczeniem w moim życiu, ale wzmocniła mnie bardziej niż cokolwiek innego. W jakiś sposób sprawiła, że życie stało się realne. Na papierze straciłem żonę, w rzeczywistości straciłem znacznie więcej. Straciłem kawałek siebie. Dziękuję, że byłaś tak ważną częścią mojego życia.


Stary, przestań być cholernym egoistą. Kiedy w końcu zrozumiesz, że małżeństwo nie dotyczy ciebie, tylko osoby, którą kochasz?

Sziti Mąż
Sziti Mąż
15 listopada 2017
Fot. iStock/gilaxia

Wiesz, jak często twoja żona płacze w łóżku, bo chce spędzić czas z tobą, a ty wolisz robić coś innego. Tak, ja wiem, jesteście już tyle lat po ślubie, macie dzieci, nie jesteście już jak te dwa gołąbki. Znam te tłumaczenia, tobie się wydaje, że już za rękę jej trzymać nie musisz, bo po co.

Błagam cię, stary, tylko nie mów, że chcesz z nią być. Bo to kłamstwo. Ty lubisz oglądać mecze, pograć z kumplami w kosza czy w tenisa, wyjść na ryby, pić alkohol, obejrzeć film albo inny program telewizyjny. Lubisz to zdecydowanie bardziej niż bycie z nią.

I nawet nie wiesz, jak ją to boli, jak bardzo ona czuje się opuszczona i samotna.

Jasne, już słyszę te twoje: „Nie przesadzaj, to nie tak”. Serio? To może powiesz mi jak? Przecież tak naprawdę nie chcesz być nawet w tym samym pomieszczeniu co ona. Zostajesz z nią w kuchni, gdy przygotowuje obiad czy kolację, żeby porozmawiać, spytać, czy w czymś pomóc? A nie daj Boże, jeśli ona zacznie cię wypytywać, jak ci minął dzień, co w pracy. Nie chce ci się z nią gadać. Nie chce cię się jej słuchać, bo czasem wpadnie na pomysł, żeby opowiedzieć ci o swojej kłótni z matką czy przyjaciółką albo o tym, że się czymś martwi. Wolisz te wszystkie – co kupić, gdzie dzieci, rachunki zapłacone.

Jedyne czego chcesz, to czasu dla siebie, prawda? Zastanawiasz się, czemu do cholery ona nie lubi tych samych rzeczy, co ty, dlaczego nie może myśleć, tak jak ty. Wtedy świat byłby prostszy – oczywiście dla ciebie.

Jasne, że nie jest tylko źle. W końcu mieliście świetny seks, jakoś się dogadywaliście. A teraz masz poczucie, że ty jesteś maszynką do robienia pieniędzy, płacisz za wszystko, za mieszkanie, jedzenie, może myślisz, że płacisz także za jej fryzjera, jej samochód, jej dom, wasze dzieci.

W końcu ciężko pracujesz, więc masz święte prawo do odpoczynku, co nie? I dlaczego ona nie może tego docenić, dlaczego nie może cię wystarczająco szanować.

To coś ci powiem – ona wpada w panikę. W ten rodzaj paniki, kiedy jesteś tak przerażony, że twoje włosy dosłownie stają ci dęba. Nawet nie wiesz, jak ona się boi, boi się, że wasze dzieci zauważą, że coś jest nie tak, chociaż ty tego w ogóle nie widzisz, tobie się wydaje, że wszystko jest w porządku. Dom czysty, pachnący, dzieci zadbane, ty przed telewizorem – wszystko okej.

Stary, nic ku*wa nie jest okej. Odsuwasz ją od siebie, twoje przerośnięte ego nie pozwala na obecność nikogo innego oprócz ciebie samego.

A ona myśli, że może jest dla ciebie za gruba i brzydka.

Zastanawia się, czy masz romans, czy może o takowym marzysz.

Boi się, że odejdziesz.

Jedyne czego chce, to żebyś traktował ją tak, jak kiedyś, szanował, kochał i pragnął.

Im bardziej ona naciska, im bardziej daje do zrozumienia, że coś między wami jest nie tak, tym mocniej się izolujesz, wycofujesz się.

