Nie taki diabeł straszny – czyli Walentynki po rozwodzie

Świeża Rozwódka
Świeża Rozwódka
20 stycznia 2018
Fot. iStock / weerapatkiatdumrong
 

W Polsce jest pięć milionów singli, a co trzecia kobieta po 40-tce – rozwiedziona. Kolejna piątka deklaruje, że nienawidzi Walentynek. Co więc jest takiego, co ogłupia nas 14 lutego i sprawia, że zachowujemy się jak infantylne nastolatki?

Bo się tak zachowujemy. Jak zahipnotyzowane stoimy w kiosku przed półką z kartkami walentynkowymi i oczywiście – wybieramy. Nie możemy się zdecydować, feria czerwonych serc z coraz to głupszymi wierszykami zdaje się wołać – mnie, mnie wyślij! I chociaż nie masz pojęcia, do kogo wyślesz, bo przecież nie do niego (ale może do dziadków, niby, że od dzieci, do przyjaciółki, bo przecież to święto miłości wszystkich) stoisz jak cymbał i kupujesz z myślą, że może się przydadzą…

Kolejne półki – z czekoladkami w kształcie serc, odwieczne Merci (tak podziękuję Ci) i zowe misie z przyciskiem – I love you. Mój syn w tym roku poprosił mnie o zakup takiego cuda dla swojej koleżanki, błagając przy tym: „Mamo, tylko bez naciskacza, bo się ze wstydu spalę”. Porcja obrzydliwych słodkości ląduje w Twoim koszyku. Bez dwóch zdań się przyda. Ba!

Jeszcze tylko trzeba przebić się przez kilka tysięcy spamów mailowych z ofertą najprzeróżniejszych propozycji walentynkowych, kolacji, pamiątek,  prezentów i jesteśmy w domu.

Walentynek w tym roku nie dostaniesz. Oczywiście tych od dzieci nie liczę i nie ma co się jakoś specjalnie upadlać na tę okoliczność. Walentynki to przede wszystkim święto wszystkich kochanek, plastikowych zdzir, atrakcyjnych sąsiadek i oczywiście nowych kobiet Twojego byłego męża i partnera. O tak! Tego dnia okupują fryzjerów, kosmetyczki, sklepy z bielizną, restauracje. (Gdyby kelnerzy prowadzili tego dnia dyskretne ankiety podczas walentynkowych kolacji, podejrzewam, że małżeństw na sali byłoby jak na lekarstwo). I nie ma co wchodzić im w paradę, bo to smutne kobiety są. Szczerze im współczuję. Czekają na ten dzień cały rok, piękne, gotowe, pachnące,  z nadzieją, że będzie wyjątkowy. Połowa się doczekuje, druga połowa niestety nie, bo JEMU zawsze coś wypada,      z reguły zwala na Ciebie, albo dzieci, a po prostu nie cierpi tego sztucznego celebrowania swojej wielkiej nowej miłości. Ty stara wyjadaczka to wiesz, ona jeszcze nie, myśli, że jest wyjątkowy, (bo  musi być wyjątkowy, skoro lubi tak idiotyczne święto).

Pomyślcie tylko sobie, co musi czuć taka panna, kiedy kelner zwraca się do niej – per „żona”. Jego mina przy tym jest równie bezcenna, bełkocze coś w stylu: „jeszcze nie”, albo „żona została w domu”… Mordęgi ciąg dalszy, kiedy okazuje się, że nie kupił jej kolejnych paciorków od Pandory, majtek z tasiemką w dupie, biletu do Paryża. I każda po cichu, każdego roku czeka na coś więcej – deklarację… Jeśli jej nie ma, wieczór kończy się dramatycznie: „Albo ja, albo żona” lub „Albo ja, albo Twoje dzieci”. A kiedy on ubiera się i chce wyjść, rzuca się spazmatycznie na szyję i przeprasza. Bo przecież nie chciała tego powiedzieć, przecież rozumie, przecież jest mądrzejsza od Ciebie, bardziej wyrozumiała. Kochanka „cierpliwa jest, łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą”… Nikomu nie życzę takiej schizofrenii. 😉

Otwieraj zatem wino kobieto i jeśli jakimś cudem nie udało Ci się zobaczyć „Pod słońcem Toskanii”, natychmiast zorganizuj sobie  film i spędź w dobrym humorze wieczór. A jeśli widziałaś, kup w sklepie komedię –  „Inna kobieta”,  a zdzira stanie Ci się bliska jak nigdy jeszcze. Kasę, którą lafirynda wydała na Walentynki, a którą Ty zaoszczędziłaś, wydaj na dobrą plazmę. 🙂

P.S. Wszystkie jeszcze żonate, a nierozwiedzione prosi się o niegrzebanie w teczkach swoich mężów. Może się okazać, że prezent, który znajdziecie, nigdy do Was nie trafi. Po co Wam te komplikacje.


Płacz, ale walcz ! Ot, samo życie. Nobody is perfect. Nawet kochanka

Świeża Rozwódka
Świeża Rozwódka
3 lutego 2018
Fot. iStock/fcscafeine
 

Alimenty są jak wrzód na tyłku każdego mężczyzny, który rozstaje się z matką swoich dzieci. Do dzisiaj nie zbadano, co ich tak boli najbardziej, portfel, czy duma. Tak napisałam chwilę po rozwodzie. Dzisiaj, bogatsza o kolejną kochankę byłego męża, która doczekała się naszego rozstania, dodałabym – weź najlepszego adwokata i zrób wszystko, żeby zasądzono ci godne alimenty!

Wszystko, to znaczy WSZYSTKO. Pożycz na prawnika, zbierz od koleżanek paragony z zakupów, przywdziej wojenne barwy, spuść wodami w klozecie jakiekolwiek oznaki ludzkiej przyzwoitości. Ani przez chwilę nie myśl o jego matce, wspólnych znajomych, nawet dzieciach. Tak, wyjdziesz na zdzirę, która całe życie czekała, żeby go oskubać. Tak, nikt nie będzie pamiętał, że to on cię zdradził i oszukał. Tak … – dopowiedz w myślach czym byłaś najbardziej zdziwiona, bo też się będzie zgadzać. Nigdy, nawet przez chwilę, niezależnie od okoliczności waszego rozstania i jak dobrym jest ojcem, nie waż się pomyśleć, że jak obiecał, że zapewni dzieciom, co potrzeba, że będzie opłacał, co zechcesz i nie będziesz dziadować – jeśli tylko to usłyszysz, odpalaj zdrowy rozsądek, profil zimnej suki i wal do sądu! Wiem, co piszę, bo dobrze ci życzę. Musisz zrozumieć jedną, prostą sprawę. Jeżeli nie zawalczysz raz a porządnie, to już do końca beztroskiego dzieciństwa swoich dzieci, uzależniona będziesz od:

jego samopoczucia: „Jak u mnie ok, to kupię nowe ciuchy dzieciom. Jak u mnie ch*jowo, bo nowa panna chce mieć dzieci, a przedtem było jej wszystko jedno, kiedy cię z nią zdradzałem – to i ty pożałujesz. Przecież ten cały rozwód to twoja wina”

samopoczucia nowej kobiety twojego byłego męża, głównie złego: „Za grosz godności osobistej, tylko dziadujemy przez nią, czy twoja była żona nie może znaleźć lepszej pracy?”

jego nowych pasji – gdzieś musi odreagować na własnej skórze sprawdzone porzekadło, że „trawa zawsze bardziej zielona u sąsiada”

jego kolejnego zakrętu życiowego…

Padłam ofiarą ostatniego powodu. Po pięciu latach wspaniałego związku z kochanką z firmy, stało się! Czy napiszę coś w stylu – „a nie mówiłam”, „karma wraca”, „która odbiła, tej będzie odbite”, itp…? Nie napiszę. Dość powiedzieć, że cudowny czar „nowego” przestał działać, powieki ujrzały codzienność, a i pani, jak się okazało, nie miała tylu zalet, o których opowiadała z taką empatią podczas naszego rozwodu. Ot, samo życie. Nobody is perfect. Nawet kochanka.

Ktoś musi beknąć za to jego niepowodzenie, a kto – już wiadomo. Mojemu byłemu mężowi pogorszyła się sytuacja materialna. Doprawdy nie bardzo kumam, jak mu się mogła pogorszyć, skoro odszedł do tak wspaniałej, niezależnej, dobrze zarabiającej kobiety. Ale się pogorszyła. Musiała jakoś znacznie, bo w związku z tym, że nigdy nie uregulowaliśmy spraw alimentacyjnych, on postanowił to zrobić za mnie. Słowem – mój były mąż postanowił wystąpić o alimenty. Tak… to ja mam je płacić. Do tej pory byliśmy dżentelmeńsko umówienia na to, że będzie opłacał synowi szkołę. Dosyć kosztowna, więc wzięłam na siebie opłaty za obiady, zajęcia dodatkowe, wszelkie wycieczki szkolne. Bo wiadomo, jakieś takie wyrzuty sumienia się pojawiły, cholera wie nawet jak to nazwać, żeby siebie nie obrazić.