Chcę wierzyć w to, że kochasz ją na swój własny sposób, że nie chcesz, by twoja rodzina się rozpadła. Tyle, że to wszystko ma się dziać na twoich zasadach. Nawet nie wiesz, kiedy przestajesz być jej przyjacielem, kiedy ona nie chce już czuć się przy tobie niewystarczająco dobra, bo jak inaczej ma tłumaczyć fakt, że jesteś już tak daleko?

Rozwód lub romans wiszą w powietrzu.

Ja i moja żona nie lubiliśmy tych samych rzeczy. Kiedy już wpadliśmy w rytm małżeństwa i rodzinnego życia, często nie wiedzieliśmy, jak wspólnie spędzać czas.

Ja lubię oglądać sport.

Ona lubi programy kulinarne.

Ja lubię oglądać thrillery, i filmy fantastyczne.

Ona lubi komedie romantyczne komedie.

Ja lubię grać w tenisa.

Ona lubi narciarstwo.

Ja lubię biegać.

Ona lubi tańczyć.

Zawsze uważałem, że najbardziej sprawiedliwa, najprostsza i najbardziej dyplomatyczna decyzja to ta, kiedy każdy robi to, co chce i jedno drugiemu nie wchodzi w paradę. Wszyscy są szczęśliwi.

Tyle, że rzeczywistość wygląda inaczej. Ponieważ wiele rzeczy, których oczekiwała ode mnie moja żona, wymagały wysiłku. Zaplanować weekend z rodziną, pomyśleć nad remontem, mieć zdrowe życie seksualne. Jakaś masakra. Myślałem, jak prawdziwy dupek: dlaczego ja mam tak się męczyć, to nie jest w porządku, niech ona da mi spokój. Jak często słyszysz te słowa? Mówią to twoi koledzy w pracy? Kumple od tenisa?

„Moja żona sprawia mi kłopot” – bo czegoś od ciebie chce. Tak to refren dupków na całym świecie: „Co jest złego w tym, że chcę trochę czasu dla siebie?”.

Przeczytałem kiedyś bardzo mądre słowa o tym, że małżeństwo nie jest dla ciebie. Nie żenisz się po to, by uszczęśliwić siebie, ale po to, by uszczęśliwić drugą osobę. W małżeństwie nie chodzi o ciebie, tylko o rodzinę, którą staje się twoja żona, w przyszłości matka twoich dzieci. Prawdziwe małżeństwo (i prawdziwa miłość) nigdy nie dotyczy ciebie. Chodzi o osobę, którą kochasz – o jej potrzeby, pragnienia, nadzieje i marzenia. Egoizm pyta: „Co w tym jest dla mnie?”, a miłość: „Co mogę dać drugiej osobie?”.

Widzisz w końcu różnicę?

Myślę, że wielu ludzi bierze ślub tylko dlatego, że wydaje im się to naturalnym krokiem po skończeniu szkoły czy studiów.  Widzimy to w telewizji, robią tak nasi znajomi.

Większość facetów myśli: „Ślub? Nie ma sprawy! To tak, jakby mieć dziewczynę na zawsze! Mogę to zrobić”.

Tyle, że to nie tak. Małżeństwo NIE jest po prostu umową, na podstawie której nie można uprawiać seksu z kimś innym. To zadanie polegające na dawaniu czegoś więcej niż ty sam – na spędzaniu czasu pomagając twojej żonie najlepiej jak potrafisz.

I zrozum w końcu, że tak – czasami to oznacza siedzenie cicho przy stole i słuchanie jej opowieści, które mogą cię nie interesować, ale dla niej ważne jest, że słuchasz.

Czasami oznacza oglądanie filmu, który nie jest twoim ulubionym.

Czasami oznacza, że kładziesz się spać i kochasz się z żoną zamiast oglądać mecz.

Pytasz: „Co będę z tego miał?”. Nie wiem. Mogę jedynie zgadywać, bo jestem pewien, że dostaniesz to, czego najbogatsi ludzie nie mogą sobie kupić. Radość. Spokój. Szczęście. Miłość.

Co się dzieje, kiedy małżeństwo nie dotyczy ciebie, ale ludzi, których kochasz?

Wszystko.

Długo i szczęśliwie.


inspiracja:

 


https://farm-pump-ua.com

www.best-cooler.reviews/best-lunch-cooler-personal/

also read best-cooler.reviews