Tatuś postanowił zatem uregulować sprawy raz na zawsze. Przed nami pierwsza rozprawa. Wiem jedno, bo nie mam zielonego pojęcia, co mnie czeka – wygra ten, kto będzie miał w dupie konwenanse. Wszystkie chwyty dozwolone.

Muszę tylko szybko poszukać szkolenia z cyklu: „Jak zostawić męża w samych skarpetach” albo „Zostań suką w pięć dni” – takim też nie pogardzę. Jakieś sugestie od Was?

C.D.N

 

 


9 filmów, przy których nie zmarnujecie wieczoru. Sprawdzone

Świeża Rozwódka
Świeża Rozwódka
29 grudnia 2017
Fot. iStock / martin-dm

Czy chcecie, czy nie, przed nami Sylwester. Połowa z Was (Nas) odda swoje dzieci pod dobrą opiekę byłych mężów, partnerów i chce zwyczajnie pod kołdrę… Ja to rozumiem, jestem jedną z Was i na siłę namawiać na wyjście nie będę. Bo i po co. Ale bądźcie dla siebie łaskawe, szampan w eleganckiej lampce – obowiązkowy! A poniżej, cobyście się nie męczyły, i nie daj boże nie zmarnowały wieczoru płacząc jak zawsze przy „Pożegnaniu z Afryką” lub „Pamiętniku” – alternatywne propozycje. Sprawdzone.

Na poprawę nastroju:

1. Inna kobieta – genialna komedia z Cameron Diaz, którą zdradza chłopak z własną żoną, bo ta oczywiście nie ma pojęcia, że ją oszukuje, a żona szuka pomocy u … kochanki. Oj nie macie pojęcia do czego są zdolne takie dwie wykołowane kobiety!

2. Ja cię kocham a ty z nim – cudownie odmłodzona, nasza kochana Juliette Binoche, w komedii o tym, że nawet jak się nam wydaje, że do kogoś pasujemy, to na naszej drodze, zawsze w najmniej odpowiedniej chwili, los stawia kogoś pasującego bardziej… Grunt to podjąć właściwą decyzję.

3. Moja dziewczyna wychodzi za mąż. Przyznaję, mam słabość do Patricka Dempseya i historii typu – najciemniej pod latarnią. Para głównych bohaterów przyjaźni się ze sobą od dziecka, a kiedy ona chce wyjść za mąż za innego rzecz jasna, to on szaleje z rozpaczy i dociera do niego, że ją… kocha.

Żeby przypomnieć sobie, co ważne, ale bez wpadania w rozpacz:

1. Wszyscy mają się dobrze. Robert de Niro jako głos sumienia. Cudowna rola ojca dorosłych już dzieci, które wiodą szczęśliwe życie. A przynajmniej tak mu się wydaje. To jak z Facebookiem dzisiaj – wszyscy zazdroszczą Ci jak się meldujesz w dayspa, bo nie wiedzą, że obok jest Żabka w której robisz zakupy. Piękny film.

2. Mamuśka. Bez Julii Roberts się nie uda. To chyba jedyna – ta druga w filmie – którą lubię i wierzę w dobre intencje. Bo za każdym człowiekiem stoi jego własna historia i lepiej nie oceniać zbyt pochopnie, bo nigdy nie wiadomo, z kim przyjdzie się nam układać na stare lata…

3. Closer. Uwielbiam ten film, bo za każdym razem uświadamia mi, że nie ma przypadkowych spotkań. Nie nastawiajcie się zatem na romantyczną komedię, a popatrzcie znacznie dalej…

Zawsze bomba!

1. To skomplikowane. Meryl Streep paląca trawkę w samochodzie to tylko wierzchołek góry lodowej 😉 Film jest petardą humoru i jest idealnym kompanem do butelki szampana. Nie dość że oto porzucona żona ma romans z własnym mężem, który jest już mężem innej, to jeszcze spotyka się z kimś ! Cudowna wywłoka!

2. Seks w wielkim mieście. 2. Tylko dlatego, że 1.znam na pamięć. Druga część robi dobrze na przeponę. 😉

3. Druhny. Niby żadnych gwiazd, niby nic niezwykłego a jednak Kac Vegas normalnie wysiada przy pomysłach tych lasek. Dla mnie totalne odkrycie i totalny ubaw 🙂

Odłóżcie więc chusteczki na bok, romansidła do szuflady, pijcie szampana! Szczęśliwego Nowego Roku. I żadnych postanowień. Weźcie co ten rok da i nie zmarnujcie żadnej okazji, którą przyniesie…


details www.pills-generic.com

https://medicaments-24.com

силденафил 20 мг